http://www.wsrmoderato.fora.pl/ - powiem wam, że ta wirtualna stajnia mi się podoba - bo konie są rysowane 😀 brawo! Jak widać, wcale nie trzeba kraść zdjęć, a można wykazać się inwencją 😉
Mi w liljówce "Dziewka" stanęła dęba aż widziałam jej kopyta nad głową. Było zajebiście, czułam sie jak na pokazie hiszpańskiej szkoły jazdy. darolga Poniżej ww klacz Dziewka 🙄 Więc akurat tutaj nie jest to prawdopodobnie wymysł. Zdjęcie autorstwa ewik
[sub]edytowałam, bo źle pozaznaczałam cytaty[/sub]
ja dzisiaj o 13 siedząc na przystanku, bo jechałam na stajnię: siedzę sobie na ławce i idą sobie dwie 'odpicowane laski' 🤣. Jedna mierzy mnie wzrokiem (miałam ochotę jej od razu powiedzieć ile mam wzrostu i czy chce mój numer buta także :icon_rolleyes🙂. Ona zaczyna gadać głośno co bym na pewno usłyszała że ona kiedyś jeździła w stajni na najmłodszym koniu 3,5letnim (nie wspomnę że co drugie słowo to przekleństwo, ale trochę ocenzuruję). I że on/ona (?) jej brykał i później w stajni dała mu w pie*d** 🤔. I że przyjechało z 20 dzieciaków i je prowadzała i klacz jej stawała dęba. I że później za to pojechała w teren i też jej koń brykał, skakał i też dała mu wpie***l 😵. Miałam tak jeszcze pół drogi. Jakaś psychopatka 🤔wirek:. I dziwnym trafem każdy konik był beee i afee :/ . Miałam ochotę jej powiedzieć co nie co, ale nie chciałam 'robić scen'
martynakoniki - morzesz iść ze mnom i Misiom na jazde!!! Bo my idziemy jutro do WKJ Melanholji! Jak jeździsz jurz wiencej nisz puł roku to morze bendziesz z nami w grópie! było by zajefajnie!
a) ja mam dziś doła i na prawdę pragnę książki fantasy... b) ej, zarejestrował się już ktoś na bonazie? bo ja czekam na mejla aktywacyjnego i się doczekać nie mogę.
Podzielam twoje zdanie. Powinny być tylko dla najbardziej doświadczonych, bo ci niedoświadczeni uczestniczą w zawodach i to przez nich są wypadki...
hehehehe...
-Cóż, PZJ powinien zakazać uczestnictwa w tych zawodach... - no wlasnie....prawie ciagle sie slyszy ze ludzie i konie gina ;( - Ludzie? Prędzej konie... -ludzie też, ale to żadziej -no wlasnie...szkoda mi ich - no mi też, ale nic na to nie poradzimy - szkoda ....trudno.... - zakaza nie zakażą przynajmniej powinni obniży poprzeczke...;] - Nie wiem, czy to by coś dało... - troche napewno, ale z koleji więcej mniej doświatrzonych jeźdzców by brało udział... - No w sumie masz racje... - najlepiej by było jak nie było by tych zawodów, dla koni i jeźdzców... - no wlasnie.... nie da sie nic zrobic - no niestety..... obniżyć poprzeczke dla koni, a podnieść dla jeźdzców
-Ostatnio w nowym numerze "Świata Koni" było 4 zdjęcie jak kobitka upada z konia po skoku... - koniara myśle że powini dokładnie sprawdzić umiejętności jeżdzca przed zawodami;]
Powinni startować tylko ci, co mają min. złote odznaki i mimo to, powinni ich jeszcze sprawdzać. I kon musi być dobrze wytrenowany.
Dobra, Ci co czekali na książkę, mam prolog... 😅 jest tak świeży, że nawet nie wiem co w nim jest. Tadam! tutaj nie ma nic o jeździe ale narazie więcej nie ujawniam.
Katharsis
Prolog
Naukowcy już wiedzą, że w pobliżu naszego układu słonecznego jest układ bliźniaczy. Jednak mało kto domyśla się, że w pobliżu naszego wszechświata, jest bliźniaczy wszechświat. Wszechświat ten liczy sobie równo miliard układów a nas interesuje ten najmniejszy. Jest tam planeta
identyczna do ziemi. Identyczna pod względem budowy, wielkości, masy i warunków na niej panujących. Znajduje się na niej jeden, wielki kontynent otoczony oceanem. Schodzimy więc na sam środek tego kontynentu. Wylądowaliśmy w centrum wielkiego stepu. Słońce chyli się powoli na widnokrąg, zalewając błękit czerwienią a nad wąskim strumieniem, który zdaje się przecinać niepomierny step, unosi się leciutka jak piórko mgiełka. Patrząc na niewyobrażalnie wielkie połacie
terenu wokół nas przenika nas dreszcz. Sam step jest przepełniony spokojem ale i dziwną dzikością. Wyglądał co najmniej niegościnnie. Wsiadamy na konie i jedziemy na zachód. Po prawie tygodniu dość szybkiej
jazdy, zatrzymując się tylko na noc, mijając pojedyncze grody, wioski i osady, dotarliśmy na brzeg wielkiej puszczy. Nie wyglądała przyjemnie. Ale nam nie chodzi o puszczę, tylko o te rozległe, zielone pastwiska, które kryją się za nią. Wjeżdżamy więc do lasu. Przedzieramy się przez gałęzie. Nagle obraz lasu się zmienia. Wygląda tak, jakby ktoś spalił
jedną jego połowę według prostej linii. Drzewa były wysokie i zszarzałe, bez liści, ziemia jałowa i sypka. Kopyta koni zapadają się w niej aż po
pęciny. Nagle kogoś zauważamy! Jest to wysoki, mulat o ciemnobrązowych włosach i szpiczastych uszach. Ktoś nieobyty, o płytkiej wyobraźni, na hasło szpiczaste uszy od razu przywołuje obraz młodziutkiego, ślicznego, delikatnego i stroniącego od awantur elfa. Jednak wystarczy spojrzeć na mężczyznę, aby wiedzieć, że może być każdym stworzeniem, ale nie elfem. W jego oczach szalały płomienie a całą potężną postać spowijała nieokiełznana dzikość. Choć jakby na to nie patrzeć, można by go nazwać elfem. Prawda jest taka, że należy on do rasy, z którą białe
elfy walczą od początku czasu. Biali różnie je nazywają. Najpopularniejsze tytuły to: czarna krew, brudna krew, psy, dzikusy czy Olessies- to słowo pochodzi z dialektu elfów morskich i z powodu dobrego wychowania nie przetłumaczę go na łamach tej powieści. Ludzie natomiast
nazywają je Grassa (w dialekcie południa konie), natomiast one same nazywają się po prostu czarnymi elfami. Dlaczego ludzie nazywają je końmi? Dobre pytanie. Odpowiedź na nie znajdziecie w zachowaniu Grassa.
