Kiepską atmosferę wprowadza nie tylko Prestige. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, jak tu będzie. Po co się spinać? Ludzie, są święta, ponoć czas radości 😉
Kucyk, serio nie chcesz jechać w końcu do analopu? Już myślałam, że się spotkamy. :<
Dobra, ażeby zakończyć ten bądź co bądź dziwny spór, chciałabym się Was poradzić. Mianowicie, aktualnie nie jeżdżę i raczej prędko nie zacznę, tzn. może na wiosnę coś ruszy. Ostatnio spytano mnie, czy przygarnęłabym konia na emeryturę. Nie jest to byle jaki koń, tylko mój niegdysiejszy ulubieniec, na którym stawiałam pierwsze kroki, sentyment pozostał. Teoretycznie mam możliwość wzięcia go 'do siebie', ale nie wiem czy nie narobiłabym sobie tym więcej szkód niż pożytku. Mój tatuś mieszka sobie na wsi, ma swoje sianko, stodółkę, pole, niby czego więcej potrzeba. Jednak tak się zastanawiam [tatko mieszka ode mnie jakieś 200km] czy wyrobiłabym z czasem. Bo jednak dobrze by było skoczyć tam raz w tygodniu przeczyścić gruntownie, coś takiego. Tatko raczej wiele wspólnego z końmi nie miał [no, prócz dzieciństwa]. Ale raczej co do codziennej opieki nie byłoby problemu, nauczyłoby się go czyścić kopyta, poprosiło żeby co raz zerknął jak tam mu się żyje, no i gdyby cokolwiek się działo powiadamiał mnie/weta. Jest odpowiedzialnym człowiekiem i ufam mu, że krzywdy by mu nie zrobił. Do tego sąsiad ma kilka grubasków, więc samotny by nie był. Już pomijając, ze padł nawet pomysł kupna jakiegoś młodziaka, żeby się odchował. Tamten padnie, a tego zabrałabym do siebie [okropnie to brzmi, wiem 🙄]. Jednak pozostaje pytanie, czy to nie pokićkało mojego własnego życia. Prywatnego, nieprywatnego, ogólnie. Wkrótce chciałabym zacząć regularnie jeździć i nie wiem, jak by to miało wyglądać. Co o tym sądzicie?
edit: co do tego 'więcej szkód niż pożytku' - nie oczekuję tutaj żadnych 'pożytków', trochę źle się wyraziłam...
To niech nikt mu nie odpisuje i będzie spokój. ( do czasu ) Ja proponuję wcisnąć magiczny przycisk "ignoruj".' Edit: Prestige, żal to Ci będzie jak babcia umrze.
Krupnik., to zależy, co dla Ciebie jest ważne. 200 km do przejechania raz w tygodniu to nie jest mało - wyrobisz się ze szkołą, czasem, a nawet pieniędzmi? Jeśli dasz radę utrzymać dwa konie na raz, jeden tu (chodzi mi o tego młodziaka), drugi tam, myślę, że nie będzie to takim problemem. Najwięcej odpowiedzialności spoczywa na twoim tacie - czy zdaje sobie sprawę, że będzie musiał być zawsze na miejscu? Co, jeśli koń zachoruje, cała kasa pójdzie na niego. Codziennie karmienie, sprzątanie. Wydaje mi się, że kwestią nie jest to, czy ty wydolisz, tylko czy tata da radę. Nie jest obeznany w temacie, więc przydałaby mu się jakaś nauka. Gruntowna. No i głównie kwestia szkoły. Gdybyś chciała jeździć do niego co tydzień, dajmy na to w weekend, zostaje czas na jazdę tylko w tygodniu. Musisz przemyśleć wszystkie za i przeciw. Na spokojnie, bez pośpiechu.
Przypominam tylko wszystkim ze jest to wątek pt. ,, kącik małolata,, jest założony po to żeby mogły pisać na nim małolaty jeżeli ktoś uważa że jest zbyt dojrzały zeby czytac wypowiedzi niektórych osób nie musi tu pisać ... zawsze tez można nacisnąc ,, ignoruj,, i problem z głowy. szczerze mówiąc nie spodziewałam sie tego połowa osób na tym wątku została chociaż raz zjechana na innych watkach ze strony dorosłych , nikomu to sie nie podobało a teraz co ?? robicie to samo !!! 🤔 Poza tym co do pomysłu o ustaleniu dolnej gronicy wieku .. to jaka ona miała by być ??? Ja mam 16 lat to może ustawie granice 15 i założę sie za co druga osoba nie będzie mogła tu pisać ... dziewczyny wyluzujcie 😵 a co do Prestige ... nie odpowiadajcie na jego posty to nie będzie pisał proste, jak ciągle kręcicie wokół niego afery nic dziwnego ze nadal pisze, mi on osobiście nie przeszkadza edit: literówki
idziosława, tylko że w rachubę wchodzi tylko tam. Tam mój tata mieszka. naciol, koń niemłody. Jakieś 18 lat, chorowity nie jest, ale dużo przeszedł... Tata raczej nigdzie nie jeździ. W zasadzie tylko tutaj, do mnie. I tylko do mnie, więc gdyby ja tam do niego jeździła, to by mu odpadło już 90% wszelkich wyjazdów. Powiedział też, że nie ma absolutnie żadnego problemu, żeby ten koń był, ba, nawet bez różnicy, czy to byłby jeden koń czy dwa. Rano wstać, dać sniadanko, sru na padok [najprawdopodobniej z końmi sąsiada], po pracy boksy zrobić i spowrotem do stajni. Co do opieki przez cały dzień, sąsiad tam do swoich co raz zerka, więc na niego też by raczej się pokusił rzucić okiem. 🙂 A człowiek bardzo fajny, konie, szczególnie biorąc pod uwagę, że to jednak nasza polska wieś, bardzo zadbane. Tylko właśnie temu pytam, bo jednak dobrze się dowiedzieć, co inni o tym sądzą. Żeby nie było nic na siłę.
Krupnik., no to w takim razie zależy, czy będziesz chciała co tydzień tam jeździć. Teoretycznie nie będziesz musiała, bo koń pod opieką będzie. Sama musisz podjąć decyzję🙂
Niby tak, sam tata tak powiedział. Ale jakoś by mnie chyba sumienie gryzło. No bo jednak córeczka sobie wzięła konisia, a tatuś teraz musi codziennie zapierniczać z widłami... 🙄 Jeśli bym miałam wybierać mięszy szczęściem taty a konia, to jest chyba jasne. Tata twierdzi, że nie ma problemu. Czyli wychodzi, że tylko ja mam jakieś urojenia, że zamorduję tatusia... 😵
pandora, przestań! 😵 Takie amicipici-rozczulanie zaraz sprawi, że w święta będę wydzwaniać do właściciela "daj mi pan tego konia, biorę!''. 😂 Ciapa jestem, bo tata był na święta u nas, a ja mi się cały ten temat przypomniał po jego wyjeździe już. No cóż, budziem dzwonić. 😀iabeł: