uwazam prowadzenie stajni rekreacyjnej za dzialnosc zarobkowa a nie misje.
A ja uważam, ze to źle że tak uważasz. To tak jakby uczenie w szkole uważac za działalnośc zarobkową a nie misje. Albo leczenie. Każda praca, która dotyczy kontaktu z żywym stworzeniem musi miec w sobie coś z misji. A w jeździe konnej podwójnie, bo tych istot jest dwie. [/quote]
moim zdaniem to nie do końca misja- nikt tego za darmo robić nie będzie- to nie działalność charytatywna dla dobra ogółu- chcesz sie uczyć to dobrze nie to... sorry a stajnia rekreacyjne to biznes jak każdy inny- możne trochę mniej dochodowy ale jednak
co do opaty za 60 min w siodle- zgadzam sie ale nie raz osobnik przychodzi za pięć 12, kokosi sie pół godziny z koniem w stajni - bywa ze początkującym idzie wolniej ale wtedy wypadałoby pojawić sie w stajni odpowiednio wcześnie bo potem rozbija to cały harmonogram... Manta- zostaniesz z takim osobnikiem 20 min dłużej po tym jak grupa skończy? może tak ale ja nie- jakieś zasady muszą obowiązywać dla mnie jak jazda zaczyna sie o 12 to trzeba sie tam stawić z osiodłanym koniem- każde spóźnienie to strata klienta- ale to moje zdanie bo ja starej daty jestem- za moich czasów spóźnialskich nie zależnie od przyczyny w ogóle nie wpuszczano na uj...
Alu, nie msci sie, a juz na pewno nie na koniu, bo sama te konie czyszcze i siodlam, wiec nie chodza obtarte. Jakos nie wyobrazam sobie, ze bede klientow, zwlaszcza ludzi doroslych wolac na "dywanik" i biec za nimi na parking, zeby ich przekonac, ze ich rozmowa biznesowa musi poczekac bo kon zostal z zaklejka. Ci klienci przychodzili na takie jazdy bo im wlasnie ten sysytem odpowiadal. Ci, ktorzy poczuli ze chca wiecej raczej nie mieli problemow zeby umowic sie na godzine wczesniej po to wlasnie, zeby rozkoszowac sie pelnia jezdziectwa, czy zdrapywaniem gowna z konia. I za ta godzine placili,bo rozumieli ze czas to pieniadz.
tet - z jednej strony to rozumiem, klient płaci - klient wymaga i zazwyczaj ma mało czasu, po prostu też jestem starej daty i jak uczyłam się jeździć to wtedy raczej jeździły głównie dzieciaki dla których samo przebywanie z koniem już było frajdą. Jednak z drugiej strony nie rozumiem jak można uprawiać jakikolwiek sport nie mając podstawowej wiedzy na temat tego sportu.
Chociaż jak tak się zastanowić to nie wiem czy gdybym teraz uczyła się dopiero jeździć to chyba też wolałabym zapłacić aby ktoś już wyczyścił i osiodłał konia, ze względu na oszczędność czasu.
siodłanie i oporządzenie konia to przecież część jazdy konnej, trzeba się tego nauczyć i już, na ujeżdżalnię klient stawia się z prawidłowo osiodłanym koniem.
kropka 🤔
jak prowadziłam jazdy to jakoś zawsze znajdywałam czas żeby delikwenta nauczyć, pomóc...przecież to licha to naprawdę nie jest szczególnie skomplikowana czynność i jej nauka nie trwa wieki 🤔
w przypadku kiedy klient prosił o osiodłanie, np ze względu na to że np przyjeżdżał na jazdę "na styk" (ze względu różne rzeczy takie jak praca zawodowa do późna), to ok i dopłacał za to. ale umiał to oczywiście zrobić i takie sytuacje zdarzały się ale nie hurtowo.
