margaritka, alez on juz doroslo wyglada! juz nie bobas,juz podrostek 😉
siwemu dalej palma odbija... wczoraj przebrykal pol jazdy,w sumie pojezdzony zostal na prawde solidnie. dzis go biore na lekka lonze przed korytarzem - i mam takie cos: (filmik nagrany jak juz dobre 10 minut zasuwal jak nakrecony i myslalam ze juz spuscil pare)
A ja mam poważne rozterki jeśli chodzi o moją dalszą przygodę z jeździectwem....
Witella chcą sprzedać, cena taka, że ręce załamać - poza moim zasięgiem niestety.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że to jak on teraz chodzi i jak wygląda to tylko i wyłącznie moja praca, mój czas, moje pieniądze włożone w pasze, treningi itp...
Jakby wpadli na ten pomysł rok temu, gdy zaczęła się nasza przygoda, chyba tylko handlarz by się nim zainteresował...
No cóż... to już druga taka sytuacja w przeciągu 1,5 roku... chyba mam dość🙁
m0niSka nie łam się babo, będzie lepiej :kwiatek: Rozumiem co czujesz, masz prawo być zła, załamana, wściekła itd Może pogadaj z właścicielami konia. Powiedz co czujesz, że właściwie to tylko dzięki Tobie ten koń wygląda tak dobrze. Może dadzą Ci prawo pierwokupu (za rozsądne pieniądze, chociażby za Twoja prace włożona w koninę 😉 )
Będę trzymać kciuki i informuj jak się sprawy miewają 👀
Ja jeździłam na jednym koniku ok. trzech miesięcy, później coś sie nie dogadałam z właścicielem i miesiąc stał 🤔 bo kto by na 3.5 latu jeździł...i przyjechali kupcy, po konia dla dziecka, jak wsiadłam, i to co mi zaczął świrować to szybko zrezygnowali ;] później po pół roku jazdy sama zrezygnowałam z niego, bo stajennemu nie podobało się to że wszystko mam za free i nie wytrzymałam 😤 No i teraz mam Grafitka ;]
Nasturcja-Renata, problem w tym, że właściciele to ludzie, których totalnie nie interesują potrzeby konia, to jak on wygląda, włożona praca... Już sam fakt, że doprowadzili go do stanu sprzed roku o tym świadczy... Gdybym sama nie pilnowała terminów szczepień, kowala, odrobaczania - przypuszczam, że koń by tego na oczy nawet nie widział... Oni chcą zarobić, to nie są ludzie nawet z którymi da się porozmawiać....
Grafitkowa też bym chciała, żeby ta sytuacja zakończyła się happy endem... Rok - niby to krótki czas, ale robi swoje... Nie mam powodów żeby z niego rezygnować. Chociaż sytuacja zaczyna mnie irytować, bo (i tu ciekawostka) właścicielka podała mi cenę jaką chce za konia, a ja dziś na uczelni dowiaduję się od znajomej (która konia praktycznie nie zna), że słyszała, że koń ma pójść za cenę o 4tys. niższą niż cena jaka była mi podana - koleżanka usłyszała od koleżanki właścicielki...
"Uderz w stół..." 😀iabeł: Obgadywanie byłoby gdybyśmy na gg wymieniały się uwagami, a tak wszystko jest oficjalnie i podane do publicznej wiadomości 😁 Wyszło szydło z worka :P
Bla bla bla 😀iabeł: Bat Ju noł, aj laff Ju tu 😍 [quote author=Raven link=topic=3.msg211894#msg211894 date=1238008501] caroline tylko winny się tak oburza... 😎
a nie tylko winny się broni? 😉 [/quote] A może sie nawet i oburzać i bronić i tłumaczyć i degustować i wpadać w depresje inbredową i ciąć różową żyletką w trupie czachy 😁 odrobinę mnie ta sugestia zbulwersowała 😉
Prawda w oczy i kole i kłuje i dźga i się wrzyna 😁
Libella dzięki, zastanawiam się jakby wyglądało w avatarowej wersji 🙂 Jutro z Dzionką powinnam omówić szczegóły nawiedzin, więc dam cynk 😀
m0niSka no niezły babsztyl 😲 z właścicielki 🤬 Rzeczywiście wygląda na to, że chce na Tobie zarobić, bo się przyzwyczaiłaś do konia. A czy byłoby Cie stać, żeby kupić konia za kwotę ta o 4 tyś mniejszą niz Tobie podano? Bo jeśli tak, to może podeslij kogos kto kupiłby konia w Twoim imieniu?
