Forum towarzyskie »

Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)

Ja też myślę, że zależy w jakim środowisku żyjemy. Jeśli wieś gdzie wszyscy piją, a rodzice jakoś specjalnie się nie przykładają to i dziecko uczyć się nie będzie, a będzie się gdzieś szlajać.
no tak, ale skoro dojeżdża to raczej chce się uczyć. W innym wypadku poszedłby do najbliższej zawodówki w miejscowości obok.
o braku ambicji nie mogę napisać, bo to za daleko idący wniosek jesli chodzi o ośmioletniego smroda, którego całym światem jest Pani i rodzice.  😉 poza tym nie mam żadnych dowodów a nie chcę tak sobie generalizować z powietrza

Graba, ośmiolatek?? do zawodówki?  🤣
_kate, myślałam, ze mowa o starszych, bo nie połączyłam ze sobą tych dwóch pytań 😉
Co mam zrobić, żeby nie pojawiał mi się komunikat 'Strona zgłoszona jako dokonująca ataków'?
Ignoruję to ostrzeżenie, ale część strony mi nie działa, a potrzebne mi. 😤
Witajcie!
Zgłaszam się do Was z dosyć... nietypową sprawą. 3 tygodnie temu trafiłam na ogłoszenie dotyczące adopcji 10 miesięcznego malamuta Snow. W ogłoszeniu było napisane pięknie, że piesek kochany, znaleziony, "do oddania na już" i w ogóle cudowny. Ponieważ już długi czas szukaliśmy malamuta, a ten wydawał się wprost idealny, nie czekając zadzwoniłam w poniedziałek 22 marca do fundacji dowiedzieć się szczegółów. I dowiedziałam się- musiałam wysłać maila z prośbą o ankietę adopcyjną, potem wysłać wypełnioną ankietę, potem czekać na wizytę kogoś z Fundacji, uzbroić się w cierpliwość i oczekiwać odpowiedzi, a dopiero potem mogę w ogóle przyjść i zobaczyć psa. Ankietę wypełniłam, wysłałam, dzwoniłam kilka razy dowiedzieć się szczegółów(czy wszystko doszło, czy wszystko jest w porządku, czy coś jeszcze nie jest potrzebne itd.). Wszystko się zgadzało, Pani z Fundacji powiedziała, że jak na razie mamy duże szanse na adopcję bo mamy zarówno doświadczenie jak i zaplecze. Procedura miała potrwać do dwóch tygodni. Jutro miną trzy. W ciągu tego okresu czasu tylko raz dostałam telefon z Fundacji(a miałam być informowana regularnie), z resztą dotyczący wysokości siatki okalającej podwórko. Jestem trochę, hm... oburzona? Zdenerwowana? Nie wiem nawet, jak to określić. Z jednej strony ich rozumiem, szukają dobrego domu itd., ale dlaczego w takim razie piszą, że pies jest do oddania od zaraz...? Bardzo zależy nam na tym psiaku... czy ktoś z Was miał może podobne problemy z adopcją psiaka/kota? Może wiecie cokolwiek o Fundacji Głosem Zwierząt z Poznania?
CzarownicaSa, swego czasu szukalam kota dla znajomego,ktory dojrzal do 'dokocenia'.  w polowie tych wszystkich procedur i ,tak po prawdzie, robienia czesto absurdalnych problemow, zrezygnowal zirytowany z oficjalnej adopcji (ostatecznie kociaka dla niego znalazlam podczas konnego spaceru po lesie 😉 ).