uważam że nauka obchodzenia się z koniem, siodłanie proste zabiegi -to są podstawy i ośrodek i instruktor winien znaleźć czas dla ucznia. to dobrze zainwestowane chwile- bo dobrze wyszkolony rekreant-po którym wiem że nie muszę wszystkiego poprawiać i naprawiać to oszczędność czasu dla mnie 🙂
ps przecież np na stoku narciarskim też stawiamy się przygotowani do lekcji, czyli we właściwym stroju i ze sprzętem 😉 o konkretnej godzinie
warto miec takiego instruktora, ktory najbardziej opornemu na wiedze klientowi sprzeda nie tylko umiejetnosc anglezowania ale tez pasje :-) ale sprzeda, a nie bedzie na sile wciskal, albo dawal za darmo. Instruktorom tez sie psuja samochody, przychodza rachunki za prad, i zoladek czasem prosi o wspomozenie. Jestesmy nie tyle starej daty, co pasjonaci i konie sa naszym zyciem. Ale sa ludzie dla ktorych beda tylko rozrywka. I nie musi sie to wiazac ze zlym traktowaniem konia. O konia ma wtedy dbac prowadzacy jazde.
duunia, a co robi reszta klientow w czasie kiedy ty pokazujesz jak okiezlnac konia? czeka? czy jezdzi sama? czy rozwalasz sobie grafik i dorzucasz dzien w dzien po dwie trzy godziny pracy za free, dodatkowo wkurzajac klientow, ktorzy umowili sie na konkretna godzine a ty masz 1,5 h opoznienia?
...nie tet nie było apokalipsy klienci byli informowani ze należy stawić się wcześniej...i stawiali sie wiadomo że ktoś kto zjawiał się na pierwszą w życiu lonże czy oprowadzanie-nie był atakowany od razu siodłaniem i kiełznaniem, natomiast wszystko później układało się niejako naturalnie-przyjeżdżał sobie klient wcześniej, powolutku był przyuczany do tych czynności.
to naprawdę kwestia organizacji pracy, nie było opóźnień 😉 ani sytuacji o jakich piszesz... jako instruktorzy musimy zdawać sobie sprawę ze nasza praca tez nie zaczyna i nie kończy się w momencie wejścia i zejścia klienta z konia 😀
prowadziłam kiedyś jazdy w sierczy, dawno temu, nazywam się Lidia Sas. obecnie nie pracuję jako instruktor, ale może kiedyś będę znowu miała czas na takie hobby 😉
Ja też nie wyobrażam sobie aby klient miał zawsze podstawionego gotowego konia.Oczywiście można powiedzieć,że ma się pewność,że ten koń jest dobrze osiodłany.Ale moim zdaniem jazda konna to również przygotowanie tego konia. Zgadzam się z Dunią,że są sytuacje,gdy klient daje znać,że może dojechać dopiero na jazdę i wtedy przygotuję ale to nie znaczy,że on tego nie potrafi. U nas naukę czyszczenie,siodłania i kiełznania zaczynamy przy lonżach.Wtedy mam czas przygotowany dla indywidualnego klienta i reszta nie musi czekać.Nauka ta wliczona jest w czas jazdy ale na początku to takie próby 5-10 minutowe. Potem pierwsza jazda w zastępie/indywidualnie trwa 1/2 h a 1/2 h przeznaczamy na "doszlifowanie" kiełznania.Następnie albo to jeszcze powtarzamy albo klient już przychodzi 30 min wcześniej i ja lub inni doświadczeni jeźdźcy zawsze gdy trzeba pomogą Jeździmy dużo w tereny,na rajdy i czasami w trakcie trzeba przesiodłać ,coś poprawić i klient musi radzić sobie sam.Oczywiście ja konia trzymam czy trochę pomogę ale mam też pod opieka swojego konia. Także jestem ze starej szkoły (pani B.G.) i nie przyjęłabym klienta który powiedziałby,że nie będzie sobie konia przygotowywał.
