Mogą chyba tylko i wyłącznie polepszyć gdy zawody są na trawie lub np. błocie, czyli jest ślisko i wkręcimy odpowiednie hacele. Ale w innym przypadku to chyba nie mają żadnego wpływu.
Równowagę koń ma taką samą w podkowach, czy bez nich.
Podkowa z hacelami poprawi po prostu przyczepność konia, nie? Koń mimo dobrej równowagi na ewidentnie śliskiej trawie będzie miał problemy tak czy inaczej, prawda? Po prostu nogi będą mu się rozjeżdżać z powodu śliskości podłoża. I po to są podkowy z hacelami.
A że są konie z dobrą równowagą i dodatkowo sprytem/sprawnością fizyczną, takie które śliskość podłoża kompensują sobie zdolnościami "kombinowania" nogami, to chyba jeszcze inna sprawa. Dobrze to rozumiem?
Co innego chyba koń dobrze zrównoważony ( w galopie np) a co innego koń sprytny, który ma zdolności wykręcania się z ciężkich opresji związanych z nieprzyjaznym podłożem.
Oczywiście najlepiej mieć konia zrównoważonego + sprytnego. Wówczas podkowy nie są chyba tak ważne, jak przy posiadaniu konia a) niezrównoważonego a sprytnego b) zrównoważonego, ale nie sprytnego
Dobrze kombinuję? Czy tworzę jakieś nowe teorie? 😉
Kombinujesz nieźle, tyle że koń sprytny sobie raczej poradzi nawet przy nie do końca dobrej równowadze. Jednak moim zdaniem nawet niesprytne osobniki w momencie kiedy się je dobrze ujeździ i nauczy chodzić w równowadze i korzystając z zadu to powinny sobie radzić na trawie.
To na pewno zależy od konia, ale jak jest ślisko to choćby nie wiem co, koń bez haceli będzie miał problemy. Pamiętam jak dziś zawody chyba ze 3 lata temu gdzie w ciepły, upalny dzień na trawiasty parkur spadł deszcz. Padał chyba z 20 min, ale była taka masakra ze szok. Wiele osób bez haceli czy podków się po prostu wykreśliła, nie chcąc ryzykować. Ale takie sytuacje raczej rzadko się zdarzają, zwłaszcza ze przynajmniej na pomorzu, coraz mniej trawiastych parkurów.
xxagaxx, hacele aż tyle dają, że na takiej ślizgawicy pomogą? Bo wydaje mi się (ale mogę się mylić), że jak podłoże odpłynie to nawet jechanie na ohacelowanym koniu jest ryzykowne.
Na ostrym błocie długie hacele z widią naprawdę dużo dają. Tak samo na konkretnej trawie, szczególnie jak jest mokra.
Niemniej czasem jest tak, że owszem hacele pomogą i można jechać w miarę przyczepnie, ale podłoże jest tak do dupy, że szkoda konia i lepiej zrezygnować.
czy na parkurze podkowy mogą polepszyć równowagę konia, który i tak ma dobry naturalny balans?
branka Nie o to mi chodziło.
Hacele bardzo duzo dają na błoto.
Moja kobyła na błocie będzie się ślizgać, a mój mąz w tym samym błocie będzie na swoim ogierze skakał. I nie ma z tym nic wspólnego spryt konia tylko predyspozycje konia. Nie wiem jak to inaczej opisać ani wytłumaczyć. 🙄
Koniczka są takie specjalne na błoto (chyba takie prostokątne) i u wkkawowców widziałam 😉 Ale nawet takie zwykłe pomogą. Ale tak jak branka napisała czasem lepiej zrezygnować 😉
ja tylko dla informacji napiszę, że w BB przejechałem, co prawda tylko L klasę, całe WKKW bosą kobyłą i naprawdę nigdzie mi haceli nie zabrakło, a pogoda wcale nie należała do idealnych 😉
To są podkowy, które w zamierzeniu mają amortyzować i chronić kopyta podczas pracy na bruku. Dodatkowo podniesienie tyłu kopyta ma teoretycznie odciążać ścięgna zginaczy. Ale coś za coś - przeciąża za to aparat listewkowy podwieszający kość kopytową i rozwala pracę układu ustaleniowego przedniej nogi.
A kopyta... cóż, jak to kopyta za rzadko i niefajnie strugane - zawężone, klockowate, gnijąca strzałka, wysokie piętale.
Czy spotkaliście się z kuciem 3-latków w celu polepszenia równowagi podczas przygotowywania do pracy pod jeźdźcem? Czy jest sens kuć tak młodego konia tylko ze względu na zmianę użytkowania?
po ostatnim krosie postanowiłem okuć Viktorię...uciekający na stoku zad, 2 fule przed szwedem do naprawdę paskudne uczucie...no i długie lądowania na zeskokach w BB spowodowały że przody też były wyjątkowo zmęczone, ergo muszę okuć bo przyczepność bardzo jest potrzebna, a na teraz nie ma butów które by były wystarczająco skuteczne.
Dramka, ja na rudym przez ok. 2 lata jeździłam do P na bosaka. Wszystko było super póki nie popadał deszcz. Jak trawa była mokra i jeszcze rozryta to ślizgał mi się na odskokach i lądowaniu.
D&A, to chyba jednak mimo wszystko zależy od konia..ja nadal jeżdżę na Integro bez podków,mimo,że mogę go już podkuć...trawiastych parkurów u nas jak na lekarstwo,koń strugany odpowiednio,ma już tak skątowane kopyta,że jest bardzo ok... natomiast tak jak wrotki pisze - Victoria została przez nas okuta na przód,a po ostatnim krosie zapała decyzja o kuciu na tył...powody wymienił wrotek...IMO bosy koń jest ok,gdy mamy czas i możlwiości odpowiednio przestawić go strugając odpowiednio...gdy tego czasu nie ma,pozostaje nam kucie.
Jasne, że zależy od konia. Rudy akurat jest bardzo stabilny i nigdy nie miałam jakiejś niebezpiecznej sytuacji, ale jak już mocniej popadało to odskoki i lądowania średnie były-czułam, że jest poślizg. Natomiast siwy to strasznie jeździ😉