m0niSka- zapewne podała ci wygórowaną cenę bo wiedziała że się przywiązałaś i ze kupisz...rok to jest baardzo dużo czasu rzeby się przywiązać do konia, ja bym dla Grafitka zrobiła wszystko, jestem z nim 4 miesiące ;]
Strzyga, ja jej powiedziałam, że za tą cenę to mogę mieć konia w wieku Witella chodzącego z powodzeniem konkursy klasy P w skokach, albo młodziaka z super papierem... Taka prawda. Nawet gdybym dysponowała takimi pieniędzmi to przepraszam bardzo, ale prezentów nikomu robić nie zamierzam, ani głupka z siebie zrobić nie dam, bo dobrze wiem jakie są ceny koni na dzień dzisiejszy.... Poza tym, Witella znam od źrebaka, przyjaźniłam się z jego poprzednią właścicielką i dobrze wiem za ile poszedł i w jakim "stanie" wtedy był.... Więc nie wiem z kogo chcą idiotę zrobić...
Coraz bardziej dobija mnie ta sytuacja, głupieje już, bo totalnie nie wiem co mam robić... zrezygnować? poddać się? walczyć? jeśli tak to o co?
Nasturcja-Renata, cieciorka, Aquarius, cena o 4tys. mniejsza to nadal wygórowana cena jak za tego konia... Ja sama nie mam takich pieniędzy... Wiem, że mojego ojca stać na to, ale on hmm... woli mi nowe auto kupić, niż "jakiegoś tam" konia....
Jestem w dupie, totalnej dupie.
Edit: Grafitkowa przywiązanie jedno, a możliwości finansowe - drugie🙁
Dobrze, niech sobie kobieta nie myśli, że na jelenia trafiła.
Musisz sobie zadać pytanie na ile Ci konkretnie na nim zależy. Czy chcesz mieć tego i tylko tego konia, czy chcesz mieć konia? Jeśli chcesz mieć konia, to lepiej wybrać takiego, z którego będziesz zadowolona i nie będziesz sobie pluć w brodę zakupem.
a jesli chcesz miec tego konia zaproponowac jej swoja cene- jesli jej jest rzeczywiscie wygorowana to go nie sprzeda. moze tata doloze ci cos w ramach np urodzin?
Moja srokata podopieczna została sprzedana w poniedziałek. O dziwo, nawet nieźle to znoszę. Szef twierdzi, że według niego będzie miała dobrze w nowym domu. A ja się śmieję, że to nie jest moje ostatnie spotkanie z tym koniem. To już drugi raz, a do trzech razy sztuka! 🙂
m0niSka, czasy cięzkie konia niełatwo sprzedać. widze dookoł jak ludzie z ceny zchodzą. koń wystawiony za ponad 20 tys nie chciał sie sprzedaćza 10 nawet.. inny miał kosztować 12,5 już 10 kosztuje. pozostaje Ci przeczekać z nadzieją, że nikt nie kupi i spuszczą z tonu trochę
jest kryzys. Konie nie idą jak woda. Spokojnie! Niech go poutrzymują sami przez parę miesięcy, to im może to do rozumu przemówi. Jak ma być Twój, to będzie.
Strzyga, od zawsze marzyłam o własnym koniu. Jak widać wszelkiego rodzaju dzierżawy nie mają większego sensu... problem tkwi tylko w pieniądzach które trzeba wyłożyć na konia przy jego zakupie. Jeśli chodzi o samo utrzymanie, ja na to pieniądze mam i wiem, że dam rade, skoro do tej pory jakoś dawałam....
Brzask, też tak na początku myślałam, ale jak dowiedziałam się, że są różnice w cenach jednym słowem się załamałam....
cieciorka, to co mogłabym od taty dostać w ramach jakiejś okazji, to kropla w morzu....
Alvika, normalniejsza (druga opcja ceny) i tak jest ceną wygórowaną...
Lanka poprzednią sprzedaż mojego podopiecznego też w miarę dobrze zniosłam....
deborah, _kate, tylko żyję właśnie tą nadzieją... Bo widzę co się dzieje na rynku, mam nadzieję, że będzie tak jak mówicie i jeszcze sami wyjdą z atrakcyjną propozycją jak ich długi w stajni podgonią...
No nic dziewczyny, dziękuję za dobre rady... Uciekam do pracy (notabene pracuję w klubie, którego współwłaścicielem jest właściciel Witello... chore co?), może uda mi się ich spotkać i porozmawiać... 3majcie kciuki :kwiatek:
Jakieś 2 tyg. temu została sprzedana kobyła, którą opiekowałam się od prawie 4 lat. Miałam ją kupic, ale cena i okoliczności nie sprzyjały temu... zrezygnowałam, w sumie tylko z powodu ceny, a koń został sprzedany za moimi plecami za połowę proponowanej mi wartości 😵 Za pieniądze przeznaczone na kupno kobyły, kupiłam już wałaszka - zdrowego i z normalną psychiką 😁 Ochłonęłam i już nie przeżywam 😅 Niestety jak ma się przepłacic to czasami nie warto. Koni jest wiele, a ceny niskie. pozdr
Ja dwa konie odchorowałam i to bardzo. Tu od początku powtarzałam sobie, że ten koń dziś jest, a jutro może go nie być. Fajny dzieciak, oby dobrze jej było w nowym domu. 🙂 W terenach czułam się, jak atrakcja turystyczna - bo każdy sie patrzył, jaki ładny konik. Też poszła za połowę ceny. A Ciebie, M0niSka, bardzo dobrze rozumiem. Jeśli stać Cię na utrzymanie konia, to próbuj, może spuszczą z ceny, lub, idąc za radą dziewczyn, umów się z kimś, kto przyjedzie z wetem, zbada i powie ile koń jest wart.
