idziosława też mam zamiar coś zmienić... Oto mój plan: 1. Zostawić samouctwo. 2. Ogólnie się ogarnąć. Z punktem 1 na pewno będzie gigantyczny problem... Ale z 2 już raczej bez problemu, kiedy zmienię wreszcie stajnię. 😎
Dziewczyny, co Wy wiecie o jeździeckich kompleksach... Na ostatniej jeździe przez pół godziny próbowałam zrobić dobre zagalopowanie. Czy muszę dodawać, że nie zrobiłam ani kroku galopem? 😜
A tak serio, to mam ostatnio jakiś drastyczny dołek, bo takich problemów dawno nie miałam. Kłusy mamy lepsze, niż kiedykolwiek w moim życiu, przejścia mamy coraz lepsze, ale zagalopowania to jakaś porażka. Albo ledwo, ledwo udane za którymś z kolei podejściem, albo w ogóle. A że ja się szybko poddaję, to w ogóle jest ciężko 🤣 Cóż, w sobotę przełamujemy złą passę! 😉
kucyk nie martw się, ja jak zaczynałam z Karmelem też nie galopowałam, bo on wyczaił, że ja się poddam i zwyczajnie mnie olewał. 😁 Czasami próbowałam zagalopować przez długi czas, a on tylko przyspieszał i nic z tego nie wychodziło. Doszło do tego, że próbowałam zagalopować tylko wtedy jak nikogo w pobliżu nie było. 😀
[quote author=idziosława link=topic=30353.msg838139#msg838139 date=1294175162] Haha, kawecan proszę Cię... Nie ma ani jednego zdjęcia na którym siedziałabym dobrze. [/quote]
Hm... żebym ja w ogóle miała jakieś zdjęcie. 😜 Na serio uwierz mi. Nie siedziałam od wakacji, skakać to 'skakałam' 5 lub 10 cm. <szał-ciał> Ogólnie straaaasznie się boję galopu. Fizycznie bez problemu potrafię zagalopować. Ale że mój móżdżek wszystkim kieruje , a w psychice panicznie się boję galopu (choć robiłam to już wiele razy 🤬 ) więc nijak wychodzi. A gdybyś widziała jak anglezuję. 😂 😁
xxflygirlxx, coś w tym musi być, bo ja po trzech, czterech próbach poddaję się zupełnie i potem już nie ma mowy o galopie. Nie muszę mówić, jak się czuję na hali pełnej ludzi, próbując nieudolnie zrobić cokolwiek, podczas gdy zazwyczaj zagalopowania wychodziły bez problemu ze stój, a nawet zabieraliśmy się z powodzeniem za zwykłe zmiany nogi? Ech... No nic, w tę sobotę po prostu musi się udać, bo inaczej poważnie zwątpię...
dziewczyny, nie narzekajcie ! ja ponad 2 lata tłukłam się w rekreacji w 8-osobowym zastępie. Z teorii nie wiedziałam prawie nic, bo nikt mnie tego nie uczył. W efekcie, po dwóch latach "jeżdżenia" nie wiedziałam co to półparada 😵
rozwaliło wam się kiedyś wędzidło w trakcie jazdy? Mi dzisiaj 🤣 Jadę sobie galopikiem, po czym nagle tracę kontakt z pyskiem Damy, próbuję ją zatrzymać, bo się przestraszyła, że jej coś z pyska wyleciało i zaczęła pędzić. A ja jeszcze nie wiedziałam, co się stało. Myślałam, że zerwała ogłowie, ale jak ją w końcu zatrzymałam, zobaczyłąm to 🤣:
Caira chciałabym to zobaczyć 👀 z resztą cieszę się, że stało się to teraz, a nie np właśnie na zawodach. ale cieszę się, bo ostatnio zastanawiałam się nad zmianą wędzidła, ale nie byłam pewna, a ta sytuacja rozwiała wątpliwości 😉