Staraliśmy się o dotacje z UE na stajnie. Program zorganizowany był w formie konkursu, gdzie spośród wszystkich wniosków wybierano 30, które dostają dofinansowanie. Ocena prowadzona była na podstawie przygotowanych przez wnioskodawców biznes-planów. W konsekwencji nie otrzymaliśmy dotacji, gdyż wyżej oceniono inne firmy. I teraz najlepsze.... W uzasadnieniu wpisano, że istnieje zagrożenie dla trwałości projektu ze względu na: "brak w społeczeństwie tradycji 'koniarskich'" 😀 Drugi powód, jaki podano to za duża konkurencja na rynku (w okolicy jest znacznie więcej koni, niż miejsc w stajniach). Trzeci powód to "wyraźny brak infrastruktury" - mamy całą funkcjonującą od paru lat stajnie.
Muszę dodać, że dotacje otrzymał m.in. sklepik z bielizna (ponoć nie ma konkurencji, chyba jest jedyny w województwie 😉 ).
I to tyle jeśli chodzi o kompetencje naszych kochanych urzędników. A w komisji nie był byle kto. Był burmistrz miejscowości (tej gdzie jest ten w/w sklepik), jacyś wysocy urzędnicy ze starostwa itd.
I niech mi ktoś powie, że cycki nie rządzą 😅 Następnym razem połącz projekt z możliwością stworzenia zaplecza w stajni do kręcenia filmów (wiad jakich). Tylko nie dawaj im kobył... A tak serio - " Taka Polska właśnie... "
jak do mnie przychodzily kontrole urzednicze sprawdzac warunki koniom, wysylano laseczki w bucikach na obcasach i z tipsami. przejscie przez padok sprawialo im pewna trudnosc ze wzgledu na obecnosc kup, do koni wolaly za blisko nie podchodzic 😉 jak dla mnie- paradoks urzedniczy.
No a przede wszystkim złożyliśmy skarge i odwołanie na szczebel wojewódzki, bo ewidentnie komisja nie czytała nawet wniosków :]
Jak czytam wątek "stajnie na śląsku", to aż mi się śmiać chce, jak pomyślę o opini oceniającego, że przy samym centrum katowic jest za dużo dobrych stajni pensjonatowych i dlatego ze względu na konkurencje jest zagrożenie dla projektu 😀