Jego tułów wydłużył się i pokrył sierścią. W miejscu, gdzie stał Grass, stoi teraz ogromny, zimnokrwisty, ciemnogniady ogier, który ruszył za nami powolnym stępem z groźnie stulonymi uszami. Po kilku minutach marszu, gdy jakby spalony las zmienił się w piękne, rozległe łąki i puszcze iglaste, koń wydał z siebie gardłowy pomruk i nagle za nami szło już sześć takich ogierów różnej maści. Są to strażnicy tego pięknego miejsca, które z czystym sumieniem mogę nazwać tutejszym El Dorado. Jednak nie chcę przedstawiać wam całego ustroju politycznego i hierarchii panującej w tym cudownym miejscu. Powiem tylko, że Grassa żyją w stadkach po kilka do kilkunastu osobników. Przez dzień wolą pozostawać pod postacią koni, swoje drugie oblicze ukazują raczej tylko nocą. Popełniłabym błąd pisząc, że tylko w nocy przyjmują ludzką
postać gdyż nie są ludźmi więc nie mogą przyjmować ich postaci. Zapadł zmrok zanim znaleźliśmy osobnika, którego przeżycia chcę spisać na stronnicach tej powieści. W oddali dostrzegamy blask płomienia ogniska, w którego pobliżu znajdują się trzy Grassay. Jest to dorosły mężczyzna i kobieta w związku, który my- ludzie, nazwalibyśmy małżeństwem. Obok
nich młoda dziewczyna, około 15 lat, najprawdopodobniej ich córka. Jednak to nie jest całe stado. W oddali, daleko poza zasięgiem ciepła i światła, wydzielanego przez ogień, kręci się chłopak w wieku około 17
lat. Syn parki, siedzącej przy ognisku. Ma on czarne włosy i dość ciemną skórę, porównywalną z Ziemskim przedstawicielem kultury cygańskiej.
Ale chyba najciekawsze w nim są jego oczy: Srebrne, w kolorze księżyca w
pełni. Co do jego stroju: lniana koszula spięta ciasno w talii szerokim, skórzanym pasem, pełniącym raczej funkcję ochrony niż czegokolwiek innego, czarne spodnie z materiału podobnego do jeansu i wysokie, czarne buty. Chłopak nazywa się Syene, jego siostra Semne, matka Si- an a ojciec Elaja. Zachowanie Syene jest nieco dziwne. Zamiast siedzieć z rodziną przy ognisku, kręci się w oddali i wpatruje w gwiazdy. Jego zachowanie jest skutkiem ubocznym gwałtownych przeżyć, które miały miejsce dość niedawno i wyraźnym piętnem odcisnęły się na psychice młodego stworzenia. Te właśnie przeżycia mam zamiar opisać wers po wersie. A wszystko zaczęło się od
Niestety tej próbki co wysyłałam do wydawnictwa nie ma bo jak wysłałam
to musiałam usunąć bo "takimi pierdołami ojcu komputer zawalam". Próbkę miałam na firmowym komputerze taty.
"Po kilku minutach marszu, gdy jakby spalony las zmienił się w piękne, rozległe łąki i puszcze iglaste, koń wydał z siebie gardłowy pomruk..." swietne.
KoniusiaPolska: (22:56) odebrałaś ten prolog? Ja: (22:56) odebralam za duzo powtorzen KoniusiaPolska: (22:56) Gdzie? Ja: (22:56) w tym prologu KoniusiaPolska: (22:56) wiem. KoniusiaPolska: (22:57) Babce od polskiego to nie przeszkadza.
do... wydawnictwa? Ale ze mnie głupia nimfomanka, że się tak filmowo określę. Ze wstydem wyznam, że też się jakaś tam działalnością pisarską param, płodzę nawet większe bądź też mniejsze bzdurki, w jakiś sposób wiążę z pisaniem przyszłość, ale do wydawnictwa mą tfurczość zamierzam wysłać dopiero za jakieś 10 lat, kiedy będę wiedziała, że to, co piszę jest na tyle wartościowe, ze ludzie będą chcieli to czytać. Ależ ja jednak jestem nieżyciowa...