Forum konie »

Gdy nie mamy paszportu

okropna sytuacja "tylko koni żal" a wracając do paszportów to sugerowałabym właścicielowi je wyrobić, nie są to duze koszta a jak sie oststnio przekonałam na własnej skórze jest ważny. Niestety nasze prawo jest tak skonstruowane że jak koń nie ma paszportu to nie można go owsze ani wywiesć na zawody, wyjechać za gospodarstwo ani sprzedac,a le mało kto wie o tym że konia bez paszportu nie można też "legalnie" zutylizować. Koleżanka ma swoją stajnie przy gospodarstwie i miała dwa konie kupione od handlarza. Niestety bez paszportów, zwlekała z ich ponownym wyrobieniem. pewnego dnia przychodząc rano do boksu swoich podopiecznyk zastała jeden z boksów cały we krwii, nastoletni walach który poprzedniego dnia bez problemu zszedł do boksu na noc rano leżał ół-martwy ze złamaną pęciną powoli sie wykrwawiajac. Przyjechał wet powiedził ze nie ma już nadzieji ze za duzo krwi stracił ze złamanie za poważne. Powiedził ze nie może dać koniowi żadnego zastrzyku ponieważ jest przepis regulujący że uśpić nie może bo "padlina nie może leżeć" a przeciwbólowy może wywołać skutek śmiertelny. Dziewczyna miała załatwić transport z zakładu utulizującego i dopiero koń miał otrzymać jakiekolwiek leki czy to uspakajające i znieczulające czy usypiające. Niestety zaden zakład nie zechciał przyjechac określając swoją sytuacje jako niemożność bo koń nie ma paszportu i nie mogą go prawnie wywieść. koń w miedzy czasie cierpiał i dalej krwawił. NIe znalazł sie nikt kto legalnie by konia odebrał i by można by go przed tym uśpić. Dziewczyna załamana załatwiła kogoś na lewo w nadzieji ze lekarz da Konikowi oststni zastrzyk ale ten nie ugiecie nie zmienił decyzji i ostatecznie konia zabrali jeszcze żywego pół przytomnego do zakładu.... nauczka dla tych co mają konie bez paszportu chocby NN.

Wątek wyedzielony z: link
sasqach, straszne, ale prawdziwe. Podobnie jest z wszystkimi zwierzętami hodowlanymi, do utylizacji potrzebny jest paszport.
figaro2046, trzymam kciuki!
sasqach, nie wiem czy to się przypadkiem nie nadaje do odzielnego tematu i czy nie podlega jakimś przepisom. W końcu jako lekarz ma obowiązek ulżyć zwierzakowi. Gdyby miał jakikolwiek ludzki odruch pomógłby zwierzakowi, a potem myślał o tym jak załatwić sprawę formalnie.
Taaaaaaaaaak, a potem właściciel takiego konia ochłonąwszy delikatnie zaczyna szukać winnych wokół siebie, ale absolutnie nie siebie i kto pada na pierwszy ogień - weteryniarz, bo na pewno była szansa, a on konia uśpił. I zaczyna się latanie po policjach, prokuratorach itp...
Pożyjcie w realiach, spotkajcie kilkuset właścicieli na miesiąc i potem wystawiajcie takie opinie:
sasqach - ch.. a nie weterynarz.



Poza tym, ja wiem o co sasqachowemu wetowi chodziło i co jej - prawdopodobnie mówił, ale wiadomo, że na forum najlepiej napisać, to, co komu pasuje.
(zaznaczam - znam przepisy, nie znam sprawy)
pokemon, ale gdyby koń wymagał uśpienia, ale nie miał paszpotru to jako weterynarz zostawiłabyś wykrwawiające się zwierze czy uśpiłabyś a potem zastanawiała się jak "papierowo" załatwić sprawę?
zaznaczam ze opisana przezemnie sytuacja ojest tak przekazana jak mowiła mi włascicielka konia mnie osobiscie przy tym nie było aczkolwiek to nie zmienia faktu ze wart paszport mieć i to nie jest jakiś tam papierek.
Taaaaaaaaaak, a potem właściciel takiego konia ochłonąwszy delikatnie zaczyna szukać winnych wokół siebie, ale absolutnie nie siebie i kto pada na pierwszy ogień - weteryniarz, bo na pewno była szansa, a on konia uśpił. I zaczyna się latanie po policjach, prokuratorach itp...
Pożyjcie w realiach, spotkajcie kilkuset właścicieli na miesiąc i potem wystawiajcie takie opinie:
[quote author=ushia link=topic=30156.msg676810#msg676810 date=1281867404]
sasqach - ch.. a nie weterynarz.



