A zawsze się dziwię, od czego mam jakieś dziwne blizny na plecach 🤣 Ja co prawda nie mam żadnych kontuzji, jedynie kolana trochę szwankują, ale mam problem z piętą i oparciem, bo za mocno się tymi kolanami trzymam :/ Jak ktoś mi krzyknie "pięta w dół", to kolano puszczam i bez problemu tak jadę. Ech, te nawyki 🤬 Ja, odpukać!, dawno nie spadłam 😎
wymodelowana, kolana to też moja zmora. 😵 Mam z nimi problem już kilka lat, a do ortopedy zawsze mi nie po drodze... W każdym bądź razie ostatnio się uspokoiły i podejrzewam, że bolały przez mój gwałtowny wzrost. (w 3 lata, 13 cm) Czasem jednak po wysiłku mnie pobolewają, ale już nie tak jak kiedyś. Co do pięty i oparcia w strzemionach - tak, dokładnie to samo. Pięta zawsze na płasko, dopiero jak mi ktoś przypomni łaskawie o pięcie w dół, to ją opuszczam. 🍴
No to kolejne osoby z bólami kolan. 😀 Jak dobrze wiedzieć,że jest nas więcej. 😅 Uuu...! To nie fajnie vicke,nie fajnie... :c To Małolaty zdrowia życzę! 🙂
nifhel, właśnie mi lekarz też nigdy nie po drodze... Też myślałam, że to wina szybkiego wzrostu (ja z kolei parę lat temu w 1 rok urosłam 10cm!), ale trochę czasu już minęło, a problem taki sam. Najbardziej odzywają się po bieganiu, na koniach mi nie przeszkadzają zwykle. I, co najdziwniejsze, najczęściej bolą mnie w zimę, chociaż intensywniejsze treningi mam w wakacje 🤔wirek: maiiaF, na foty zawsze! W takim razie czekam na pw, jak będziesz gdzieś w nasze strony przyjeżdżać! 🙂
wymodelowana, jakbym czytała wszystkie swoje objawy. 🤔 Też mnie bolą przy bieganiu, a na koniach zero. U mnie wystarczyły maści rozgrzewające wieczorami, albo po wysiłku + do biegania (nawet na wfie) zawiązany bandaż, żeby utrzymywał kolano w jednym miejscu, bo już parę razy usłyszałam, że mam niestabilne kolano i mi czasem lata na boki. W zimę też mnie bolały częściej, ale z tego co wiem to wina przemarzniętych kolan. Nie czuje się na nich zimna, ale marzną i potem bolą. Dlatego maść rozgrzewającą mam w sumie ciągle pod ręką.
wymodelowana, byłam w Kwidzynie jakiś miesiąc temu, tak dużo jeździliśmy a akurat w drodze do Kwidzyna zatrzymała nas policja, a potem znajoma zgubiła gdzieś tam drugi telefon 😂 pewnie jak się trochę cieplej zrobi to przybędę w okolice 🙂
nifhel, na treningach z piłki ręcznej zawsze mam zawinięte kolano bandażem i też mi pomaga 🙂. Chociaż na ostatnich zawodach zapomniałam go, a laska z drużyny przeciwnej wyskakując do rzutu kopnęła mnie pod rzepkę 😵 Poskładałam się jak scyzoryk w sekundę 😁 maiiaF, mam nadzieję, że nie zapomnisz o mnie! :P
wymodelowana, ał, musiało boleć. Ze mną notorycznie ludzie zderzają się kolanem w kolano, przez co wcale mi nie pomagają w regenerowaniu... 😁 Jedyny plus jest taki, że kolana na koniach nie bolą i mogę w spokoju jeździć. 🤣
Mnie konie zawsze uzdrawiały 😁 Pojedyncze przypadki, kiedy np. po skokach bolały mnie kolana, bo po deptaniu kapusty nigdy. Ostatnio po zawodach w Kwidzynie też się odezwały, ale pochodziłam i przeszło.
Mnie na koniach to raz w życiu zabolało, podczas stępa końcowego. Wyciągnęłam nogi ze strzemion, coś mi w kolanie trzasnęło i mimo, że trzymałam nogę luźno to nadal była zgięta pod takim kątem, jakbym dalej miała w strzemieniu... 👀
Uuu, to musiało być dziwne uczucie. Mi zawsze przy pierwszym kłusie musi strzyknąć, bo niewygodnie mi się siedzi 😂 Zawsze na początku anglezowania zrobię "przeprost", strzyknie i jest git 🙂
Jeszcze dziwniejsze uczucie było, gdy chciałam wyprostować to bolało niemiłosiernie. Ale po paru minutach wskoczyło na miejsce i wszystko było ok. Co do strzykania kolan to od paru lat, do dzisiaj nie robię przysiadów - po prostu kolana mnie zawsze pobolewają, dodatkowo trzeszczą, strzykają, a tego dźwięku nienawidzę. 😁
nifhel, ja już przywykłam do odgłosu strzykania 🙂 Tak apropo ferii, ja ubolewam, bo moje województwo zaczyna za tydzień 🤔 Potem zostaje tyyyyyyyyyle czasu do kolejnej przerwy! borkowa, ja się uczyłam w zeszłym roku jakąś godzinkę, mniej więcej. W ogóle to powiem Wam, że "Pana Tadeusza" czytało mi się milion razy lepiej niż "Quo vadis". Przy tym drugim nie dotrwałam do końca 😡
borkowa, ja się uczyłam w zeszłym roku jakąś godzinkę, mniej więcej. W ogóle to powiem Wam, że "Pana Tadeusza" czytało mi się milion razy lepiej niż "Quo vadis". Przy tym drugim nie dotrwałam do końca 😡
nie czytałam, ani tego, ani tego 😵 a w sumie mamy nauczyć się od początku do 'że gościnna, i wszystkich w gościnę zaprasza', zginę 🙄
borkowa, też bym nie czytała, ale Sienkiewicza omawialiśmy na lekcji (chociaż się poddałam, przeczytałam streszczenie), a "Pana Tadeusza" potrzebowałam do konkursu. Całkiem przyjemnie mi się czytało 😉. A recytowaliśmy od "Litwo, ojczyzno moja!"... edit: maiiaF, a co to za pyszne rzeczy? 👀