A może zamiast "poczucia misji" po prostu bał się stracić pracę? Przecież ta praca jest pewnie szczytem marzeń wielu młodych ludzi kształcących się w tym kierunku
Moon, i wydaje mi sie, ze robil to poza procedurami. Samolot cywilny podchodzi max 2 razy, w dodatku na to drugie podejscie nie zawsze dostaje pozwolenie. Jak juz wstepnie wiadomo tu chyba nie mieli za bardzo pozwolenia nawet na pierwsze....
najpierw bylam szoku z powodu samego zdziwienia. teraz dotarlo do mnie w koncu, ze ten szok to przerazenie, bo ABSOLUTNIE nikt nie moze byc pewien tego co mu sie przydarzy.. i nagle zdaje sobie sprawe(niby nie pierwszy raz), ze dla smierci nie ma swietosci ani zadnego inne kryterium, ktore mogloby cos zmienic.
siedze i pisze na Volcie, a kto wie czy np za 5 minut nie wybuchnie gaz w bloku i nie bedzie to ostatnia wiadomosc jaka zostawie na tym swiecie. prze-ra-za-ja-ce to... 🙁🙁
lilijeczka niestety rozstania są nieodłączną częścią życia, choć tak naprawdę są one "tylko" "duchowe" ze strony tych, którzy nie znali osobiście poległych. Czasem niestety tak się zdarza, że owe rozstania podparte są tragedią. Jest to dramat, co do tego nie mam wątpliwości. Łzy nie przywrócą zmarłym życia, ale oddają im hołd... I to głęboki hołd, bo w takim wypadku nie mogą być one udawane, sztuczne, i wg mnie spadają prosto na dusze poległych. Tak jak ktoś wcześniej napisał - w takich chwilach zastanawiam się, co chciał nam przez to pokazać Bóg... Tragedia ta pokazała nam, jak bardzo nasze życie jest kruche, jak łatwo można je stracić, nie spodziewając się niczego, pogrążając tym samym w ogromnej żałobie rodziny, a w tym wypadku także cały naród i, jakby nie było, cały świat. U nas też niebo płacze, cały dzień leje. Pozostaje mi jedynie modlitwa i najszczersze współczucia dla najbliższych osób zmarłych.
Ale nie rozsądzajmy pilota, póki nie ma zapisu z czarnych skrzynek. Może stracił panowanie nad częścią samolotu, i nie mógł już się skierować na inne lotnisko? Może wcale sam nie zwalniał i nie obniżał lotu, tylko samolot sam wytracał wysokość? Nie wiemy, i mi się osobiście wydaje, że wszelkie spekulacje są nie na miejscu. Tym się zajmą profesjonaliści. Acha, i w ogóle to wydaje mi się, że to pilot podejmuje ostateczną decyzję, niezależnie od tego, kogo ma na pokładzie.
Niewyobrażalna tragedia. Jedna z tych, na które patrzę, o których słyszę, ale nie chcę, nie potrafię przyjąć do wiadomości.... Dotknęła mnie tym bardziej, że zginął w niej ojciec mojej dobrej koleżanki- kiedy ją dziś zobaczyłam, puściły mi nerwy, popłakałam się w momencie 😕
M.indira nikt się nie oburzał na wypowiedź osoby obojętnej, ja tylko zwróciłam na nią uwagę. Dokładnie tak jak napisała senna, pomiędzy dzikim, może nie do końca przemyślanym lamentem a zupełnym niezaangażowaniem jest miejsce na całą gamę innych odczuć. Które nie są zarezerwowane tylko dla osobistych tragedii...
