Forum towarzyskie »

Olsztyńscy voltowicze

no no, uważajmy z tym "u nas" i "nasze konie" 🙄  😀iabeł:
Likier też nie jest mój, bo kupiłam go nie mając 18 lat, tzn. MOI RODZICE, więc jest koniem mojej MAMY. Kurdeee,, muszę go kupić od niej  🏇 🏇
ale Ty jesteś, cały czas nawijałaś nam makaron na uszy i mydliłaś oczy, a teraz prawda się wydała🙂 😂
no tak, Marian tez nie moj :P niby imie i nazwisko sie zgadza, tylko pesel nie ten :P
kurcze 'moj' w takim razie tez nie jest moj. Jej musze pamietac zeby mowic o nim kon mojego taty. O.o ;d
ehehehehe ...
to kto sie wybiera w lutym do Robsona ?  😅


i powiedzcie mi jeszcze, gdzie sie trzeba wybrac zeby oplacic licencje dla konia i jezdzca ?
siemka . ;] dołączam sie do olsztyniaków . dopiero teraz bo jetem na forum od przedwczoraj . ;]
ej . powiecie mi może gdzie są jeszcze u nas w oln jakieś sklepy jeździeckie ( w miare dobre ) oprócz Arcusa . ? albo sklepy zoologiczne gdzie jest sprzęt jeździecki . ?

i tak wgl to zapraszam was do mnie do kojrysowa . 🙂








[hr]
Mały wzrostem, ale wielki sercem . <3
oprocz Arcusa nie ma innych sklepow jezdzieckich ;]
W Agromie na Towarowej są jakieś arytukuły,
W Biofarmie na Warszawskiej mają coś sukcesa i jakieś witaminy.

I to chyba wszystko, kiedyś w Arpisie byly też jakies resztki sprzetu😀
resztki i to po strasznych cenach.
bylam w biofarmie i pytalam o cos dla koni to powiedzieli ze nic nie maja...
mieli niedawno granulaty sukcesu i jakies witaminy w cukierkach.  🙄

Kicha u nas
jeśli ktoś jest zainrersowany paszami i suplementami z dowozem do stajni lub odbiorem w olsztynie to zapraszam na priv
fakt . kicha z tymi sklepami . chociaż ja kiedyś słyszałam od babci która na zatorzu mieszka że gdzieś tam w którym sklepie zoologicznym jest sprzęcik jeździecki . ;] kiedy jeszcze nie mogłam jeździć konno i zarażałam wszystkich dookoła swoją pasją . ;]
ale szczerze mówiąc dokładniej nie pytałam . jak sie czegoś dowiem to moge dać znać . ;]
Tak czy siak, kiedyś kupowałam w Aquino czy Arcusie, ale teraz wolę w internecie,
nie musze jechać do sklepu (gdzie nie ma gdzie zaparkować =='😉 przeglądać długo sprzęt, zastanawiać
się itp. Szukam na allegro lub przez neta to co potrzebuje, klikam, zamawiam i mam w domku
za pare dni😉 Mi osobiście wygodniej i większy wybór;]
ja tak samo, większy wybór przez net i taniej
ja tez czesto zamawiam z neta, ale powiem wam ze uwielbiam sie krecic po jezdzieckim, ogladac, przebierac, macac wszystko po kolei  😜
bo w necie na obrazku to zupelnie co innego (jak ze zdjeciami Big Mac'a w McDonaldzie :P ) w rzeczywistosci wyglada zupelnie inaczej 😀
jelcyyynkowa, Jeździsz na Jelcynie? Ten konik ma już ponad 20lat i astmę 🙁 Powinien pójść już na emeryturkę, cale życie tak ciężko pracował 🙁
Jelcyn dopóki żyje będzie tyrał...Ja się na nim jeździć uczyłam jak miałam 6 lat, a już jestem po studiach...
Jelcyn to ten kłusak?? chyba były dwa kłusaki pamieta ktos tego drugiego, jak sie nazywał??
gagrin
Zjadłaś literkę, Gagarin, jeździłam też na nim. Na Jelcynie chyba raz też.
Dobrze, że nie zabawiłam długo u Kojrysa.
Hija chyba u kojrysa
no chyba polowa amazonek ktore uczyly sie jezdzic w naszym regionie zaczynaly od kojrysowego gagarina,jelcyna i galiny  😉 szczerze powiedziawszy to dziwie sie ze z tyloma roznymi stajniami wokol olsztyna sa jeszcze ludzie, ktorzy przyjezdzaja jezdzic  w takie miejsca jak kojrys  🙄 a tak z ciekawosci to on w ogole trzyma jeszcze te konie tam u siebie na likusach?czy wszystko na ranczo? pamietaj jak konie staly w garazu, za wyjscie z boksu robily stare polamane drzwi z domu przywiazane na sznurek a kon wychodzac musial zeskakiwac z polmetrowego gnoju...istna masakra.to jak bylam mala i na koniach si ejeszcze nie znalam to widzialam ze te konie sie mecza. 🙁
Frytkens- dzięki już poprawiłam.
Chyba wszystkie konie są na ranczu. Przynajmniej jak ja przejeżdżam to nie widzę koni na Likusach już od baaardzo dawna.
Miałam dokładnie to samo, jeździłam, bo nie wiedziałam, że może być inaczej i jak być powinno w normalnej stajni. Na szczęście dość szybko poznałam koleżankę, która mnie zabrała w normalne miejsce.
Jeździłam na Jelcynie przez kilka lat jako dziecko. Podobnie jak Wy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że konie tam się męczą, ale wspominam tamten okres dzieciństwa jako najfajniejszy. Kojrys był czymś w rodzaju drugiego domu, nie było się tam anonimowym, przyszło, pojeździło i do domu. Dziewczyny organizowały tam urodziny, z ówczesną instruktorką spotykano się nie tylko w stajni. Jeździliśmy na rajdy, kuligi, pławienie koni, były pokazy dla rodziców z ognichem, uczyliśmy się powożenia itd. O porządek w stajni też dbałyśmy. Pamiętam, że długo po tym jak już tam nie jeździłam dzwoniono do mnie i zapraszano mnie na hubertusy itp.
Koni na Likusach już nie ma, ale przynajmniej jak ja tam jeździłam to konie z Likus stały głównie na pastwiskach, które były po drugiej stronie ulicy koło jeziora.
Ech szkoda tych koni niektóry są na prawdę fajne🙁
Tam jest tak zle wiaz czy o sie zmienilo od czasu Waszego dziecinstwa??
Moim zdaniem jest o wiele gorzej.
Kiedyś, kiedyś na prawdę kilka(naście?) dobrych lat temu to wiem, że był tam jakiś klub sportowy nawet gdzie dziewczyny na tych koniach kilka razy wystartowały nawet w zawodach. Tylko był ktoś kto nad tym czuwał i się zajmował wszystkim. Teraz to aż szkoda gadać.
A ludzie jeżdżą na kuligi, ogniska i są zadowoleni. No ale nie wiedzą jak się powinno zwierzęta traktować i jak powinny wyglądać.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się