m0niSka zanim jeszcze nastał kryzys, na jednym koniurze "na sprzedaż" przejeździłam pół roku zanim poszedł 😉 . A jeśli nawet pójdzie- wystarczy się rozejrzeć żeby znaleźć inne (czasem nawet dużo lepsze) perspektywy.
A ostatnio doszłam do wniosku, że gniada potrzebuje raz na jakiś czas karczemnej burdy ze swoim jeźdźcem (czyt. mną). Ostatnio jej się coś pyrtnęło w główce, z dnia na dzień stała się potworem z bagien, mało brakowało, a by mnie jeszcze obrzygiwała błotem zaraz po rajdzie z brykankiem, trzepaniem głową i wyrywaniem wodzy. I co- pokłóciłyśmy się, doszło z obu stron do rękoczynów i znowu jest spokój, milusio i sobie rzeźbimy. Konfrontacja okazała się lepszym sposobem, niż działania polubowne. Szafirowa- zastanawiałaś się kiedyś nad zmianą taktyki i porzuceniem roli- oczywiście na chwilę- ukochanej kumpeli swego konia na rzecz megazołzy, która nawet się ugryźć nie da? 😁
m0niSka, popieram. spokojnie, bez paniki. widac ze ludzie sie kompletnie nie znaja na tym biznesie, skoro mowisz ze kon nie jest wart pieniedzy jakie za niego chca to mala szansa ze go ktos kupi. spora jest za to szansa na to ze za jakis czas sie zniecheca i zapomna o sprawie. a jesli nie - no to jest wyjscie, ktore juz tu zostalo opisane - podstawiona osoba ktora kupi go za Ciebie za nizsza cene. pytanie tylko - czy ten kon jest tego dla Ciebie wart. czy moze po prostu przestac sie za przeproszeniem pieprzyc z tymi ludzmi, pozegnac sie z nimi i kupic cos wlasnego, takiego jakiego sobie wybierzesz.
Ja Kadilaczka wykupic nie moglam, odchorowywalam kilka lat, nawet po kupnie Pablutka. Ale jest juz dobrze. W koncu przeszlo... Przynajmniej na tyle zebym przywiazala sie do Pablutka tak samo jak do K.
mOniSka Zgadzam się z Kujką. Może będę dziwna, ale ja po swoich dotychczasowych przeżyciach związanych z utratą koni podchodzę do tego raczej chłodno. Jestem w o tyle gorszej sytuacji, że aktualnie nie posiadam funduszy na utrzymanie konia. Dużo nad tym wszystkim myślałam i doszłam do wniosku, że koń to koń, nie będzie ten, to trafi się inny i dopiero kiedy będzie własny będę mogła dać mu wszystko i pokochać całym sercem.
Wiem co to znaczy włożyć mnóstwo pracy w konia i stracić go w najlepszym dla obojga okresie. Na szczęście da się z tego podnieść.
Nie chcę siać herezji, ale może najlepiej by było dla Ciebie rzucić to, zanim oni "podziękują" Ci w mało przyjemny i niespodziewany sposób... Tak, wiem, że nie da się tak z dnia na dzień powiedzieć koniec, ale może warto już w tym momencie szukać lepszych perspektyw. Tym bardziej, że mówisz, że funkcjonują dwie ceny i może się stać tak, że koń "nagle się sprzeda"...
Moniska trzymam za ciebie kciuki, żebyś podjęła dobrą decyzję! Koni na świecie jest mnóstwo i ja też już po niejednym płakałam, ale w końcu nadszedł ten czas, że mojego własnego nikt mi nigdy nie będzie mógł zabrać - i dopiero wtedy można spać spokojnie tak naprawdę, nie ma co włączyć z wiatrakami i przepłacać za konia, który nie koniecznie może być tym wymarzonym, a w dodatku użerać się z nieprzyjemnymi ludźmi...
Miałam dzisiaj jazdę w kratkę - raz fajnie odpuszczał i się wyginał jak mu przykazano, a za 3 minuty beton w pysku i hajda jedziemy 🙄 Oj już mi się nie podoba to odpracowywanie kontuzji 👿