A mój Czardasz wreszcie skapitulował i zaczął mi wreszcie porządnie chudnąć. 😀
Szkoda tylko, że wszystko ładnie spada oprócz brzuszka :/ Szyjka i zadek wycieniowane, wreszcie mamy słabizny, plecki jakby silniejsze. Spod tkanki nareszcie rysują się mięśnie! 😀 Brzucho też zwalczymy, ale to jeszcze chwila. Musi się chłopak po prostu porządnie rozskakać, bo od tego ujeżdżenia tylko bęben rośnie! 🤔wirek: Musi się podkasać, żeby wszystkich drągów brzuszkiem nie zabierał 😵 🤣
caro Fajnie, że wszystko idzie w dobrym kierunku 😀 Koniecznie kombinuj jakieś foty 😉
kate Czekam na obszerniejszą dokumentację waszych podskoków 😀 Lukasowa Bardzo podoba mi się Twoje podejście do jazdy i tego co robisz z koniem 👍 No i Twój zwierzak wygląda bardzo korzystnie 😀 szafirowa Co to za cudo?? 😜 Faktycznie ma całkiem pokaźny brzuszek 😉 margaritka A jak zdrówko Nerwiny??
ja tylko dwa razy dotąd jechałam jakiekolwiek zawody i jak dziś pamiętam natrętną myśl: która teraz?? no która?? tylko że wtedy jechałam na mojej ukochanej kobyłce, która grzecznie czekała aż podejmę decyzję. Obawiam się, że teraz nie będzie tak łatwo. zdecydowaliśmy się na LL oczywiście, Złoty jest gotowy do L, ja na mini LL, więc wypośrodkowałam 😉
Klami niestety nie mam żadnej, ani jednej aktualnej fotki 🙁 A szkoda, bo teraz pilnuje aby mieć raz w tygodniu trening ujeżdżeniowy a raz w tygodniu skokowy i przeważnie mi się udaje. Chciałabym popatrzeć czy poprawia mu się technika, impuls a mi dosiad i ręka, ale zwyczajnie muszę wierzyć na słowo tym z ziemi 😉
Tak czy siak Czardasz ma teraz ciężkie życie, bo oprócz treningów stoi na trotach, ma zmniejszone siano a owsa dostaje tylko co kot napłakał. A ma 2 treningi tygodniowo plus do tego 2 tereny w tym jeden staram się, żeby był kondycyjny. Do tego zazwyczaj dochodzi jazda pt "praca domowa z treningu ujeżdżeniowego" i lonża na drągach w ramach "nauki skoków".
I nareszcie chudnie!
Ale dopiero troty go złamały... 😁
Kujka Nie ma mi kto robić zdjęć, bo trening zazwyczaj wypada kiedy wokoła jest pustynia jeśli chodzi o ludzie i konie, bo wtedy zazwyczaj osoba (a raczej jedna z dwóch osób 😉 ) mają akurat dla mnie czas... :/
Alice, nadal?? Pamietam, ze nad tym dlugo pracowalas?
Pracowałam, ale chyba nie można nazwac tego "długo". Tylko tyle na ile udało mi sie pożyczyć przyczepę. Z nim trzebaby ćwiczyć codziennie i i tak nie wiem czy by to cokolwiek dało... Już nie wiem czy prośbą czy groźbą z nim 🙁
Sierra, no to mu sie tak konkretnie do zadka dobralas. Jestem bardzo ciekawa efektow. Sprobuj jakies fotki zorganizowac, koniecznie!!
Alice, z tego co pamietam to to zdecydowanie bylo dlugo. Nie wiem, zastanawiam sie co jest nie tak, bo nie chce mi sie wierzyc, ze on jest taki oporny.
Taka migawka z zawodow. Wklejam, bo hmm... zaintrygowala mnie ta fotka.
Sierra wow, ale ruszyliście z kopyta! Normalnie napięty grafik ma Czardasz teraz 😁 Czekam na fotki i nie wykręcaj się, proszę 😎
_kate ja też mam koszmarny problem z zapamiętywaniem parkurów!! Czworobok raz przeczytam i mogę go jechać bez pomyłki, a skoki... no tragedia! Co do tego, co najgorszego może się jutro stać - może (tak jak dziś) wyłamać i dać buta ze mną u boku (dosłownie u boku) co zakończy się moją glebą! Na szczęście będzie mój wierny fotograf, więc jest szansa, że to uwieczni ^^ No nic, drukuje L3 i się uczę.
kujka a co to za seszyn będzie i w ogóle o co chodzi?
