Forum towarzyskie »

Etykieta współcześniej?

ja dzisiaj byłam strasznie zaskoczona, że stajenna ma 30 lat. myślałam, że 25 maksymalnie.
dziewczyny w moim wieku są z nią na "ty" i ja też byłam, ale teraz jakoś nieswojo się z tym czuję, nigdy nie umiałam do starszej osoby tak się zwracać.
i mam problem, bo ona chce żeby jej na "ty" mówić.  😵


czasami starsze osoby zwracają się do mnie per "pani" i nie wiem jak na to reagować  😡 bo ja dopiero w tym roku kończę 18  🤔wirek:
a ja mam pytanie z innej beczki, tak się zastanawiam bo jak na razie to nigdy nie miałam okazji a zawsze zajmował się tym mój mężczyzna i nigdy nie zwróciłam na to uwagi.
zakładając że robię tzw. "domówkę" i goście przynoszą alkohol. powinnam pierwsze otworzyć tę którą ja kupiłam czy raczej tę przyniesioną przez gości?
i gdzie umieścić taką butelkę od nich na stole czy odłożyć na bok?
U mnie wszystko leci do lodówki. A otwiera się kolejno to na co mamy chęci - jeśli wszystko jest z tego samego gatunku, to po prostu to, co pod ręką/najbardziej schłodzone.
Jak nie wypijemy wszystkiego, to zazwyczaj i tak zostaje u gospodarza lub dzielimy między siebie, jeśli tyle tego.
U mnie dokladnie tak samo, jak u Dworciki. Wszystko do lodowki, kazdy pije, co chce, a resztki pozostaja u organizatora. 🙂
dzięki dziewczyny za odpowiedź 🙂
Jasnowata ja przez pierwsze dni nie mogłam się przemóc, teraz do większości na "ty", bo taka jest u nas atmosfera. Jednak do tych starszych z rezerwą.

Co do osób z forum-do mnie przyjeżdża forumowa piglet , zajmuje się kopytami mojego konia. Jak się poznałyśmy to miałam 17 lat, jednak ona cały czas dorosła 😉 więc ona mi mówi na "ty" a ja do niej na "pani", tak jak to mnie rodzice nauczyli-póki starszy nie zaproponuje  😁
Taki wątek odkopałam.
Dzwonienie do kogoś po 22😲0 jeśli ten ktoś nie jest najbliższym i jeśli nie zawiadamiamy go o czyjejś śmierci jest ZŁE.
Wczoraj telefon o 23:45. Komórka. A jeszcze leży mi na metalowym stoliku obok głowy. Myślałam, że ze skóry wyskoczę.
A to dość daleki znajomy się nudził, pewnie i popił i pomyślał, że sobie pogada.
No, kurczę mać! Nie pogadał, za to usłyszał krótkie żołnierskie słowa.
A ja się trzęsłam jeszcze z godzinę.  👿
Tania,  do nas klienci regularnie dzwonią o tej porze. rozumiem, wypadek! najbliższy warsztat, na szybko. ale potrafili dzwonić po północy albo o 5 rano, żeby dopytać się o cenę jakiejś usługi. od tamtej pory telefon wyłączony o 22, włączany o 7.

mnie mama uczyła, że można wykonywać telefony od 9 rano do 21, w wyjątkowych przypadkach od 8 rano do 22. i jakoś mi tak to zostało.

choć raz żałowałam. o 7 przejrzałam ogłoszenia, zobaczyłam coś, na czym mi bardzo zależało w dobrej cenie. ogłoszenie wystawione o 6. czekałam jak wariat z telefonem w ręku do 9, dosłownie minutę pózniej zadzwoniłam. okazało się, że od 6.30 nieaktualne 😉

zadziwia mnie komunikatywność mojego faceta, albo brak taktu może? choć chyba tylko ja się tym przejmuję.
wiezliśmy konia z przewoznikiem, którego jakiś czas znam, ja cały czas "Panie Jacku" albo nawet bez "Jacka", facet po niecałej godzinie zdążył z jego znajomym wypić dwa piwa i przejść z nim na "Ty"
sąsiad, którego znam kupę lat, około 50 letni. zawsze sobie "Panujemy". drugi raz się widzieli z moim, a już słyszałam jak go nazywał "Krzysiek" i to bez najmniejszych oporów.

