A i jeszcze jedno niechcem za dużo tu zdjęc wstawić bo miałam już dużo takich sytuacji że gdzieś wstawiąlm zdjęcia kobyłki alb onp. jak se stoi lub na niej jeźdże a jakiś głupiutkie bachory ( mówiły że se gdzieś znajdowały je ) przerabiały se je podpisywały że to one na jakiś koniach ostatnie na nk ktoś se wzioł zdjecie moje i kobyłki i moje i przerobił że to ona na jakieś Atrakcji czy coś ale dopiero jak użądziałm jej taką awanture że dziewczyna przychodziła się ze mną spotkać i wszystko wyjaśniać więc nie zadzierajcie ze mną xD 😀 ( nie no żart ) ale nie chcem by ktoś moje fotki brał i se podpisywał czy zmieniał fakty :/
A i jeszcze jedno autorem fotek niektórych jest moja siostra ( prawowita właścicielka kobyłki ) lub koleżanki i ja więc prawa autorskie jak coś !
Niestety o swoim rumaku nic nie mogę napisać bo takiegoż nie posiadam.. 🙁 ale mam nadzieję że niedługo to się zmieni.. 😉 . (i to coraz większą)
A o sobie? Z tym będzie problem, bo co jak co , ale o sobie pisać (ani mówić) nie umiem i nie lubię.
Kilka lat temu (jakieś 2) jeździłam w stajni Maltanka w Różnowie, jednak kiedy odeszła instruktorka Ania Bohdanowicz to się wałęsam po tych olsztyńskich stajniach bez większego celu. 🤔 Właściwie to cel miałam- zacząć jeździć ujeżdżeniowo, ale niestety (jak dla mnie) olsztyńskie stajnie bardziej stawiają na skoki.
Właśnie przez to ujeżdżeniowe zamiłowanie (w którym co prawda jestem wielkim antytalentem, ale mam nadzieję że kiedyś się jakoś nauczę porządnie jeździć) zatrzymałam się na dłużej we Wrzesinie, i tam tez pewnie będę jeździć jak się ociepli 😉 niestety przez zimę nie mogłam tam zaglądać - tak to jest jak jest się uzależnionym od rodziców jeśli chodzi o dojazdy do stajni. A OK-ejkami niestety jeździć nie mogłam (po prostu w mojej rodzinie na jesieni wydarzył się wypadek drogowy, i moi rodzice nie wyobrażali sobie abym jechała bez nich okejką)
Jak na razie to moim największym jeździeckim sukcesem było zdanie w te ferie zimowe brązowej odznaki w Kierzbuniu. od czegoś trzeba zacząć.. 😉
IRCIA JAK BĘDZIE CIEPLUTKO TO PRZYJADE 🏇 KOSTECZKA BO JA TAK W 5 MINUT TO NIE DAM RADY SIĘ ZEBRAĆ.ZUZIE SPAKOWAĆ I SIEBIE WYPINDRZYĆ.POTRZEBUJE NA TO GODZINKE 🙂
Czytam Was od dawna, pora się przywitać 💃 Witam Olsztyńskich koniarzy 🙂 Mam na imię Ania, jestem studentką II roku dziennikarstwa na UWM-ie, a z zamiłowania koniarzem. Jeżdżę od kiedy pamiętam. Moim rodzinnym miastem jest Gdańsk i to głównie tam do tej pory jeździłam, choć żadna z tamtejszych stajni nie przypasowała mi na tyle by pozostać w niej na dłużej (głownie ze względu na atmosferę), oprócz tego przez pewien niestety dość krótki (ze względu na odległość) okres trenowałam skoki z Poznańskim WKKW-istą (w międzyczasie robiąc kurs na instruktora rekreacji) i to właśnie tego człowieka potwornie brakuje mi tu, w Olsztynie. 🙂 Jeździłam również przez parę lat w stajni niedaleko Malborka. Swojego rumaka nie mam, miałam jednego praktycznie "na własność" przez parę lat, ale kiedy ze zdziczałej, brzydkiej, zaniedbanej i nic niepotrafiącej kobyły, która na ludzi reagowała straszeniem zębami, nie dając się choćby wyczyścić, nie mówiąc o jeździe, udało mi się zrobić przyjemnego w jeździe (aczkolwiek dla bardziej ambitnych, koń zdecydowanie z charakterem), ładnego i z całą pewnością zadbanego (śmialiśmy się, że to najbardziej błyszczący koń w stajni ;p) konia, któremu kształtowały się mięśnie, a o naszej parze mówiono, że jesteśmy jedną, nierozłączną całością, to zabrano mi ją spod tyłka i w krótkim czasie przeniesiono do stajni w innym mieście. Idealny koń dla mnie, drugiego takiego nie ma... Minęło parę lat, a nadal czuję smutek i ból na samą myśl. Od kiedy tu tkwię nie posuwam się do przodu, co więcej- jeździecko powoli się cofam, co bardzo mnie martwi i smuci, bo widziano we mnie "talent", jednak moim zdaniem jest to akurat zasługa w.w. człowieka i tego, w jaki sposób potrafił do mnie dotrzeć oraz zdobyć moje 100% zaufanie (a dokonać tego nie jest łatwo). Przez cały ten czas od kiedy tu jestem nie udało mi się znaleźć konia do współdzierżawy, na dzierżawę mnie nie stać (zresztą i takich ofert niewiele), byłam parę razy na jazdach rekreacyjnych na Kortowie, ale jaki poziom jest, to zapewne wiecie... poza tym jazda w gronie ledwo kłusujących dzieci nie jest szczytem moich marzeń, generalnie- szkoda pieniędzy. Miałam plan uczęszczać do tej sekcji, jednak ciągle nie pasują mi terminy, a i opinie są różne. Od tych niecałych 2 lat nieustannie szukam w Olsztynie stajni, gdzie mogłabym zatrzymać się na dłużej, a tak będzie jeśli stajnia posiada: 1. instruktora- rozsądnego i potrafiącego naprawdę dobrze poprowadzić jazdy konne- skokowe i uj., skorygować moje błędy- bo po takim czasie nie robienia nic na milion procent będzie ich nie mało, 2. konie na których da się pracować nad czymś więcej poza rekreacją, 3. przystępne ceny, a nie takie jak proponuje Robson, 4. możliwość dojazdu komunikacją miejską. Niestety z tego co widzę, to Olsztyn jest jeździeckim zadupiem. A może po prostu ma przede mną jakieś tajemnice? Miło by było... Niestety wszystko wskazuje na to, że moja sytuacja się nie zmieni, a długo tak nie wytrzymam i chyba wrócę do Gdańska, bo brzydko mówiąc- jestem w czarnej d*pie. 🙁