Forum konie »

Pensjonaty, ośrodki jeździeckie- Kraków / Małopolska

Pozwolę sobie przekopiować to, co już napisałam w PW:
Sama piszesz, że jeździcie dookoła płotu. Znajoma, która trafiła tam na jazdę, miała właśnie początek jazdy poza ujeżdżalnią, zastęp się rozsypał, konie robiły z ludźmi, co chciały.
Instruktor powinien stać na ziemi i prowadzić jazdę, zwłaszcza gdy poziom jeźdźców pozostawia wiele do życzenia. U nas nieraz chodzi 6 koni naraz, w Tabunie i 12 i nie jeździmy na ogonach.
Przy nauce galopu też ktoś prowadzi konia biegnąc obok niego? Nie sądzę. Pierwsze galopy powinny odbywać się na lonży, a tym bardziej na koniach, które łatwe w prowadzeniu nie są.
A że ośrodek funkcjonuje od lat i "dobrze się ma" - stajnia u Turka też lata funkcjonowała, Bolek w Janowie ma się dobrze...
Są ludzie, którzy się nie znają, nie wiedzą, że coś może być inaczej, są tacy, którzy nie chcą się uczyć i rozwijać i wolą jeździć w miejscu, gdzie nikt się nie czepia jakichśtam łydek...
Mnie urażone siksy nie interesują, niepokoją mnie natomiast relacje poważnych, dorosłych ludzi, którzy byli w PK ze swoimi dziećmi i wrócili do nas, mówiąc że w życiu by tam dzieci na jazdę nie zapisali.

Można tam jeździć pół roku i nie umieć zrobić koła w kłusie jak w wiekszosci stajni
w takim razie należy równać w dół, tak?

Jeżeli ktoś się już podejmuje prowadzenia rekreacji, to powinien starać się to robić jak najlepiej. Jaki sens ma oprowadzanie w ręku, w dodatku przez "osoby z jazdy"?
Nie lepiej już z tego zrobić normalną lonżę? Nauczyć ludzi panować nad swoim ciałem, a potem nad koniem? Popracować nad końmi, żeby umiały coś więcej, niż chodzenie z nosem w ogonie poprzednika?

W zasadzie robi nam się OT, ale mnie naprawdę szlag trafia, jak przychodzą do mnie ludzie których znam i szanuję i opowiadają o kretynizmach uskutecznianych w niektórych stajniach. Nie tylko w PK, mówię w tym momencie ogólnie. Szkoda mi koni, szkoda mi ludzi, szkoda mi siebie, jak muszę się użerać z ludźmi, którzy x lat jeździli gdzieśtam i pierwszy raz słyszą o działaniu dosiadem  😵


Jeżeli ktoś się już podejmuje prowadzenia rekreacji, to powinien starać się to robić jak najlepiej. Jaki sens ma oprowadzanie w ręku, w dodatku przez "osoby z jazdy"?
Nie lepiej już z tego zrobić normalną lonżę?

Na pewno dla jeźdzcow lepiej, ale doskonale wiadomo, ze jeden instruktor nie poprowadzi 4 osob na raz wiec szybciej 🏇, a co za tym idzie taniej jest prowadzenie zajec wlasnie w ten sposob...Juz nie raz spotkalam sie z ta praktyka.
No przecież wiadomo, że lepiej szybko i byle jak, bo kasa leci, a co z tego, że później konie cierpią? Kasa jest, konie nieważne 🏇
No przecież wiadomo, że lepiej szybko i byle jak, bo kasa leci, a co z tego, że później konie cierpią? Kasa jest, konie nieważne 🏇

No niestety kasa rządzi...Ale odbija się to nie tylko na jakości prowadzenia jazd-szybko i tanio, ale niestety coraz częściej również na jakości pensjonatów...
każda stajnia ma swoje słabości i konie są w stajniach różne... i w Tabunie konie ponoszą Orzeszkowa ! nie znam stajni w której konie są idealne.. uwielbiam konie w Polsadzie, ale też różnie z nimi bywa, też gryźć potrafią przy czyszczeniu, pracują bardzo intensywnie, też potrafią brykać pod siodłem, przynajmniej ja pamiętam takie jazdy, nie ma stajni idealnej.. konie to zwierzęta i mają prawo do różnych humorów, do zmęczenia już rekreacją..
u nas staramy się  prowadzić jazdy 2-3 osoby a i tak nie wszystko się da u jeźdźców poprawić.. trudno żeby ktoś idąc na jazdy rekreacyjne do stajni gdzie jest po 8 os na jeździe nawet podstawy ciężko ludziom dobrze wpoić...
Przepraszam, ale przerwę Wam na chwilę dyskusję.
Jak dla mnie bardzo kusząca oferta:
AKADEMIA ŻYWIENIA I TRENINGU KONI cały dzień konsultacji, cena 90zł lub 70zł dla studentów.
Ktoś planuje być? Ja z chęcią bym poszła, trzeba zacząć się dokształcać 🏇 😜
Przepraszam, ale przerwę Wam na chwilę dyskusję.
Jak dla mnie bardzo kusząca oferta:
AKADEMIA ŻYWIENIA I TRENINGU KONI cały dzień konsultacji, cena 90zł lub 70zł dla studentów.
Ktoś planuje być? Ja z chęcią bym poszła, trzeba zacząć się dokształcać 🏇 😜

Juz gdzieś o tym czytałam, fajna sprawa. Jak możesz wrzuć coś więcej...
Nord wiem tylko tyle co jest w poście na forum. Ale kusi oj kusi 😜
Orzeszkowa fajnie ze pozwalsza sobie na wklejanie pw, nie wiem po co wiec je do mnie wysyłasz. To pw czy nie?  😉
co do reszty , to ,pewnie ze nie należy równać w dół. Można zrobić aferę na forum, nakrzyczeć na właściciela. Ja nie czuje misji. Niemniej porównanie PK do Turka to gruuube nadużycie. Opowieści co kto umie, nie umie i czego sie nie chce nauczyć oparte na przekazie osób trzecich do mnie nie przemawiają, bo ja uczestniczyłam w zajęciach tam osobiście i nie uważam tego klubu za rewelacje, ale bez przesady. W Tabunie też byłam na jeździe,sporo lat temu i pamiętam konia ...w kagańcu...W Zabierzowie kilka lat temu byłam i co?! i lonże prowadzone były przez klubowiczów równocześnie z jazda dla zaawansowanych i jeden instruktor. Może sie to już zmieniło, nie wiem, nie byłam, nie widziałam. A teren ,w teren pojechałam i  na łące tuż za stajnią konie poszły ławą, zostałam wzięta, bez żadnej weryfikacji moich umiejętności. Doma, Nord miło sie czyta Wasze wpisy. Tak juz całkiem podsumowując, to nie da sie kupić mercedesa za cenę malucha, nie każdy ma sponsora, nie mozna tez  porównywać klubów mających pensjonat i dodatkowo rekreacje, bo budżet nie ten.
Bardzo mnie zaciekawiło jak prowadzona jest jazda dla 12 osób tak ze jest ona indywidualna dla każdego i bron boże w zastępie?
Oprowadzanie w ręku ma taki sens ze instruktor za małe pieniądze jest w stanie nauczyć równocześnie 4 osoby patrząc na nie, a konie nie maja szansy robić co chcą, taka lonża beż sznurka , a z ręką ludzką która prowadzi konia po kole w stępie lub kłusie 🙂
Kurcze, zaczęłam jeździć w PK jakoś w 2002, 2003 roku i wytrzymałam do... 2005/06, ale właśnie te konie mnie zahartowały i te wyjazdy w ścieżki. Przy czym ja byłam dziecięciem, które przyklejało się do siodła i nie sposób było się mnie pozbyć, a nawet jeżeli to otrzepywałam się i nawet mimo poważniejszych stłuczeń wstawałam i wsiadałam.

Tylko, że wtedy byłam malutka, potem ruszyły mi trybiki w główce i przypomniałam sobie, że przyjemność przyjemnością, ale trochę za dużo wyzysku i ryzyka kosztem zdrowia. Dziś, gdy już wchodzę w wiek bardziej dojrzałego i konsekwentnego myślenia, to nie sposób mi pojąć jak moi rodzice byli naiwni, że mi na to wszystko pozwalali  😎
Najgorsze w tym całym zamieszaniu z PK jest to, że wypowiadają się osoby które tam nigdy nie były...Powtarzanie opinii nawet najbardziej zaufanych osób nie jest najlepszym pomysłem na budowanie sobie własnego światopoglądu na daną sprawę. Moim zdaniem-pojechać, zobaczyć i dopiero budowac opinię a co dopiero ja wyglaszać. Być może w PK nie jest idealnie, ale jakos klub sie kreci...Ludzie tam przyjezdzaja i zostaja(oczywiscie nie wszyscy) więc nie może tam byc tak do końca źle jak niektorzy piszą.
To jest mniej wiecej tak jak ja z musu trafiłam do Polsadu...Stajnia pozostawia na prawde wiele do zyczenia i wydaje sie, ze konie nie stoją w najlepszych warunkach i na pewno mogłoby byc lepiej, ale ludzie ktorzy sie nimi zajmuja staraja sie i jakos wszystko dziala...
Chyba lepiej uczyć się na błędach innych, a nie własnych?  😎 Dzięki temu, że byłam twardzielem i uwielbiałam najbardziej hardcorowe konie, do których po latach dało się na tyle przyzwyczaić, że ja malutka nawet sobie radziłam.
No i dzięki ludziom absolutnie nie żałuję tamtych lat.
Aczkolwiek pod koniec mojej przygody z PK nie mogłam już patrzeć na naprawdę niedoświadczoną dzieciarnię, która miała takie przygody na jazdach... Kluczem do mojego dobrego samopoczucia tam było znalezienie sobie grupy lepszych jeźdźców, ludzi ze starej ekipy, z którymi poziom mogło się trzymać naprawdę przyzwoity. I pamiętam dokładnie 2 h na cały tydzień, gdzie jazdy wyglądały sensownie i wyjeżdżając poza ujeżdżalnie nie trzeba było się bać o życie innych. Nawet z trudnymi końmi po latach doświadczenia garstka ludzi tam sobie radziła, nawet jak w terenie leciało pół zastępu, to dało się nad tym jeszcze zapanować.
Natomiast patrząc na to z perspektywy czasu... Nie żałuję, bo byłam dzieckiem, które nie wiedziało, że można jeździć na innym poziomie  😎 Poznałam mustanga, gdzie owy poziom to przy PK jak piekło i niebo. No i zrezygnowałam z usług Prezesa stajni PK. Dodam, że w/w uznawał tylko i wyłącznie dzieciarnię, która w pocie czoła robiła wszystko przy koniach, nie zawsze w pełni bezpiecznych warunkach.  😎 Ale PK dał mi to, że po nim nie spotkałam konia, którego bym się bała, albo pracy w stajni, która by mnie wykończyła.  😁
Honey a które to konie były takie hardcorowe? Mam pewne typy  😎 Ciekawa jestem też co takiego robiłaś strasznego i ciężkiego przy koniach i dlaczego? Zmuszał Cie ktoś? Szantażował? Krzyczał? Czy przypadkiem w zamian za dobrowolnie wykonywane prace miałas jakies przywileje? Bo ja wiem ze za wachty które są w dwie osoby, dobrowolnie i na ogół pod obecność wspomnianego Prezesa ma się duuużo tańsze jazdy, za przejażdżki i pomoc na szkółce też jest w zamian jazda. Ten klub nie jest idealny, sama znam doskonale jego mankamenty ale znam też fakty. Nikt nikogo nie goni do nadludzkiej pracy, zwykłe "obowiązki" związane z końmi i jeśli wykonywane to dobrowolnie za wynagrodzeniem w postaci jazd. Jest doskonała większosc która płaci, przychodzi, czysci, jeździ, wychodzi. Bo czesto nawet po jezdzie konia nie dotknie, ze o sprzecie nie wspomne. Nadludzkim wysiłkiem nie gratyfikowanym jest rozniesienie siana do boksów i podmiecenie stajni, na prośbę a nie rozkaz. Kto nie chce bierze kapotę i pa. Do "obowiązków" jazdy na prośbę instuktora czy prezesa idzie sie zbierać śmieci z terenu. Zupełnie zapomina się o tym że ten klub dziala na bardzo starych zasadach klubów-są składki i tańsze jazdy dzieki temu, są prawa i obowiązki, są legitymacje, staż itp. Tabun też tak działał, Zabierzów też podobnie działał. Honey nie jest tak? Nie bronie tego klubu, jest sporo o niebo lepszych ale tak jak Nord pisze najwięcej do powiedzenia mają osoby które nie były, nie widziały, coś słyszały , a plotka jak to plotka...rośnie w siłę . Jako słabe strony kluby wymieniłabym zupełnie inne. Jako bywalec nie obserwator przez cudze oczy.
