Forum konie »

kuć czy nie kuć?

U W terenie 30 min asfaltem, pojedziesz to na bosym koniu ?




30 minut ?  🤔

jak mi dziadek strugał konie to ja robiłam czasem nawet po 100 km tygodniowo samym asfaltem, głównie w zaprzęgu .

Jak musiałam jechać gdzieś dalej po nawozy mineralne lub coś podobnego to w obie strony miałam 30 km - tylko asfaltem - normalną bitą szosą. 30 km nie jedzie się pół godziny.
Szosa latem chcąc nie chcąc jest i tak miększa od kopyta.

Pozatym kopyta koni chodzących boso po twardym są tak twarde , że czasami jest problem z wbiciem podkowiaka . I to też mówie z obserwacji mojego ochwatowca . Pierwsze okucie podobno z konieczności - bo kowal wywołał ochwat mechaniczny - nie było łatwe bo 5 podkowiaków wygieło się po pierwszym uderzeniu młotka - takie twarde kopyta miał mój koń  .

Wszystko zniszczył kowal potem jego podkowy , a kto cierpi ? koń - a kowal ma to daleko w d... .


halo też nie wiem co to takiego.
Podłoże-"papier ścierny" nie powinno robić problemu kopytom (co najwyżej pozwoli oszczedzić na kowalu, haha). Kopyto dostosowuje się tempem przyrostu do tempa ścierania. Jest jeden warunek: powinno być dobrze zrównoważone, czyli prawidłowo werkowane. Jeżeli tak nie będzie, to będzie się "nadmiernie" (czyli prawidłowo) ścierało w jednym miejscu, a w innym będzie przerastać, łamać się itp.

Poza tym po rozkuciu trzeba kopytu dać szansę przystosowania, przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie wymagał od świeżo rozkutego konia, żeby śmigał boso po wszystkim. Jesli ktoś ma takie oczekiwania, to polecam ściągnąć butki i przebiec się po leśnej drodze wysypanej szyszkami. A dzieciaki na wsiach dają radę? Dają.

Tak, koń może chodzić boso i po kamieniach, i po asfalcie, i tak, jest to zdrowsze, niż w podkowach (ze względu na amortyzację i elastyczną pracę kopyta, jak tu już było nie raz pisane).

Jeżeli koń maca, to znaczy, że ma za mocno zerżniętą podeszwę/ strzałkę!! a nie, że trzeba go okuć. Sorki za podkreślenie, ale to jest typowo źle wyciągnięty wniosek. Jeżeli ktoś mi powie, że jego koń uwaga
- mający zdrową strzałkę bez śladu zginilizny, z płytkim, otwartym rowkiem środkowym, nieśmierdzącą (tak wygląda zdrowa strzałka!) Takiej strzałki nie trzeba w ogóle przycinać przy werkowaniu!
- mający podeszwę absolutnie nie dotykaną nożem, powtórzę, absolutnie nie dotykaną nożem i tarnikiem, tak, całą podeszwę - przez pół roku
Jeżeli koń spełniający te dwa - proste i prawie niemożliwe* - warunki, będzie macał na trudnym podłożu, to możemy podyskutować.

* - niemożliwe, bo widziałam tradycyjnych kowali oszczędzających nieco podeszwę, ale takich nie dotykających jej - nie widziałam. No, ale widziałam (osobiście na swoim koniu) 4 kowali ino, poza tym tylko fotki. Nie jest to duże doświadczenie. Żyję nadzieją, że są kowale, którzy podeszwy nie rżną i strzałki przesadnie nie kroją i pewna jestem, że ich podopieczni nie macają na twardszej glebie... O ile właściciele dbają o strzałkę. Polecam powąchać podwozie waszych "macaczy"...



Jeżeli koń maca, to znaczy, że ma za mocno zerżniętą podeszwę/ strzałkę!! a nie, że trzeba go okuć. Sorki za podkreślenie, ale to jest typowo źle wyciągnięty wniosek. ...


Takie macanie ma jeszcze miejsce w przypadku np podbicia , czy innej przyczyny bólu 🙂
Często jest to tzw "pamięć" bólowa, która koniowi poruszającemu się swobodnie po miękkim podłożu , każde ostrożnie badań twardą  czy podejrzaną nawierzchnię.


Przeczytałam książki dr Strasse, również o ochwacie   , bo mam kuca po tej chorobie.
Obydwa konie chodzą na bosaka od zawsze, kuca też nie pozwoliłam podkuć.

