Jasnowata i jak? Biorę tą klacz. 😀 Będę miała turbokobyłę. 😎 Wykminiłam, że w klaczach nie podoba mi się jeden element ich wyglądu - czyt. to co mają pod ogonem. 😂 Do płci się przekonałam jak sobie wyliczyłam ile znam klaczy, które są świetnymi sportowcami. 🙂
W sumie to ja się nie odzywam, tylko se czytam, ale swoje trzy grosze chętnie wepchnę. 🍴 Chociaż znam wiele wspaniałych klaczy to też z niewiadomych powodów podświadomie wole wałachy, chociaż tak jak powiedziała niemiłek nie mają jaj 😁
Mój koń przeszedł dzisiaj sam siebie, jakby ktoś nie wiedział na łydkę staje się dęba 😵 i to na ścieżce przy ścianie, gdzie tuzin dzieciaków od kucyków nie patrzy i jedzie prosto na mnie 🤔wirek:
Znam cudnego wałacha Eliksira i tak samo cudną klacz Harpie, więc krótko mówiąc mi to tito 😀
A tak odchodząc od tematu. Wolicie konie czy kucyki bo moja przygoda z końm i kucykami zaczeła się od zauroczeniu w w kucyku szetlandzkim zwanym Bibi. A w te wakacja zauroczyłam się w kucyku o imieniu Karat (mam go na zdjęciu).
Zdecydowanie wolę konie. Zwłaszcza te duże. Na kucyku nigdy nie jeździłam (jakoś haflingerów nie zaliczam do kucyków 😁 ) i szczerze mówiąc nie żałuje. 😀
No, ja kocham to i to. Tylko kucyki przez to, że są takie małe są urocze [ jak dla mnie, i te ich wielkie zady 😂 ] No ale cóż, na kucykach średnio lubię jeździć. Ostatnio Karat mnie próbował zwalić bo nie podobało mu się to, że jeździ na nim ktoś nowy 😀. No ale mu się nie dałam ! 😀
Mi najbardziej pasują trochę wyższe ode mnie czyli tak do 1,70. 😀 Kucykiem nie pogardzę, bo niezła adrenalina na nich jest. 😁 Miałam jechać w urodziny do nowej stajni, moją sportową turboklaczkę poznać i co? Klops. :/
kurcze. jakoś tak nie lubię jak nic nie wychodzi. co z tego, że próbuję. jak nie ma żadnych rezultatów, to człowieka zaczyna taka sytuacja przygnębiać 🙄
właśnie dzisiaj wszystko mi wyszło, jutro wyjeżdżam do Ankersa, koń ostatnio fajnie chodzi, a nagle zrobiło mi się smutno. Pół biedy jak jest smutno z jakiegoś powodu, gorzej, jak jest smutno bez bliżej określonego powodu 🤔wirek:
Ja dla odmiany mam dzisiaj FANTASTYCZNY humor. Impreza udana, spałam trzy godziny, spędziłam miło dzień w towarzystwie fajnych osób, a jutro z samego rana lecę na jazdę. I mam nadzieję, że dla odmiany na moim ukochanym WAŁACHU, a nie KOBYLE (która też jest złota, ale ja tak z zasady "wolę chłopców", choćby bez jaj) 😉
Mika Rzęsa to twórcze imię? Nie wiem, mi do gustu nie przypadło, może się nawrócę, jeśli ją dostanę. Jakoś ciężko jest mi sobie wyobrazić, jak na zawodach sędzia mówi: Ktoś tam, ktoś tam na koniu Rzęsa. 😁 Wstawać! 😀
Mika dostanę albo ją albo jakiegoś innego kopytnego. Na wiosnę się zobaczy. 😀 Im bliżej jest 11 tym mam większy stres przed wsiadaniem na Romana. Będzie ze mnie pompa jak nic. 😎 Jak tylko wrócę zdam relację, a kiedy dostanę zdjęcia to się nimi z wami podzielę. 😉
Wróciłam... I muszę przyznać, że żyję. 😀 Nie było tak strasznie. Najpierw miała być lonża, ale ostatecznie konie poszły na chwilę na halę. Koleżanka zabrała się potem za ganianie kopyciaków, bo uparcie stały w miejscu i... nastąpiło zbiorowe lonżowanie się na niewidzialnej lonży. 😎 Kortowskie prywaciaki to są jednak miszcze. 😁 Po ściągnięciu koni z hali uparcie zaprowadziłam Romana przed boks, bo jeszcze bałam się, że coś mu odwali. Siodłanie bez problemów i potem wsiadanie. Żadnych odpałów, wywożenia po ścianach, zwalania. Wszystko było kulturalnie, ale mówiąc szczerze, miałam pewne obawy przed galopem. Raz, że Roman nie czuł się na początku zbyt pewnie, to jeszcze podłożę trochę nam zmarzło. Jutro może spróbujemy. Wszystko sprowadziło się do tego, że w sumie na koniu nie potrafię zrobić nic oprócz wożenia tyłka. :/
PS. Zdjęć nie mam, bo nie było fotografa. Jutro może tata wpadnie, to coś mi pstryknie.