Forum towarzyskie »

Wszystko do twarzy-czyli pudry,kremy etc.

No właśnie, a propos kwasów.
Czy ktoś może używał kremu Pharmaceris T, Sebo - Almond Peel 10% (Krem złuszczający do cery trądzikowej - II stopień złuszczania)?


I jeszcze peeling Pharmaceris A, Puri - Sensipil, Delikatny peeling enzymatyczny?

Z opisu wydają się fajne, ale w opisie wszystko piękne a potem wychodzi, że nic nie działa. Opinie na wizażu całkiem dobre, warto kupować?
Też szukam czegoś na zaskórniki oraz ogólnie wybielającego, likwidującego grudki, blizny potrądzikowe. I nie wiem na co się zdecydować.
Miałam Pharmaceris, i o wiele lepsze rezultaty widzę po kremie Iwostin Purritin redukującym zmiany trądzikowe
z kwasami lepiej poczekać do listopada. kwasy + słońce = piękne przebarwienia
szepcik, o, skoro dobry, to wypróbuję, dzięki  :kwiatek:
PonPon, wiem, że przy kwasach lepiej nie wystawiać się na słońce😉
moje problemy z cerą, a właściwie z brodą na 100% mają podłoże hormonalne. Tylko jak się z tym uporać skoro hormony są w normie?!
moje cykle również świrują, mam dość.
Co się uporam z jakimś wypryskiem na brodzie to mam następny. Twarz mi się przetłuszcza jak nigdy.
Zapisałam się do dermatologa, miał opóźnienie 30 minut i nie mogłam dłużej czekać. Cholera.
Kilka dni temu skończyĺ mi się kren do twarzy, więc postanowiłam posmarowac ją sobie olejkiem arganowym. Sprawuje się super, twarz w końcu nie jest przesuszona, a gładka i jędrna, tylko obawiam się, ze to moze sie zle skonczyc bo nigdy nie czytalam o tym, zeby ktos smarowal twarz samym olejkiem. Smarowac dalej jesli krzywda sie nie dzieje? 🙂
ash, ginekolog- endokrynolog co powiedział na Twoje problemy z cerą? Może wszystko się uspokoi, jak organizm dojdzie do siebie po tabletkach i wtedy też cykle się unormują? Czekam również na to, co powie dermatolog w tej sprawie. Koniecznie zdaj relację, bo moje wypryski też mają podłoże hormonalne- chociaż jestem na tabletkach. I już mi ręce opadają... Zastanawiam się, czy w przyszłym roku- na wakacje, na pół roku, się nie przerzucić na tabletki "35", bo chociaż w lato chciałabym nie pakować na siebie takiej ilości podkładu, jak do tej pory.