Ofiary wypadków i katastrof są dla opinii publicznej anonimowe. Teraz było inaczej, więc ciężko się dziwić że i reakcje są inne. Tak jak napisałaś rozpoznawalność, i zajmowane stanowiska na pewno w społeczeństwie potęgują spontaniczność wyrażania emocji. Ale myślę, że nie każdy, kto czuje smutek, podąża biernie za żałobnym mainstreamem. Wszyscy, którzy zginęli zasługiwali na szacunek, dlatego dziwią mnie reakcje totalnie "nie obchodzi mnie to",
szepcik, tak na prawde nie rozsadzamy pilota. Zastanow sie. Gdzie indziej skierowano ich juz duzo wczesniej, kontakt z wieza byl. Kilkukrotnie odsylano samolot, podawano pulap itp. itd. Nie wiedzieliby, ze cos sie stalo takiego, ze nie moga leciec dalej? Wiedzieliby, w lotnictwie jest mnostwo procedur. Acha, i w ogóle to wydaje mi się, że to pilot podejmuje ostateczną decyzję, niezależnie od tego, kogo ma na pokładzie. Tak..... patrz sytuacja w Gruzji, ktora tu przywolano ( i jak dla pilota skonczyla sie jego odmowa ladowania), czy katastrofa casy. Pilot ostatecznie decyduje, ale ... ostatecznie nie jest to takie oczywiste.
To nie czas na osądy...nawet ich ciała nie zostały pochowane... Zaczekajmy z tym aż, pojawią się na ten temat potwierdzone informacje, odczyt z czarnych skrzynek... A do tego czasu pozostawmy ich smierć w milczeniu lub modlitwie zamiast rozsądzać czyja to wina...To naprawdę nie na miescu w tym momencie 🙁
A propo tego pilota z Gruzji - w końcu oczyszczono go z zarzutów i przeproszono, było o tym ostatnio w tv.
A może chciał polecieć gdzie indziej po tej nieudanej próbie, ale to już nie od niego zależało, że samolot zaczął spadać? Nie znam dokładnie tej procedury, ale wydaje mi się, że pilot sam decyduje, gdzie chce lądować, po poznaniu wszystkich informacji. Nie wiemy, tak jak pisze Daniela - nie nasza sprawa rozsądzać i oceniać, poznamy jak to było.
Wszyscy, którzy zginęli zasługiwali na szacunek, dlatego dziwią mnie reakcje totalnie "nie obchodzi mnie to", tytułem czego,nagłej śmierci na skutek wypadku?...znam kilka osób z tego lotu, których nie szanowałem i nie rozumiem, dlaczego ich śmierć miałaby to zmienić?
Odczytano i ujawniono juz zapisy rozmow pilotow z wieza. Niestety.... wszytsko zaczyna sie w cos tam ukladac albo moze raczej mieszac jeszcze bardziej. Nie zglaszano awarii samolotu, kilkukrotnie wyraznie odradzano ladowanie i kierowano na inne lotnisko, piloci podjeli sie ladowania, kilkakrotnie probowali (?).
Istotny fragment.
"Wieża lotniska w Smoleńsku odradzała pilotom samolotu prezydenckiego lądowanie na lotnisku w Smoleńsku - wynika z zapisu rozmów między pilotami Tu-154M z wieżą. Informacje te ujawnił szef Komitetu Śledzącego przy Prokuraturze Generalnej Aleksander Bastrykin. Wcześniej o tym, że załoga kilkakrotnie nie zastosowała się do instrukcji z wieży lotniska Smoleńsk informował pierwszy zastępca szefa sztabu lotnictwa generał Aleksander Aloszyn. - Zapis rozmów pilota z wieżą potwierdza charakter negocjacji - dodał Bastrykin na spotkaniu z premierem Władimirem Putinem. Dodał, że z ujawnionych rozmów wynika, że wieża odradzała lądowanie w Smoleńsku, lecz zalecenia nie zostały spełnione. "
Szepcik, komentarz IMO kompletnie nie na miejscu... Z resztą ja też się spotkałam z mocno zróżnicowanymi reakcjami znajomych. facebook to w ogóle taki dziwny twór gdzie szczere zachowania mieszają się z przewagą obłudy, fałszu i tym podobnymi. Prócz info kulturalnych, ja osobiście nie przepadam...
jakie to Titanicowe... tamci też nie słuchali ostrzeżeń... a jednak ludzie nie lubią się uczyć na błędach innych??
