Dorota. Masz ze 30 lat a zachowujesz się jak jakaś gimnazjalistka. W stajni witasz się i udajesz miłą, a w necie uzewnętrzniasz się jakby to kogoś obchodziło jak wygląda grafik w kieźlinach?? Nie wiem czy pamiętasz wczorajszą jazdę, kiedy było nas 5 na hali i ty weszłaś z zamiarem ląży. Sama z niego zrezygnowałaś, bo zobaczyłaś, że już jest to fizycznie awykonalne. Prowadzałaś zatem konia. Z 5 razy zmieniałam bardzo nagle kierunek bo mi wchodziłaś centalnie w trasę. Dziewczynom to samo. Nie twierdzę tu, że to wynika z Twojego nierozgarnięcia, tylko przy hali 20x50, a w rzeczywistości 18x40 nie ma szans na efektywną jazdę w tyle osób. W zastępie rekreacja - owszem. Ale to nie jest stajnia rekreacyjna i nie jeździmy w zastępie. Jeśli np 3 osoby mają skoki na hali to moim zdaniem "wyłączność" polega na tym, że jeśli ktoś wjedzie to po prostu kasa dana trenerowi na marne bo nie ma szans, żeby nie było żadnej kolizji- bo na treningach też wyobraź sobie się nie jeździ w zastępie (masz prawo nie wiedzieć). A ponieważ nikt by nie chciał, zeby mu podczas treningu ktoś ciagle zajeżdżał drogę (podczas skoków to nawet niebezpieczne), to uważam poczekanie za elementarne przestrzeganie kultury. A moja konkluzja całej wypowiedzi? Proponuję podejść do ludzi na żywo i podjąć próbę wyjaśnienia i polepszenia sytuacji, a nie rozpisywanie się na jakiś dziwnych forach z nadzieją, że może nikt z tych, co się o nich pisze ale nazwiska nie wymiawia, nie przeczyta. A. No i nie to, zebym była ortograficznym geniuszem, ale RZeczy nie pisze się przez "ż". Kolejny dowód na to, że lepiej zagadać 🙂
A. No i jeszcze jedna myśl. Może problem wynika z tego, że w tej stajni jest niewiele osób trenujących. Bo poza Martą, nikt w zasadzie nie trenuje, ani nie jeździ w sporcie. I skoro pojawiły się 2 takie co to mają inne potrzeby niż "ambitna rekreacja" to są zgrzyty. Ja tam też nie jestem żadnym sportowcem to mi tam zwisa i nie miałabym nic przeciwko, aby zaczekać, aż ktoś skończy trening sportowy. A też mam wypełnione czasowo życie i to pewnie bardziej niż przecietny obywatel tej stajni. Nawet bym sobie chętnie popatrzyła. Tak czy siak, może stajnie powinny mieć statusy? "Dla sportowców", "dla rekreacji" itp. to by było mniej problemów... Pozdrawiam wszystkich adoratorów tematu kieźlin 🙂
7 O wiem jak gimnazjalistka mi odpisuje 😎 W stajni to mnie wczoraj nie było 😎 Na przedostatniej jeździe nie weszłam z zamiarem lonży, co dało się poznać choćby po tym, że jej nie miałam ze sobą 😉 Chodziłam chwilę w reku koń mi się denerwował, dwa niedawno był naciągnięty, a trzy wsiadam przy ścianie ( w związku z moim siodłem i kontuzją) i czekałam, aż będzie wolna, przez dłuższą chwilę. Prowadząc konia w ręku zostawiałam ścianę jeżdżącym, ileś razy się zatrzymywałam, by ułatwić innym przejazd. Natomiast z tyłu oczu nie mam i jeśli ktoś się musiał zatrzymać to już nic nie poradzę ( co wygląda podobnie jak przy stępowaniu w siodle) 😉 A czym jest 5 minut Waszej wielkiej niewygody koniem stępowanym na środku, w porównaniu z ekipą ludzi ustawiających parkur, na jeździe na której mam zaplanowane wyjeżdżanie rysunku ??? A praca nad rozluźnianiem i skupieniem konia ? Miałam tego dnia trening i nie uszanowano tego (nie spytano czy nie przeszkadza mi rozstawianie parkuru !). Więc z kulturą to tu nie wyjeżdżaj! 