Ja mialam wrazenie, ze fundacje itp. probuja czlowiekowi na wszystkie strony udowodnic, ze nie nadaje sie na wlasciciela zwierzaka (zawsze mozna sie do czegos przyczepic).
Z innej strony- bralam kiedys psa ze schroniska na Paluchu, wszystko przebieglo sprawnie i bez problemu.
Szafirowa moja koleżanka też brała psa ze schroniska, to jeszcze dziękowali jej, że w ogóle chce go wziąć... nie wiem, te procedury są już tak męczące i długotrwałe, że sami zastanawiamy się, czy nie zrezygnować...:/ zwłaszcza, że fundacja na brak czasu nie może narzekać(przynajmniej z mojej perspektywy), bo mają pod opieką raptem 10(?) psów i kotów... co w porównaniu do schronisk po 180-200 zwierzaków jest jak dla mnie niczym. Chyba dziś będę zmuszona albo napisać na publicznym forum(mają konto na facebook'u) z informacją, że sprawa jest trochę śmieszna, albo na razie delikatnie "zasugeruję zirytowanie" mailowo... chociaż i tak nie spodziewam się odpowiedzi.
CzarownicaSa, a potem lament, ze fundacje kasy nie maja, ze zwierzat przybywa, ze domy tymczasowe przepelnione... a ja sie nie dziwie, ze czasem ktos woli pojsc i kupic szczeniaka/kociaka z hodowli, mimo iz mu zwierze z 'papierem' do niczego nie potrzebne, niz przechodzic przez to wszystko i dowiedziec sie, ze jest nieodpowiedzialnym ignorantem, bo nie ma wszystkich okien w domu zasiatkowanych, w zwiazku z tym np kocina zostaje dalej w klatce, a w necie rozpisuja sie o dramatycznych apelach o pomoc i nowy dom dla niej... no smieszne. tylko zwierzakow zal.
Racja... niby jak dzwoniłam to babka powiedziała, że mamy duże szanse. Raczej nic dziwnego, skoro zarówno ja, jak i mój chłopak zawsze mieliśmy w domu duże psy, doświadczenia też nam nie brakuje... już od trzech tygodni trwają rzekome "wizyty przedadopcyjne", cokolwiek to znaczy. U nas też miał ktoś być, ale że fundacja jest w Poznaniu a my mieszkamy w Konstancinie to kazali nam zdjęcia wysłać. Z resztą jak przeczytałam regulamin adopcji to aż strach mi brać tego psa, bo nie dość, że mam obowiązek wysyłać zdjęcia i informacje o psie regularnie, to jeszcze przez pół roku po adopcji mogę się spodziewać kilku-kilkunastu wizyt-niespodzianek... to ja adoptuję w końcu psa czy dziecko? oO
CzarownicaSa a możesz dać jakiś link do tej fundacji? Chciałabym poczytać o wymogach, bo też ostatnio zastanawiałam się czy nie poszukać psa, właśnie przez fundacje. Ale jak czytam co piszesz to moze faktycznie lepiej iść do schroniska ;/;/
Zdecydowanie lepiej... :/
To jest strona fundacji na Facebook'u:
[[a]]http://www.facebook.com/pages/Fundacja-G%C5%82osem-Zwierz%C4%85t/193949287298185[[a]]
I w sumie nie dziwne, że mają tak "dobre doświadczenie" z tym systemem działania, jak działają od początku tego roku...