Florcik, jeśli Cię nie zapycha, to chyba nie ma przeciwwskazań.
7 miesięcy temu zaczęłam się leczyć u dermatologa na trądzik. Dermatolog prywatny i z polecenia siostry, która leczyła się u tej samej lekarki dobre kilka lat temu. Wyleczyła się raz, a porządnie - problemu nie ma żadnego do tej pory. U mnie też do tej pory było dobrze. Brałam antybiotyk, dostałam najpierw maść, która miała usuwać niedoskonałości z zewnątrz, a potem kolejną maść tym razem na blizny. W efekcie miałam ładną i gładką cerę. Wreszcie mogłam przestać używać tapety, by zakryć krosty.. No i nagle jakiś miesiąc temu zaczęły pojawiać mi się syfy :/ Najpierw myślałam, że to przez okres (w trakcie leczenia pojawiało się przy okresie ze 3 krostki, które szybko znikały), ale zaczęły się te niespodzianki namnażać. Tragedii nie ma, jak spojrzę na twarz w lustrze to mam ze 4 większe, czerwone plamki, ale jak oglądam się z bliska i jak przejeżdżam ręką po twarzy to niestety.. Pory mam pozapychane na maksa szczególnie na czole i przy nosie. Takie małe grudki. Cera już nie jest taka gładka. A po tych większych ropnych krostach od razu mam blizny :/ Więc nie dość, że mam teraz ze 4 ropne bulwy to kolejne 4 blizny po poprzednich.. Jak tak dalej pójdzie to niebawem będę cała w czerwonych plamkach :C Nie wiem skąd ten stan. Być może zapchałam się kremem (używałam przez jakiś tydzień, dość ciężkiego, potem z niego zrezygnowałam, bo zaczęłam podejrzewać, że nie jest dla mnie zbyt odpowiedni) albo tak działają upalne dni spędzone na pracy w stajni.. Wiadomo, człowiek się spoci, do twarzy przykleja się brud, wszystko to się miesza ze sobą.. No, ale nie mogę pozwolić na powrót trądziku i jeszcze większe pogorszenie stanu cery. Znów zaczynam czuć się okropnie. Nie wiem co teraz zrobić. Na powrót do dermatologa nie ma szans. Wydałam na te wszystkie wizyty, tabletki i maści kupę kasy, nie stać mnie na powtórkę. Maści, które kazał kupić dermatolog są na receptę. Zastanawiam się czy: sięgnąć po kwas azelainowy, zacząć kurację Brevoxylem czy sięgnąć po tabletki np. Ojca Klimuszko na trądzik. Brevoxyl znam i kiedyś mnie podleczył aczkolwiek problem powrócił. Tylko, że wtedy to wiem, że z mojej winy i z jakiego powodu. Jedynie co mnie zniechęca to skutki uboczne, pamiętam jak strasznie schodziła mi przy nim skóra :O Do tabletek mam mieszane uczucia czy to w ogóle działa? A kwasu azelainowego nie znam jednak słyszałam bardzo dobre opinie. Jest dostępne kilka produktów (Skinoren, Acne-Derm, Finacea, Hascoderm) z nim, czy ktoś stosował któryś z nich i może podzielić się opinią? Albo macie może jakieś inne rady?
Najpierw wyleczyć bulwy - nie wiem, czy antybiotyk nie byłby najskutecznieszy - a potem seria oczyszczania i mikrodermabrazji, a na jesieni kwasów  😎
Hm, ale skąd mam antybiotyk wziąć? Napisałam, że na kolejne wizyty u dermatologa sobie pozwolić nie mogę.. Tak samo jak na wydawanie co miesiąc kilkudziesięciu zł na tabletki.. (przynajmniej tyle kosztował antybiotyk, który dostałam). Oczyszczanie masz na myśli u kosmetyczki? Nie jestem do tego zabiegu przekonana, różne opinie słyszałam. Nie dla każdej cery jest dobra, a moja jest niestety bardzo wrażliwa :/ A czemu kwasy na jesień?
Bo wystawianie się na słońce po kwasach może sprawić piękne przebarwienia 🙂
Aaa, w tym rzecz. Ale w sumie na słońce twarzy nie eksponuje, wręcz robię wszystko, żeby tego unikać, jestem na tym punkcie czasem wręcz przewrażliwiona 😁 Wysokie filtry i czapka z daszkiem to podstawa. Więc może jednak mogłabym spróbować? A nawet jeśli nie teraz, to za miesiąc czy dwa, ale czy ten kwas o który pytałam jest skuteczny? I który preparat? Żel czy krem.. 15 czy 20%.. Albo ten Brevoxyl?  👀
Z kosmetyków, które wymieniłaś używałam Skinorenu i efektów brak. Aczkolwiek wydaje mi się, że mam dość oporną skórę i u mnie często coś nie działa.
Alina napisała dziś posta o kosmetykach z kwasami: http://www.alinarose.pl/2013/07/produkty-z-kwasami-najlepsze-do-uzytku.html może Ci się przyda 🙂
O Brevoxylu słyszałam dobre opinie. O reszcie za bardzo nic nie wiem 😉
Oprócz tego możesz się pobawić w domu w naturalne sposoby, maseczki.