😎 Zachowanie gimnazjalistów, taa : 😁 Inna sytuacja: wypuszczanie koni luzem przeciągnięte o pół godziny w stosunku do harmonogramu, bo poszedł jeszcze trzeci koń (poza planem) - 3 inne konie z jeźdźcami czekały (tak, oprócz mnie wkurzyły się jeszcze 2 inne osoby!) skutkiem czego zostało nam niespełna 30 minut do "zamykania stajni". Rozmawiałam z właścicielem, bo uważam, że pewne rzeczy powinien przekazywać on. I parę dni później kolejna fajna sytuacja, gdy próbuje się na mnie wymuśić opóźnienia wejścia na halę ( choć wyraźnie powiedziałam, że nie mogę czekać, bo byłam z kimś komu się śpieszyło), bo chcecie puścić konie na halę co nie było w planie ( a nawet jeśli to ludziom myślącym o kulturze, pewnie by nie przeszło przez myśl zajmować halę na wyłączność gdy czeka kolejka koni). Inna osoba miała podobną sytuację. Ja miałam nie 5 minut upierdliwych, czy nawet jedną "trudną" jazdę, a sporo sytuacji. I jak wspomniałam, wiem o jeszcze kilku osobach które odczuły pewne rzeczy. Do niedawna nie było generalnie problemów z wspólnym korzystaniem z hali- nawet jak ktoś czasem komuś wjechał to przeprosił i było wszystko w porządku, albo się wyjaśniało sytuację. Wielokrotnie jeździłam obok treningów skokowych różnych osób i z różną ilością koni (zazwyczaj przeczekiwałam trudniejsze momenty gdzieś z boku) -da się. Zresztą trening na wyłączność z racji 3 koni (i fizycznego nie pomieszczenia się większej liczby) jestem szybciej w stanie zrozumieć, niż puszczanie koni po 15 tej, korytarze i rozstawianie przeszkód na cudzej jeździe. No i uważam, że przy tej liczbie kłopotów to właściciel stajni powinien rozmawiać (bo nie mam do Was nic personalnie, dlatego się usmiecham i mówię cześć 😉 ). Ja tylko mogę mu przekazać jak to widzą co niektórzy. A osobiście się powkur... przy czym sama zdecyduję gdzie się uzewnętrznie 😎 No i masz mylne pojęcie o ilości startujących koni (startuje/startowało od nas 5 koni +Wasze), regularnie mniej więcej chodzi, lub trenuje 6 -7 plus Wasze. Więc i wyliczenia o ambitnej rekreacji się nie zgadzają, po za tym co ma do tego rozróżnianie czy to rekreacja czy "szport" ? Ktoś kto się uczy np. anglezować na swoim koniu tak samo płaci za halę i tak samo ma prawo do korzystania z niej.
--- Klientka ze zdjęcia podobno pożyczyła sobie sprzęt kiedyś na jazdę , ale i do lonżowania (z tego co wiem wynika, że nie raz się pomyliła, a rozpoznać sprzęt nawet laik dałby radę , po samym kolorze czapraka). Wyjaśnienia, od niej nie usłyszałam, a do tego zastałam sztywną szmatę w siodlarni.
Jak ja się cieszę ze mnie juz te "halowe" problemy nie dotyczą 😅 😅 😅 wyobrazilam sobie swoja reakcje na autobus w hali - cieżkie to bylo. Kieźliny nie są przyzwyczajone do trenowania i godziny szczytu sa za krotkie zeby kazdy byl zadowolony...