edit:
Właśnie dostałam maila zwrotnego:
"Witam,

Niestety domy, które się zgłosiły w sprawie adopcji Snowa są rozstrzelone po całej Polsce, dlatego weryfikacja trwa tak długo. Gdyby Państwa oferta była bez zarzutu, pewnie Snow byłby już u Państwa, jednak mamy pewne zastrzeżenia i nie mamy pewności, że stworzylibyście Państwo optymalne warunki dla tak wymagającego psiaka. Albo proszę się uzbroić w cierpliwość bez gwarancji otrzymania psa, albo proszę poszukać innych ofert adopcyjnych.

Pozdrawiam,"

Rezygnujemy... nie chce nam się czekać kolejnych trzech tygodni tylko po to, żeby się dowiedzieć, iż mieliśmy złe warunki.
ha ha, a jestem bardzo ciekawa jakie są zastrzeżenia?? Pies do oddania na już? dobre ;/ szkoda tylko, że cieprią na tym zwierzeta. Ja rozumiem że nie mogą oddać psa komukolwiek ale bez jaj.
CzarownicaSa, na ich tablicy nawet jest post, ze potrzebuja pilnie osoby, ktora sprawdzilaby dom dla psa w konstancinie- jeziornej 😉

edit: no wlasnie- zapytaj jakie to sa zastrzezenia, to bardzo ciekawe.
Też jestem ciekawa dlatego spytałam 😉 i czekam na odpowiedź
Katija tak, ale to było ponad półtora tygodnia temu chyba ;] z resztą co to za pomysł wysyłać obcych ludzi jako "testerów" nowych domów dla psów?  🤔wirek:

edytuj posty
  🤬
CzarownicaSa, no widzisz... chomika se kup, na psa nie masz warunkow 😉 albo 'oferte' nie tak napisalas- np. zapomnialas o cotygodniowych wizytach w salonach odnowy biologicznej 😁

A powaznie- popatrz na stronie 'Palucha', zadzwon moze, a noz cos was 'kupi' 🙂
Daj spokój, jeszcze będę musiała dostosować cały dom, bo a nóż widelec wyjdzie z klatki xD
CzarownicaSa, na stronę Palucha marsz! Nie ma co się bujać z taką adopcją, że nie te warunki, że dużo chętnych... Jak weźmiesz psiaka ze schroniska to cię jeszcze będą po rękach całować, bo mają za dużo zwierzaków, a nie robić problemy bo chciałaś położyć psie posłanie za blisko okna i by mu słoneczko w oczka świeciło 🙄
A ja się nie dziwię, że szukają tak długo. I dobrze.
Potrzebuje do prezentacji maturalnej przyklady kanibalizmu z czasow II wojny swiatowej (obozy) przedstawione w literaturze albo filmie. Podrzucicie jakims tytulem? Chce pokazac przyklady zezwierzecenia ludzi w obliczu wojny, wiem, ze byly przypadki kanibalizmu w obozach, gdzies na lekcji na pewno omawialismy ksiazki, w ktorych opiane byly takie rzeczy, ale nie moge sobie przypomniec tytulu, google tez jakos nie wypluwaja nic ciekawego.. Byla bym wdzieczna :kwiatek:
Męczy mnie to od jakiegoś czasu, szukam piosenki z filmu, gdzie leciala z kartki urodzinowej od babci. Film opowiadał o dziewczynie, która brała pieniądze, albo bony zakupowe za udawanie, świadczenia usług seksualnych. Na koniec filmu wszystko odkręciła i odjechała z chłopakiem na kosiarce  😁 Na ciuchy naszyła sobie czerwoną literę A.
Pomoże ktoś? Za nic nie mogę sobie przypomnieć ani tytułu filmu, ani piosenki. Wiem, że było tam coś z 'sunshine'  :kwiatek:
CzarownicaSa nie znam tej fundacji, nigdy nie działałam w żadnej, ale wielokrotnie byłam DT psów rasy 'chodliwej' i poniekąd rozumiem zachowanie fundacji. To, że pies jest do adopcji "już" to nie oznacza, że Ty piszesz dzisiaj, a psa jutro dostajesz. Nie dziwię się takich 'absurdalnych pytań' jak wysokość siatki, bo ja rozumiem spojrzenie wydających psa właśnie od ich strony. Jeżeli pies jest wyjątkowej urody, dodatkowo młody, charakter dobry, to może sie zgłosić kilka chętnych DS. I teraz od osoby aktualnie zajmującej się psem zależy gdzie pies trafi. Jeżeli piszesz, że baaardzo zależy Ci na tym konkretnym psie to i poczekasz, a przede wszystkim będziesz kontaktować się z osobą wydającą psa. Ja nie wiem, parokrotnie spotkałam się z tym, że dzwoni potencjalny DS, mówi, jakie to ma świetne warunki, psa weźmie na już, wizyta przedadopcyjna - pewnie przychodźcie sprawdzić. I telefon sie urywa, a po X czasie dzwonią, dlaczego nikt się do nich nie odezwał. No sorry, mi zalezy na wyadoptowaniu psa, ale osobie chcącej tego psa powinno zależeć bardziej. Nie mówię, że należy dzwonić 3 razy dziennie z pytaniem co i jak. Ale zadzwonić, zapytać się jak sytuacja wygląda, czy można jakoś przyspieszyć wizyte przedadopcyjną itp, to na prawdę pomaga.
Za każdym razem jak miałam psa na tymczasie, to płaciłam ze swojej kieszeni, zawsze wizyty u najlepszych weterynarzy, żeby potencjalny DS "wiedział co bierze". To też wpływało na to, że psa nie wydawałam od razu. Fundacja działa trochę na innej zasadzie, pieniądze dostają, więc też nie powinni utrudniać adopcji psów, ale jak mówiłam, muszą chcieć obie strony, nie tylko jedna.
arivle nie wiem czy o to szło, bo nie wiem jaki to film ale sunshine+kartka urodzinowa kojarzy mi się tylko z tym:
Aga, niestety nie to 🙁

