Julie niezpuełnie. To nie kwestia obecnych zasad, a tego, ze samo "smacznego" przywędrowało do nas prawdopodobnie z Francji. Generalnie czysto teoretycznie nie powinno się życzyć smacznego - chyba, ze samemu się przygotowało posiłek. Sugeruje to ponoć, że dania mogą być średnio jadalne 😉 Z drugiej strony w mojej rodzinie życzyło się zawsze smacznego na zasadzie "enjoy your meal" i nikt nie był urażony. Co więcej wśród moich znajomych mało kto wie, że teoretycznie życzenie smacznego jest jakimkolwiek nietaktem... zatem - no bez przesady 😉 Poza tym gdzie aktualnie obowiązują jeszcze wszystkie zasady savoir vivre? Nawet na biznesowych lunchach od wielu rzeczy się odchodzi...
Nie mówi się. A raczej się nie mówiło, bo teraz się już mówi- nie ma rady. Moja mama, zawsze mówiła, że owe "smacznego" to wiejski obyczaj. Teraz już jest i koniec. Ja ustąpiłam i mówię jeśli jestem w towarzystwie, co mówi. Bo czasem trzeba się dostosować. p.s I takie dostosowanie się to też jest oznaka dobrego wychowania. 🤔 p.p.s W zasadzie "na zdrowie" powinno się mowić kiedy ktoś głosno puści wiatry. 😂 Bo, faktycznie, to na zdrowie. Kichanie to raczej na chorobę.
Świat się otwiera, mieszają się kultury, to, co dla nas jest nietaktem przy stole (np. bekanie, pierdzenie), w innej kulturze jest brane za dobry znak. Podobnie jak z tym, że jak u nas zostawisz coś na talerzu, to z reguły znaczy, że Ci nie smakuje. W Japonii jak zostawisz, to jest to oznaka szacunku dla kucharza, jak zjesz wszystko, to znaczy, że kucharz popełnił wtopę i dał Ci za mało 😉
O Japonii, to gdzieś czytałam. Polacy z wizytą w japońskim domu. Przygotowano im rodzaj kapieli. Takiego obmycia się w czystej wodzie. Podobno taki jest zwyczaj. A Polacy, po podróży.... namydlili się i solidnie wyszorowali. I to była obraza domu. O wiejskim- nie wiem- tam mówiła moja mama, nie mam pojęcia skąd jej się to wzięlo. Ja wieś szanuję.
Nie wiem. Według obecnie obowiązujących zasad savoir vivre nie mówi się.
Potwierdzam - podobnie, jak nie używa się "dzień dobry", "przepraszam" i "dziękuję". W eleganckim towarzystwie wystarczy użyć zamiast tych wyżej, niemal wulgarnie brzmiących zwrotu "zajebiście" w dowolnym kontekście - a w użyciu codziennym, pracy - zarówno w biurze czy na budowie popularne jest staropolskie (ach to nawiązanie do tradycji!) - krótkie i dźwięczne, jednocześnie pieszczotliwe i filuterne -"kurwa". To słowo samo w sobie podkreśla nasz pozytywny stosunek do rzeczywistości - i co ważne, może być użyte w połączeniu z dowolnym innym - co bardzo rozwija zarówno możliwości komunikacyjne jak i osobowość użytkownika.
[quote author=_Gaga link=topic=2322.msg2000727#msg2000727 date=1391417194] Dokładnie, to w miarę nowy zwyczaj, chociaż polemizowałabym czy wiejski 😉 skąd bowiem Francja na wsi? [/quote] To bardzo stary zwyczaj - przed rewolucją Francja stała "niepiśmiennymi baronami" - w Polsce również wieś opierała się najdłużej siłom postępu. 🙂 Wieś to nie tylko dzisiejsi byli pracownicy PGR-ów - ale ziemiaństwo - ostoja własności. Do dzisiaj dnia obowiązuje ustawa, że ziemianin nie może zbliżyć się do swojej dawnej siedziby na odległość - powiatu czy województwa. Gdzie więc ma mówić "smacznego" i komu - zarzynającemu vana przedstawicielowi regionalnemu, przy konsumpcji flaczków, w przydrożnym barze? Żeby opluł tablet czy ajfonika z wrażenia ?
Mi się ten japoński zwyczaj zostawiania jedzenia nie podoba - przez szacunek do jedzenia.
A jak jest z relacjami forum - "rzeczywistość"? Chodzi mi o to, że na forum wszyscy jesteśmy na "Ty", potem spotykają się dwie forumowiczki i okazuje się, że jedna z nich jest młodsza niż dzieci drugiej. Skoro na forum było po imieniu to dalej będzie? Czy jednak należałoby się zwrócić per "Pani"?