Poza tym, ja wiem o co sasqachowemu wetowi chodziło i co jej - prawdopodobnie mówił, ale wiadomo, że na forum najlepiej napisać, to, co komu pasuje.
(zaznaczam - znam przepisy, nie znam sprawy)
[/quote]
Może napisz co sie w takiej sytuacji powinno zrobić, zwierze cierpi nie ma dla niego ratunku a wet nie chce go uśpić, co zrobić? Napisz co ew. taki wet mógł zaproponować właścicielce bo zacząłeś/aś ale nie skończyłaś/eś, pytam z czystej ciekawości i aby mieć świadomość przy kolejnej takiej sytuacji ( ja akurat miałam problem z uśpieniem ciężko chorego psa)
Mój znajomy miał sytuację pt - czyj to pies, którą prawie skończył utratą prawa wykonywania zawodu; więc zapewne tak, zostawiłabym wykrwawiające się zwierzę. Pies z wypadku przychodzi z panem do lecznicy, połamane wszystko, pęknięta wątroba, śledziona, uraz głowy itp. Pies zostaje uśpiony. Za parę godzin wpada pani, okazuje się też właścicielka psa. I na koniec powiem tylko tyle, że ci państwo byli w trakcie rozprawy rozwodowej.
Winę za skrwawienie konia ponosi właściciel, któy nie dopełnił obowiązków. Fajnie jest, jak wszystko jest fajnie. Jeżeli się coś dzieje, to tak, jak napisałam - winni są wszyscy, tylko nie właściciel.
Dlaczego ja mam brać odpowiedzialność za kogoś ryzykując całą swoją przyszłość, mojej rodziny, mojego dziecka, tylko dlatego, że ktoś był na tyle głupi, żeby nie wyrobić koniom paszportów mając na to dostatecznie dużo czasu?
(prawdopodobnie ruszyłabym trochę sprawę wyżej, żeby można było coś zrobić, ale na pewno nie zaczęłabym od uśpienia zwierzęcia "niewiadomego pochodzenia"😉
to o czym w tej chwili rozmawiacie to bardzo istotna sprawa. Sama znam kretyna który pozwolił konikowi zdychac w męczarni tyko dlatego ,że kon nie miał paszportu. Gdy wreszcie biedne konisko zdechlo, zwyczajnie starym sposobem zostało głęboko zakopane. Nikt na nikogo nie donióśl i sparwa zakonczona.
Niestety w XXI wieku to wcale nie jest wyjątek, wielu włascicieli i wcale nie rolników (Ci boją sie utraty dotacji wiec mają i znakowane krowy i mją paszporty) nie ma paszportów dla koni i wcale nie zglasza ich do opisu i ma t głeboko gdzies.
Szczególnie takie procedery kwitną w małych podmiejskich szkółkach nauki jazdy konnej. Szkółki te ledwo zarabiają na siebie i to tylko przez okres 2 miesiecy wiec oszczędzaja na wszystkim.
Co bym zrobiła jako wet, gdyby wezano mnie do cięzko chorego konia bez paszportu?
Nie, nie uspiłabym poprostu podałabym mocne przeciwbólowe leki (morfinopochodne) przynajmniej zwierzę umierałoby bez bółu- i problem co dalej zostawilaby włascicielowi, byc może również zgłosiłabym fakt w PZHK bo wiadomo co gośc zrobi gdy zwierze padnie.
Jedno co wiem napewno, nie pozowoliłabym (nie umiałabym) nie pomóć zwierzęciu. Co ono winne ,że ma (miało) takiego właciciela?
jak dla mnie to wszystko jest jakies dziwne to co pisze pokemon i faza, nie wiedziałam że są takie przypadki że lekarz odpowiada za to aby pomóc zwięrzęciu  🤔
Może napisz co sie w takiej sytuacji powinno zrobić, zwierze cierpi nie ma dla niego ratunku a wet nie chce go uśpić, co zrobić?  

