Spód: • 140 g herbatników digestive z ciemną czekoladą ( miałam zwykłe bebetki i dodałam czekolady😉 ) • 2 łyżki drobnego cukru • 70 g masła, roztopionego Masa: • 2 płaskie łyżeczki kawy rozpuszczalnej espresso • 2 łyżki gorącej wody • 300 ml dobrze schłodzonej śmietany kremówki wysokoprocentowej • 200 g białej czekolady ( ja dałam zwykłą mleczną ) Przygotowanie:
* Spód: Herbatniki dokładnie pokruszyć, wymieszać z cukrem i roztopionym masłem. Masą wyłożyć dno (ewentualnie dodatkowo także boki) małej formy o średnicy 20 cm. Docisnąć masę do formy, wstawić do lodówki. (ja wstawiałam do zamrażarki, było bardziej twarde)
* Masa: W filiżance rozpuścić kawę w gorącej wodzie. Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej: połamać na kostki, włożyć do miseczki, miskę ustawić na garnku z lekko gotującą się wodą, mieszać aż czekolada się rozpuści. Następnie ostudzić do temperatury pokojowej. Ubić śmietankę, następnie zmiksować z rozpuszczoną kawą. Wymieszać łyżką z roztopioną czekoladą.
* Masę przełożyć do formy, wyrównać powierzchnię i wstawić do lodówki do stężenia, na minimum 3 godziny, ale najlepiej na noc. Wyjąć z lodówki na 10 minut przed pokrojeniem aby spód nieco zmiękł. Przed samym podaniem udekorować bitą śmietaną, ziarnami kawy oraz kawą.
pychotka była 😎 na zdjęciu wygląda na coś sernikopodobnego, ale takie nie jest, masa jest bardziej rzadka
Pochwalę się że dzisiaj pierwszy raz w życiu upiekłam ciasteczka (w ogóle to tydzień temu po raz pierwszy zaatakowałam piekarnik, więc będą eksperymenty) 😀 Kruche, teoretycznie z kawałkami czekolady, wyszły raczej czekoladowe i tyle 🤣 Wg pierwszego z brzegu przepisu z internetu W niedzielę powtórka, wiem już mniej więcej co i jak, mam nadzieję ze będą lepsze pod względem wizualnym i smakowym (trochę za mało cukru dałam) 🤣
ma ktoś przepis na placuszki, racuszki bez mleka i drożdży? Naszła mnie ochota 🙄 a niestety wszystkie sklepy w koło pozamykane. Można jakoś zastąpić wodą? mam mleko w proszku, ale nie wiem w jakich proporcjach mieszać 🙄. Pomoże ktoś? chciałam zrobić z miodem i z musli. ide eksperymentować do kuchni 😁, ale i tak wskazówki mile widziane 😉 edit: wyszły mi i be chwalenia się całkiem fajne 😁 Zrobiłam mleko z mleka w proszku, później kasze mannę. Dodałam dwa całe jajka, mąkę, posłodziłam miodem, dodałam musli i to tyle. A teraz się zajadam i żałuje że nie zrobiłam więcej masy 🤦
ja chyba jestem upośledzona kulinarnie... zrobiłam ciasteczka owsiane według przepisu.. powinny wyjsc takie: a wyszly takie: (chodzi mi o kształt 😉 powinny wyjsc okragle i wypukle a wyszly placki :] )
i wlasnie zrobiłam brownie... o dziwo chyba takie jak powinno... jak ja nie lubie gotowac i piec 😎
dempsey, oglądam twój tort stronę wcześniej i zastanawiam się, dlaczego napisałaś `food luck`
szarlotka bez piekarnika. piszę, bo rodzina oszalała...