Rzeczywiście argumenty autorki  są bardzo logiczne i do mnie przemawiające.
Ponieważ w grudniu kuc podbił się , chyba na grudzie, więc całą zimę wychodził w butach.
Niestety cały czas chodził bardzo ostrożnie, zwłaszcza , że w lutym miałam wizytę kowala.
Po tej wizycie kuc miał jeszcze bardziej obolałe kopyta.
On nie dość, że ochwatowiec, to jeszcze ma płaskie podeszwy.
Miał zostawiane wysokie piętki i strugane oczywiście podeszwy.
Kowal zaproponował podkucie go na 3 miesiące, żeby nie podbijał się.
Po struganiu wyszły mu na podeszwie tzw "krwawe podkowy", wg dr Strasser ślad po przebytym zapaleniu  kilka miesięcy wstecz.

Od pewnego czasu zaczęłam interesować się naturalnym struganiem i jeszcze ta książka , dlatego zrezygnowałam z podków.

Bojąc się  ponownej , mocnej interwencji kowala, zaczęłam od 2 - 3  tygodni sama strugać piętki i ściany tarnikiem.
On  ma małe kopyta, elastyczne, dosyć miękkie, więc idzie mi całkiem dobrze.
Już od tego czasu zaczął śmigać po wybiegu, aż miło.
Choć oczywiście może być to zbieg okoliczności, bo z czasem samo przeszło.
I teraz mam problem, a ten wątek bardzo ciekawy i piszą osoby, które znają doskonale temat.

Co powinnam zrobić?

Trochę kruszy mu się podeszwa, pod kopystką - używam więc tarki do pięt- tarnik jest za duży na te kopytka.
Czy powinnam zostawić, niech samo się wytrze?
Nie potrafię nic robić nożem , a co ze strzałką?
Jest oczywiście mała i dużo niżej niż ściany.
Z tym ścieraniem u mnie tez problem, bo mają miękkie podłoże , ziemia, trawa.
W teren go nie można brać inaczej niż w butach, więc znowu nie zetrze sobie.  🙂


Jeszcze - konie moje przebywają cały dzień poza stajnią  , o ile chcą.

Drugi koń ma kopyta jak ze stali, nigdy nie pękały, czy strzępiły się.
Bardzo chętnie chodzi po asfalcie , kamieniach, twardym podłożu.
Nawet kowal ich nie zepsuł 😉

Ale przez podbicie kuca , nie chodziły w tereny od grudnia , więc jemu też wyrosły ściany.
Do niego chyba muszę wezwać kowala, a kuca nie pozwolić strugać?

Od pewnego czasu zaczęłam interesować się naturalnym struganiem i jeszcze ta książka , dlatego zrezygnowałam z podków.

Co powinnam zrobić?

Trochę kruszy mu się podeszwa, pod kopystką - używam więc tarki do pięt- tarnik jest za duży na te kopytka.
Czy powinnam zostawić, niech samo się wytrze?


Nie ruszać podeszwy niczym innym niż kopystka. Jak podeszwa kruszy się, znaczy, że koń pozbywa się niepotrzebengo materiału.  Usuwasz to, co możesz usunąć kopystką.   

Ale to temat do wątku o naturalnej pielęgnacji, nie do kuć czy nie kuć.
Ojej, chodzi mi o nowoczesne podłoża na placach, najczęściej turniejowych (ale coraz więcej treningowych też jest), ten biały piasek, od którego oczy bolą 😎
I pytam: kto ma? bosego konia chodzącego m.in.! po takim podłożu i jak to w praktyce wygląda, bo deklaracja, że jak będzie potrzebował, to kopyto narośnie - mi nie wystarcza, zbyt dużo osób twierdzi, że nie ma bata - żadne kopyto nie zdąży narastać, bo to (podobno) tak, jakby codziennie przez godzinę drobnym papierem ściernym szlifować. "W kręgu zainteresowań" jest koń, co do którego wydaje mi się, że bardzo przydałoby się go rozkuć - ale właśnie to podłoże! Koń, po przebytych stanach zapalnych organizmu, ma i tak duże kłopoty z przyrostem kopyt. Potrzebowałabym naprawdę mocnych argumentów "empirycznych".
Ojej, chodzi mi o nowoczesne podłoża na placach, najczęściej turniejowych (ale coraz więcej treningowych też jest), ten biały piasek, od którego oczy bolą 😎



No ja się tam nie znam na placach treningowych i co teraz na nich jest dlatego napisałam , że nie wiem co to .