No, w zasadzie skwitowanie czyjegoś głośnego bąka słowem "zajebiście" jest chyba jedynym wyjściem. 😂 No i natychmiastowe wyjście na powietrze. A jak już o tym (chyba bezsprzecznie?) nieeleganckim "wybuchu" mowa, to ja nigdy w życiu nie słyszałam, żeby bąkający powiedział: przepraszam. Siedzi, czerwienieje, wiadomo, że to on, ale udaje, że nie. No, ja raz, do bardzo bliskiej osoby, wręcz wykrzyknęłam: -Na litość Boską! Przestań tak pierdzieć! A osoba popatrzyła na mnie zdumiona i rzekła: - No, co? Na powietrzu wolno.
No, w zasadzie skwitowanie czyjegoś głośnego bąka słowem "zajebiście" jest chyba jedynym wyjściem. 😂
Wariant elegancki, to taki, jaki zaleca etyka adwokacka - można albo nie zwrócić uwagi, albo powiedzieć, że jest chyba trochę duszno. Wariant ludowy, to jak niżej. Pewna dama wiejska zepsuła powietrze i pyta, chcąc odwrócić od siebie uwagę: - która to, przyznać się! - na co siedząca obok: - a co to, kumo, dwie dupy macie, że która pytacie?
Wy się śmiejecie, a ja czekając kiedyś na ostrym dyżurze, siedząc sobie już w gabinecie wesoło dyndając nogami, spotkałam panią, którą akurat przywieźli do tegoż gabinetu. Okazało się, że ma straszliwą bolesność jelit, brzuch wzdęty, w sumie nie wiem czy było jej coś jeszcze do tego (chyba musiało być..), lekarz jakoś ją ułożył, ucisnął i..no i pani się odgazowała konkretnie 😁 Prawda, wyszliśmy wszyscy z gabinetu, oprócz pani.
Taka historyjka, zasłyszana. Pewien student podrywał pewną studentkę. On, chłopak zwyczajny, ona niezwykła. I wybrali się na spektakl bardzo dziwny i współczesny. Niewielka liczba widzów, siedzących w kręgu świec. W środku aktorzy i jakiś trudny tekst i wygibasy. I "granie ciszą" co chwilę. No i w tej ciszy, ten biedny student ..... BUCH! No nie było wątpliwości kto. Na dodatek ktoś ze znudzonej publiczności parsknął śmiechem. Zaraźliwym. Po chwili się wiekszość widzów już tarzała. Nastrój diabli wzięli. Niezwykła studentka już się na randkę nie umówiła.
to ja jednak w innym środowisku żyję: Pan, Pani, proszę, dziękuję, smacznego, na zdrowie jest na porządku dziennym - np. takie "smacznego" przy normalnym domowym obiedzie jak siadamy do stołu
A picie alkoholu? (od lat 18) W takich oficjalnych okolicznościach. Ten mocny trzeba/można do dna? Bo toast. Czy paniom wypada tak po troszku? Czasem głupio. Człowiek tak szczerze "walnie" na raz a reszta jeszcze ma w kieliszkach. I albo mu doleją (=pewnie alkoholik) albo nie doleją i się siedzi i czeka. Ja zwykle zwlekam i obserwuję co się będzie działo, bo w sumie nie wiem.
Nie wiem jak to się ma do zasad, ale ja piję, jak akurat czuję - jak dam radę na raz, to i owszem, ale jak wiem, że mam za dużo, to na dwa razy. Pilnuję, żeby wlewali mi tyle, żeby na raz się dało. A jak się nie uda, to pilnuję, żeby mi nie dolewać, jesli miałoby być dla mnie za dużo. A że głowę mam raczej słabą, to pilnuję bardzo. Tyle, że ja "czystą" pijam baaaardzo rzadko.
Teraz już w ogóle "moda" na picie czystej przemija. Ale czasem np. na weselu stoją kieliszki, naleją i nie ma rady. I tak odkładając na bok, zdrowie, możliwości i strategię unikania zdychania nazajutrz, to jak pamiętam, dawniej było nie do pomyślenia, żeby kobieta wypiła do dna. Panie tak raczej sączyły jeden kieliszek cały wieczór. Dziś chyba już jest równouprawnienie? 😉
Tania popłakałam się ze śmiechu po przeczytaniu historyjki z teatru 🤣 Jeśli rzeczywiście nie zaiskrzyło i do tego taka wpadka to rozumiem że więcej się nie umówiła. Ale zaprzepaścić wszystko przez niefortunnego bąka? Bez przesady - przynajmniej byłoby co wspominać ze śmiechem. Mam znajomego - gruby, leniwy, nieciekawy. Poznał dziewczynę - bardzo ładną, oczytaną, zadbaną i ogarniętą. Na pierwszej randce na którą zaprosił ją do siebie, co 10 minut wychodził na balkon "kaszleć". Za którymś razem ona nie wytrzymała i powiedziała: Po co wychodzisz na balkon? Jak chcesz pierdzieć to po co się chowasz?