no ciekawe teorie, heh świat idzie zbyt szybko do przodu, nie nadążam....ale może powinnam za zacząć pobierać ekstra opłatę od nauki siodłania, ale jakoś mi to się w głowie nie mieści. Oczywistą oczywistością jest dla mnie, ze jazda składa sie z jazdy zasadniczej minut powiedzmy 60, choć są ośrodki u których godzina jazdy trwa 45min😉 i czasu na przygotowanie konia. Tak też umawiam klientów"jazda zaczyna sie o 16 należy przyjść wcześniej żeby przygotować konia", jeśli pada" nie umiem" to odpowiedam"nic nie szkodzi, pokaże i pomogę"... ja dziś za to , tak przy okazji półrocznego kursu , byłam świadkiem jak się idzie po bandzie. 6 latek nie jest wdzięcznym tematem w stajni bez szetlandów, ale jeśli go biorę to chyba nie odstawiam maniany? Wsadzono dziecko na konika, strzemię 3 dziury w gore od takiego do kostki-"będzie wygodniej", strzemię pod piętę, łydka na łopatkę , tyłek na łęku tylnym i heja. A jakie pochwały!Dodam że to nie były przejażdżki oprowadzanki, a nauka z nauką anglezowania -30 minut w zastępie trafił mnie szlag
No proszę, a ja zaczynałam od kursu jazdy konnej. Jak do tej pory wszyscy się tu zgadzają, że cos takiego powinno obejmować zasady kiełznania i czyszczenia. A tu nie - przychodziłam do ośrodka, koń już czekał, po jeździe stajenna odbierała konia od klienta i odprowadzała do stajni. Jako dziecko, które pełne entuzjazmu przyszło na kurs, byłam ogromnie zawiedziona, bo chciałam sama, a tu nawet nie mogłam zobaczyć stajni od środka. Musiałam nawet specjalnie poprosić, żeby móc pójść za stajenną i ZOBACZYĆ, jak wygląda rozsiodłanie. Bo w ten sposób rotacja koni z jazdy na jazdę działała sprawnie i szybko. To nic, że konia traktowano jak taksówkę.
Objawienie spłynęło na mnie w Polsadzie - przyszłam grzecznie zapytać, czy można umówić się na jazdę. Pierwsze pytanie - jaki jest mój poziom. Mówię, że własnie skończyłam kurs. Co zrobiła instruktorka? Po skończonej jeździe poprosiła, żebym wsiadła na chwile na konia. Sprawdziła, czy radzę sobie z prowadzeniem, jak mi idzie kłus - i sama najlepiej znała odpowiedź. Od razu skorzystałam z okazji i spytałam, czy mogę popatrzeć, jak się czyści konie, bo nigdy tego nie robiłam - bez problemu po prostu pokazano mi, jak to się robi. Wszystko gratis dla klienta, który przyszedł umówić się na pierwszą jazdę. Zostałam tam trzy lata i to chyba najlepiej wspominana część mojej przygody z końmi 🙂
W kwestii organizacji czasu świetnie rozwiązane w Zabierzowie - pomiędzy jazdami jest 0,5h przerwy, w trakcie której instruktor jest obecny w stajni. Przygotowanie konia jest dodatkowo platne, ale od klientów, którzy wykazują chęć nadrobienia braków w wiedzy nie bierze się pieniędzy, bo po prostu następnym razem będzie umiał zrobić to dobrze samodzielnie.
Swoją drogą - mega off top 😉 Może by to przenieść do nauki podstaw dawniej i dziś?
ooo, przerwa miedzy jazdami to cos, czego mi brakuje 🙂 Dlatego kursy sa zawsze na pierwszej godzinie, zeby bylo jak pomóc. Ewa, a jak tam plany na własne cztery kopyta? Dawno Cię u nas nie było, konie nowych zdjęć nie mają... A tu źrebaki takie fotogeniczne czekają 😉
ewabe to życzę wszystkim instruktorom takich kursantów jak Ty 😉 jeżeli widać ze strony klienta zainteresowanie tematyką to sama przyjemność pokazać, czy wytłumaczyć, natomiast jeżeli widzę że przychodzi ktoś na jedną jazdę i widać że interesuje go przejażdżka i nic więcej, a zainteresowania czyszczeniem konia czy siodłaniem żadnego, to niestety, ale nic na siłę.. szczególnie że nie zawsze dochodzi do klientów że mają przyjechać 20 min wcześniej... Zdecydowanie uważam że kursy są najlepszym rozwiązaniem, czy taki system jak opisywała Zuza, początki na lonży i przy tym nauka siodłania.. Niestety z własnego doświadczenia czasami wolę sama osiodłać konia, niż później przesiodływać na jeździe, bo bardzo często ludzie robią to bardzo nie dbale.. co prawda tłumów nie mamy, konie bardzo mało pracują rekreacyjnie, ale na szczęście obtarć nie było odkąd jestem w stajni, a to jest dla mnie najważniejsze.. jak ktoś jest chętny do nauki, to zawsze znajdzie pomoc i otwartość, ale tak jak pisałam wcześniej, nic na siłę
kazdy sam dysponuje swoja wiedza i czasem. Mozecie zasuwac za darmo dla idei, mozecie za swoja prace i wiedze brac wynagrodzenie. Wolny wybor. Dla mnie jest to wybor miedzy profesjonalizmem a amatorstwem-bo tak mozna tylko okreslic prace za darmo.
