Forum konie »

Pensjonaty, ośrodki jeździeckie- Kraków / Małopolska

Czy możecie polecic w Krakowie jakiś sensowny sklep zielarski gdzie dostanę zioła w większej ilości np. na wagę a nie w malutkich opakowaniach (jeżówkę, dziką różę).?
[wpis usunięty na żądanie dr. n. med. Agaty Porzuczek]
Gdyby za takie rzeczy (nie mowie, ze nie slusznie :lol🙂 wpisywac tu wetow to watek mialby miliard stron  😁
[wpis usunięty na żądanie dr. n. med. Agaty Porzuczek]
Magdzior, a może być hurtownia? Jeśli tak, to spróbuj tutaj: http://www.krakflos.com.pl/index.html
Jeśli detalicznie to Herbapol na Królewskiej jest chyba najtańszy i najpewniejszy.
Gdyby za takie rzeczy (nie mowie, ze nie slusznie :lol🙂 wpisywac tu wetow to watek mialby miliard stron  😁

Bez przesady. Aż tylu fatalnych weterynarzy nie mamy w krakowie... pisać, pisać żeby się inni którzy jeszcze nie skorzystali z usług "fachowca" sami się nie nacieli. Szkoda tylko, że jak ktoś dobrze leczy, fajnie kuje to wtedy mało się o tym mówi...
Nord pisać jasne, że tak, zawsze ❗

Mam swoje zdanie ad wetow w Krk i okolicach i przy nim zostanę  🤣 moi znajomi z koniami nienadającymi się do jazdy jakiejkolwiek przez złe diagnozy, też mają swoje zdanie  😉

Dobrze leczy i dobrze kuje to pojęcie względne, zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony, a często ten niezadowolony nie napiszę nic, bo jak koń nie daj Boże zakolkuje to wtedy się modlisz żeby przyjechał ktokolwiek  😉
Ot takie moje przemyślenia.
Nie ma lekarzy ani kowali ani w ogóle ludzi którzy nie popełniają błędów.
Przykre jest tylko to że najczęściej relacja bywa jednostronna.
Osobiście spotkałam się z właścicielami koni nie realizującymi zaleceń weta a potem mającymi pretensje że leczenie nie działa.
Każdy kij ma dwa końce
Pełna historia choroby konia "D" znajduje się w wątku o weterynarzach, kowalach itp. Z p. Katarzyną spotkamy się w sądzie. Prośba do forumowiczów - pieniądze z zadośćuczynienia nie idą do mojej kieszeni tylko na "szczytny cel". Proszę o sugestie (fundacje, jakieś konie zbierające na leczenie itp.). Mój adres agataporzuczek@gmail.com
Pozdrawiam
dr n.wet. Agata Porzuczek
nie ma ludzi nieomylnych jednak najważniejszą rzeczą którą brakuje u naszych małopolskich weterynarzy jest umiejętność przyznania się do błędu i umiejętność powiedzenia, że nie jest się w stanie podołać w danym przypadku i żeby w związku z tym skonsultować się z innym specjalistą.
Przykre też jest to że jeden krytykuje drugiego, często bezpodstawnie.
To samo tyczy się kowali u nas niestety.
Jak widać, w momencie kiedy krakowscy weterynarze chcą wysłać konia do najlepszego specjalisty, prawdopodobnie jedynego, który może mu pomóc - sprawa zakończy się postępowaniem sądowym. Może byłoby inaczej gdyby właścicielka sama zaangażowała się w chorobę konia, wykupywała leki w aptece, podawała je własnoręcznie i przynajmniej bywała w stajni regularnie...