A jak wygląda Twoja pielęgnacja twarzy? Może jakiś kosmetyk źle na Ciebie działa (tak jak pisałaś o tym kremie, który odstawiłaś)? 😉
Gllosia niestety walka z trądzikiem jest kosztowna, i po antybiotyku trzeba dobrze cerę pielęgnować, żeby jej nie zapychać i nie przesuszać. Oczyszczanie na zaskórniki jest świetne, a dobra kosmetyczka będzie wiedziała co wycisnąć, a czego nie ruszać (np. ropnych wykwitów). A na oczyszczonej skórze zabiegi kwasami lub mikrodermabrazja dają lepsze efekty.
A dermatologa nie masz na NFZ?
Florcik ja odeszłam od kremów zupełnie i używam tylko olei (ryżowy, z pestek winogron, lniany, arganowy). Zawsze borykałam się z suchą skórą, a odkąd używam olei twarz jest nawilżona, nie jest szara jak wcześniej. Jedynym minusem jest używanie oleju na czoło=szybko tłuszcząca się grzywka
Rul, super to słyszeć(czytać), w takim razie nie rezygnuję z olei! 😀
Jest dostępne kilka produktów (Skinoren, Acne-Derm, Finacea, Hascoderm) z nim, czy ktoś stosował któryś z nich i może podzielić się opinią? Albo macie może jakieś inne rady?


Ja akurat brevoxylu nie używałam, tylko podobnego opartego na nadtlenku benzoilu Benzacne. Akurat u mnie szału nie robiło, działał, ale nic ciekawego. I z początku trochę mnie podrażniał i wysuszał dość mocno.
Stosowałam też acne-derm ( posprawdzaj, bo o ile pamiętam hascoderm to dokładnie to samo tylko innego producenta) i u mnie działał dość dobrze. Też jest dość ,,mocny" i stosowany na skórę policzków mnie podrażnia. Na resztę twarzy jest ok. Mam go cały czas w szufladzie na jakieś awaryjne niespodzianki i nakładam dość obficie i punktowo na noc. Czasami udaje mi się nim ,,zgasić" taki rosnący, bolący wulkan.
Spróbuj też zwykłego tormentiolu. Jest tani, a też mam do awaryjnie. Nie podrażnia, ładnie wyciąga z głębi niespodzianki na wierzch, pomaga trochę na gojenie. Czasem jak położę sobie na noc to rano widzę już efekt. Tylko ma jedną wadę: brudzi jest taki lekko brązowawy, dlatego używam tylko na noc kładąc na poduszkę ręcznik lub jak siedzę w domu.


Czy ktoś mi poleci jakiś krem, który nie kosztuje kilkadziesiąt złotych do trądzikowej cery? Generalnie coś co nawilży i nie zostawia uczucia maski na twarzy, coś co bardzo dokładnie się wchłania.
Nie udało mi się trafić jeszcze na taki kosmetyk, a jak jestem np. w stajni to aż czuję jak mi się kurz i brud przykleja do tego kremu na twarzy.
Oleje raczej odpadają. Próbowałam OCM, ale to chyba nie dla mnie i na włosach oleje też mi nie podpasowały za bardzo.
Alaska, ja mam taki fajny krem, Herbal Garden intensywnie nawilżający z ekstraktem z melisy. Kosztuje poniżej 10zł, kupiłam w Rossmanie, ale wydaje mi się, że w innych sklepach też jest. Bez problemu mogę go użyć rano, po chwili bardzo ładnie się wchłania i mogę nakładać makijaż. Nawilża w porządku, nie wiem czy tak intensywnie, bo nie mam problemu z suchą skórą, ale ogólnie twarz jest po nim bardzo fajna. Wydaje mi się, że przyczynił się do poprawy stanu skóry, także polecam, bardzo polecam 🙂
Czy ktoś mi poleci jakiś krem, który nie kosztuje kilkadziesiąt złotych do trądzikowej cery? Generalnie coś co nawilży i nie zostawia uczucia maski na twarzy, coś co bardzo dokładnie się wchłania.
Nie udało mi się trafić jeszcze na taki kosmetyk, a jak jestem np. w stajni to aż czuję jak mi się kurz i brud przykleja do tego kremu na twarzy.
Oleje raczej odpadają. Próbowałam OCM, ale to chyba nie dla mnie i na włosach oleje też mi nie podpasowały za bardzo.


Może kremy Sylveco? Np. Lekki krem brzozowy?

Dziewczyny czy któraś używała może CC Cream Smart Make-up firmy Bell? Szukam podkładu, którego używałabym zamiennie z minerałami. Patrzyłam jeszcze na Iwostin, Correctin Capillin i na Double Wear Light Estee Lauder (ale to dopiero jak znajdę fundusze). Może poleciłybyście jakiś fajny, niezapychający podkład?
Double Wear Light jest godny polecenia, dość dobrze kryje i jest baaardzo trwały. Spokojnie wytrzyma 8 godzin, a nawet dwa razy tyle..
Ja aktualnie używam BB cream od Estee i jestem całkiem zadowolona
Heval , dzięki za linka, zaraz sobie poczytam. Co do mojej pielęgnacji to używam tego, co wiem, że na pewno mi nie szkodzi i jestem wierna tym kosmetykom odkąd je odkryłam 🙂 Twarz oczyszczam żelem do cery trądzikowej, ale raczej tych delikatniejszych, tutaj akurat nie mam wybranego stałego i ulubionego. Był czas, że używałam toniku, obowiązkowo bezalkoholowego, ale obecnie nie stosuję. Jeśli chodzi o kremy, to mam 2 ulubione: Eveline krem żel bio-hialuron (czy jak to tam się pisze :P) ten najlżejszy i dedykowany do młodszej skóry i Eveline mat & soft. Obydwa są bardzo lekkie, maja dobra konsystencję i na 100% mnie nie zapychają. Jeden mam na rano, drugi na wieczór. Rok temu odkryłam kwas hialuronowy, który pomógł mi odbudować cerę pod względem nawilżenia, bo miałam okropnie przesuszoną twarz, pewnie od tych wszystkich antytrądzikowych specyfików. Planuję sobie zakupić kolejną buteleczkę. Ogólnie rzecz biorąc wszystko co nakładam na twarz staram się by było lekkie, nie tłuste, nie gęste, nie napakowane na maksa chemią etc. Więc w grę wchodzą tylko i wyłącznie żele, kremy-żele, sera, a jak maseczki to tylko żelowe.
Z tym kremem, co mówiłam, że mógł mnie zapchać.. Dostałam po prostu krem w prezencie, jakiś przeciwzmarszczkowy i mega ujędrniający 😁 Ponieważ planuję do mojej pielęgnacji włączyć jakieś składniki antystarzeniowe i ogólnie zadbać o cerę też pod tym względem, t postanowiłam spróbować, mimo iż od początku zwróciłam uwagę na to, że krem jest ciężki.. :/ Nie jestem pewna czy to jego wina, ale tak się w czasie złożyło. Używałam go przez tydzień, może trochę dłużej, na noc. Zaczęłam mieć na czole "kaszkę", potem wyskoczyło parę większych bomb, zdarzyło mi się oczywiście jakąś rozdrapać czy coś.. No i się rozsiało :C

Alaska, akurat i Benzacne i Tormentiol znam 😉 Benzacne nie polubiłam i stosowałam bardzo krótko, a Tormentiol lubiłam nakładać na noc na pojedyncze krostki i faktycznie, tak jak mówisz - wyciągał ten syf na zewnątrz, rano często wstawałam z wielką bulwą, potem ona zasychała i tak niby znikały krostki, ale jednak jest mega tłusty, walka z jednym syfem jest długotrwała i jednak nie sądzę by było to pomocne w leczeniu więc do niego nie powrócę..
Generalnie ten Acne-derm i te wszystkie kwasowe maści, które wymieniłam to jedno i to tamo, różnią się %, konsystencją i ceną 😀

Wiecie, chyba kupie sobie Brevoxyl, wiem że trzeba to stosować minimum 3 miesiące i wiem, że skóra będzie się łuszczyć.. Ale może trochę mniej przy odpowiednim nawilżaniu, żel hialuronowy jest naprawdę świetny jeśli chodzi o odbudowę skóry. No i powoli się lato będzie kończyć, skończą się upały to i o cerę będzie łatwiej zadbać.. No i przynajmniej wiem, że ta maść działa.

Ja wam powiem jeszcze, że mam resztkę świetnej maści Excipial. Niestety jest wycofana ze sprzedaży :C Mam naprawdę reszteczkę, więc stosuję go na ropne niespodzianki punktowo, jest świetny! Kryje, bo ma kolor zbliżony do koloru skóry, podsusza, ale nie robi też suchych skórek czy czegoś.. Nie wiem tylko, który składnik tej maści tak dobrze działa i jak mogłabym znaleźć coś podobnego..

A mam jeszcze takie ogólne pytanie o toniki. Co o nich sądzicie, naprawdę są ważne i wręcz konieczne dla cery? Bardzo często się natykam na stwierdzenie, że toniki są ważne i potrzebne, że balansują pH skóry, zamykają pory itp. Ja kiedyś stosowałam każdego dnia, potem odstawiłam i aż do teraz nie używam. Nie widzę w sumie różnicy czy ma ten tonik czy nie.. Wy używacie?
gllosia, mam dla Ciebie smutną wiadomość. Trądzik/pryszcze tworzą się pod skórą, więc żeby je zlikwidować, musisz z nimi walczyć od wewnątrz- tabletkami przepisanymi u dermatologa. Tabletki, które dostaniesz w aptece bez recepty to zazwyczaj nic nie warte ziołowe mieszanki. Natomiast maści to wszelkiego rodzaju maści działają tylko wtedy, kiedy już pryszcz wyskoczy (wysuszają go i powodują szybsze gojenie) lub wyciągają grudki, które siedzą pod skórą albo rozjaśniają blizny potrądzikowe. Nie będzie tak, że smarując się jakąś maścią wreszcie przestaną się pojawiać pryszcze.

No i powoli się lato będzie kończyć, skończą się upały to i o cerę będzie łatwiej zadbać..


Halo, halo, jakie powoli?! Dopiero środek lata nadchodzi, ja to mam zamiar się smażyć na skwarę przynajmniej do połowy września! Z Brevoxylem poczekałabym więc do października jednak.

Jeśli chodzi o toniki- to używam tych drogeryjnych, ale póki co nie trafiłam jeszcze na ideał (chociaż aktualnie używam najlepszego- Soraya Care & Control antybakteryjny). Mówi się, że równoważą pH skóry i być może tak jest, ale nie da się tego raczej zobaczyć gołym okiem. Używam go po każdym myciu twarzy żelem (ze względu na pH), po peelingach i w celach odświeżenia twarzy w ciągu dnia. Czasem nie mam siły dokładnie domyć makijażu i tonik wtedy jego resztę ładnie ściąga- również z szyi czy z uszu (więc służy mi też do "mycia"😉. Nie zauważyłam, żeby zaczęło mi wyskakiwać mniej krostek, czy żeby pory były bardziej zwężone. A u mnie jest co zwężać, oj jest! Trzeba uważać, żeby dużo toniku nie walić na twarz, a jego nadmiar osuszać papierowym ręcznikiem, bo płyny pozostawione na twarzy "do wyschnięcia" wyciągają ze skóry wodę, przez co twarz może wyschnąć na wiór 😉


Scottie, ja mam fajny tonik z Fitomedu, wersja dla cery tłustej i trądzikowej, u mnie dobrze się sprawuje 🙂

glossia, skoro Twoje kosmetyki nie zapychają Cię na pewno, to może jakieś chwilowe załamanie organizmu? Albo po prostu nawrót?
Tu już się nie wypowiem, może lepiej odłożyć jakieś pieniądze i prędzej czy później do dermatologa iść? Gorzej by było jakby się to rozwinęło jeszcze.
Gllosia fantastycznie, że dbasz o nawilżenie skóry, to bardzo ważne przy trądziku.