Pod pojeciem profesjonalizm nie mam na mysli jakosci uslugi, wylacznie to, ze wykonywana jest w celach zarobkowych. Amatorstwo nie oznacza wiec nizszej jakosci uslugi, wylacznie wykonywanie jej ponizej kosztow czy za darmo.
...to może w ten sposób: ja spaliłabym się ze wstydu gdyby któryś z moich byłych kursantów nie umiał osiodłać i okiełznać konia, założyć kantara i ochraniaczy; wyczyścić konia czy posmarować mu kopyt.
nie mówię o bardzo małych dzieciach, osobach starszych czyli komuś kto zwyczajnie potrzebuje więcej uwagi i pomocy, ale o osobach które regularnie jeżdżą w rekreacji.
i zgadzam się, że każdy sam dysponuje swoją wiedza i czasem - a dobra organizacja pracy to właśnie profesjonalizm
[ dla mnie jak jazda zaczyna sie o 12 to trzeba sie tam stawić z osiodłanym koniem- każde spóźnienie to strata klienta- ale to moje zdanie bo ja starej daty jestem- za moich czasów spóźnialskich nie zależnie od przyczyny w ogóle nie wpuszczano na uj...
i to jest fakt, jesli jazda jest na 12 to jak ktos sie spozni to jego problem, mi chodzilo ogolnie o to 60 minut, nie rozkladalam tego konkretnie w czasie, chodzi o to, ze jak jazda jest na 12, to wchodze do boksu o 11.30 wyczyscic i osiodlac, i to 30minut nie liczy sie domoich oplaconych 60.
Ja powiem tylko tyle - nie wyobrażam sobie, żeby instruktor w czasie pierwszych 2/3 lekcji nie poświęcił mi czasu na naukę czyszczenia i siodłania. Albo wziął za to pieniądze. Dla mnie pod pojęciem "nauka jazdy konnej" znajduje się również nauka przygotowania sobie konia. Przecież instruktor nie musi za każdym razem pomagać delikwentowi - to jest raptem 3x15min 🙄 Co innego kursy jazdy konnej, gdzie oprócz siodłania i podstawowego czyszczenia ludzie uczą się jeszcze innych rzeczy. Dostają wtedy dużo większą wiedzę, więcej czasu im się poświęca więc można brać za to pieniądze. Nie widzę też nic dziwnego w braniu pieniędzy jeśli jeździec sam sobie życzy, żeby mu konia przygotować - bo mu się nie chce, bo się spóźni itp. Inna sprawa jeśli delikwent jest bardzo oporny na wiedzę - wtedy można mu zaproponować, żeby przyszedł na konkretną godzinę i zrobić mu mały kurs. Jak zapłaci to się może szybciej nauczy 😉 Ale branie pieniędzy od laika za pokazanie mu kilku bzdurnych rzeczy 🙄 a jeśli ktoś twierdzi, że nie ma czasu między zajęciami to niech weźmie przykład z Santosa... Tet, ja też spaliłabym się ze wstydu gdyby mój uczeń poszedł do innej stajni i powiedział, że go nie nauczyłam podstaw oporządzania konia 🙄
Przecież instruktor nie musi za każdym razem pomagać delikwentowi - to jest raptem 3x15min 🙄
i powiedzmy, ze takich delikwentow jest 3 dziennie, i powiedzmy, ze po wykorzystaniu swoich darmowych 15min nie pojawia sie wiecej. miesiecznie daje nam to ok 22,5h na przyuczanie ludzi, ktorzy wiecej sie nie pojawia x przykladowe 10zl za godzine = 225zl taki wyimaginowany instruktor jest w plecy 🙂 a tez nikogo nie uszczesliwi, poniewaz zakladamy, ze delikwent chcial tylko pobujac sie w siodle, wiec wraca do domu wsciekly, ze musial sie wysilic przy czyszczeniu cudzego konia 😁
a tez nikogo nie uszczesliwi, poniewaz zakladamy, ze delikwent chcial tylko pobujac sie w siodle, wiec wraca do domu wsciekly, ze musial sie wysilic przy czyszczeniu cudzego konia 😁