mnie jakoś tak głupio by było 🙁
Ja ostatnio bylam na obiedzie u rodziny, sami swoi przy stole. Prawie wszyscy jedza kotlety mielone, poza mna i jedna osoba. I ta jedna osoba nagle postanawia kotleta sprobowac, bierze do ust, krzywi sie, biegnie do kibla, ostentacyjnie kotleta wypluwa i wracajac do stolu nadmienia, ze mieso jest niedobre, ze jej slabo etc. Wszyscy szok, gospodyni szok, ja szok i opad szczeny. Kazdemu mieso smakowalo, tylko ta jedna osoba cyrk odstawila nakrecajac afere, ze mieso jest nieswieze, na pewno zepsute etc. 🤔 Dodam, ze nikomu nic po miesie nie bylo.

Wstyd mega 🤔. W zyciu bym nie wpadla na taki pomysl, zeby odstawic przedstawienie.. Tym bardziej, ze nie wiem co mialo na celu..
Tym bardziej, ze nie wiem co mialo na celu..


Zapraszam do wątku o sztuce - to był performance, ktoś, kto tak robi to performer 🙂

Kiedyś w zaprzyjaźnionej firmie spotkałem poważnego szwajcarskiego przedsiębiorcę (2 miliardy EUR obrotu rocznego), który zgasił papierosa w doniczce od kwiatu, stojącej na oknie. Nikt nie powiedział, że to cham - ale że jest oryginalny, nietuzinkowy.
Plywajacy kotlet w kiblu, no moze na awangarde za malo 😁

Strach z ta osoba przy wigilijnym stole usiasc, dobrze, ze miesa nie bedzie. I chyba uprzedze, ze kiszona kapusta celowo jest skisla.
ja to nazywam krotko: buractwo.
Ciezko inaczej skomentowac. Rozumiem, ze moze cos niesmakowac, mozna pojsc do lazienki, ale wrocic i nie robic takiej akcji. Dobrze, ze ja mam male mieszkanie i nigdy nie zapraszam na rodzinne obadki 😁
choćby nie wiem jak cos obrzydliwe było, to jeden kęs  można przełknąć w ramach dobrych manier. później można nie jesć więcej. Przecież żaden gospodarz nie serwuje jedzenia zepsutego, starego czy potencjalnie niebezpiecznego, żeby trzeba było wypluwać. połknąć, popić, zapomnieć.