Och oczywiście, że w regulaminie pięknie zaznaczono punkty, które mówiły o tańszych jazdach za wachty, czy pracę, o składkach członkowskich.  😎 Tylko, że nie wszystko przekłada się na rzeczywistość. Lata temu te jazdy można było dostać, później już Prezes o tym zapominał, a z samych wacht by mi się kilka uzbierało. Z biegiem czasu już parę osób pracowało wyłącznie charytatywnie, bo konie robiły się coraz starsze, a jazd im nie ubywało  😉
Dla mnie największą zagadką wszechczasów będzie zawsze Manhattan, który koniem rekreacyjnym nigdy być nie powinien, tak samo jak Dalin, Alaska, Zodiak, czy Lizus. Nie zmienia to faktu, że uwielbiałam te konie. Szczególnie Dalina i Zodiaka, zanim ich charaktery się nie zrekreanciły. Szczególnie Zodiak, który urodził się w tej stajni i został świetnie zajeżdżony, jednak z biegiem czasu rekreacja psuła go coraz bardziej i bardziej, a jego kręgosłup proporcjonalnie opadał coraz niżej.
Po prostu życzę ludziom, aby zaczynali swoją karierę jeździecką w innych miejscach. Dla jakości umiejętności.
Nie spotkałam sie z tym zeby za wachty nie było przy płatnosci za jazdy zniżki, nawet był specjalny zeszyt gdzie wpisywano prace gospodarcze, wachty i tp. Potem pomoc przy szkólkach i przejażdzki były znaczone w grafiku i nie spotkalam sie z tym zeby nie były respektowane. Ba słyszałam jak ludzie sie upoinali i dostawali zawsze swoje, bo nie kazdy instruktor wiedział co kto kiedy, zwłaszcza weekendowi instr.
Mantek jest i był koniem prywatnym córki Prezesa i na jazdy chodził tylko pod niektóre osoby. Dalin , Zodiak???Lizus? Te konie nawet nie brykają. O co kaman???Alaska owszem , bywa nieobliczalna jak dostanie zakleszczoną pietę w bok to hmm ucieka z czoła na koniec zastępu i czasem nawet bryknie. Ale spodziewałam się każdego ale nie tych koni jako pogromcy życia niewinnych dziewczynek. Lizus jest najlepszym koniem aktualnie w stajni pod względem przygotowania i odpowiedzi na pomoce 👀
Okej ja wymiękłam
nika77
Nie płacz, spędziłam tam wystarczająco dużo czasu, żeby napatrzeć się naprawdę na wszystkie możliwe sytuacje z udziałem tych koni. Dalin i Zodiak zdziadziały, ja na nie wsiadałam jak to jeszcze trzylatki były, a Dalin to był bardzo nierekreacyjny trzylatek.
Cieszę się, a propo respektowania wynagrodzenia za wachty i prace w stajni znasz tylko przypadki w których to było respektowane, ale nie zawsze.
Więcej faktów już nie muszę przedstawiać, a i nie chcę. Zdania nie zmienię.
a ja jeździłam w PK jakoś 97-98 (kiedy chwilowo mieszkałam w K-owie). Kurde, był tam jakiś taki klimacik domowy, coś co wciągało. Jazdy faktycznie na niskim poziomie, byłam jedną z lepiej jeżdżących osób , bo się tam nie uczyłam  😎 Koniki dwa mnie urzekły : Gra i Regis . Ścieżki nieraz były hardkorowe- pamiętam, że przez kogoś ( kto spadł) skakałam w wąwozie z "przeszkodami". Jakieś tam zniżki za pomoc były, ale nie pamiętam, bo nie brałam w tym udziału.
honey, dziecko drogie ja nie płacze  🤣  Ja oddzielam znane mi fakty od mitów. Pewnie jeździłyśmy w róże dni i u różnych ludzi ,z rożnymi ludźmi. To możliwe , wtedy faktycznie możemy mieć rożny pogląd na PK. Nie wiem kim jesteś. Koniec  🚫
co do hardcorowych jazd , to dla mnie nic nie przebije terenu w jakim byłam u Reja w Tenczynku  🤣
He he, ja też tereny z panem Rejem zaliczam do najlepszych  😀
Dlatego mamy konflikt interesów, bo podkreślałam już, że na faktach moje wypowiedzi się opierają. Dodam, że te posty piszę raczej bez emocji, dlatego dodałam tamtą uwagę, ponieważ uważam, że zbyt się przejęłaś tym co napisałam.
A off topu nie dostrzegam, żadna Krakowska stajnia nie ma monopolu na kłótnie na temat opinii o niej, więc na temat każdej można po trochu. O PK wcześniej nie było  😎
To juz nie sa kłotnie ani rzeczowa dyskusja tylko ubijanie piany...Ktos cos powie, inny mu odpowie a potem juz nie o stajniach tylko o formie wypowiedzi, o emocjach i tonie w jakim posty sa pisane...
Co to z tymi terenami u Reja? konie nie halo czy poprostu ostra jazda... 🏇 🏇
>co do hardcorowych jazd , to dla mnie nic nie przebije terenu w jakim byłam u Reja w Tenczynku  🤣