przepraszam ze odbiegam od tematu ale wlasnie znalazlam w styczniowych wypowiedziach kilka ciekawych informacji na temat mojego konia o ktorych nie mialam pojecia. ten Derwisz co szedl w 2007r wkkw to nie ten Derwisz bo ja go mam od 2004 roku 🙂 a i wszystkie inne Derwisze ktore znalezliscie takze nie sa tym Derwiszem gdyz do 2004r Derwisz nie byl Derwiszem tylko "Dwuglosem". i ten kto widział go przez pierwsze pol roku po tym jak go kupilam z pewnoscia nie powie ze dostalam swietnie zrobionego ekstra konika. bo ten kon w ogole nie chodzil. dopiero po roku zaczal cokolwiek skakac. gdyz byl zablokowany i nie chcial nawet malutkiego krzyzaczka skoczyc. przez 4 lata walczylam z tym zeby przestal uwalac sie na rekach i wielokrotnie schodzilam z niego z placzem przez obolale rece. na ostogach i na bacie nie dalo sie go ruszyc nawet do stepa. i nie ulatwialo mi wcale sprawy to ze posiadalam bardzo mizerne umiejetnosci , wrecz znikome. przez 6 lat uczylismy sie od siebie nawzajem. kupilam go tylko i wylacznie dlatego ze sie zablokowal i nie nadawal sie juz do sportu oraz zaczelo mu szwankowac serducho. mial wtedy dopiero 8 lat! inaczej nie byloby mnie na niego stac. przed kupnem ogladalam jego przejazdy jak miał 6 laty i jechał klase P oraz dowiedzialam sie ze jest bardzo spokojnym i leniwym koniem - wtedy taki wydawał sie idealny gdyz bylam na poziomie rekreacji w kortowie i odrobine skakalam. wtedy nie wiedzialam w co sie pakuje. ale teraz jestem z niego bardzo zadowolona i nie zaprzecze ze Derwisz ma duzy potencjal ujezdzeniowy jest inteligentny to sa ogromne zalety. Derwisz bardzo duzo mnie nauczyl ale ja tez wlozylam ogromna prace w jego umiejetnosci, przywrocenie mu checi do jazdy i w przekonanie go do skokow. Wiec strasznie mnie boli jak ktos mowi ze Lidka kupiła sobie konia profesora, wozi na nim dupe i robi z siebie gwiazde. Na prawde jest mi przykro tymbardziej ze malo kto z was a byc moze nikt z obecnych na forum nie wie ile potu i lez wylalam aby osiaganac to co mam. Dziekuje za uwage. pewnie wiele osob mnie wysmieje lub po prostu nie uwierzy w to co napisalam, ale to nie jest wazne. bo ja wiem jaka jest prawda i nikt mi tego nie odbierze. i tak przestalam jezdzic poniewaz sie ucze i nie mam czasu bo najblizsza stajnia z w miare dobrymi warunkami jest ponad godzine drogi ode mnie.a poza tym w gdansku jest strasznie drogie utrzymanie konia i zwyczajnie nie dalabym rady finansowo. pozdrawiam.
Dorotheah jaką awanturę rozpętałaś 🤔 dobrze, ze ja nie mam takich problemów :P Kto jedzie na zawody do Robsona za tydzień jako zawodnik albo kibic ??? 😉
Iszka90, Czasem niestety trzeba. I wierz mi, że wolałabym nie uczestniczyć, w jakichkolwiek sporach. Raczej ugodową osobą jestem- ale są granice. Kiedyś mieliśmy osobę w stajni, która niejednokrotnie walczyła w obronie naszych interesów. Nikt wtedy tego nie widział, a teraz jak jej nie ma to nagle zaczęły się dziać dziwne rzeczy, włażenie nam na głowę. Sorry są pewne granice 😎 Nie jestem codziennie u konia, ale to nie znaczy, że jak przyjeżdżam to nic nie robię, wożę się bez celu i można cyrki odstawiać - bo ja to ambitny rekreant a nie "szport" 🤔wirek: 😀
