Sorry za OT. ale dzisiaj nie mogę wręcz wyjść z podziwu, jak nam się tu owocnie dyskutuje. Smoku , na tę intencję, trzeba coś obalić 😂 O kosztach operacyjnych, chorobach i kosztach ich leczenia, różnych przypadkach...Ciekawie się zrobiło. Jestem za kontynuowaniem takich rozmów 😅
nie można dać się zwariować, ale też nie można pisać bzdur dychawica świszcząca nie ma nic wspólnego z alergią czy kurzem, jest chorobą na tle neurologicznym
Ogórku ,ale też trzeba umieć czytać 🙄 Ja napisałem że dychawica świszcząca działa podobnie jak astma na ludzi. Masz problemy z oddychaniem i w zasadzie to koniec podobieństw . Ale oba przypadki pośrednio rzutują na serce i na płuca ,nie leczone pogłębiają zły stan zdrowia np , niedotlenienie . A skąd się to bierze to już problem weterynarzy ,moim problemem jest mieć taką wiedzę żeby udać się do właściwej osoby która pozwoli mi pozbyć się tego gówna . 😉 Jesteś weterynarzem ,to możesz tłumaczyć każdemu skąd to i dla czego , tylko po co ??? Ja mam ci podstawić konia ,uiścić rachunek i odebrać konia zdrowego . Czyż nie taki jest podział zadań ??? 🤣 Do tego żeby wyleczyć konia ,trzeba mieć podstawową wiedzę , znać swojego konia ( żeby zaobserwować niepokojące objawy ) potrafić wyleczyć z drobnych spraw które nie wymagają interwencji weterynarza i mieć portfel w którym są środki na opłacenie kompetentnej osoby .
Nie można się znać na wszystkim .!!!!
Hammer- To kontynuujmy , nie widzę problemu. Ja wbrew pozorom jestem ,normalny ,nie lubię tylko oszołomstwa i czasem reaguje alergicznie 🤣
czy ja napisałem, że to ty napisałeś 😉 czasem mi odbija, i próbuję prostować różne rzeczy na forum, przepraszam już nie będę 😎
E ,hej , nie obrażaj się 😲 Jak coś wiesz ,to podpowiedz koleżance , to jest bardzo cenne 🤣 Nie musisz jej robić wykładu , ale coś zasugerować ,to i owszem 😉
Ja tak prostowałem ,przepisy prawa na forum ,to zarobiłem kilkanaście ostrzeżeń ,parę uciszeń , mało brakowało zaliczył bym bana , a o ignorach to już nawet nie piszę . 🤣 🤣 😂 Ale już jest Ok , zszedłem na ziemię i jestem grzeczny . No może trochę bardziej grzeczny 😉
Smoku, sugerowanie ogranicza się tylko do 2 opcji: operować - nie operować. Nie naciągaj weta na internetowe porady 😀
Ależ właśnie nie naciągam i tylko tego oczekuję . Po co weterynarz ma mi objaśniać to czego się przez lata uczył ??? To jak on do mnie przyjdzie p jakąś usługę ,to mam mu ją objaśniać od poziomu molekularnego ???? Po co . Ja już napisałem ,krótkie uzasadnienie , dla czego ??? ,moja decyzja ,jego robota ,mój odbiór ,jego rachunek ,moje pieniądze i każdy wychodzi z bananem na ustach 🤣 🤣 🤣
Hm, tylko na tego banana nie ma 100% gwarancji, ani ja nie zażądam ani wet nie da. Jeśli operacja jest jedynym wyjściem sprawa jest prosta, jeśli nie - to nie kwestia 0 czy 1. Konsultowałam z 2 specjalistami - póki co opcja - nie operować.
Hm, tylko na tego banana nie ma 100% gwarancji, ani ja nie zażądam ani wet nie da. Jeśli operacja jest jedynym wyjściem sprawa jest prosta, jeśli nie - to nie kwestia 0 czy 1. Konsultowałam z 2 specjalistami - póki co opcja - nie operować.