Powiedzmy , że godzina chodzenia po takim podłożu to niech będzie to samo co chodzenie dzień w dzień po 5 - 6 godzin po świeżej roli , polu , które się koniem uprawia .

Taka świeża ziemia działa identycznie - wyciera kopyto dookoła idealnie i robi świetnego mustang rolla .

Zapewniam, że to co się wytrze w ciągu pierwszych dwóch dni nawet przerośniętego kopyta - to jest wszystko stare . Przez kolejne dwa tygodnie uprawiania pól tym koniem kopyto już sie nie zmienia - w prawidłowym kopycie to co jest żywe - na takim "papierze ściernym" , którym bez wątpienia jest zarówno ziemia , piasek jak i to cos o czym piszesz - już sie nie zetrze.
Czyli ogólnie chodzi mi o podłoże w którym kopyta się zapadają, każde takie podłoże dziala jak papier ścierny.

Bardzo dużo koni , które znałam w ciągu całego swojego życia  chodziły  na bosaka po takiej roli kilkadziesiąt godzin tygodniowo , a do tego po bruku (tzw kocie łby)  i żyły i czuły się naprawdę świetnie .
Ale tylko te konie które miały kopyta prawidłowe .

------------------

Poprawiłam to przedostatnie zdanie bo nie wiem co mi to wyszło  😂.
Zaczęłam  jedną myślą, a skończyłam całkiem inną.  😡
Fotki kopyt robionych i kutych przez "dobrego i szybkiego" kowala










Łaaaał  😲

(nieprzepisowy, wiem)
...i niestety większa część kowali jest takich "dobrych i szybkich", oglądając stare zdjęcia mojego konia widzę podobne obrazki  🤔
... ale to jest efekt tego, że każdy może okrzyknąć się kowalem, inna sprawa to zbyt mała konkurencja na tym rynku (którz z nas nie miał doczynienia z niepunktualnym, niesłownym kowalem), a co za tym idzie brak motywacji do podnoszenia swoich umiejętności. Często o tym kto robi kopyta naszego podopiecznego, niestety, decydują dziwne układy, układziki - typu monopol na stajnię.
Jedyne co mogę doradzić, to samodzielne dokształcanie się w temacie, kontrolowanie pracy podkuwacza, wymienianie się uwagami - może dzięki temu zaczną traktować nas poważnie, a swoją pracę wykonywać rzetelnie.
każdy może okrzyknąć się kowalem, inna sprawa to zbyt mała konkurencja na tym rynku (którz z nas nie miał doczynienia z niepunktualnym, niesłownym kowalem), a co za tym idzie brak motywacji do podnoszenia swoich umiejętności

OK, rozpoczynam działalność. Ktoś chętny?  😁
każdy może okrzyknąć się kowalem, inna sprawa to zbyt mała konkurencja na tym rynku (którz z nas nie miał doczynienia z niepunktualnym, niesłownym kowalem), a co za tym idzie brak motywacji do podnoszenia swoich umiejętności

OK, rozpoczynam działalność. Ktoś chętny?  😁



Ja się chyba pokusze  😉
Jak mówię chłopom, że sama swoje kobyły strugam, to patrzą jak na jakieś ufo... baba konie struga, a to ci dopiero panie... koniec świata
😁
Sama mam konia prowadzonego tą metodą w celach terapeutycznych (Alvika zapewne potwierdzi)- ale bądźcie uczciwe do końca - zdjęcia,które wstawiłyście są też ekstremum - widać,że konie bardzo długo czekają już na przekucie,więc fair byłoby wstawić do porównania konie świeżo po kowalu i wtedy się odnosić...

nie psujcie ogólnego wrażenia tej metody - zmienia się to w lekkie sekciarstwo - a szkoda,bo to też jest bardzo dobra metoda terapeutyczna i nie warto chyba zniechęcać ludzi do niej...a jeżeli czyta się o tym,jako o "jedynej słusznej metodzie" to na starcie człowieka odrzuca i węszy spisek.

tyle ode mnie .have fun.
Potwierdzam i podpisuję się obiema łapkami.
Sekciarstwo i 'jedyne prawdy objawione' zniechęcają zawsze, jakiegokolwiek tematu by nie dotyczyły.


