w życiu słyszałam chyba 3 piosenki HIM, z czego spodobała mi się jedna (nawet nie pamiętam jaka). a Ville (tak się odmienia jego imię? w ogóle ma tak na imię?) lubię, bo kumpluje się z Bamem Margerą xP.
xxflygirlxx współczuję ci... :przytul:. U mnie sytuacja jest identyczna, więc doskonale cię rozumiem... Wszystko jest tak samo: jazda, rodzice, pozycja w rodzinie... Trzymaj się jakoś! :przytul:
Mam szansę jeździć. W rekreacji. Szczyt moich marzeń. A teraz kiedy zaczęłam powoli jeździć tak bardziej jak człowiek, będzie jeszcze ciężej do tego wrócić. Będę się kręcić w kółko. Fajnie. A przez czas studiów jasne, mogę pracować tylko, że muszę pracować ze zwierzętami. Innej opcji nie ma. Macie jakieś propozycje?
Sklep jeździecki, zoologiczny, ZOO, luzakowanie, tyle mi na szybko przyszło do głowy 😁
Karmel był Twój, czy dzierżawiony? Nie ma gdzieś w pobliżu ambitniejszej rekreacji? Bo rekreacja rekreacji nie równa, może jest jakieś miejsce, gdzie da się sensownie pojeździć?
kucyk dzięki, sklep mógł by być. W zoo trzeba mieć kwalifikacje. Karmel dzierżawiony był 2 miesiące. Ambitniejszej rekreacji niestety nie ma. Albo ja o niej nie wiem.
Jestem załamana 😕 Przed chwilą dostałam wiadomość od cioci, że ta babka co miałam tego konia od niej wziąć napisała do niej, że jej facet się nie zgodził go oddać, bo był za drogi itp. i jest tej babce strasznie głupio, a ja jestem załamana 😕
Jeju nie wiem co teraz robić 😕 Z tym koniem nie wypaliło, Ikaria już chyba wystawiona na sprzedaż, a pewnie ktoś na pewno będzie na nią chętny. Nie wiem, mam już wszystkiego dosyć 😕
xxflygirlxx, sprawdź wszystkie możliwe miejsca, popytaj, może coś się znajdzie. Czy luzakować można na stałe? To pewnie zależy od Twoich aspiracji. Ale ja bym chyba nie chciała tego robić do końca życia.
Hermes, strasznie mi przykro. Trzymaj się ciepło! :kwiatek:
kucyk nie chodziło mi na stałe czyli do końca życia, tylko tak, że codziennie, stały zakres obowiązków i miesięczna wypłata czy coś takiego. Hermes trzymaj się. Jasnowata o, to fajnie. Ale można też luzakować raz, że pojechać tylko na zawody, zrobić co trzeba i dostać trochę pieniędzy czy jak to jest?
Fakt, dziwny dzień. Mnie kucyk dzis porządnie wkurw...(nie tylko na treningu) ale nie wybuchłam, bo załagodził wszystko tym, że trzymał łeb w dole i nie zacinał się przy każdym przejściu. mam nadzieję, że jutro będzie lepiej, bo go normalnie uduszę. 😤
Flygirl, pewnie można, ale to raczej nie na stałe. Kiedys się tym interesowałam. Jeśli na stałe, to trzeba zapitalać nie tylko na zawodach, ale też normalnie w stajni. Chociaż pewnie są różne oferty.
No to ja właśnie myślę o takim luzakowaniu też w stajni. Tylko cały czas się zastanawiam co ja mam robić w przyszłości, przecież chyba nie będę luzakiem do końca życia, na koniach trudno zarobić, a ja nie dam rady w pracy nie związanej ze zwierzętami.
xxflygirlxx, takie mówienie, że nie dasz rady, nie ma większego sensu, kto wie, co się za parę lat wydarzy? 😎 Faktycznie źle Cię zrozumiałam z tym luzakowaniem. Ja luzakowałam przez kilka miesięcy na zasadzie - w jeden dzień weekendu przygotuj zawodniczce konie na trening, rozstępuj po treningu, posprzątaj i pościel boksy, wyczyść sprzęt, drugi dzień weekendu - weź na luźne, długie spacerki w teren. Kiedy były zawody, jeździłam na zawody, kiedy zawodniczka nie bywała w stajni przez jakiś czas, lonżowałam/wsiadałam. Dla mnie niesamowita frajda + masa doświadczenia, możliwość zobaczenia wielu ośrodków w całej Polsce. Z chęcią podjęłabym się takiej codziennej pracy w przyszłości. Co do zakresu obowiązków, ewentualnej płacy, wszystko pewnie jest do dogadania. Jest gdzieś na volcie "kącik luzaka", tam było sporo fajnych informacji, poszperaj 😉
kucyk o dokładnie taka formę luzakowania mi chodzi, wydaje mi się to bardzo fajną pracą. Zaraz poszperam. I wiem, że takie gadanie nic nie da, ale co się dziwić, mam tak niską samoocenę, że sobie nie wyobrażacie.
Ja w sumie już konia kupuję od cholery czasu, ale to nie wypali tu mama się rozmyśli itp. Łącznie już koni miałam kupować z 15? 😵 A jak Ikaria zostanie sprzedana (jeśli ja nie zdążę jej kupić) to nie wiem co ja zrobię...będzie to dla mnie nie do zniesienia... 😕
Hermes współczuję ci. Ale musisz się jakoś trzymać. :przytul: Każdy ma swoje problemy, większy czy mniejsze, ale są i niestety są nierozłączną częścią naszego życia. Trzymaj się i wierz, że będzie dobrze i wszystko się ułoży. :przytul: Kiedy pomyślę o nadchodzącym tygodniu, łapię takiego doła... :/ Sprawdziany da się znieść, ale z moim kochanym lenistwem nie potrafię się wziąć za naukę! 😤 No i jesczze te zaliczenia, które spokoju nie dają... :/
Hermes, w końcu się uda, ja czekałam 2 lata za to teraz mam 3 😀 tak dla odmiany ja mam dziś nawet dobry dzień oprócz tego że nic nie mam na wieczór-sponatan lepszy
Hermes, ja też mam przed sobą kupno konia. jednego własnego, osobistego już miałam. niestety, straciłam go w bardzo smutnych okolicznościach. jazda na cudzych nie daje mi żadnej frajdy, od wszystkich wymagam tego, co umiał mój koń. teraz mam do jazdy jednego, ale średnio się z nim dogaduję, nie jest w moim typie. miałam mieć drugiego konia tylko dla siebie tej jesieni, ale raczej to się nie uda (bardzo się napaliłam na jednego, niestety wyszło z tego jedno wielkie rozczarowanie). koń będzie najwcześniej wiosną następnego roku. któż wie, może do tego czasu polubię zwierza, na którym jeżdżę teraz.