Lagunka nie martw się, trzymam kciuki! A kciuki KR pomagają! :kwiatek: Egon był wypuszczony w zeszły poniedziałek trochę ponad tygodniowej przerwie na padok (ale codziennie były dobre ponad godzinne treningi więc nikt nie podejrzewał, że konie będą szaleć...). Oczywiście dziczał aż się wywalił 🙁 Prawdopodobnie coś sobie naciągnął albo lekko skręcił, albo się puknął, bo na drugi dzień miał lekko spuchnięty tył stawu, a na trzeci dzień opuchlizna poszła do góry. Całe szczęście nie kulał, lekko tylko sztywno w stępie stawiał nogę. No i po zaledwie 3 dniach przeszło, mam nadzieję że bez echa! Był lekko lonżowany (ponieważ nie kulał, a opuchlizna wyglądała na taką zastoinową). W piątek poszedł na stępo-kłus pod siodło, a w sobotę normalny trening ze szczególnym zwracaniem uwagi na to, czy czysto idzie i czy nie prezentuje jakichś objawów bólowych. Po jeździe wcierka chłodząca. Dziś rano dostałam info od Ewika - noga ok! 😅 Zobaczysz, u Twojego też szybko minie! :kwiatek:
Oj dziewuchy, teraz niestety taki okres, że podłoże idealne do kontuzji 🙄 Nasze chodzą codziennie i tfu tfu narazie nic się nie dzieje, skubańce już nauczone, że po grudzie to się przemieszcza asekuracyjnym stępem. Czego niestety też są skutki-mój Malec na maleńkim lonżowniku szaleje jak głupol do tego wymierzając piękne barany w moją stronę, chociaż po wczorajszym nadzianiu się dupką na carota nie powinien już próbować gdyż był wielce zdziwiony, że coś przeszkodzilo jemu szanownemu zadkowi podbić się pod sufit... 🤔wirek:
A oprócz tego, muszę się pochwalić, że wczoraj Maluch (pomimo szaleńczych bryków i kwików, do których jednak ma prawo i po to biorę go na lonżownik 😉) współpracował jak nigdy, pierwszy raz wczoraj się zdarzyło, że poczułam z nim porozumienie i jego zainteresowanie 😜 Myślałam, że na rękach będe go nosić!!
Szafirowa, rozumiem, że Twój Panicz po prezencie w postaci butków stwierdził, że może już chodzić ba nawet latać? 😁 Ehh nie skubańce 😉
Dzięki wszystkim 🙂😉) czekam na zdjęcia z hali ale te wymagają więcej pracy nad światłem i innych cudów :P To efekt przyciągnięcia do stajni mojego kolegi fotografa-magika 😉
dodam jeszcze że kolega po raz pierwszy fotografował konie 😉
Dzięki wszystkim )) czekam na zdjęcia z hali ale te wymagają więcej pracy nad światłem i innych cudów :P To efekt przyciągnięcia do stajni mojego kolegi fotografa-magika Dopiero teraz zobaczyłam te fotki 😲
Laguna przykro mi, ale teraz bedzie łyzka dziegciu w beczce miodu. Czego się spodziewałas puszczając wystanego dwa tygodnie konia na padok?
Sznurka, a gdzie ja napisałam, że on 2 tyg stał?
Napisałam, ze 2 tyg nie wychodził na padok.
Ale ruszany był dwa razy dziennie. Wszystkie konie jakie mam pod opieką (w tym także Cyron, bo jak już jednym trybem jadę to jego tak samo), przedpołudniem są puszczane na 40 min-godzinę na halę luzem, gdzie mogą się wybrykać do woli, a po południu są normalnie ruszane (lonża, wolne skoki lub jazda). Tak więc ruchu jest pod dostatkiem.
Poza tym nie doczytałaś, że napisałam iż zaraz po wypuszczeniu tylko sobie spacerował. Dopiero po ok 40 minutach ktoś wypuścił na padok obok 2-letnią klacz w rui. Ta zaczęła odstawiać dzikie harce, a gniady postanowił jej powtórować.
ze spacerować stępem będzie?
Akurat przez pierwsze 40 minut spacerował stępem. I nie ja mu towarzystwo obok wypuściłam
Tak jak mówi burza jak juz pusciłas i zaczał cudowac trzeba było sciągnąć bo to proszenie się o kontuzję
Tak jak już napisałam. Jak zobaczyłam, że doszło mu towarzystwo to o razu po niego na padok poszłam. Jedynie co opóźniło moje ściągnięcie jego z wybiegu to odległość stajni od wybiegu.
Zresztą wszystko powyższe napisałam już w poprzednich postach, ale jak ktoś jest do kogoś uprzedzony to i tak znajdzie winnego.
Wierz mi, że akurat komu jak komu, ale mnie wyobraźni w tym aspekcie nie brakuje. Tym bardziej, ze zanim podejme jakąś decyzję to zadaję sobie na dzień dzisiejszy pytanie czy w razie czego będzie mnie stać na pokrycie szkody/leczenie/odkupienie itp.
efka śliczne zdjęcia! są po prostu cudne, jak masz więcej to dawaj 😁 dlaczego ja taka niefotoegiczna jestem? tez bym sobie takie zrobiłą 👿
Laguna, sznurka, nie kłóćcie się, i tak to nic nie zmieni. Zdarzyło się, no trudno, tak w życiu bywa 😉
Co do rocznic- mam nadzieję, że będzie ich jeszcze dużo 😉 w sumie rok od kupna, a razem jakieś 2,5. Ten rok.. no cóż, do najlepszych nie należał- jedynie końcówka 😉 ale ten będzie na bank lepszy "hihi:
Mi wystarczy, jak przez ten mój koń będzie zdrowy (na psychice też by się przydało :hihi🙂 Połowę 2008 przestał, bo ciągle coś się działo, więc mam nadzieję, że teraz będzie ok 😉
Ale to i tak pewnie moja wina. Już mnie tyle razy nauczyło, że swoje problemy i jakieś mniejsze smutki trzymać dla siebie, bo na tym forum i tak tylko mi dopie...., a ja głupia jak zwykle zawierzyłam, że jak się innemu krzywdy nie zrobiło to odbitki się nie dostanie.