EDIT: mam, mam, MAM  😜


A dokładnie z tego filmu:
aż sobie normalnie ten film zobaczę 😉 natchnęłaś mnie xD
agniecha930 - "Wyspa kanibali" - Nicolas Werth, Wydawnictwo Znak, Kraków 2011
... ale to jest o obozach za czasów Stalina - 1933r. Może jednak się na coś przyda.
karolinag4 ja w żadnym wypadku nie mam im za złe, że tak gorliwie szukają domu dla psiaka. Po prostu uraziło mnie to, że dzwonię, dowiaduję się, wysyłam maile i nikt nic konkretnego nie chce mi powiedzieć... po prostu z mojej perspektywy to wygląda trochę nie fair. Zwłaszcza, że pytałam się na wstępie ile czasu może to potrwać i usłyszałam, że do 2 tygodni. I jak już pisałam, przez ponad 1,5 tygodnia nikt do mnie nie zadzwonił, nikt nie poinformował czy cokolwiek dzieje się w sprawie psa... :/ ja z kolei przez pierwsze 1,5 tyg. dzwoniłam prawie codziennie, co drugi dzień dowiedzieć się czy wszystko doszło, czy czegoś jeszcze nie potrzebują(dane, zdjęcia itd.), a kiedy pewna Pani "wskoczyła" na mojego chłopaka, że to nie jest telefon zaufania to sobie odpuściliśmy dzwonienie.
No to rzeczywiście nie fair z ich strony  🤔 Życzę w takim razie, abyście trafili gdzie indziej na "tego jedynego"  😀
Potrzebuje do prezentacji maturalnej przyklady kanibalizmu z czasow II wojny swiatowej (obozy) przedstawione w literaturze albo filmie. Podrzucicie jakims tytulem? Chce pokazac przyklady zezwierzecenia ludzi w obliczu wojny, wiem, ze byly przypadki kanibalizmu w obozach, gdzies na lekcji na pewno omawialismy ksiazki, w ktorych opiane byly takie rzeczy, ale nie moge sobie przypomniec tytulu, google tez jakos nie wypluwaja nic ciekawego.. Byla bym wdzieczna :kwiatek:


Krótkie wzmianki o kanibaliźmie znajdziesz w Zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Krall (o ile mi się już te wszystkie lektury o wojnie nie pomieszały) i w Medalionach Nałowskiej (tutaj na pewno). 
Na razie odpuszczamy sobie wszelkie szukanie, bo chodziło o tego konkretnego psiaka... zbyt długi okres już szukaliśmy. Ale dziękujemy 🙂  :kwiatek:
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się