to chyba w Nielepicach nie byłaś 😜 tam dopiero jest hardcor... 😵

to chyba w Nielepicach nie byłaś 😜 tam dopiero jest hardcor... 😵

No tak, ale konie sa normalne, tylko tereny pozwalają na zwiekszoną fantazje...

to chyba w Nielepicach nie byłaś 😜 tam dopiero jest hardcor... 😵


No co ty  😲 Do Nielepic jeździłam od czasu do czasu w teren, zeby się wyluzować. I to niby w te bardziej ostre z Andrzejem.  To już tereny w Mustangu były bardziej hardcorowe.
izydorex..to widac, ze nie bylas ze mna w terenie ..w Nielepicach  🤣
Jak sobie przypomne samotne tereny na Fancie..snieg po pas i jedziemy hehehe..ale to bylo dobrze ponad 10 lat temu..albo ze 12  🤔 sama nie pamietam  😫
Widze ze mozemy zalozyc stowarzyszenie nielepickich instruktorów...
izydorex oj, ja pamiętam jeszcze tereny z Andrzejem za czasów Comarchu... Pojechać w taki teren to było coś 😁 czasami miałam serce w gardle, ale dopiero patrząc na to teraz z perspektywy lat wiem, że teraz nigdy w taki teren bym nie pojechała 🤔wirek: 😁
izydorex oj, ja pamiętam jeszcze tereny z Andrzejem za czasów Comarchu... Pojechać w taki teren to było coś 😁 czasami miałam serce w gardle, ale dopiero patrząc na to teraz z perspektywy lat wiem, że teraz nigdy w taki teren bym nie pojechała 🤔wirek: 😁


Z Comarchem też mi się zdarzało jechać 🙂 Ale konie w Nielepicach to jednak konie terenowe, a ja mam do hucułów zaufanie w terenie, chociaż kilka niespodzainek mi zafundowały. A w Mustangu konie w teren chodzą rzadko (a przynajmniej kiedyś tak było), więc pierwszy teren w sezonie zawsze był wyjątkowym przeżyciem 😉
Honey oddychaj, ja jestem wyluzowana jak pies Pluto, zupełnie mnie Twoje zdanie nie wkurza, śmieszy raczej.
PK ma wiele wad, ale nie te konie o których piszesz.

Co do Rejowych terenów, to cóż, były tylko z ułańska fantazja , konie jak konie 🙂 w Nielepicach za to kilka lat temu swój pierwszy i ostatni teren zaliczyła moja koleżanka. Umiała ledwo anglezować, ale zabrali Ją w teren. Myślała, ze taki spacerek będzie, góra parę metrów kłusa , mówiła instruktorowi ze raczej nie umie jeździć 🙂 Pierwszy galop zakończyła ze złamanym nosem

nika77 ałć, no to ładnie...
Ja pierwszy raz na oklep galopowałam w terenie - wmawiałam znajomej instruktorce, że absolutnie nie chcę galopować. Oczywiście zagalopowała a mnie się tak spodobało, że chciałam więcej i więcej. Na koniec terenu koń się mnie pozbył 😁 ale od tamtego czasu nie bałam się galopować na oklep, a wcześniej przyprawiało mnie to o ciarki na plecach 😀
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się