Może ściągnąć myśliwego z bronią- to chyba jedyna szansa, żeby nie stać bezczynnie i
patrzeć na agonię zwierzaka 🙁
jak dla mnie to wszystko jest jakies dziwne to co pisze pokemon i faza, nie wiedziałam że są takie przypadki że lekarz odpowiada za to aby pomóc zwięrzęciu  🤔

Widzisz, gdyby ludzie byli normalni do takich sytuacji nie dochodziłoby zapewne. Właściciele zaczynają biegac po sądach, w większości spraw bezpodstawnie, psując nerwy i opinie lekarzom. Więc nie ma się co dziwić. Mniejszy "smród" jest jednak, gdy odmówi sie uśpienia w przypadkach wątpliwych, ot co.
W 90% przypadków właściciele obwiniają wszystkich, tylko nie siebie. Naprawdę. Pies nie umiera na niewydolnośc serca, tylko złe leki mu podano. Koń nie wykrwawia się, bo ma otwarte złamanie, a właściciel orientuje się po kilku godzinach, tylko złe leki mu podano.

Ja także odmawiam uśpienia, gdy ktoś nie jest moim klientem i przez telefon zazwyczaj wtedy syczy, że dziękuje mi za pomoc. No cóż  🙄 dzwoni ktoś do Was i mówi, mam kota z białaczką i chcę go uśpić. Pytam się - u mnie zdiagnozowano, leczono? Nie. Więc skąd mam wiedzieć, czy to jest kot z białaczką, czy ktoś nie ukradł sąsiadowi kota, bo mu obsrał wycieraczkę i teraz chce się zemścić? Zawsze w takich sytuacjach odmawiam, jeżeli dzwoni ktoś z "ulicy".
tu nie do konca się z Tobą zgodzę Pokemon. Bo jesli własciciel zwierzaka np jest na wczasach a ma przy sobie komplet dokumentów i badan i np pies bardzo cierpi bo szybko posunął się i zaatakował guz (nowotwór) powinnas jako wet pomóć.
Może nie koniecznie uspieniem, byc może podac sterydy, może leki usmierzające ból. Wszystko jedno ale poóc powinnas. Bo jako wet nie możesz zostac obojętna na cierpienie wierzakó. Zawód weta czy lekarza to przede wszystkim leczenie, pomoc ale i ulga w cierpieniu. To piękny  ale i odpowiedzialny zawód i nie można gdy zwierze cierpi patrzec na jego włascicieli.
[quote author=ms_konik link=topic=30156.msg677703#msg677703 date=1281950732]
Może napisz co sie w takiej sytuacji powinno zrobić, zwierze cierpi nie ma dla niego ratunku a wet nie chce go uśpić, co zrobić?  

Może ściągnąć myśliwego z bronią- to chyba jedyna szansa, żeby nie stać bezczynnie i
patrzeć na agonię zwierzaka 🙁

[/quote]
W końcu pies został uśpiony ale przez innego weta który psa wcześniej leczył. I tu potwierdzają się słowa Pokemon która ze swojego punktu widzenia również ma racje, bo zadzwoniłam to weta "z ulicy" po prostu był najbliżej ( pies ważył ok 40kg) i prosiłam go o pomoc, odmówił prawdopodobnie z przyczyn o których wspomniała Pokemon a ja zapakowałam psa i pojechałam do weta 20km dalej który prowadził leczenie psa. Z drugiej zaś strony, wet który miał do mnie bliżej mógł przyjechać, zbadać psa i stwierdzić chorobę skasować mnie i albo odjechać a ja dalej nie wiedziałabym co zrobić lub stwierdzić że pies jednak jest w agonii i należałoby go uśpić. teraz na spokojnie człowiek się zastanowi i wie co by zrobił ale w patowej sytuacji ciężko podjąć właściwą decyzję.  Dla rozwiania wątpliwości pies miał ciężką nie wydolność nerek które właściwie już nie pracowały i wątroby. Podawałam jej kroplówki i leki ale teraz po upływie czasu powinnam od razu podjąć decyzję a nie męczyć psa lekami. Wet niestety nie podejmie decyzji za nas, będzie leczył i nie powie, że to bez sensu.


Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się