niemiłek tak, szlaban w końcu się skończył. Co u mnie? Jak pewnie łatwo się domyślić, znowu mi się wszystko (z pewnych przyczyn) pochrzaniło i zepsuło - koń, stajnia, ogólnie wszystko. Nie chcę jednak wchodzić w szczegóły, bo ten rozdział mam już za sobą. Stwierdziłam, że najlepiej będzie jeśli zostanę przy swojej funkcji luzaka, będę trenowała po okiem mojej ukochanej trenerki i będę zadowolona. I tak też jest - ten układ mi pasuje, jestem w końcu zadowolona, nie mam problemów i przyczyn zmartwień, nie mam rozczarowań. Jest też zła wiadomość... Derwisz, mój koński profesor ma mocno zranioną nogę (nie wiemy jak to się stało) i cały sezon mamy z bańki.
niemiłek jeżdżę, jeżdżę. Mówiąc szczerze, wszystko się wywróciło do góry nogami przez sprawy rodzinne. 🙁 Zrezygnowałam więc z tego i zostaję przy luzakowaniu. Poza tym doszłam do wniosku, że moje marzenia spełnią się, kiedy przyjdzie czas... 😎
żaczkowa te najładniejsze oczywiście ;d A ja mam doła .. Jutro mamy ognisko stajenne a mnie nie będzie, bo jedziemy do dziadka 😕 ! A ja jestem na każdym ognisku stajennym ! 😤
To zazdroszczę 🙁 U mnie chwile załamania, po woli zaczynam stwierdzać że nie mam słuchu i przestaje rozumieć o co w ogóle chodzi w tym wszystkim. Zamiast iść do przodu stoję... albo nawet się cofam. Co teraz ćwiczysz?
Alabamka u mnie ze słuchem bez problemu dzięki muzycznej. 😉 Za to mam problem ze skokami. O mały interwał to spoko, ale jak już jest duży to jest masakra jakaś. Włącza mi się wtedy wyjec. 🙄 Ech, ok. 13 jadę do stajni. Zaczynamy teraz walkę o naszego Derwisza. Czuje się już lepiej, powoli zaczyna kręcić się w boksie... Dzisiaj będzie kolejna dostawa jabłek, to może mu się humor poprawi jeszcze bardziej.