Czyli jakaś opcja jest i została skonsultowana , więc też jest dobrze. 🤣
A'propo's , a dawali gwarancję że to się nie pogłębi ,albo że koń po pracy nie zejdzie na serce albo co innego z niedotlenienia ??? To już tak pytam tylko z ciekawości. Bo jak wiadomo ,każdy medal ma dwie strony . 🤔 czasem operować źle i nie operować jeszcze gorzej. Jak wisi widmo operacji ,a tylko odłożonej w czasie ,to czas z reguły nie jest sprzymierzeńcem 🙄
Tak czytam czytam i wychodzi ze ja to wogole ryzykant jestem:-P jak badalam swoja do kupna to wyszly czipy w dwoch nogach ipodejrzenie kissing spines, a ja sie splakalam, zadzwonilam do swojego weta na konsultacje, i mimo ze wszyscy sie pukali w glowe (oprocz weta) pojechala prosto "na warsztat". I mam cudnego zdrowego konia🙂 nie taki diabel straszny, medycyna naprawde poszla do przodu. 🙂
ciekawie się tu zrobiło ) i ja dodam swoje 'trzy grosze' bo do kosztów utrzymania muszę dopisać - koszty dojazdu weta do każdego zastrzyku . Dlaczego ? .... bo jak się okazuje przypadki się zdarzają ... a tzw' cięcia kosztów' mogą być już na 'amen' ...
Z dopłatą za korzystanie z placu nigdy się nie spotkałam Widziałam myjki , karuzele, solaria na żetony czy bilon. Słyszałam (nie widziałam osobiście) o podobnym systemie zapalania światła na hali. Ale korzystanie z normalnej infrastruktury jakim wg mnie jest ujeżdżalnia nigdy nie było płatne. Przepraszam - spotkałam się z płatnością za korzystanie z hali ale jedynie dla osób spoza ośrodka.
Właśnie ja też nie spotkałam się z opłatami za plac, dlatego zapytałam, bo usłyszałam o czymś takim i dziwnym mi się wydało. Solarium, myjka, hala - ok, rozumiem, to dodatkowe "cudo" no i dodatkowy koszt (prąd, woda). Ale płatny plac dla pensjonariusza? 8/
ciekawie się tu zrobiło ) i ja dodam swoje 'trzy grosze' bo do kosztów utrzymania muszę dopisać - koszty dojazdu weta do każdego zastrzyku . Dlaczego ? .... bo jak się okazuje przypadki się zdarzają ... a tzw' cięcia kosztów' mogą być już na 'amen' ...
Witaj Jolu 🙂, właśnie, przytoczyłam tragiczną historię klaczy, która padła po antybiotyku, można powiedziec - na katar prawie. Wychodzi na to, że koszt weta, leczenia to druga stała pozycja w kosztach konia - czynna albo teraz albo za chwilę.