Choć muszę przyznać, że zdecydowana większość klientów to ludzie rozsądni, którzy więcej czasu spędzają z końmi niż np. na forach. Więc żeby nie było - przynajmniej 99% myśli🙂
[img]/forum/Themes/multi_theme/images/warnwarn.gif[/img] Brak edycji - post pod postem
Totalnym idiotyzmem jest wzywanie weterynarza, kowala, masażysty, a po wizycie nie stosowanie jest do jego zaleceń. Dużym plusem jest powiedzenie "ja już więcej nie zdziałam, ale specjalista tu czy tu jest w stanie pomóc"... z reguły jednak jest inaczej, nie do końca trafnie postawiona diagnoza, czy sposób kucia ciągnie się potem za koniem nawet latami, a czasem wystarczy się skonsultować z kimś kto popatrzy z boku. Ale to tyczy się też właścicieli, jeśli coś nam się nie podoba w leczeniu czy kuciu zawsze można zwrócić się jeszcze do kogoś innego...
Totalnym idiotyzmem jest wzywanie weterynarza, kowala, masażysty, a po wizycie nie stosowanie jest do jego zaleceń. Dużym plusem jest powiedzenie "ja już więcej nie zdziałam, ale specjalista tu czy tu jest w stanie pomóc"... z reguły jednak jest inaczej, nie do końca trafnie postawiona diagnoza, czy sposób kucia ciągnie się potem za koniem nawet latami, a czasem wystarczy się skonsultować z kimś kto popatrzy z boku. Ale to tyczy się też właścicieli, jeśli coś nam się nie podoba w leczeniu czy kuciu zawsze można zwrócić się jeszcze do kogoś innego...


I tak i nie - z wetami osobiście nigdy nie miałam takich przebojowych akcji, natomiast np.dla potwierdzenia danej diagnozy zawsze można ściągnąć z kraju specjalistę (wzywałam tak i dr Blankę Wysocką i dr Golonkę, weci miejscowi jakoś nigdy nie protestowali). Dużo gorzej ma sie sprawa z kowalami, bo niestety ostatnie doświaczenia utwierdzają mnie w przekonaniu, że mamy zadupie kowalskie 🙁 Bo kto w Młp kuje konie korekcyjnie czy też z problematycznymi kopytami poza Artkiem ?
Ja strugam Belfasta od lat u jedynego dla mnie słusznego kowala (jeśli chodzi o normalne struganie bądź kucie) - Piotrka Możdżenia. Kuł mi też Likiera na zawody. Wykonuje zwykłe kucia, jednak nie podejmuje się kucia korekcyjnego. Jest jedynym specjalistą (kowale, weterynarze itd.), który w przypadku konia, którego kucie go przerasta - odsyła do Artka. I za to ogromnie go szanuję, sama byłam świadkiem, gdy powiedział właścicielce, której strugał konia, że będzie on wymagał specjalistycznego kucia i by zgłosiła się do Artka. Choć mógł udawać, że zna się na rzeczy i dalej czerpać zyski od właścicielki.

Co do weterynarzy, mam swoich bardziej i mniej lubianych, na szczęście nigdy osobiście nie miałam z Belfastem aż takich problemów by nie dało się ich zdiagnozować. Lecz uważam tak samo jak Wy, że naszym wetom brakuje odwagi by czasami przyznać się do błędu.
Pełna historia choroby konia "D" znajduje się w wątku o weterynarzach, kowalach itp. Z p. Katarzyną spotkamy się w sądzie. Prośba do forumowiczów - pieniądze z zadośćuczynienia nie idą do mojej kieszeni tylko na "szczytny cel". Proszę o sugestie (fundacje, jakieś konie zbierające na leczenie itp.). Mój adres agataporzuczek@gmail.com
Pozdrawiam
dr n.wet. Agata Porzuczek


Hola hola koleżanko chyba jakoś tajemnica lekarska obowiązuje czy coś. Mam nadzieje, ze ktoś zrobił nieładny kawał pani weterynarz, bo jeśli nie to moz mieć wielkie problemy (fajnie ze da sie edytować prawda???)