nie zaprosiłabym takiej osoby nigdy więcej na cokolwiek co ugotowałam, skoro podejrzewa mnie o serwowanie zepsutego jedzenia.
Ja też mam problem z mówieniem na "ty" do starszych. W rodzinie mojego Tża jest już tak przyjęte, że nie mówi się "ciociu, wujku" tylko do każdego po imieniu. Dodam, że między mną, a Tż jest 9 lat różnicy. Także jak jadę z nim do siostry, która jest po 30-tce, ja mam 20, ciężko mi było mówić jak do znajomej. Ale jest bardzo sympatyczną osobą,  także się przekonałam, ale zajęło mi to koło pół roku, żeby bez zastanowienia powiedzieć na "ty".  Gorzej właśnie z ciociami i wujkami, starałam się mówić unikając zwracania się po imieniu, ale jedna z ciotek to wyłapała i jeszcze raz prosiła, żeby mówić po imieniu. I ja już sama nie wiem, jak z takimi sytuacjami sobie radzić, kiedy ktoś o coś prosi, a mi jest trudno, pewnie przez wychowanie w mojej rodzinie.  Miała kiedyś któraś z was podobną sytuację?
Interbeta, miałam problem jak zaczynałam chodzić na zajęcia, gdzie większość pań była w wieku mojej mamy. Później pierwsza praca i po tym jak zostałam "okrzyczana", że mam nie postarzać to z "pani Asi" szybko przeszłam na "Aśkę". Teraz nie mam większych problemów z rozdzieleniem osób, które chcą żeby do nich mówić po imieniu. Ale zawsze czekam, aż osoba starsza sama powie, że mam jej nie pan(i)ować
W sumie nie wiem gdzie o tym napisać.
Od wczoraj mnie coś męczy. Wizyta takiego babsztyla. Obcy. Oblubienica mojego znajomego. On zapatrzony ślepo.
No i odwiedzają nas w lecznicy i ów babsztyl się spoufala. Pcha się mi do oczu. I zaczyna wygłaszać uwagi. Nie pytany.
A to kolor podłogi nie taki, a to na ulotce wypatrzył źle kropkę postawioną, a to trzeba by tak a nie tak. No i tak sobie peroruje.
Babsztyl w życiu własnej firmy nie miał, zawodowo licho wie kto, no i w wieku mojego syna. I mnie, obcej, pani, tak zasuwa uwaga za uwagą. Wypełniła całe nasze pomieszczenia swoją nadętą osobą, po czym tonem nie znoszącym sprzeciwu, waląc mi na ty zarządziła wspólne wyjście na pizzę na drugi koniec miasta. Znajomy jak cielę za nią. No, żesz... ja pracuję po 12-14 godzin i nie mam co robić tylko patrzeć jak babsztyl pizzę wsuwa.
Grzecznie odmówiłam. Jednak czuję się z tym źle.
Jak się bronić przed takim "czołgiem" w sposób taktowny ale stanowczy?
Bo ja do dziś czuję niedosyt, że jej na kopach nie wygnałam ze swojego świata.  👿
mnie na przykład denerwuje przechodzenie na "Ty" bez pytania...
wkurza mnie to
nie prywatnie - bo tu nie mam problemu (np w stajni)
ale służbowo
zaniknęło zapytanie choćby o "brudzia"
i mam takiego Pana Prezesa, który wali na mnie na Ty, a ja mu cały czas Panie Prezesie i tak cały czas i mnie to wkurza, bo ja z nim na Ty nie przechodziłam, no ale nie chcę go qrde urazić bo klient i płaci
Tania, No to dobrze zrobiłaś! Miałaś ochotę ją wygnać na kopach, a grzecznie odmówiłaś. 😀
Ja bym próbowała ją jakoś też grzecznie i niby niechcący zawstydzić. Zapytać, gdy zwraca uwagę, skąd ma wiedzę i doświadczenie w tej materii... no nie wiem... w jakiś niebezpośredni sposób dała do zrozumienia, że sobie nie życzysz takiego spoufalania. Jakoś bym się starała podkreślić różnicę wieku.
Tania, my mieliśmy nową pracownicę, która de facto przyszła za mnie na zastępstwo. Ogolnie młoda, raczej sympatyczna, nawet chętna do pracy (co dziś nie jest takie oczywiste). Z koleżankami (z którymi pracuję) razem odbierałyśmy wyniki egzaminu zawodowego, a potem miał być grill u jednej z nich. Owa "nowa" dowiedziała się o imprezie, w końcu nie była to tajemnica, no i wbija się jak nie drzwiami, to oknem. Dzwoni, smsuje, pyta. W końcu przyjechała, no bo już nie wiedziałyśmy, co zrobić...
A ja mam inny problem, mamy teraz całkiem sporo zajęć praktycznych na zajęciach z krów no i siłą rzeczy z niektórymi lekarzami widujemy się cześciej i troche bardziej na stopie 'prywatnej', zresztą niektórzy z nich lubią ze studentami pogadąć tak po prostu, nie o nauce, najcześciej to dość młodzi lekarze, starsi od nas o jakieś 10 lat. No i oni ciągle do nas na pani/pan. "Czuje pani tam jajnik?' "Może pani podać ten wziernik?". Wiadomo, że ja zawsze do nich będę mówić "panie doktorze/pani doktor" ale jak zaproponować, żeby mówili nam studentom na 'ty' w takich sytuacjach? Żeby nie wyszło, że się chcemy jakoś spoufalić... Nie będzie to jakoś źle odebrane?
Trzymam się zasady, że jako osoba (zazwyczaj) młodsza mówię per Pan/Pani. Na "ty" przechodzę po wyraźnej prośbie.