W takim wypadku jest opcja odpłatnego przygotowania konia 🙂
A co do wyliczeń - to w takim razie właściciel Santosa jest strasznie głupi, bo oni nie pobierają opłat, a ludzi chcących się u nich uczyć na pęczki 🤔wirek: Wybacz, ja jestem starej daty i w głowie mi się po prostu nie mieści jak zmieniło się podejście ludzi to nauki jazdy konnej - kasa, kasa, kasa, byle z takiego delikwenta jak najwięcej jej wyciągnąć 🙄 Poza tym naprawdę nie macie w stajni stałych bywalców, którzy wyręczą instruktora i pomogą laikowi? Nie ważne w jakiej stajni jeździłam - jeśli instruktor mnie poprosił o pomoc to się pokazywało jak się czyści i siodła. I nikt za to nic nie chciał, a idąc waszym tokiem rozumowania to powinnam za taką pomoc kasę brać. Dla przykładu - ostatnio w Santosie przyszłam na jazdę, a tam koń ściągnięty z pastwiska, wyczyszczony i jeszcze mi się dziewczyna pyta czy nie osiodłać. Nikt jej o to nie prosił, nikt nie zapłacił. Mnie głupiej też sprawiało przyjemność, że mogłam komuś pokazać jak przyjemny jest czas spędzony z koniem 😵
Instruktor - pracownik stajni - nie ma obowiązku poświęcać swojego własnego czasu na uczenie kogoś czegoś za darmo, zwłaszcza jeśli płaci się mu TYLKO za prowadzenie jazd. Natomiast właściciel ośrodka powinien tak zorganizowac pracę instruktora, żeby był czas na wszystko. I płacić mu za to, że uczy ludzi czyścić i siodłać.
Nie chodzi o pobieranie opłat od klientów. Chodzi o płacenie intruktorowi za wykonana pracę - a nauka czyszczenia i siodłania taką jest. Podejrzewam, ze w Satosie instruktorzy też nie robią rego za darmo.
nie wiem jak teraz, ale kiedys w Zabierzowie nie bylo ekstra dodatku do pensji za naukę siodłania. W innych klubach nie spotkałam również. Jakoś to było oczywiste że placi się nie za stanie na ujeżdzalni a za prace od wejscie klienta do ośrodka do wyjscia z niego. W takim razie kto odpowiada za stajnie jeśli instruktor ma płacone tylko za stanie na ujezdzalni?
pracując jako instruktor nie doszłam jeszcze do sztuki rozdwojenia się i bycia w dwóch miejscach na raz.
niestety w większości rekreacji gdzie czy pracowałam czy odwiedzałam nie ma wyznaczonych godzin dla początkujących co za tym idzie instruktor nie ma za dużego wyboru tylko ma np początkującego między innymi godzinami i co w takiej sytuacji zrobić? kazać początkującemu jeźdźcowi samemu dojść jak się siodła konia? czy zostawić wszystkich na ujeżdżalni i pójść do stajni czyścić i siodłać konia? a może z krzywdą dla już jeżdżących zabrać ich na te 15-20 min z końmi do stajni? niektórzy chyba nie zdają sobie sprawy jak wygląda praca w większości ośrodków i z tego ze instruktor NIE MOŻE ZEJŚĆ Z UJEŻDŻALNI PODCZAS JAZDY BO JEST ZA TYCH LUDZI ODPOWIEDZIALNY. staram się zawsze albo od czasu do czasu luknąć na szybkiego do stajni albo poprosić o pomoc osobę która np już dobrze jeździ a czeka na jazdę lub jest po, chodź zdaję sobie sprawę że mogą spokojnie odmówić bo nie jest to ich obowiązek. tak samo ja będąc w odwiedzinach w innej stajni nie chciałabym żeby ktoś mnie prosił że mam komuś pomóc siodłać konia bo nie jest to mój obowiązek.