-> ja wszystko konsultuje, nie pozwalam na ingerencje w nogi, kręgosłup i nie wiadomo co jeszcze mojego konia, nie daje sie naciągnąć na bzdurne rzeczy i nie pozwalam eksperymentować
😉
Do ważniejszych rzeczy (jak konskie nogi) ściągamy specjalistę z Niemiec, jak do tej pory tylko on sie sprawdza jako świetny diagnostyk. Zawsze stosuje sie do zaleceń i postępuje zgodnie z instrukcja.

Kolebka-> jeszcze jest Gintarski (mam nadzieje ze nie przekrecilam nazwiska) u nas ludzie kuja i bardzo sobie chwala🙂
Popieram zdanie Strucelki - Piotr jest na tyle uczciwy że faktycznie jak czegoś nie wie, to mówi prosto z mostu i odsyła do lepszych - szkoda, że tak mało takich ludzi w branży.
Dużo gorzej ma sie sprawa z kowalami, bo niestety ostatnie doświaczenia utwierdzają mnie w przekonaniu, że mamy zadupie kowalskie 🙁 Bo kto w Młp kuje konie korekcyjnie czy też z problematycznymi kopytami poza Artkiem ?


Korekcyjne kucie robi także Paweł Więć i Michał Rup.
Każdego z nich mogę spokojnie polecić
Hmm z Więciem (Wieńciem?) mialam swego czasu przeboje pt.nie odbiera telefonu przez dwa tygodnie i trochę się zraziłam 😉 Może teraz jest lepiej z kontaktem.
A o Rupie coś tam słyszałam, niestety niezbyt korzystnie. Chętnie zobaczyłabym kopyta koni, które prowadzi - jest ktos na forum taki  :kwiatek: ?

Dava o GiLarskim to i słyszałam i widziałam efekty pracy, nie dałabym mu nawet kota do obcięcia pazurów  🤣
No widzisz ile ludzi tyle opinii 🙂
Ja i tak kuje u kogoś innego 😉🙂
Do Davy,
żartu nikt nie zrobił. W sytuacji kiedy właściciel konia wypisuje jakieś totalne farmazony i personalnie obraża lekarza na forum publicznym - lekarz ma prawo przedstawić dokumenty obalające te bzdury, czyż nie? Zainteresowanym mogę prywatnie wysłać zdjęcia oka klaczy - nawet laik zauważy, że jest ono poważnie chore.
Adres mailowy podaję oficjalnie, podpisuję się pod postami, w miarę czasu mogę również udostępnić przebieg postępowania prawnego przeciwko p.Kasi. I ponownie - żałuję, że energii i pieniędzy nie poświęca na pomoc zwierzęciu.
Pozdrawiam
dr n.wet. Agata porzuczek
Z całym szacunkiem Pani Doktor ale obowiązuje Panią chyba tajemnica lekarska? Wysyłanie historii choroby konia każdemu zainteresowanemu czy publikowanie toku sprawy moim zdaniem jest mało profesjonalne...

Nie raz pisze się coś złego na weterynarzy/ kowali itp a jakoś żaden z nich do tej pory nikt nie wypowiadał się na swój temat na forum - gdyby na każde złe słowo na swój temat chcieli jak to Pani określiła "przedstawiali dokumenty obalające te bzdury" to faktycznie wątki o weterynarzach miały by miliard stron, a forum zamieniło by się program Sędzia Anna Maria Wesołowska...  jak dla mnie coś jest na rzeczy skoro aż taka afera się zrobiła...ale to tylko moje odczucie,każdy w końcu może się pomylić nikt z tego co mi wiadomo nie ma monopolu na nieomylność 😉