Dziś są małżeństwem 😉
Co do wychylania do dna... Wydaje mi się że po małym łyczku pije się alkohole typu likiery, nalewki smakowe itd. Nie widzę innego wyjścia jak pić czystą tak jak się przyjęło - jednym haustem 😉 Już bez względu na płeć. Ja nie umiem dzielić, zawsze wypijam całość kieliszka. Dlatego zawsze proszę o mniejszy kieliszek lub nalanie do połowy.
Kajpo, i ja tak myślę ( o piciu). W ogóle w rytuale picia więcej złych zwyczajów niż dobrych. Zmuszanie, potajemne podlewanie, potajemne odlewanie i upijanie sąsiada a potem drwienie z niego. A co do śmiesznych gaf, to ja już kiedyś "chwaliłam się" swoją. Mogę przypomnieć. 😡 Świąteczny rodzinny obiad. Dużo ludzi. Rodzina w szerszym wydaniu. W domu liczne zwierzaki, w tym alergizujące mnie jak licho. Z nosa mi się dosłownie lało. No i się zagapiłam, rozentuzjazmowałam zjazdem, atmosferą. I gadałam, brylowałam i się śmiałam. I nagle mi się kichnęło strasznie. I ogromny gil poszybował nad stołem .Leciał, lecial.... już w zupełnej ciszy, śledzony zbiorowo rodzinnymi oczami. I PLUSK! Wleciał do rosołu mojej siostry. Do talerza centralnie. CHLUP! Ja nic nie mogłam zrobić, bo spadłam pod stół ze śmiechu i tam natrafiłam jeszcze na syna co też spadł i siostrzeńców. I kwiczeliśmy. Za to moja mama, co umie się zachować, wstała, zabrała talerz i wyniosła do kuchni. Po drodze spiorunowała nas wzrokiem. 😂 Oto co znaczy dobre wychowanie: umiejętność zachowania się nawet w tak nieoczekiwanej sytuacji.
Tania, dobre 😁 😁 😁 Mnie kiedyś tata zabrał do jakiejś mega wypasionej knajpy, na taką kolację z cyklu chwalimy się naszymi idealnymi dziećmi, miałam wtedy może z 13-14 lat, w każdym razie rozmowa przy stole odbywała się głównie po angielsku, nudziłam się okrutnie, na stół wjechały ślimaki, nie chciałam tknąć ślimaków, ale spojrzenie taty dużo wtedy mi wyjaśniło na temat tychże ślimaków, więc sięgnęłam po pierwszego, nie wiedziałam jak obsłużyć szczypce, próbowałam zmałpować to, co dorośli robili, jakoś tak zgrabnie umieszczali w tych szczypcach skorupiaki, ale mi coś nie wyszło i siup, ślimak poszybował nad stołem 😵 Już nie mówiąc o tym, że naczynko z wodą i cytryną w pierwszym odruchu wzięłam za napój, dobrze, że w porę zobaczyłam, że niektórzy w tym palce moczą 😵
Zen- podziwiam, strasznie się starałaś sprostać. Ja bym ślimaków nie wytrzymała chyba w takim wieku. Na szczeście, jak ja byłam nastolatką to chyba ich nie było. Była za to stołówka i twarde jak podeszwa mięso z sosem i ogórek kiszony. Noże stołówkowe... wiadomo. Jak mi się ten ogórek ślizgnął...... Poooszłooo. Mięso, sos i ziemniaczki. Na pana co siedział obok. Obcego pana. Urzędnika na dodatek bo to stołówka w UW była. 😡
p.s A o sztućcach. Je się jeszcze rybę dwoma widelcami? Czy widelec i nóż? W TV widzę nóż nawet do mielonego. 👀
Taniu nie podajemu dwóch widelców. Jeżeli ryba jest to danie główne to wtedy podajemy wyłącznie sztućce do ryb ( specjalny widelec i nóz), ale jezeli takich nie mamy to możemy podać normalny nóż i widelec.
