Byłam w Cichym Kąciku i całkiem mnie to zaskoczyło 😉 Fakt, że warunki bardzo kameralne ale koniki stoją sobie na pastwisku, które służy też za ujeżdżalnie i nie jest tragicznie 🙂 I blisko, ode mnie rowerem 10 minut 💘
Szczerze? Nie wiem. Pastwiska były na przeciwko tych dużych wieżowców, galileo i innych a wjeżdża się od Piastowskiej w tą wąska uliczkę, przy bulwarze.
Spędziłam u Hryńczuka dawno temu dwa lata, ale stajnię kojarzę nadal tylko z końmi brodzącymi w głębokim błocie... Jak tamtędy przejeżdżałam w zimie to aż żal było patrzeć...
ja jeszcze pamiętam paciora, jak stal z końmi w namiotach koło dzisiejszego schroniska na rybnej, zresztą z tymi namiotami to tez była osobna historia...
Diaforcię kochałam miłością absolutną 😍 Lidy niestety nie trawiłam 😉 Jeszcze Zuzia była kochana 😀 z tamtych czasów jedyną instruktorką, którą pamiętam oprócz mamy Karola była chyba Magda. Jeździliśmy w tereny do Mustanga - Magda na Lidzie, ja na Diaforze i jeszcze jeden chłopak na Zuzi, to były czasy 🏇