A do tematu:
Rozkuty Kulesław biegał dziś pod siodłem.
MYŚLI, maca odrobinkę, wybiera lepsze podłoża - jeżeli ma taką opcję. Gdy był okuty, zdecydowanie unikał pobocza, wolał zasuwać środkiem brukowej drogi. Teraz sam spływa na miękkie pobocze tej samej drogi i kombinuje jak nim przejść i krzaczorami po pysku nie obrywać.
Ktoś, nie da się zniechęcić kogoś, kto już na wstępie jest na "nie". Bywa, że o pewnych rzeczach pacjent musi przekonać się boleśnie na skórze własnego konia. Większość z sekciarzy i szamanów piszących w tym wątku jest właśnie po takim wstrząsie. A to boli jak cholera, że chcąc dla konia jak najlepiej, zrobiło mu się de facto krzywdę.

Staramy się uświadomić co, gdzie, jak i dlaczego, za pomocą fotek i czego się da, żeby było wiadomo jak wygląda patologia. Bo to jest patologia, nie norma. Konie, które czekają miesiącami na to, żeby ktoś im poprawił kopyta, to jest chore. I jeśli choć jednej nastawionej na "nie" osobie przyjdzie na myśl sprawdzić, przyjrzeć się, zainteresować bliżej co też ten kowal tam robi z kopytami dobrze czy niedobrze, to OK.

Ale czasem to aż ręce i wszystko inne opada.
A ja mam do tego dystans i nie popadnę w ekstremum...z jednej strony mam doświadczenie z 21 letnim koniem,który od 14 lat chodzi w 4 podkowach non stop i zawsze był zdrowy... z drugiej strony mam Integro,który dzięki tej metodzie wrócił do stanu używalności i wraca do sportu....akurat w jego przypadku ta metod się sprawdziła i ok - jestem nawet wdzięczna,że ktoś na nią wpadł...
dla mnie to trochę tak jak z okularami - jedni ludzie potrzebują używać, a inni nie...nie neguję efektów,ale nie uważam,że nie ma innej drogi.

[quote author=Ktoś link=topic=209.msg226375#msg226375 date=1239400814]

nie psujcie ogólnego wrażenia tej metody - zmienia się to w lekkie sekciarstwo - a szkoda,bo to też jest bardzo dobra metoda terapeutyczna i nie warto chyba zniechęcać ludzi do niej...a jeżeli czyta się o tym,jako o "jedynej słusznej metodzie" to na starcie człowieka odrzuca i węszy spisek.

tyle ode mnie .have fun.
[/quote]

A ja zupełnie nie wiem dlaczego to podpada pod siekciarstwo .

Jak do jasnej ciasnej mam napisac , że podkowy są ok skoro tak nie uważam , skoro uważam ze są złe . Najgorszym fałszem jest pisanie i mówienie zupełnie inaczej niż się mysli tylko dlatego by nie wyjść na debila bo ktoś myśli inaczej niż ja.

Ja myśle, uważam , że podkowy są złe i dlatego tak pisze - czy to tak trudno zrozumieć.

Skoro uważam , że podkowa niszczy kopyta to jak moge napisać , że pomaga innemu koniowi - totalny bezsens .

Też byłam za podkowami , zupełnie nic nie wiedziałam o kopytach poza tym , że sa - choroba mojego konia , zmusiła mnie do szukania i znalazłam i dziekuje za to losowi i wszystkiemu co pozwoliło ocalić mi mojego konia .  napewno nie były to podkowy . Podkowy zmarnowały mu bardzo piękne i mocne kopyta , które wypracował mój dziadek przez 6 lat u tego konia.
Kowal je spieprzyl w ciągu dwóch.

We mnie sie krew gotuje bo teraz wiem , co podkowy robia z kopytami , a w dodoatku co robią jesli  kopyta i podkowy wpadną w łapy tępego przybijającego je.

Więc nie rozumiem nadal o co chodzi z tym sekciarstwem.

Ja - przybijanie podków w tej chwili po tym co przeżyłam z koniem , po tym czego dowiedziałam sie o kopytach , jego działaniu , i działaniu na nie podkowy - traktuje  jak  zajeżdżanie roczniaka .

Tak właśnie tak.

I naprawde nie rozumiem co mają okulary wspólnego z podkowami - no przepraszam .
Nosi sie je na zupełnie innej częsci ciała i nikt okularów do nosa gwoździami nie przybija.