jak ja zaczynałam jeździć to dwa trzy razy instruktorka pokazała mi jak co robić jak koń był już osiodłany to przyszła sprawdziła i szłyśmy na jazdę, nikt nie siedział mi nad głową 30min, a jeździć zaczynałam 11 lat temu. ludzie teraz są jacyś nie bardzo kumaci w szczególności dzieci. rozumiem że nauka jazdy konnej to również obcowanie z końmi, czyszczenie siodłanie, mycie kopyt po jeździe itp ale zauważmy że większość osób przychodzących na naukę jazdy konnej chce powozić tyłek i iść do domu bo uważają to za rekreację ruchową, jakiś aktywny wypoczynek a nie pasje czy miłość do koni. oczywiście nie generalizuje bo są jeszcze osoby z pasją, kochające konie ale obecnie są w mniejszości.
nika77 teraz większość stajni ma kogoś takiego jak managera, kierownika, szefa, zarządce czy jak kto woli nazywać. w większości ośrodków instruktor jest od prowadzenia jazd i ewentualnej pomocy jeźdźcom w przygotowaniu koni jeśli ma na to czas i pozwalają mu warunki ( np w tym samym czasie nie ma jazdy) a nei od karmienia koni, sprzątania boksów czy układania ubrań w szatni. chcemy żeby prace instruktorów szanowali ludzie i żeby instruktor godnie zarobił a nagle sie okazuje ze instruktor to taka osoba w stajni od wszystkiego szkoda jeszcze że kibli nie myje i nei robi jako niańka etatowa dla dzieci jeźdźców
W Santosie instruktorzy są zatrudnieni na etat plus mają prowizję od ilości jazd (jeśli się mylę co jest możliwe to proszę o poprawienie 🙂 ).
Solina i o takie krótkie pokazanie 2/3 razy mi chodzi. A jak ktoś bardzo oporny to dopiero wtedy odpłatny kurs... Mnie lata temu nikt nie kazał płacić za naukę czyszczenia, instruktorzy pracowali tak jak teraz i jakoś sobie radzili, i w wielu stajniach nadal sobie radzą o dziwo. Może w złe miejsca trafiałam (choć w paru stajniach jeździłam), ale nigdzie się nie spotkałam z dodatkowymi opłatami. Owszem, jeśli się chciało to była opcja odpłatnego przygotowania konia do jazdy, ale nigdy i nigdzie płatnej nauki. Mam wrażenie, że to jest wymysł ostatnich lat.
Reasumują - patrząc na moją pracę przez pryzmat tego o czym tu rozmawiamy, to ja też powinnam brać pieniądze od klientów którzy proszą mnie o wytłumaczenie czy pokazanie czegoś. Bo w końcu kasę dostaję tylko za sprzedaż, a nie za uczenie ludzi 🙄 Ale jakoś nie mieści mi się to w głowie 🤔 tak samo jest z końmi... Może źle robię, ale inaczej nie potrafię 🙂
P.S. tak sobie myślę, że do tej pory jak bym brała 5zł od każdego komu pokazuję jak założyć zapięcie w biżuterii, to już by się niezła sumka uzbierała 😁
Solina które krakowskie maja taką osobe od siodłania itp stajennych rzeczy? serio tak jest? Instruktor jest czysty jak łza i stoi sobie i tylko jazde prowadzi?No to dobre wieści🙂
Solina które krakowskie maja taką osobe od siodłania itp stajennych rzeczy?
Przeważnie w większych stajniach za prace stajenne odpowiada stajenny, a nie instruktor. A siodłania i czyszczenia koni instruktor może doglać przed i po jazdach, bo jak napisała Solina, podczas ich trwania musi być na ujeżdżalni. I jeśli ktos bardzo chce, to sobie przed tymi jazdami przyjdzie, czy zostanie po, i się nauczy. Uważam, że wymaganie nauki w czasie prowadzenia jazd od intruktora, który nie ma takiego obowiązku i nie jest za to wynagradzany, jest nie w porządku. Co więcej, instruktor mimo dobrych chęci może nie mieć nawet możliwości uczenia kogos opieki nad koniem w czasie swojej pracy - często to nie on ustala grafik i godziny rozpoczęcia i zakończenia jazd nie zależą od niego.
