Hermes, a podam, ale jutro, bo gdzieś w kuchni jest ta gazetka z przepisem :P. anioleczek.97, a taki biszkopt z kremem z chałwy, nie wiem właściwie jak się go robi, bo przecież moja mama wszystko robi "na oko".
Pizze też bym zjadła... Ale kolejny problem - mama nie zna przepisu, znowu wszystko na oko! Trochę tego, trochę tego...
Kamita01, hehe, moja mama też robi bardzo dobre ciasto na pizze, no ale nie potrafi powiedzieć mi, jak ja mam ją zrobić :/.
anioleczek.97, ja dzisiaj dałam koniowi spokój (znowu), bo nie miałam siły. O 6 rano robiłam prezentację, w szkole do 15... Yh. Chyba kończę z jeździectwem...
Kurczę, no. W sumie ja nigdy nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy rezygnują z jeździectwa... Może dlatego, że sama rzadko kiedy jeżdżę i z każdej godziny jazdy cieszę się jak wariatka. 😲
Oby ci przeszło, trzymaj się tam ciepło! :kwiatek:
Kurczę, no. W sumie ja nigdy nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy rezygnują z jeździectwa...
Nie wydaje mi sie by przecietny jeździec rezygnował bo mu sie znudziło na przykład, musi mieć to swoje przyczyny, czasem takie na które nie mamy wpływu edit: Tak jak Sisisa powiedziała, np. finanse Kamita01 zdjęcia właśnie się powoli szykują do wysłania Idzie 🙂
anioleczek.97,Alabamka, dobrze gada. Fakt faktem są różne rzeczy wyższe, które utrudniają nam jazdę, np. kasa, brak czasu, zdrowie, itp. Aczkolwiek ja sama zawsze dążę do tego, że choćbym nie miała nawet kasy na trening to zawsze coś wymyślę, czas staram się mieć chociaż raz w tygodniu, a zdrowie, hm, lekceważę 🙂
echh dokładnie. Mi czasem strasznie tego brak. Tych dni w stajni, wśród zapachu konia, siana. Przebywania z koniem, jazdy, czyszczenia, miziania na padoku, mordek wystawianych z boksu i czekających, czy ludź coś przyniósł. Brakuje mi nawet czyszczenia boksów. 🙄
Kamita możemy się depresjować razem :kwiatek: A Ty jeździsz teraz w ogóle? Czy nadal noga itp? Bo zatrzymałam się na etapie, w którym szukałaś stajni a teraz to nie wiem?
Ja znowu po mega kłótni z przyjaciółką. Idzie zawsze o najmniejsze głupoty, a ona aferę robi jakby nie wiem co się stało. I nawet jak ona błąd popełni, to i tak nigdy się nie przyzna do tego 😵
Heval Okey :kwiatek: to stanęło na tym że noga już w miarę ok, pomału zaczynam biegać i wgl, no i szukam stajni, mam zamiar wybrać się do tej stajni co mi ida poleciła, ale jakoś tak się boje 🤔 strasznie przyzwyczajona jestem do ''starej'' stajni i tych ludzi... choć jak w wakacje byłam to czułam się już tam obco.. 😕 gdyby tylko było więcej pieniędzy to chyba wiem jaką bym stajnie wybrała, ale to na razie nie na moje finanse..
Kurcze, nie tak to miało brzmieć. Chodziło o ludzi rezygnujących z jeździectwa bez powodu. A znam na prawdę wiele takich ludzi.
I zgadzam się z Wami, finanse, czy zdrowie to już siła wyższa. Ja sama za dużo kasy nie mam, jeżdżę góra 3 razy w miesiącu, chyba że popracuję i mam jazdy za darmo, albo jakieś rozjeżdżenie, czy coś. Sama nie dawno miałam spore problemy z kręgosłupem, były przewidywania, że nie będę mogła więcej wsiąść na konia. Ale na szczęście, wzięłam się za siebie, gimnastyki, baseny, masaże itd i lekarz się zgodził na lekkie jazdy i ponowne wdrążanie w jeździectwo..
anioleczek.97 ja też znam bardzo duuużo ludzi którzy rezygnują bez powodu, nie rozumiem ich kompletnie, albo jak zaniedbują konie, nie przychodzą do nich..inni czekają latami żeby mieć konia nawet dzierżawionego a inni ludzie po prostu traktują konie jak zwykły przedmiot. 😵
Dokładnie, Kamita01 , ja ich całkowicie nie rozumiem. Okej, można się przyzwyczaić, koń może stać się rutyną, ale kurcze no, z takiej pasji się nie wyrasta moim zdaniem. Według mnie ci, którzy rezygnują bez powodu, przestają jeździć i zajmowac się koniem przez własny kaprys, nigdy NIE BYLI NA PRAWDĘ WKRĘCENI W JEŹDZIECTWO. Znam osoby które zaczynały jeździć, bo koleżanka/kolega jeździli. Znam sytuacje że rodzice namawiali... Wiele takich przypadków. W poczęści żal mi takich ludzi.
Przyszłam się wyżalić, że Frugosia niedługo już nie będzie... Niby wiedziałam o tym od początku, to będzie już 9 sprzedany koń, ale on jest wyjątkowy 🙁 ja chcę żeby znów był taki:
I jeszcze mega przytłacza mnie ta wszechogarniająca mnie nienawiść, hejt dotyczący zespołów, ludzi, wszystkiego. To jest chore, nie chcę żyć w czymś takim :/
Ja sobie robię wolne do piątku. Mam za dużo nauki i kompletnie dość szkoły. Zostanę jutro w domu i się pouczę, bo niedawno wróciłam ze stajni i dziś już pracy długoterminowej na jutrzejszy wok i wielkiego zadania z biologii nie zrobię.
Dziewczynki, zarzućcie jakiś pomysł na reklamę - kampanię społeczną. Wymyśliłam sprzątanie po psie, ale to trochę obrzydliwe, a mamy nakręcić jakiś film/spot o tym ;D.
Ustępowanie miejsca ludzią niewidomym, w ciąży i starszym w autobusie, może coś o szanowaniu przyrody, albo coś prostego namawiającego do badań profilaktycznych, przemoc w szkole (znęcanie sie nad młodszymi, zapomniałam jak to sie nazywa)- pokazać tragiczne skutki i dać do pomyślenia. Jutro 10.10, jej to już 2 lata
Sisisa ja też chyba niedługo zostanę bez. I tak się antyludzka zrobiłam dość.
Co do rezygnowania z jeździectwa, to ja zapodam prawdziwy 'kwiatek'. Mojemu koledze rodzice kupili konia, po jego kilku lonżach (w sensie kolega kilka razy jeździł), przez jakiś czas jeździł, a potem koń stał długi czas, bo koledze się nie chciało już jeździć, znudziło mu się. W końcu konia sprzedali. Jak usłyszałam to, to myślałam, że mnie skręci. Zastanawiałam sie, czy on sobie wyobraża ile daliby niektórzy za to, co on dostał na pstryknięcie palcami. Po części to też zazdrość, przyznaję. Miał taką szansę, własnego konia, który stał w stajni i na niego czekał. Moi rodzice są przeciwni jeździe konnej i zapierają się rękami i nogami, żebym tylko na tego konia nie wsiadła, a jego rodzice kupili mu konia tak po prostu.
Ja nie jeżdżę z trzech powodów głównie. Przede wszystkim rodzice są przeciwko jeździe, bo niebezpieczne, bo coś tam. Po drugie twierdzą, że za dużo kasy na konie idzie (tu nie zaprzeczę, kiedyś jazda kosztowała 40zł/h i to całkiem porządna powiedzmy, teraz wydaje się 70zł/h i to czasem za klepanie tyłka, obijanie się o konia i latanie łydkami wszędzie dookoła 🙄 ). No i zdrówko, jak źle upadnę, to moja szyjka się może posypać zupełnie i będę paralityczką, czego bym nie chciała jednak. Choć nawet ten argument średnio działa na mnie i po prostu czasem marzę żeby sobie na tego konia wsiąść.
Nie bez powodu ktoś powiedział zdanie "Największe szczęście w świecie na końskim leży grzbiecie"
Kamita zdrowiej z tą nogą :kwiatek: A Akademia Kucania naprawdę fajnym miejscem jest. Warto spróbować 🙂
Heval Dziękuje :kwiatek: może kiedyś jak już namówisz rodziców razem się tam wybierzemy? 😜 a tak wgl, to ślicznego kolczyka sobie zrobiłaś w uchu 😍 szkoda że moja mama nie zgadza się na kolczyki w chrząstce 🤔
A dziękuję :kwiatek: Zawsze jak będzie jakiś wolniejszy weekend, to mogę z Tobą towarzysko pojechać (o ile się nie zgubię po drodze 😁 ) i kibicować 😀 A co do rodziców, to moi też się nie zgadzali. Było gadanie, ze po co mi to, po co się oszpecać ( 🙄 ), ale z dwojga złego woleli kolczyk w uchu niż w wardze 🙂 także próbuj, próbuj. W końcu się zgodzi 😀