Ogólnie ubolewam nad poziomem tego regionu - bo to niestety jest powiązane bardzo z całą tą sytuacją. Parę lat siedziałam w Białym Borze- zimą jeździliśmy na hali (większej coś o odgrodzoną część naszej hali) zazwyczaj w ok. naście koni, z czego większość to były ogiery (sportowe, i własności stada po zakładach, jadące na paszach energetycznych itp) i dawaliśmy sobie spokojnie radę (czasem ktoś na kogoś huknął, czasem ktoś przeprosił kogoś -normalka), choć jazda nie miała nic wspólnego z zastępem, a często się widziało odpały ogrów itp. A jednak się dało. W Jaroszówce podobnie, tyle, że chodziły głównie konie po torach, i konie wkkwowskie skłonne do odpalania, świec itp. i tez się dało, także przy skokach, albo stawce koni świeżych pod siodłem. A tutaj się nie da. Taki sport mamy? 😎
To atmosfera w stajni kiepska widzę ... Szkoda bo skoro mamy wspólne zainteresowanie to powinniśmy sobie pomagać a tu tylko zazdrość widać i oby komuś na złość zrobić. Każdy chce pokazać jaki to on super jest 😵 Dobrze, ze jeszcze nie macie w stajni rozwrzeszczanych dziewczynek "koniarek" 😁
Iszka90, Ale wiesz, ja już pisałam, że to (przynajmniej z mojej strony) nie są personalne rzeczy do tych osób osobiście nic nie mam! Nie do końca są winne osoby mające kłopoty ze wspólnym użytkowaniem hali- a raczej zasady które zostały nagle zmienione w trakcie gry (bo choć nie były spisane to działaliśmy według nich), zmienione pod nowego klienta, pomijając zdanie starych klientów. Niestety często widywaliśmy obrazki, że nowym więcej wolno w pakiecie powitalnym (choćby pamiętając ile lat co niektórzy czekali na boks w nowej stajni i niemal nigdy go nie dostawali, bo dostawali je nowi). Dlatego nie chciałam sama rozmawiać z nowymi osobami, by nie pomyliły rozmowy z personalnym atakiem - uważam, że tym powinien zając się człowiek zarządzający stajnią, a wie w czym rzecz. Może i odpowiadam dość ostro- ale sytuacja jest złożona, nawarstwiło się parę rzeczy od czasu autobusu, a ja tez człowiekiem jestem i mam pewne granice. Co już się poprawiło od tamtego czasu i będę to podkreślać. lecz nie mogę tez ciągle przymykać oczu na pewne rzeczy. Zresztą, już i tak mam pomysł na poprawę sytuacji i naszych warunków 🙂
Poprawie atmosfery w stajni napewno nie poprawia najeżdżanie na zachowania innych użytkowników na forum, gdzie jest 90% szansy że tego nie przeczytają. Dla mnie równoznaczne z obgadywaniem. Jak już pisałam ja nie zajmuję się ani "szportem" ani sportem. Jeżdżę bo lubię i również nie zamierzam psuć sobie przyjemności z jazdy jakimiś durnymi sporami. Nie potrafię jednak przejść obojętnie wobec tego, że ktoś po prostu obrabia na jakimś forum ludziom tyłki, tym bardziej, że osoby które tu przytakują najczęściej są spoza sytuacji więc nie ocenią jej obiektywnie. A poza tym oceniaczy nam nie trzeba prawda? Ja chciałam tylko podkreślić fakt, że jak się ma problem to się o nim z uczestnikami tego problemu rozmawia. A wyżej widoczne szukanie potwierdzenia własnej racji u obcych, jest dla mnie dziecinne. A jeżeli chodzi o pokazywanie innym jaki to człowiek jest super, to dla mnie najlepszym przykładem są te wszystkie śmieszne fotoblogi, wrzucanie zdjęcia pięknie ubranego i wysprzętowanego konika na hali w dereczce i opisywanie jak to było w Białym Borze itd. co buduje nieziemski wizerunek. Szkoda tylko, że to wyłącznie dobry PR. A po co? Tego nie rozumiem. Ja wychodzę z założenia że lepiej robić swoje niż opowiadać wszystkim jak to się "swoje robi". A jakoś nie znalazłam wyjątku od reguły, że "krowa która dużo ryczy mało mleka daje". Jakoś zawsze się sprawdza. A ja jakoś poza Martą i tobą Dorota jeszcze nikogo ostatnio na hali nie spotkałam, a jeżdżę też w godzinach szczytu. Wszystko zatem jest dla mnie nadmuchiwaniem wirtualnego balona.