Alice, nie wiem. Moze cos mu sie przydarzylo w przyczepie..... moze akurat w stosunku do niego zla metoda obralas. Nie mam pojecia.... ale skoro to jest az takie ciezkie w jego przypadku to tu musi byc cos nie tak. Hmm... a przeciez przywiozlas go z daleka, zmienialas stajnie? I jak wszedl??
jutro dostaje ostatni zastrzyk, wczoraj kopyta wyczyscilam pierwszy raz 😅 jak sie rozchodzi np stoi na drugim konsu kilkuhektarowego pastwsiak i trzeba ja zabrac na opatrunek to prawie nie kuleje 😅 najgorsze, ze muchy wrocily 🙄
ja w taka pogode zwyczajowo jezdze w teren bo do hali mam po zimie nadal uraz psychiczny :P z reszta nie chce mi sie tam kisic. ale dzis nie ma bata, w teren nie pojade, musze sprawdzic jak tam gilowa wola walki :P
a ja nie mając opcji hala będe hartować konia i siebie na ujeżdzalni :P mam nadzieje, ze koniowaty będzie chodzil lepiej niż wczoraj (baa, gorzej chyba juz nie mozna) 🙂
Alice a próbowałaś zabaw z klikerem? Mój ładnie wchodził do przyczepy do czasu, kiedy wywiozłam go do Niemiec, a później go stamtąd przywiozłam..Takie trasy dały mu się we znaki i później już nie chciał wchodzić do przyczepy. Ładowaliśmy go za pomocą taśm, ale w kwietniu miałam trochę wolnego czasu, pożyczyliśmy przyczepę i siedzialam z nim w tej przyczepie 3 dni, codziennie trenowaliśmy wchodzenie, wychodzenie, karmienie w przyczepie, głaskanie, śpiewanie... no i zabawy z klikerem. Na weekend majowy mielismy 3 dniowy wyjazd i koń zupełnie nic sobie nie robił z jazdy, podczas kiedy wcześniej wchodził przednimi nogami na trap i to już koniec, w czasie jazdy grzebał nogą przy zwalnianiu i rżał jak dziki. Jak go wieźliśmy to po 15min jazdy robiliśmy przystanek zobaczyć, czy on żyje, bo taka cisza i spokój... W sumie byłam z siebie i z niego dumna, bo obyliśmy się bez pomocy 'specjalistów' którzy w czasie nauki przychodzili i zrzędzili, że bez taśm nie da rady, że źle to robię, że sama sobie nie dam rady itp. A ja miałam swoją wizję i na spokojnie daliśmy rade, po długim weekendzie próbowaliśmy jeszcze z przyczepą kilka razy - już nie jest straszna..
Klami Jak w niedzielę będzie pogoda (bo akurat będę miała aparat w stajni) to może uda mi się kogoś zmolestować o kilka kadrów 😉
Dzionka Wcale nie ruszyliśmy z kopyta, wręcz odwrotnie... dopiero się rozkręcamy po długim staniu. Koń chodzi regularnie od marca. Zaczynał od spacerów aktywnym stępem do lasu i jazd płaskich w samych stępo-kłusie. Jak się "rozbujał" po długim nic nie robieniu i zaczęliśmy galopy, to dopiero zaczęliśmy brać treningi ujeżdżeniowe (od początku kwietnia), i zaczęły się tereny w trzech chodach. Pod koniec kwietnia (w związku z odznaką) koń został delikatnie naskakany (dokładnie dwa treningi w dwa tygodnie plus skoki T&N na Grubasie w przededniu odznaki). Teraz dopiero w maju nastał "reżim", czyli w dwóch terenów jeden jest kondycyjny, drugi mega relaksacyjny. I nauka skoków i podstaw dresażu. Bo u nas to wszystko groźnie brzmi, ale to dopiero początki początków, bo czymże innym jest szlifowanie poziomu L 😉
Tak czy siak, mam wrażenie że - właśnie - nie ruszyliśmy w kopyta, ale że dopiero się rozkręcamy. A może rozpędzamy?
Bo w lipcu planujemy pojechać srebro. 🙄 🤣
Nie zdać, ale pojechać, bo to dobra okazja, aby bez rejestracji pokazać koniowi obczyznę, i parkurową i czworobokową 😉
Alice, no wlasnie mi rowniez wydaje sie niemozliwym taki strach sam z siebie. Tu musi tkwic cos glebiej. Co innego kiedy nie chce wejsc a co innego kiedy widac, ze panikuje i ucieka.
Moj wchodzil do przyczepy jak do boksu (poprostu sobie wchodzil za mna jak gdyby nigdy nic) do momentu prawie 11 godzinnego transportu do kliniki. Przyczepa zdecydowanie przestala mu sie podobac. Z tym, ze marudzi, marudzi, ale wchodzi bez wciskania/lonz itp. Tylko zajmuje mu to kolo pol godziny.Teraz go juz jakis czas nie wiozlam. W sumie jestem ciekawa jak zareaguje, bo za dwa tygodnie jedziemy na zawody. Z tym, ze nie przyczepa a koniowozem, wiec chyba nie bedzie sie wyglupial.