Co do toniku, to ja używam ogórkową lub aloesową Ziaję, w sumie też nie wiem, czy tonik jest potrzebny czy nie, ale te dwa są tanie, bez alkoholu i nie wysuszają.
A ja dziękuję Heval za podrzucenie tego kremu Herbal Garden. Jest bliski temu czego właśnie szukam. 😀  Pewnie jeszcze będę próbować czegoś w międzyczasie, może znajdę coś równie dobrego lub lepszego.
Co do toniku ja uważam po myciu twarzy żelem czyli tak w 2-3 razy dziennie. Nie zauważam jakiś szczególnych właściwości toników, możliwe, że przywracają pH, służą mi do ,,doczyszczenia" twarzy po myciu w jakiś zakamarkach i delikatnie nawilżają. W tonikach cenię sobie doczyszczenie skóry właśnie, brak powodowania podrażnień i dość lekką formułę, tak żeby się twarz nie kleiła później. Teraz używam toniku z Nivei różowego co cery suchej i wrażliwej, jest całkiem w porządku.

Ponadto polecam także żel do mycia z Herbal Gardem z koniczyną. Dobrze myje, jest tani, w zasadzie nie wysusza i nie podrażnia, do tego całkiem przyjemnie pachnie. Muszę wypróbować też tonik tej firmy!
Z żeli lubię też bardzo zielony z Nivei aqua effeckt do cery tłustej i mieszanej, chociaż z kolei krem z tej serii mi nie podszedł do końca.
Alaska, cieszę się, że się przydałam 🙂 Jak znajdziesz coś lepszego, to pisz, z chęcią wypróbuję!

Ja stosuję tonik po umyciu twarzy żelem, czasem dla odświeżenia twarzy (kiedy czuję, że się troszkę świecę a nie mam makijażu). Po myciu twarzy czuję taką jakby "suchą" skórą, nie tyle, że przesuszoną, ale mam wrażenie, że jeszcze czegoś brakuje i nie jest do końca tak jak powinno być (nie umiem ubrać tego uczucia w słowa) i wtedy tonik jest idealnym dopełnieniem.

A dla cery trądzikowej polecam żel apteczny Cetaphil. Możliwe, że już tu o nim pisałam. Niby kosztuje te 30zł z kawałkiem, ale jest bardzo BARDZO wydajny, mam jeden już od pół roku chyba i jeszcze jest, a nie używam go jakoś oszczędnie, choć trzeba przyznać, że wystarczy odrobina żeby twarz umyć.
Jest dobry do demakijażu, nie zostawia niedomytych partii, nie podrażnia, nie wysusza.

Jak dostałam od dermatologa tabletki na trądzik (Tetralysal), to dostałam właśnie Cetaphil do mycia i wprowadziłam tonik i ten krem Herbal Garden i moja twarz stała się o wiele lepsza.
Teraz niestety trochę się pogarsza, ale to pewnie fakt, że już nie biorę tych tabletek od dawna i już nie jest tak kolorowo. Ale na jesień zamierzam wybrać się na jakieś zabiegi, na razie jestem pełna nadziei 🙂
Wygooglowałam ten Wasz Herbal Garden i okazało się, że to nie producent a seria produktów 🙂 Ile ten krem kosztuje? Używałam z tej serii toniku i mile go wspominam. Może jak krem nie będzie droższy od mojego Olay'a, to się skuszę 🙂
Scottie, jakieś 10 zł 🙂
Heval, to za drogi 😉

calore, chyba ten 🙂
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się