A ja zupełnie nie wiem dlaczego to podpada pod siekciarstwo . no właśnie dlatego,że popada sie w takie stany że:przybijanie podków w tej chwili po tym co przeżyłam z koniem , po tym czego dowiedziałam sie o kopytach , jego działaniu , i działaniu na nie podkowy - traktuje  jak  zajeżdżanie roczniaka .
a co do okularów, to kto wie, czy gdybyśmy nie mieli rogowych nosów, nie byłyby przybijane gwoździami.
Hm, ale dlaczego nie działa to w drugą stronę? Dlaczego osób, które uważają, że każdy koń powinien być podkuty, nie nazywa się sekciarzami?
Hm, ale dlaczego nie działa to w drugą stronę? Dlaczego osób, które uważają, że każdy koń powinien być podkuty, nie nazywa się sekciarzami?
Nie znam takiej osoby, dla wszystkich których znam i których konie noszą podkowy, kucie jest złem koniecznym, a nie ekstrawagancją.
Hm... może dlatego, że nie ma takich osób?

No może nie tyle ich nie ma, co nie próbują nikogo na siłę przekonywać do swoich poglądów. Znam bardzo wiele osób, które podkuwają swoje konie ale nigdy żadna z nich nie próbowała z tak wielkim zacięciem przekonywać mnie, że każdy koń musi być kuty...

Jeżeli są tacy ludzie i z ogromnym przekonaniem o osiągnięciu prawdy objawionej probują przekonywać o tym, że każdy koń ma być kuty, to to też jest sekciarstwo.
Ale ja nie zauważyłam, żeby ktokolwiek mówił: musisz rozkuć konia, najlepiej natychmiast, bo to jest złe lub insynuował to w inny wyraźny sposób.
JolantaG zawsze podkreśla, że mówi na podstawie własnego doświadczenia.
Ja sama nie mam zamiaru przekonywać, ja tylko mówię i tak wydaje mi się robi większość. Przedstawiamy naszą opinię, nie każemy rozkuwać.
sorry, ale jeśli takie chrzanienie:
Pytanie jeszcze co to znaczy "okuł dobrze" -

a. podkowa nie odpada przez 4 miesiące
b. koń nie zdejmuje sobie podkowy drugą nogą
c. koń kulawy w pień cudownie przestaje kuleć
d. kopyto okute nie narasta w szalonym tempie, dzięki czemu jest rozczyszczane i przekuwane co wspomniane 4 miesiące
e. można jeździć galopem po kamienistej drodze i skakać przeszkody z błota po stawy pęcinowe
f... itd.


i wklejanie kopyt koni, które powinno się przekuć dawno temu nie jest sekciarstwem, to nie wiem co nim jest.  🙄
.

Duże kopyta nie są dobre , bo niestety duze kopyto jest duże tylko w tylnej częsci , natomiast w przedniej jest ono nieproporcjonalnie mniejsze do częsci tylnej , a to jest niedopuszczalne .


Nie mogę się zgodzić z tym zdaniem.
Każde kopyto rośnie inaczej. Wszystko zależy od kształtu kopyta.
Jednemu urośnie długi pazur a innemu wielkie piętki.
Małe kopytka są dobre dla niepracujących kucyków.
Kopyta nadmiernie przerośnięte nie są dobre ale kopyta duże, szerokie są wskazane, szczególnie dla dużego ciężkiego, pracującego  konia.
A to wywołałam burzę.  😁
Wkleiłam kontrowersyjne zdjęcia i proszę - każdy widzi to, co chce widzieć.
Ja widzę poprzerastane, pozacieśniane kopyta o zbyt wysokich piętkach, które nie wyrastają koniowi przez 6 tygodni przerwy między jednym a drugim werkowaniem.
I twierdzę, że to, co widać na zdjęciach, to błąd w sztuce, na którym cierpi koń. Tak wygląda patologia.

Kate widzi sekciarstwo, chrzanienie i co tam jeszcze. Jej prawo - moje prawo się nie zgodzić.
Jeśli Kate wklei zdjęcie kopyt jej zdaniem dobrze zrobionych i okutych - OK, podyskutujemy. Bo jak na razie przerzucanie się argumentami sekciarstwo/brak sekciarstwa to nie jest dyskusja.


Jednemu urośnie długi pazur a innemu wielkie piętki.