Sympatycznie pozdrawiam wszyskich mieszkańców stajni w kieźlinach.
dziewczyny, a nie mozecie sie jakos zebrac ktoregos dnia i wspolnie ustalic jakis regulamin korzystania z hali (i niech wlasciciel potwierdzi)?? Ewentualnie powiedziec sobie o co chodzi? co Wam przeszkadza? Wydaje mi sie, ze gdybyscie wspolnie ustalili regulamin nie byloby takiego problemu, bo kazdy mialby w nim jakis udzial, kazdy by wyrazil swoje oczekiwania, za i przeciw...
Ale to tylko takie moje przemyslenia. Bo moze byc ciezko zebrac wszystkich pensjonariuszy, ale jesli komus zalezy na tym by cos ustalic/zmienic to napewno sie jakos dostosuje...
7, jeździłam swego czasu w kieźlinach i nie było żadnych problemów z jazdą na hali, ani ze strony Doroty, ani innych pensjonariuszy. jeżeli czytam, że ktoś stawia korytarz w godzinach szczytu i 5 koni musi czekać to jest to śmieszne. wcześniej była rozpiska i każdy wpisywał, że ma trening/ ustawia korytarz itp. jednakże nie robił tego w 'godzinach szczytu'. sama nie spotkałam się z większą ilością koni na hali niż... 3? a wszystkie boksy były zajęte.
Hm, ja jak jeździłam w Kieźlinach to w szatni wisiała elegencka karteczka i też wpisywało się datę i godzinę zajęcia hali na skoki/puszczanie.. Btw ciekawe na co Darwinowi gumy.. 🙄
Pomijając to co mi się podobało lub nie w powyższych wypowiedziach na temat sporów na hali, jeźdźców i to jakie mam co do tego podejście proponuję zakończyć ten wątek, bo forum nie jest najlepszym miejscem na wyjaśnianie takich problemów. Wręcz przeciwnie zostają one rogrzebywane do niebywałych rozmiarów i tworzy się tutaj obraz stajni o wiele bardziej niekorzystny niż jest w rzeczywistości. Według mnie po prostu zaszło parę nieporozumień pomiędzy starymi i nowymi pensjonariuszami i teraz każdy próbuje przeforsować wynik na swoją stronę. Najlepszym rozwiązaniem jest rozmowa w 4 oczy, każdy powinien wysłuchać zdania drugiej strony i starać się zrozumieć i znaleźć w tym wszystkim upragniony "złoty środek".
Dokładam pomysł jak upłynnić ruch na hali( wg mnie to proste i klarowne zasady): - halę można mieć na wyłączność tylko i wyłącznie podczas treningów z trenerami, które należy wpisywać w miarę możliwości z dłuższym wyprzedzeniem ( tydzień przed?)- od razu prośba, żeby ustalać je w miarę możliwości w rozsądnych godzinach, czyli omijając godziny 16-19 ( bo na zajętą hale o 16-17, 17-18, 18-19 pod rząd nikt się w życiu nie zgodzi) i np. jeżeli trening ma tylko 1 koń to jak ktoś przyjedzie i jednak wyjątkowo musi wsiąść- to zrozumieć i pozwolić- przecież to nie problem
- parkur bez trenera- fajnie by było jakby też były wpisywane takie jazdy, w tym momencie ktoś kto chce zrobić sobie jazdę ujeżdżeniową ma okazję ominąć te godziny, dodam, że jak dla mnie parkur nie jest dla mnie równoznaczny z tym, że ktoś inny nie może wjechać na halę- jeżeli mu to nie przeszkadza, czemu nie?