Najgorsze dla mnie będzie spotkanie z tymi, którzy są rodziną zmarłych... uch, będzie ciężko...niby trzeba się zachowywać normalnie, ale to wcale nie jest takie łątwe, za dużo emocji we mnie...
Wrotki nie namawiam Cię do zmiany opinii. Szacunek nie należy się im za śmierć, czy sposób w jaki zginęli, ale za to co zrobili w życiu. Być może naiwnie założyłam, że wszyscy z samolotu dokonali czegoś godnego szacunku, faktycznie nie orientuje się w dokonaniach każdej z ofiar. Trudno, w tym wypadku pozwolę sobie na uogólnienie.
Ale wiecie co, ja mam dość spekulacji: co, kto winien itd. Czy to teraz takie istotne kto lub co zawiniło? Stała się okropna tragedia, tylko to jest teraz ważne. Moim zdaniem. A czas na wyjaśnienia przyjdzie.
edit: szacunek należy się każdemu, nie koniecznie od razu za jakieś dokonania. Nie wyobrażam sobie powiedzieć "nie lubiłam pana x czy y i mam w nosie co się z nim stało". Ci ludzie prócz tego że byli politykami, byli po prostu normalnymi ludźmi mającymi rodziny.
szepcik, w tvp różne rzeczy się dzieją. Jeden z gości w studiu zamiast Wojciecha Seweryna wymienił Andrzeja Seweryna. żałosne są takie demoty. Patos i sztuczność aż się z adresu wylewa. "Żeby Polska była Polską"...litości 🙄
Wszystkie katastrofy i wypadki są tragiczne, jednak ta poruszyła wiele osób. Mnie także. A dlaczego? Dlatego, że jakby nie patrząc i jakie nie mieć zdanie i poglądy polityczne, na pokładzie samolotu znajdowali się Głowy i reprezentanci POLSKI i Polscy obywatele. Mimo wszystko jest w nas jakieś poczucie przynależności narodowej. Dodatkowo przerażające jest jakie ważne stanowiska piastowali. Para prezydencka, oficjele BOR, Generałowie, Kapelani, Prezes Narodowego Banku Polskiego i wielu, wielu innych wraz z osobami towarzyszącymi, a nawet osoby, które miały kandydować w następnych wyborach prezydenckich. W jednym miejscu i o jednym czasie zginęły ważne strategicznie dla Państwa Polskiego osoby ale przede wszystkim ludzie.
Życie ludzkie jest cenne, w tym przypadku jeszcze były to osoby, które wywierały wpływ na wizerunek, kształtowanie i bezpieczeństwo Polski. Katyń.... Fatum... Zła aura.... A może dobry los tak chciał... Nie wiem jak to tłumaczyć, bez wytłumaczenia nie mieści się jednak w głowie. Nadal to dla mnie szok.
mimo, że cały ten temat strasznie mnie denerwuje, to chciałam tylko dodać, że ponoć jedna z osób-posłanek czy ktoś, kto miał ważne miejsce - miała 68 lat ... już dawno nie powinna pracować, ale nie, trzeba grzać tyłek ... tragedia, owszem, ale wypowiedzi w mediach, że WSZYSCY rozpaczają, WSZYSTKO tęsknią itd. jest gruuubo, moim zdaniem, przesadzone.
mimo, że cały ten temat strasznie mnie denerwuje, to chciałam tylko dodać, że ponoć jedna z osób-posłanek czy ktoś, kto miał ważne miejsce - miała 68 lat ... już dawno nie powinna pracować, ale nie, trzeba grzać tyłek ... pomyśl zanim napiszesz. Wybralismy ją, tak głosowalismy ze weszła do sejmu. Znaczy ze była wartościową osoba
Wilejka, opadły mi wszystkie witki. Dorośnij, naprawdę. Miała więcej niż 40 lat i dalej chciała być aktywna zawodowo i działać- skandal! Churchill w chwili wybuch II Wojny miał 65 lat, jakim prawem w ogóle wychodził z domu.