PS kolebka z tego co pamiętam Michał Rup struga rekreacyjne duże konie w Santosie, możesz podjechać i zobaczyć 🙂
Tajemnica lekarska to podstawa i nie, nie ma prawa weterynarz na forum upubliczniac danych osobowych, historii choroby itd.!
Ani na forum ani w realu do ludzi (chyba, ze na wniosek sędziego albo prokuratora) podczas sprawy sadowej.
To kompletny brak profesjonalizmu jak dla mnie...
Michał Rup kuje i/lub struga około 30 koni w Facimiechu ( w tym moich 6). Na zawodach międzynarodowych w WKKW kilka razy pytano mnie kto mi kuje konie bo są bardzo dobrze zrobione.
Zapraszam chętnych do oglądania

Tajemnica lekarska to podstawa i nie, nie ma prawa weterynarz na forum upubliczniac danych osobowych, historii choroby itd.!
Ani na forum ani w realu do ludzi (chyba, ze na wniosek sędziego albo prokuratora) podczas sprawy sadowej.
To kompletny brak profesjonalizmu jak dla mnie...


Dlaczego ktoś ma mieć prawo opluwać publicznie inną osobę bez podawania faktów a obrażony nie może ich przedstawić ? "Wywołana do tablicy" przedstawiła historię choroby konia zamiast napisać o swojej klientce kilka "ciepłych" słów i uprzedzić potencjalnych szkoleniowców, kowali, wetów, właścicieli stajni przed kontaktami z Panią....

Dava  - uważasz że rewanż w w/w sposób byłby lepszy ?
Ja strugam Belfasta od lat u jedynego dla mnie słusznego kowala (jeśli chodzi o normalne struganie bądź kucie) - Piotrka Możdżenia. Kuł mi też Likiera na zawody. Wykonuje zwykłe kucia, jednak nie podejmuje się kucia korekcyjnego. Jest jedynym specjalistą (kowale, weterynarze itd.), który w przypadku konia, którego kucie go przerasta - odsyła do Artka. I za to ogromnie go szanuję, sama byłam świadkiem, gdy powiedział właścicielce, której strugał konia, że będzie on wymagał specjalistycznego kucia i by zgłosiła się do Artka. Choć mógł udawać, że zna się na rzeczy i dalej czerpać zyski od właścicielki.


Święta prawda! Po prostu jak nie jest na siłach lub mu koń nie pasuje, bo skacze po ścianach otwarcie mówi, że nie podejmie się. Naprawdę nie wiele jest takich ludzi.
Do tego jest chyba jedynym kowalem jakiego znam który przyjeżdża zawsze na czas niemalże co do minuty i zawsze sprząta po swojej robocie ( jeśli właściciel tego nie czyni) i nie zostawia syfu na stajni.

Mi się zdarzyło, że mi Michał Rup podkuwał dwa razy konia, ale zadowolona nie byłam, a podkowy szybko leciały.
Dlaczego ktoś ma mieć prawo opluwać publicznie inną osobę bez podawania faktów a obrażony nie może ich przedstawić ? "Wywołana do tablicy" przedstawiła historię choroby konia zamiast napisać o swojej klientce kilka "ciepłych" słów i uprzedzić potencjalnych szkoleniowców, kowali, wetów, właścicieli stajni przed kontaktami z Panią....

Dava  - uważasz że rewanż w w/w sposób byłby lepszy ?

No niestety mnie też się tak wydaje. Skoro właścicielka opisała chorobę konia tzn że chyba nie ma nic do ukrycia, a skoro nie zgadza się z diagnozą i opisuje to publicznie to chyba publika ma prawo wiedzieć o czym mowa.
Niestety jak już ktoś napisał każdy kij ma 2 końce i jak się chce przed kimś ostrzegać to powinno się mieć 100% pewność, że ma się rację bo robienie czarnego PR jest bardzo łatwe, ważne jeszcze żeby było prawdziwe.
Dlatego nie rozumiem Waszego oburzenia, bo przecież jest to wydaje mi się naturalna reakcja drugiej strony.
No chyba, że faktycznie można zacząć wojnę na zasadzie obgadywania teraz klientki w każdej możliwej stajni, ale takie sposoby są żenujące...
Ale w dalszym ciągu jestem za tym żeby jeśli coś zostało zrobione nie tak pisać o tym tylko pisać PRAWDĘ i zastanowić się najpierw czy w danej sytuacji jako ta druga strona (usługobiorca) też było się do końca w porządku (czy np stosowało się w pełni do zaleceń żeby leczenie przebiegało pomyślnie)
Chyba dziewczyny brakuje Wam podstawowej wiedzy prawnej skoro uważacie, ze pisanie przez weterynarza na forum(albo mówienie publicznie, przetwarzanie informacji itd.) o danych osobowych, historii choroby itd. jest ok ?!?