- skoki luzem, puszczanie koni- korytarz w grafik, najlepiej w godzinach przedpołudniowych ( nie wyobrażam sobie, że ktoś zrobi sobie korytarz popołuniu w godzinach szczytu), puszczanie- jak nikt nie chce korzystać z hali, w innych wypadkach niestety wypadałoby się zwinąć lub wziąć konika na lonżę
- lonża- jeżeli na hali znajduje się więcej niż jeden jeździec- zapytać
-normalna jazda- hulaj dusza, jak dla mnie może być i 5 koni, a jak komuś nie pasuje to poczeka
Jeżeli takie zasady według was są ok, to można je wydrukować i powiesić w siodlarni- jak dla mnie są w porzadku, proste i logiczne. Można też zostawić miejsce na jakieś poprawki, każdy będzie mógł dopisać inne pomysły i razem stworzymy jakiś regulamin. Myślałam, że coś takiego nie będzie potrzebne w końcu prawie wszyscy w tej stajni są dorośli, ale skoro mogłoby to jakoś rozwiązać tą niezdrową sytuację, to czemu nie???
Ja bym wybrała jeszcze w tych godzinach szczytu 10 godzin tygodniowo które mają być wolne, czyli nie można ich sobie zaklepać ani na parkur, ani na trening. Tak żeby każdy miał możliwość codziennie sobie jakoś pojeździć. Ale ja nie znam stajni ani jak to wygląda, bo ten regulamin zaproponowany tutaj i tak nie daje możliwości normalnej jazdy ujeżdżeniowej jak nie ma się trenera. Rozumiem, że jak się stawia parkur to zajmuje to więcej miejsca, ale te wszystkie godziny można rozłożyć tak wg tego regulaminu, że i tak osoba chcąca sobie jakoś z hali skorzystać nie będzie mogła tego zrobić.
Zaden regulamin nie bedzie dobry, jesli sami pensjonariusze nie beda dla siebie uprzejmi i sie nie beda w stanie sie dogadac.
Kurcze, pewna forumowiczka stad trenuje i to intensywnie, czasem sie zdarza, ze wjedzie ona pewnym osobom w trening (przypadkowo) lub owe osoby jej. Sa na hali 3 konie trenujace, hala wcale nie wielka i jakos sie dogaduja i jakos nie widzialam by ktos mial do kogos pretensje! Kwestia tylko checi dogadania sie... 😵
Z 10 godzinami- słuszna uwaga, można to dopisać jak najbardziej. A co do sensu regulaminu- skoro bez niego nie możemy się tak do końca dogadać, to może napisanie go razem będzie 1 etapem do porozumienia.
Mnie sie wydaje, ze takie wspolne napisanie regulaminu duzo by Wam pomoglo, przy okazji by sie pewnie kilka spraw wyjasnilo, a i jakis szacunek by sie wyrobil 😉 Trzymam kciuki by udalo Wam sie dojsc do rozwiazania problemu 😉
Zasady przez was przedstawione uważam za jak najbardziej wporządku. Ja się chętnie pod nimi podpiszę. Chciałam tylko wprowadzić trochę "2giej" strony, choć bezpośrednio mnie spór nie dotyczy, bo nikomu nigdy nie zablokowałam hali, nie wjechałam na trening, ani nie wjechano mnie. I mam nadzieję, że jakoś uda mi się przetrwać w kieźlinach zimę bez jakiś kolizji. Natomiast wiem, kogo te niby-nie-bezpośrednie zarzuty dotyczą i uważałam za nie wporządku "żalenie się" za plecami. Jak czytamy powyższe wypowiedzi - najlepiej jest zawsze pogadać. Przyznałyście rację, zatem cel prawie osiągnięty. Może następnym razem (którego mam nadzieję nie będzie) sprawa zostanie w kieźlinach, a nie będzie wystawiana na bogu ducha winną, zupełnie postronną publikę.
Pozdrawiam forumowiczów - mimowolnych świadków tych naszych kieźlinowych niesnasek. Niech moc będzie z wami 🙂
A ja jakoś poza Martą i tobą Dorota jeszcze nikogo ostatnio na hali nie spotkałam, a jeżdżę też w godzinach szczytu. Wszystko zatem jest dla mnie nadmuchiwaniem wirtualnego balona.
To, że nie spotykasz innych trenujących, nie oznacza iż nikt z pozostałych nie trenuje. Po prostu nie każdy ma ochotę tłoczyć się na hali w "godzinach szczytu".