Na dole warstwa biszkoptów nasączonych herbatką piętro wyżej jabłka z kompotu (miałam właśnie takie jabłka w ilości zabójczej i nie wiedziałam, co z tym zrobić, a szkoda było wyrzucić - stąd powstał pomysł) na wierzch bita śmietana (mąż mnie nauczył, żeby nie dodawać cukru waniliowego, a troszkę cukru pudru.... Mąż miał w tym wypadku rację)
Mistrzostwo świata... Jabłka były ugotowane ze skórką, więc trzeba je było obrać. Ale miały za to śliczny różowy kolor....
[quote author=m4jek link=topic=236.msg392190#msg392190 date=1259586854] dempsey, oglądam twój tort stronę wcześniej i zastanawiam się, dlaczego napisałaś `food luck`[/quote] bo mi jakoś "g" bafdziej jak "f" wyfło
[quote author=dempsey link=topic=236.msg392694#msg392694 date=1259625152] [quote author=m4jek link=topic=236.msg392190#msg392190 date=1259586854] dempsey, oglądam twój tort stronę wcześniej i zastanawiam się, dlaczego napisałaś `food luck`[/quote] bo mi jakoś "g" bafdziej jak "f" wyfło [/quote]
Ha a Ja się pochwale że dziś "upiekłam" swoje pierwsze ciasto 🏇 . W prawdzie to kopiec kreta z torebki ale na początek zawsze coś 😀. Jak nic kariera kucharska przede mną (Zmienie kierunek studiów chyba :hihi🙂 💃 Ha i powiem wam ze nawet się udało jak na moje beztalencie kulinarne. Teraz chyba zacznę wypróbowywać wasze przepisy. 😎 Ale teraz może być gorzej bo nie będzie z torebki 🙄
Ja ostatnio choruję na czekoladę, no normalnie nawet na śniadanie wmiatam nutellę i dlatego usiłuję robić czekoladowe smakołyki. I zrobiłam czekoladowe trufelki. 💃 ale jakie dobreeeeeeeeeeeeee. A jakie łatwe 😁 Napiszę przepis: 200 g czekolady gorzkiej rozpuszczamy na parze, w drugim garnku 200 ml śmietanki 30 %, 6 łyżek cukru i 60 g masła rozpuścić, podgrzać, potem do tego tą rozpuszczoną czekoladę i mikserem. Wstawić na kilka godzin do lodówki. Ale naprawdę na kilka godzin! Potem zimnymi, moczonymi w wodzie rękami, formować kuleczki małe i obtaczać - no właśnie - tu już wg pomysłu. Jak ktoś chce mega słodkie, to w cukrze pudrze, ja używałam kolorowych wiórków kokosowych, tych posypek pałeczek gotowych, z cukrem pudrem też 🙂 No i teraz z racji tego, że siedzę w pracy duuuuuuuuużo godzin, to zgłodniałam i myślę o trufelkach, które są w lodówce. A no właśnie - przechowywać w lodówce.
Ja ostatnio kupiłam ten cudowny "kopiec kreta" i chciałam zrobić drugi przepis. Ciemne ciasto, na to masa i biszkopty. Niestety masa się zważyła i zostałam z samym 'spodem'. Zrobiłam masę czekoladową jaką miałam dostępną w domu, wyłożyłam na ciasto, a na to gruszki ze słoika i galaretka. Na drugi dzień tylko okruszki zostały.
W sobotę upiekłam biszkopt, przekroiłam na pół. Jedną część nasączyłam herbatą z rumem, wysmarowałam domowej roboty dżemem, a na to dałam masę waniliową (a w niej płatki czekoladowe, płatki migdału i wiórki kokosowe). Nakryłam to nawilżoną drugą częścią biszkoptu. I znów położyłam masę i jabłka podsmażone na patelni. A na to znów galaretkę. Wyszedł mały torcik. Na drugi dzień znów nic nie zostało.
Nie rozpuszczą się 😉 po wyjęciu z piekarnika kawałki czekolady będą miękkie, ale potem stwardnieją 😉 ale nie mam przepisu na czekoladowe, nigdy nie piekłam