Lekarza weterynari obowiązuje TAJEMNICA ZAWODOWA i caly kodeks etyki i deontologii weterynaryjnej.
Nie interesują mnie pobudki p. wet ani słuszność czy niesłuszność oskarżeń, brzydze sie takim łamaniem prawa.

Lepiej sie dowiedzcie co grozi za ujawnienie takich informacji... Ja tu ludzi po studiach uczyc w tej kwesti nie bede  😀iabeł:

Edit: nie wazne co ja jako wlasciciel ujawniam o swoim koniu albo jego chorobie, tajemnica zawodowa obowiazuje weterynarza nie właściciela konia !

edit2: literówki pisałam z telefonu
Dziękuję za troskę🙂 Tak, jak pisałam sprawa jest w rękach fachowców. Myślę, że doświadczony adwokat lepiej wie co jest łamaniem prawa, a co nie🙂 Jako, że sprawa cieszy się tak żywym zainteresowaniem, warto udzielać rzetelnych informacji. Również prawnych. Od tego prawnicy kończą prawo, a adwokaci - aplikację. I raczej ich tego na forum uczyć nie trzeba🙂
Pozdrawiam i życzę jak najmniej problemów z końmi.
A wszystkim tak bardzo zainteresowanym mogę prywatnie udostępnić przebieg postępowania - żeby zaspokoić ciekawość🙂
a sa udostepnione dane czy opisany przypadek?

a propos Gilarskiego - nie jest zlym kowalem, ale nie bierze odpowiedzialnosci za to co robi - jest strasznie zachowawczy, jak kopyta sa w miare ok to zrobi je w miare ok, jak potrzebujesz faktycznie rady w jakis skomplikowanych przypadkach nigdy nie powie wprost "tak, uwazam ze to pomoze" tylko bedzie krecil i pytal na co Ty sie decydujesz i sadzisz

Artek jak cos robi to bierze na klate, on decyduje, on sie podpisuje pod robota, mozna go lubic albo nie (ja akurat lubie), ale jest konkretny facet

No i tak samo niezgodne z prawem jest pomówienie. Bardzo porównywalne konsekwencje. Mnie nie chodzi o to żeby bronić jednej czy drugiej strony. Skoro właścicielka konia nie zgadza się z diagnozą, twierdzi że została naciągnięta na zbędne leczenie to chyba nie ma nic przeciwko ujawnienia przez drugą strone jakie leczenie zostało przeprowadzone, tzn z czym się nie zgadza...
Tak się można przeciągać miesiącami. Najlepiej było by takie sprawy załatwiać osobiście między sobą, ale chodzi też o to żeby wiedzieć kogo ewentualnie w przyszłości unikać, a ciężko z lakonicznych oskarżeń wyrobić sobie opinie. Chyba właścicielka nie ma nic do ukrycia skoro sama zaczeła temat.
A propo kowali z Pawłem jest już chyba lepszy kontakt🙂
EDIT:gdzie w historii choroby są jakieś dane poza info że koń pacjent jest klaczą i właściecielem Pani Katarzyna? Chyba że już edytowane...
Dla mnie kopyta po Michale szału nie robią, o wiele bardziej wolę pracę Piotrka. Ale to tylko moje zdanie 🙂
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się