Wybacz , ale to jest własnie nieumięjętne struganie kopyt . W każdym kopycie za długi pazur lub za wysokie piętki są poprostu źle zebrane.

No wiadomo ,że perszeron nie będzie mial kopyt szetlanda to chyba jasne no nie? Ale czy perszeron czy szetland ma kopyta tak samo kształtne i identycznie zbudowane z tym , że mają róznić sie wielkościa odpowiednia do konia, a nie długością pazura czy wysokościa pietek.

Mój koń ma około 175 cm wzrostu i prawie 600 kg zywej wagi ,a kopyta ma odpowiednie dla siebie - dla mnie one są normalne, dla kowala są za małe i znając jego durną metode zaraz by podniósł w katach i ścianach przedkątnych - co pociągnłęo by za soba powstawanie flar ( czyli cos takiego - podważ sobie śrubokrętem paznokcia do góry , a zobaczysz czy to psprawi Ci przyjeność), potem łupanie sie tych że ścian, bo kopyto zacznie walczyć z nadmiarem , automatyczne skierowanie czubka kości do dołu i ruch od palca. Nastepnie postawe podsiebną, ochwat i tak dalej i tak dalej , a potem mogiła, albo kabanosy .

Takie schemacik mam juz za soba ,a od mogiły dzieliły nas godziny.

zmałpuje

have fun
zauważ, że nie tylko ja dostrzegam tu sekciarstwo.

Mój koń kulał jak był bosy, bo się podbijał. Nie pracował pod siodłem- chodził tylko po pastwisku. Podkuty nie kuleje, kowal nie znajduje krwawych ranek w kopycie. To podkowa zapewnia mu tą ochronę.
Ponadto kuty jest orto, bo niestety kopytek natura poskąpiła. /Przody/ każdy miał inny kształt. Podczas kucia rozmiar kopyta powiększył się!
Tyły ścierały się w zastraszającym tempie, jakby wcale nie rosły, z milionem zadziorków- po dwóch kuciach są równe. Narosły, zregenerowały się i są teraz cacy.
Po półtora roku kucia przodów i dwukrotnym okuciem tyłów Barkas ma kopyta w bardzo dobrym stanie. Kowal zapowiada, że już możemy próbować latać na bosaka.

U nas kucie spełniło swoją funkcję, być może istnieją inne sposoby na wyprowadzenie takich kopyt, nie twierdzę, że nie, ale kucie wcale nie jest ZUEM.
a w kwestii a, b, c
a. kuty regularnie co 8tygodni
b. nie ściąga sobie podków
c. znaczył jak był bez podków, przestał, to dostał podkowy
d. dopiero kopyto okute miało szansę narosnąć, nie podkute ścierało się
e. nie zdarzyło się.
pozdrawiam

Wybacz, ale ilość osób wypowiadających się za lub przeciw nie jest miernikiem słuszności bądź niesłuszności danej tezy.

Względem bulwersujących punktów -  są w skrócie najczęstszymi kryteriami oceny dobrego/niedobrego kucia, z którymi spotykam się codziennie.
Ja się z tym absolutnie nie zgadzam.

I zupełnie nie rozumiem dlaczego akurat Ty odebrałaś tą wypowiedź, jakbym pisała o Twoim koniu.
Ekhem, że się tak wtrące

Wybacz, ale ilość osób wypowiadających się za lub przeciw nie jest miernikiem słuszności bądź niesłuszności danej tezy. Wybacz, ale celowe uwagi do jednej osoby wypowiadającej się za, w momencie kiedy takich było więcej jest zwykłą złośliwością, a zdanie powyżej próbą robienia z ludzi debili.
JolantaG tyle się już naczytałam Twoich postów i dochodzę do wniosku, że bardzo generalizujesz.
Jakby każdy kowal robił to co Twój zrobił z Twoim koniem, to mielibyśmy miliony zaochwaconych koni.
Poza tym czy jesteś w 100% pewna, że ochwat Twojego konia był spowodowany złym struganiem.
A może przekarmiałaś swojego konia, może miał nieodpowiednio zbilansowaną dietę?
Najlepiej zawsze zrzucić winę na kogoś..
Masz udokumentowany przebieg choroby swojego konia?
Masz zdjęcia kopyt przed ochwatem?
Nie jestem fanatykiem kucia ale nie cierpie takiego wrzucania do jednego worka.
Twój schemat: Kucie-wysokie piętki-ochwat-kabanos.



Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się