dlaczego zakladacie, ze pieniadze za nauke siodlania, kielznania, czyszczenia sa zarobionymi nieuczciwie, brane do kieszenie przez instruktora? Ze czas poswiecony na nauke tych czynnosci musi byc czasem poswieconym przez instruktora? Mnie by bylo wstyd jakby moi klienci "popisali sie" wiedza nt siodlania zdobyta w 15 minut, pomiedzy jazdami, w czasie wyrwanym przez instruktora. Ja wole, zeby moj klient albo umial poprawnie osiodlac konia roznymi typami sprzetu (bo go tego naucze, i to nie w biegu, ale w specjalnie poswieconym temu czasie), albo zeby powiedzial, ze tego robic nie potrafi. Ja sie zastanawiam kto mi w taki razie podsylal te tabuny klientow, ktorzy byli uczeni siodlania i nie potrafili poprawnie zapiac nachrapnika. Juz wole, jak przychodza i mowia, ze tego nie potrafia. Ja sie wtedy moge zapytac czy zycza sobie lekcji pod tym katem, czy chca dostac przygotowanego konia. I bede trwac na stanowisku, ze jak ktos cos robi za darmo, robi to amatorsko. Profesjonalistom za czas sie placi. I nie wiem czemu by to mialo byc powodem do wstydu, ze biore pieniadze za swoja prace.
nie do końca się rozumiemy-ja mowie o organizacji pracy, a nie o robieniu czegokolwiek za darmo 😉
wystarczy umówić sie z klientem że pierwsze lekcje sa traktowane jako indywidualne i liczone drożej-wtedy jestem w stanie poświecić klientowi temu jednemu-cały czas uprzedza się go wówczas ze taka nauka obejmuje również czynności siodłania itp
oczywiście po np 1-2 lonżach-kiedy klient jest zdecydowany zacząć na poważnie projekt pt "jazda konna"
edit: oczywiście rozumiem ze nie wszędzie i zawsze tak sie da i instruktor jest jednocześnie stajennym, managerem, psychologiem i Bóg wie -czym jeszcze 🙄 ...i że ogólna kiszka w tym pięknym zawodzie 🙁
no mniej wiecej i o to mi chodzi, tyle, ze na normalnej jezdzie mam 4-5 osob, a na takiej indywidualnej zazwyczaj jedna, wiec i koszt tej godziny jest wiekszy, bo sila rzeczy jest to godzina poswiecona wylacznie temu jednemu klientowi. Bardzo daleka jestem od wyliczenia wszystkiego w cenniku, instruktor ma przekazac jak najwiecej wiedzy i tlumaczyc co i jak, a nie stac na srodku i odbebniac jazdy. Ale nie swoim kosztem. tego czesto nie rozumieja wlasciciele stajni. W stajni, w ktorej pracowalam obowiazywal dosc prosty system i tez sie sprawdzal: - jazda konna kosztuje X zl. Klient moze byc o dowolnej godzinie w stajni, jezeli nie zdazy z czyszczeniem i siodlaniem, jezdzi tyle ile czasu mu pozostalo. - Klient tez moze poprosic o konia gotowego do jazdy i placi X zl + 5 zl za przygotowanie tego konia, i obowizakiem instruktora jest miec na ujezdzalni gotowego do jazdy konia punktualnie. - poczatkujacy klient moze tez umowic sie na lekcje czyszczenia i siodlania, instruktor poswieca mu wtedy caly czas na dokladne wyjasnienie co jak zalozyc. -Oczywiscie jezdzcy moga zawsze poprosic o pomoc, ale pomoc to nie zrobienie czynnsci za klienta. Za pomoc w czyms instruktorowi nie przyszloby do glowy brac dodatkowych pieniedzy. - nikt nie mial nic przeciwko temu, zeby jeden z klientow uczyl drugiego w czasie przed lub po jazdach, za co nie jest pobierana zadna oplata.
Zmieniając temat - mogłabym Was prosić o pomoc? Znacie sklepy z paszami w Krakowie, które dostarczają towar od ręki? Będe ogromnie wdzięczna za info na priv :kwiatek: