Forum towarzyskie »

Kącik Małolata...:D

Windziakowa - no to żółwik. U mnie to samo , tylko że on nie chce rozmawiać , nawet ze mną , a ja nie mam najmniejszego pojęcia o co może chodzić  🙁 Jest typowym saomtnikiem i to bardzo zamkniętym. Po prostu poczekam , kiedyś coś się ruszy..
To mam nadzieję, że wam poprawię trochę humor przychodząc z powtórką z wakacji, czyli opowieść o głupich podrywach Alabamki przez dziwnych ludzi part. 2

W czwartki na ogół mam sporą przerwę po lekcjach przed angielskim, nie wracam do domu bo mam daleko i kompletnie się nie opłaca, tak więc z częścią klasy idziemy zazwyczaj do galerii na obiad. Tak zrobiliśmy i w ten czwartek, oni poszli wcześniej, ja zostałam, usiadłam sobie na pufach przy których są też stoliki, zrobiłam angielski, piszę smsa a tu podchodzi...
Uśmiechnięty, młody, dobrze ubrany (mi wyglądał na biznesmena jakiegoś) rumun i pyta czy może sie dosiąść. Prosze bardzo, co tam pomyslalam, moze miejsc nie ma.
Usiadł uradowany, ja piszę smsa dalej a ten przerywa, wręcza telefon i pyta czy mogłabym mu zrobić zdjęcie. Biorę telefon, nowy znajomy pozuje, zdjęcie robie, oddaje, pisze dalej swoje.
Kolega jednak próbuje znowu zwrócić moją uwagę, polsko-angielskim próbuje sie o coś zapytać, niestety nie rozumiem. Stwierdziłam, przyjechał do Pl, chce kogoś poznać, też bym chciała.
Mówi coś do mnie, ja nadal nie rozumiem, w koncu zrozumiałam ze chce sie dowiedziec jak mam na imię i co studiuję. Oczywiście sie roześmiałam, zaczelam odpowiadac po angielsku że nie studiuje, jak sie nazywam i spytalam o to samo. Kolega niczego nie zrozumiał, okazało sie ze po polsku mówi lepiej niż po angielsku.
Tym oto sposobem rozwinęła się całkiem zabawna rozmowa na migi, mniej więcej wyglądająca tak

- Facebook?
- tak
- moge?
- nie
- dlaczego?  🙁
- Bo sie nie znamy

- Dasz sie zaprosić do kina?
- nie
- to moze na kawe
- niedługo muszę iśc bo mam lekcje

- Pójdziesz moze ze mna na zakupy bo nie moge nic sobie wybrac i mi pomożesz?
- nie.

- OKEJ. Podobasz mi sie, jesteś bardzo ładna, piękna, daj mi szansę. Chociaż tą kawę
- ee
- W sobote?
- w sobote nie moge
- a kiedy możesz
- moze w poniedziałek
- to daj mi swój numer, to ja zadzwonie
- nie nie, numeru nie
- ale dlaczego
- dobra dam Ci facebooka i musze isc

Nigdy więcej nie dam się nikomu do siebie dosiąść.
👍 Alabamka Uśmiałam się czytając  😂 a gdzie mi umkneło part 1?
O gdzieś [url=http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,30353.msg1823627.html#msg1823627]tu[/url] i w sumie to [url=http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,30353.msg1835677.html#msg1835677]tu[/url] też
Nie ma sprawy, ja i moje życie zawsze do usług...
wracam na konie!  💃 💃 😅
Długo zastanawiałam się czy to na pewno dobra decyzja, i nadal nie wiem czy dobrze wybrałam, ale w cholere z tym, widzę jak bardzo się cieszę, jak małe dziecko latam po domu i uśmiecham się do wszystkiego. Będę próbować po raz drugi spełnić swoje marzenia, wyjdzie co wyjdzie ale mam nadzieje, że w końcu osiągnę swój cel  😅
Jestem w niesamowitej euforii, konie to dla mnie wszystko i nie potrafię bez tego żyć... jednak  😜
equidore To super że znowu próbujesz, będzie dobrze  😅
Alabamka po prostu masz w sobie "to coś" co sprawia że jesteś niesamowice atrakcyjna  😀
Karino1998 Może w końcu się uda, szkoda, że w jeździectwie chcieć nie znaczy móc.. Jak to mój przyjaciel nazwał 'frajerstwo tego świata' Ale czym jest życie bez marzeń,pasji i celów do których dążymy?  💃
equidore - cieszę się razem z tobą :

Alabamka - Kolejny raz YOU MADE MY DAY  😁
a ja najbliższe 3 tygodnie mam pełne sprawdzianów, kartkówek i innych niepotrzebnych rzeczy 😤. A 8 stycznia mam test połówkowy z francuskiego juz sie ciesze tym bardziej że mam mnóstwo gramatyki i jeszcze więcej słówek 🙁
eh. ja mam to samo od początku roku. Min. 2 sprawdziany w tygodniu i 2 kartkówki + pytania.
przeraża mnie znieczulice ludzi.
wracając wczoraj z koleżankami ze stajni (jechałyśmy w sumie do koleżanki), w drodze na przystanek, przyczepił się do nas taki piesek, burek, bida straszna, widać, że młody, łasił się okropnie. nic nie robiłyśmy, ale i tak przebiegł za nami do połowy trasy (cholernie ruchliwa droga, dwa albo trzy pasy w jednym kierunku), no to zawołałyśmy, żeby nie stał na środku, bo go w końcu coś walnie. nie chciał się odczepić, a my miałyśmy zaraz autobus, więc przeprowadziłyśmy go z powrotem. niestety, wrócił, i, niestety, jakiś pieprzony burak go potrącił. z koleżanką dzida przez zamykające się drzwi autobusu, dopadłyśmy psa na czerwonym lecąc między samochodami, a młodzież (wśród nich mój znajomy, wszyscy tak gdzieś 17-18 lat, ze 20 osób) w najlepsze siedziała sobie przy takim jakby barze, zero odezwu, tylko się jopili jak próbujemy psa przenieść na pobocze. z grupki ośmiu osób idących również do tego baru, podeszła do nas JEDNA dziewczyna. psa przeniósł jakiś cholerny, zapijaczony buc, złapał za dwie przednie łapki (w tym, jak się później okazało, jedna była złamana...).. i do rowu. wyleciałam do niego z mordą, całe szczęście, że koleżanka mnie za siebie schowała i typa usadziła, bo zaczynało się robić niewesoło. na szczęście zatrzymała się koło nas jakaś kobieta, która wiedziała, gdzie jest blisko weterynarz, bez ceregieli dała nam jakąś chustkę, psa zapakowałyśmy do samochodu, i do weterynarza. z zewnętrznych (brak rtg) udało się stwierdzić złamaną łapkę, i połamaną żuchwę, w jednym miejscu przebitą na wylot, wewnętrznych nie było jak określić, ale mimo wszystko psiak niestety dostał zastrzyk...
ogromnie mnie to męczy. żałuję, że nie zabrałam tego burka do siebie, do domu, biedula taki, cała szyja zaropiała, albo się z łańcucha zerwał, albo do drzewa ktoś przywiązał... nie mogę odżałować tego, że nie wzięłam najpierw tego kundelka do siebie, a potem nie pojechałam z powrotem na ten babski wieczór. wiem, że jakbym nie posłuchała jakieś cholernej starej prukwy z przystanku ("zostaw go, zostaw go, on gdzieś tutejszy" - taaa) to psina by żyła, i miałaby szansę na normalne życie, a nie... oberwać od samochodu....ogółem jak wczoraj leciałam na stresie i adrenalinie, to teraz wszystko puściło i od rana co chwilę ryczę, i "męczę" moją psinę...
nie rozumiem ludzi i nigdy nie zrozumiem... jak można? nie wiem gdzie i jak się trzyma śpieszyć, żeby potrącić jakiekolwiek zwierze i nie próbować mu pomóc... jak sobie myślę, że moja psina też jest ze wsi, i też ktoś by mógł ją w takiej sytuacji rzucić do rowu i niech zdycha przez dwa dni albo i dłużej z głosu i zimna... bo "nie mój to co się będę przejmować"... bo "nie cierpi jak człowiek"(tak, takie coś usłyszałam od tego zachlanego buca, sklęłam go tak, że nawet nie wiedziałam, że tak umiem)...
z drugiej strony, ciekawe co by było, jakby człowiek zemdlał, zawału dostał, też by się nikt nie przejął, bo pewnie pijany, bo to nie ich krewny? też by wywołał tylko sensację bo coś się dzieje ale pomóc to nie ma komu???

przepraszam, że taka litania, wątpię, czy komuś się będzie chciało doczytać, po prostu musiałam jakoś odreagować... 🙁

a tak abstrahując od tego tematu - może mnie ktoś zdzielić przez łeb za głupotę?
Gniadata - to nie pierwszy taki przypadek i nie ostatni, niestety. Doczytałam do końca i ryczę, bo pies przyjaciółki zginął pod kołami samochodu, który się nawet nie zatrzymał. Dla Aresa niestety było za późno, tak go rąbnęło że wszędzie było dużo krwi i wnętrzności na ulicy.. Brr. widok mnie męczy do dzisiaj. Nie masz się co martwić, to nie twoja wina. To nie ty go przejechałaś, zrobiłaś dla niego tyle ile później mogłaś.
Karino1998, Taak tylko jeszcze nie dla tych osobników co trzeba 😉
Alabamka no powiedzmy,że miałam coś podobnego, jak ktoś ciekawy to na pw, bo jak by to tutaj ktoś przeczytał..  🤬

Gniadata  😕 po prostu, co tu kryć... Ludzie są beznadziejni. Względem siebie i zwierząt. Człowiek to jedyny ssak, który umie skrzywdzić swoje młode.
equidore to super 😀
Gniadata nienawidzę tego typu historii. Kiedyś jak szłam z moim psem po ulicy, to jakiś wyskoczył z otwartej bramy naprzeciwko i widać, że chciał się na moją rzucić i w tym samym momencie trzepnął go samochód, bo ciemno, to nic nie widać kompletnie. Ja spanikowałam i zwiałam, bo widziałam ten moment i na mnie takie sceny działają dosyć mocno. Obejrzałam się i widziałam tylko tyle jak ktoś wysiada z tego samochodu i leci do tego psa, a ludzie stojący na ulicy tylko komentowali nic nie robiąc. Jak wróciłam do domu było mi tak głupio i ryczałam, że to ja go zabiłam itp....

Nienawidzę matmy! Mniejsza o to co robimy na tej lekcji, a mi pęka łeb i się w nim kołuje, siedzę i się kurczowo trzymam ławki, żeby nie polecieć i kobieta do mnie: Co tu będzie? Ja nadal będąc w swoim świecie:  Myyyyślęęęę. Cała klasa w śmiech, a ja wciąż ie ogarniam o co biega. Na szczęście znalazły sie dobre dusze i powiedziały co mam odpowiedzieć. Po owej lekcji podchodzi do mnie typ i mówi: dzięki za zrobienie mi dnia. Ja nadal w tym transie: cooo? - dziękuję.
dobra nie przejmuję się podaję mu tą rękę i ubieram się dalej mając rozkminę o co mu chodziło. W końcu owe dobre dusze powiedziały mi, że o moje myslenie.  😁
Pewnie nikt tego nie czyta, ale nie mogłam się powstrzymać 🙂
Alabamka Tak jest zawsze  🤣
Ola wal PW ^^
Gniadata nie zadręczaj się, zrobiłaś co mogłaś.... A ludzka znieczuclica jest 🙁 Ostatnio nam psa potrącili , nikt jej nie pomógł , padła między ulicą a domem, nie dobiegła....
Dama ty mi nie mów nic o matmie  😵 Jak ja zobaczyłam pierwszy raz funkcje to oczy miałam takie  😲 , po dwóch lekcjach nadal nie ogarniam  🤣
Karino ja nadal tego funkcji nie rozumiem  😂. W liceum dojdą równania z wartością bezwzględną, to to już wgl kosmos  😜
Dama, e tam, żaden kosmos, wystarczy w miarę w porządku nauczyciel i wszystko idzie ogarnąć 😉
tak a'propos to w ramach rozrywki zrobiłam sobie dzisiaj 8 zadań z tychże nierówności z wartości bezwzględnych, pomaganie przy remoncie kuchni zeszło na ostatni plan kiedy na horyzoncie pojawiła się matma 💘 😁
maiia  😲 jeteś jakaś nienomana  😁 Jak można rozumieć matmę  😵
maiia właśnie tego pierwszego nie ma od paru ładnych lat (tylko w 1 i 2 kl gim miałam babkę u której rozumiałam wszystko).  Jak powiesz, jeszcze, że rozumiesz fizykę, to kompletny alien jesteś  😁 .
Maiia jest normalna, ma umysł ścisły po prostu.
wkurza mnie takie coś, "ktoś rozumie, coś czego ja nie, to jest dziwny"  🙄
mad   :emota200609316:
Funkcja kwadratowa, wykładnicza i wszystkie z LO są spoko. I równania z wartością bezwzględną też, wystarczy porobić trochę zadań i zapamiętać podstawowe zasady. Ale geometria analityczna... O zgrozo. Kto to w ogóle wymyślił.  😁
dziewczyny ej noo, matma jest super 🙁

Dama, no to w liceum masz szansę na fajnego nauczyciela. Ja w gimnazjum miałam beznadziejną babkę, ale matmę i tak lubiłam, mimo tego, że nie zawsze mi szło. Teraz jest super. Fizyka? eee, heheh 😁 Jestem na mat-ger-jęz z lenistwa, żeby nie musieć na siłę się uczyć i rozumieć, bo dostać to bym się dostała i do tego najlepszego w mieście matfizu czy biolchemu. Ale nieee, po co, jak można siedzieć i na większości lekcji nic nie robić 🤣 Ostatnio w trakcie rekolekcji ci co nie poszli i przyszli do szkoły (czyli ja, koleżanka i 3 kolegów z matfizu wszyscy) mieliśmy zastępstwo, fizykę właśnie, z mega odjechanym panem. Siedziałam z kolegą, coś tam gadamy (fajny kolega swoją drogą 😎 ), no i ja padłam z radości, że jednak matger, a on z nadzieją wypytywał, czy są u nas jeszcze wolne miejsca. Nieee, fizyki na szerszą skalę nie ogarniemy nigdy w życiu 😵

ooo, "stare" dobre mad i nope 💘 rozumiemy się 😎

edit: kurczę, żebym ja chociaż umysłem ścisłym była. Jakaś wybuchowa mieszanka, serio, najlepiej to mi teraz idzie polski, geografia, matma, chemia i wos 😂
w ogóle ludzie "ściśli" są fajni i jakoś tak lepiej się z nimi gada. może nie tyle ściśli, co nauczeni wyciągania istotnych i konkretnych informacji.
bo na moich studiach spotykam takich nadinterpretatorów rzeczywistości, ba, z jedną mieszkam, wyższy poziom cierpliwości 😉

kiedyś matematyczka mi mówiła, że z geometrią jest tak, że jeśli nie masz określonych zdolności do wyobrażenia sobie tego wszystkiego, to będzie ciężko. są ludzie, którzy nigdy się tego nie nauczą, ja jestem jednym z nich 😉
To ja chyba też jestem jedną z takich osób. Zwykła geometria jest do ogarnięcia, ale analityczna to droga przez mękę. Patrzę na zadanie i zupełnie nie wiem od czego zacząć. W trzeciej klasie zaczęłam sobie uświadamiać, że chyba nie jest ze mnie taki ścisłowiec jak myślałam. Lepiej późno niż wcale.
może masz tak jak ja, część ogarniesz, część nie. 😉
teraz dla przyjemności zaczynam chodzić na wykłady z chemii. trzeba umysłowi zaserwować coś normalnego po teorii literatury  🥂
madmaddie to był czysty sarkazm po prostu 😉
maiia właśnie teraz mam tak beznadziejną babkę, która w ogóle do mnie nie trafia, robi przykłady z jakimiś "zwierzaczkami" i robi na lekcji same proste rzeczy, zamiast tych trudnych. Jedna z lepszych szkół w mieście, liczyłam na jakiegoś dobrego nauczyciela, że w końcu może do mnie trafi, a tu taka niespodzianka. Z nią ma też mat-coś, oni też nic nie rozumieją, więc coś chyba musi być na rzeczy. Chyba będzie cudem jak zdam tą maturę.
Za to ja typowy human, chociaż szczerze historii i wosu nie dzierżę, polski idzie do wytrzymania. Chyba jakaś toporna na tą naukę muszę być po prostu... 🤦

Maiia jest normalna, ma umysł ścisły po prostu.
wkurza mnie takie coś, "ktoś rozumie, coś czego ja nie, to jest dziwny"  🙄


eeej , ale ja żartowałam  🙁 Wiadomo, ludzie są różni, mają róże zdolności...
Widać, że madmaddie, postrachu kącika nie znacie  😀
Matu tylko cały czas mam wyrzuty sumienia, że nie zrobiłam dla niego ile mogłam wcześniej... mogłam go wziąć do siebie, zapewnić mu DT, podać info znajomym "rozdającym" psiaki do dobrych, kochających domów... ale nie, kurna, nie...

Olaa są. i to nie jest nic nowego, a jednak... za każdym razem, zaskakuje to coraz bardziej... i w takiej sytuacji strasznie to boli, takie traktowanie cierpiącego zwierzaka jak śmiecia (choć tak naprawdę to ci ludzie powinni być tak traktowani... bo to oni w moich oczach mają status śmieci...)...
i najgorsze są komentarze "booże, przestań się zachowywać jakby świat się skończył"... no właśnie najgorsze jest to, że się skończył faktycznie, dla jednego, małego burka, który po prostu chciał znaleźć swojego człowieka...
wiem, że pewnie uznacie, że dramatyzuje, ale ja ten jego wzrok widzę za każdym razem, gdy zamykam oczy.

Dama tyle, że to nie Twoja wina, że brama otwarta.. a tu moja wina, że nie przygarnęłam psiny...

Karino i to jest najgorsze. nie zrobiłam, co mogłam. położyłam sprawę na całej linii.

ale za to konia mam zaaajebistego, najlepszego poprawiacza humoru świata.
tak, wiem, że się już chwaliłam, i jeszcze nie raz będę, jak już zaczniecie tym rzygać to lepiej omijajcie moje posty.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się