Miałam taką sytuację z poprzednim kierownikiem - człowiek dużo starszy, znajomość zdystansowana więc mu tak "panowałam" chociaż w pracy przyjęło się że raczej szybko przechodzimy na imię.
Któregoś dnia przychodzę do niego z jakąś sprawą, sprawa załatwiona, dziękuję i wychodzę. Zza drzwi słyszę jak mówi do kolegi: "Ku*wa jak ja nienawidzę jak one mi tak PAN mówią!"

🤔
Tania, No to dobrze zrobiłaś! Miałaś ochotę ją wygnać na kopach, a grzecznie odmówiłaś. 😀
(...)

No niby dobrze, bo zachowałam image "damy", ale moja druga strona księżyca wyła i się szarpała.
Kurczę, jak można się pakować komuś w życie? ( hm...w rzyć? hihi a nawet w żyto?)
Mnie już o to mówienie na ty nie chodzi. Tylko o spoufalanie. Muszę częściej Cesara Milana oglądać.
Tania wyobrażasz sobie, do JAK NISKIEGO poziomu byś się musiała zniżyc, aby Twój przekaz dotarł do tego typu osoby?
Szkoda w ogóle sobie zawracać głowy kimś, kto jest na innym etapie  rozwoju osobowego 😉 - tylko się uchetasz, a woda po kaczce spłynie (że użyję metafory z Twojej branży 😉)
No właśnie, przechodzenie na ty
Nie ma i nie miałem z tym nigdy problemu w obie strony, może z powodu kilku bliskich znajomych w wieku moich rodziców kiedy byłem nastolatkiem. Teraz nie mam problemu, żeby z klientami po kilku wizytach przechodzić na "ty" ale moja żona twierdzi, że to za bardzo zmienia stosunek do mnie. Do tego dochodzi mój troche szczeniacki wygląd, ile w tym prawdy waszym zdaniem?
Cricetidae, na uczelni nie wyobrażam sobie inaczej, studenci używają tytułów naukowych, prowadzący "panuję", wszyscy udają, że to z szacunku. Nie zapomnę jak jedna babka wyjechała do mnie na zaliczeniu straaszneego kolokwium "panie Michasiu", odrazu mi ciśnienie spadło 😉
Mam wykładowcę który zawsze zwraca się "proszę państwa" itd. a kiedyś przy odpowiedzi wyjechał do mnie z "kochanie" (ale z takim pobłażliwym, jak do wnuczki  :emot4: )
Mój ulubiony sprzedawca w lokalnym sklepiku mówi do mnie (a także do wszystkich innych klientek) per "niunia" od kiedy pamiętam, czyli od kiedy biegałam po biały ser mając lat 10 😉
Czyli od daaawna  😁
Przez pierwsze -naście lat doprowadzało mnie to do białej furii. Ser kupowałam gdzie indziej.
Obecnie jestem na etapie życzliwej pobłażliwości.
Przede mną etap gdy mu powiem "dziubasku, ale ten drugi jogurcik"  😎
ogurek, masz racje, ale kurczę jakoś mi tak dziwnie, jak pan doktor mówi do mnie na 'pani' na zajęciach w oborze 😀
ale jak ma mowic? przeciez jestes dorosla!  🙂

Gienia-Pigwa, Nie mogę się do tego przywyczaić 😁
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się