Będzie ktoś może na wolontariacie podczas letniej odsłony Baltica Tour? :p (wybiegam bardzo w przyszłość, no ale cóż :lol🙂 A szkoła... No cóż, jak zwykle znośnie, ale tęskniłam za tymi babami :'😉
Kaszmirowa-28.07-9.08 Karino-byłaś całe 2 tygodnie? 🙂 Możesz coś opowiedzieć? Ja na spring jadę oglądać, chociaż tyle 🙂 Fajnie by było gdyby re-voltowe małolaty się spotkały podczas wspólnego wolontariatu 🙂
Karino-jak z zakwaterowaniem, wyżywieniem, atmosferą i co robiłaś 🙂 Jakby chociaż 3-4 osoby pojechały na Baltice summer było by super, mini zlot re-voltowych małolatów 😀
Zakwaterowanie spoko, w sumie nie miałam na co narzekać. 7:30 autobus nas zgarniał z Choczewa i jechaliśmy do stajni. Wyżywienie było 3xdziennie, śniadanie o 8, obiad 12-14 (chyba) i kolaja 17-19(chyba). Czasem były jakieś desery, ciastka, drożdżówki itp. Jedzenie było OBŁĘDNE 💘 Po prostu jak z retauracji. Atmosfera była spoko, wiadomo czasem tam jakieś mniejsze spięcia, ale ogólnie bez problemu. Wiadomo impreza na mega wysokim poziomie, więc trzeba było spiąć tyłek. Było ciężko, to fakt, bo nawet z przerwami człowiek się nalatał. Ja byłam na początku na parkurze ale zostałam przeniesiona na rozprężalnie jako spiker, żeby wpuszczać zawodników, wprowadzać "last minute " zmiany na listach i powiadamiać o tym sędziówkę. Trochę pomagałam w biurze, no i jak zalało to wywalałam trociny jak wszyscy :P
Małolaty.. Wiem ze jestem paskudnym kciukowym żydem i w dodatku wiekowo już się na kącik nie łapie (ost-naście, heh) ale tyle razy prosiłam i wszystko było potem okej że znowu przychodzę o to samo jęczeć, bo moja starszawa już psina ma jutro operację i strasznie się boję że coś pójdzie nie tak (a najbardziej że juz się nie wybudzi z narkozy).. Także ten.. Jakby dało radę jeszcze ten jeden raz :kwiatek:
Libeerte jak dotąd zawsze pomagały... Dlatego się tak ciągle z tym do Was zwracam 😁:kwiatek: Ale, tffuu, żeby nie zapeszyc, w imieniu kundla: nie-dziękuję :kwiatek:
Hahahaha! kaszmirowa, no weź, tylko nie za duzo! Przecież trzeba oszczedzac 😎 Jakby kogo interesowalo melduje, ze psa jeszcze z kliniki nie otrzymalam. I jak nie otrzymam wkrótce, to chyba zniose jajko w tym domu. Edit. Pies w domu, placzacy, obolaly ale wszystko sie powiodlo na szczescie. Takze juz bez "nie": dziekujemy za kciuki :kwiatek:
Danke :kwiatek: chociaz dopiero teraz sie zaczelo pieklo. W sumie nie ma co sie dziwic - 20 cm dlugosci rany na brzuszku no to mimo przeciwbólowych bylo ogromnie duzo placzu 🙁 chociaz teraz jakby lepiej, strategiczne miejsca przy łóżkach obłożone kołdrami złożonymi na 4 i jakos sie na jednej ułożyła...
Jeszcze gorzej - kubtaczek hańby 🙂 na szczęście oprócz prawka(ktore dzisiaj koncze) i konia właściwie nie wychodzę z domu więc cały czas mam ją na oku żeby sie nie wylizywała to można było zdjąć to wdzianko (notabene, za kawałek mega cienkiej szmaty ze sznurkami która przypomina takie body dla niemowlaków skasowali nas 130 zł... Także trochę :ke🙂. Swoją drogą, właśnie chyba usnęła po prawie całej nocy nieprzespanej (stała na baczność bo położyć się chyba nie mogła), zaczęła jeść i pic wiec juz nie wyglada tak żałośnie. A ja... Chyba w życiu nie będę mieć dzieci, wstawanie co pol godziny i siedzenie z nią drugie pół całą noc mnie zabiło 😁