A mi sie przypomniała taka historia z rybą. Dawno, dawno temu 😉 były mój narzeczony zaprosił mnie i moją koleżankę do wypasionej restauracji na warszawskiej starówce. Narzeczony był Niemcem, bardzo obytym, nawet lekko przesadnie raczej w stylu och, ach, ęęęę pierdzę przez bibułkę ( przyznaje się każdy w życiu popełnia błędy :hihi🙂 Moja koleżanka znała go średnio i nie przyszło jej do głowy, że w sumie to jest normalny koleś . Na stół wjechała ryba i mimo wykwintnej restauracji nie do końca pozbawiona wszystkich ości. Niestety mojej koleżance przytrafiło się, aż kilka i to sporych. Wstydząc się wyjęcia ich z buzi na oczach mojego narzeczonego - połknęła je w całości 😲.
Czytałam wczoraj cały ten temat i dziś w nocy miałam okazję się przekonać...
O godzinie 1 w nocy zadzwoniła do mnie dziewczyna, z którą pracowałam przez 3 miesiące do końca grudnia zapytać czy ją przenocuję (!!!) Pożyczyłam jej gry dla jej faceta na ps3 i ostatni kontakt miałam z nią ze dwa tygodnie temu kiedy to dzwoniłam(nie odbierała) i napisałam sms kiedy mi je odda. Pisała, że nie bardzo może (mieszka 10 minut piechotą ode mnie), że wyśle mi pocztą. Powiedziałam, że poczekam aż będzie mogła mi oddać osobiście. Podczas rozmowy dziś o 1 w nocy, powiedziała, że pokłóciła się ze swoim facetem... szczerze? bez przesady.. powiedziałam, że nie mam takiej możliwości (sama spałam na kanapie, bo jest twarda a plecy mnie bolały tak, że mój musiał mi robić masaż i wcierę). No i oczywiście od rana dzwoni i pisze, że chce gry oddać, a mi dziś jakoś to nie bardzo się z nią widzieć tym bardziej po sms 'jakoś popołudniu, ale chodzi o to, żebyś była w domu, bo to może potrwać' ... i cóż tu zrobić 🤔
O rety, Zen, też kiedyś byłam na takiej kolacji... Ja wtedy walczyłam z jakimiś małżami. Innym razem z Panem Homarem (na szczęście na homara zaprosili mnie znajomi Włosi, więc sie przyznałam, że jem pierwszy raz i mi wszystko pokazali)
Nie było mnie w weekend, a widzę, że było kilka rzeczy napisanych do mnie to odpowiadam (żeby nie bylo niegrzecznie) Demon, studiowałam Wzornictwo i chyba ze wzgledu na wiek prowadzących nie ladnie bylo mówić inaczej niż per Pan czy Pani (nota bene jedna od historii sztuki)
A co do mówienia dzieci w szkole do nauczycieli. Mówi się `You` z tym, że jest różnica między `Miss Smith, could you give me an apple`a `Can you give me an apple`... Albo samo `Give me an apple`
Swoją drogą, ja zawsze mówię `dzień dobry`, nigdy `cześć` `hej`.
Hm... dziękuję za rady o rybach. Rzadko jem. Nie znam się. To teraz o gołej pani. Jak pisałam, byłam na publicznej plaży po ponad 10 latach. A tam panie nie młode i nie zgrabne w bardzo skąpych dwu częściowych kostiumach. Wypada? Znów jestem dinozaurem?
Widzisz Tania... Teraz jest mało rzeczy których "nie wypada". Przecież nie zwrócisz uwagi bo zaraz się zacznie, że nagonka i nietolerancja, że facet nie pies i na kości nie poleci a tak w ogóle to zazdrościsz. Niektórym brak samokrytyki 🙁
majek tez mieliśmy starszego wykładowcę, zresztą wtedy był rektorem ASP i prowadził dla nas przedmiot- Etyka 😉. Nikomu przez myśl nie przeszłoby powiedzieć mu na TY, nawet tym najbardziej wyluzowanym.
A co do mówienia dzieci w szkole do nauczycieli. Mówi się `You` z tym, że jest różnica między `Miss Smith, could you give me an apple`a `Can you give me an apple`... Albo samo `Give me an apple` [/quote]
Tak jak jest różnica miedzy :
"Przepraszam, czy mogłabyś mi powiedzieć czy to danie Ci smakuję bo…..?", a " Ej co tam masz na talerzu ?" 😉.
Swoją drogą to było ciekawe. Blizny po operacji jednej pani. Była jak Jurand ze Spychowa. Tylko język miała i oczy. Ale czy ja przy rybce, w restauracji musiałam to widzieć? Jestem wet mnie nie rusza. Kelnerka była zielona. " Parełka" zawiązać nie można?(pareo)