Tak czytam czytam i wychodzi ze ja to wogole ryzykant jestem:-P jak badalam swoja do kupna to wyszly czipy w dwoch nogach ipodejrzenie kissing spines, a ja sie splakalam, zadzwonilam do swojego weta na konsultacje, i mimo ze wszyscy sie pukali w glowe (oprocz weta) pojechala prosto "na warsztat". I mam cudnego zdrowego konia🙂 nie taki diabel straszny, medycyna naprawde poszla do przodu. 🙂
Lardia - Ależ tak się najlepiej kupuje 🤣 🤣 🤣 Jak ma się coś zdarzyć to się zdarzy ,prędzej czy później ,a jak ma być zdrowa to będzie .Możesz zrobić TUV a potem koń padnie na kolkę czy coś innego. Więc to ryzyko ogólnie jest wpisane w posiadanie konia. A jak możesz kupić taniej konia i wziąć ryzyko na siebie ,to czasem warto. Idealnie zdrowych koni nie ma , jak już jest wszystko super ,to czasem pod kopułą nie równio a tego wet nie stwierdzi. Więc ,czlowiek który ma pojęcie często ryzykuję ( w zasadzie niewiele ,wiele czipów usuwa się przez artoskopię a to mało inwazyjne ,w zasadzie zabieg ) Poza tym możesz kupić konia zdrowego ,a po jakimś czasie okaże się że ma jakiś odprysk spowodowany urazem więc był zdrowy a potem nie jest . Ważne żeby mieć pojęcie i właściwie ocenić ryzyko. 🤣
Przyszło mi na myśl skojarzenie .Na Discovery Turbo Extra leci program Fani Czterech Kółek , można by zrobić podobny , Fani czterech Kopyt 🤣 🤣 🤣 Kupujesz zaniedbanego konia z czipami i z Rorerem a stajesz się posiadaczką pełnowartościowego wspaniałego rumaka . Możesz potem pokazać konia poprzedniemu właścicielowi 🤣
[quote author=_Gaga link=topic=1957.msg2074190#msg2074190 date=1398156390] Idealnie zdrowych koni nie ma , jak już jest wszystko super ,to czasem pod kopułą nie równio a tego wet nie stwierdzi.
Ale to stwierdzi kupujący próbując kilka razy konia przed zakupem, lub / i obserwując jego zachowanie na zawodach. [/quote]
Dopóki nie puszczą prochy 🤣 🤣 🤣 Bo to jeden przywiózł z Niemiec grzecznego misia a po paru miesiącach miał wariata w stajni . Bo to jedna kobyła skakała pod niebo a jak wiosnę poczuła to ciekła jak dziurawy garnek i na każdą łydkę działała jak dziurawy balon a do odejścia od koni trzeba było by użyć czołgu . A bo to jeden ideał na parkurze ,raptem nie skakał rowów ,a co jak koń ma epilepsję lub inne odjazdy które nie zawsze od razu można stwierdzić . Tak można wymieniać bez końca. Na regionalkach będzie chodził jak anioł bo nikt nie wie co on dostaje a potem ???? Nie wszystko można zobaczyć i wyczuć . 😉
Smok10, prochy puszczą po kilkunastu godzinach Można podpisać umowę tak, aby była opcja np tygodniowej / miesięcznej próby użytkowości konia z wszelkimi konsekwencjami ewentualnej kontuzji nie wynikającej bezpośrednio z urazów stwierdzonych wczesniej w TUV. Jesli sprzedający nie ma nic do ukrycia - zgodzi się na taki układ. Jeśli ma... nie warto kupować konia. W tymczasie można pojechać na zawody, sparring, trening w innych stajniach a i sprawdzić jak się achowa kobyłą podczas rui.
Problem polskiego treningu w wielu przypadkach wynika właśnie z braku profesjonalnych trenerów - i tak super niemiecki koń przestaje skakać nie ze względu na głowę, charakter, zdrowie czy... epilepsję - a błędy w pracy. Bywa i tak, że sprzęt niedopasowany i wiele miesięcy jeżdżenia na takim właśnie sprzęcie odbija się bezpowrotnie na zdrowiu...
Co do tej ostatniej choroby - ja się z epilepsją u koni nie spotkałam... i nie sądzę aby to była na tyle często występująca choroba aby zawracać ją sobie tak mocno głowę...
[quote author=_Gaga link=topic=1957.msg2074232#msg2074232 date=1398159040] Co do tej ostatniej choroby - ja się z epilepsją u koni nie spotkałam... [/quote] Podobno to można zoperować, tak jak astmę - tylko trzeba mieć dojścia i pieniądze 🙂
Epilepsjęzoperować? Przecież to choroba mózgu... U ludzi najczęściej nieoperacyjna, to gdzież u koni by operowano? nie pomieszało Ci się z czymś innym?
[quote author=_Gaga link=topic=1957.msg2074249#msg2074249 date=1398159785] Przecież to choroba mózgu... U ludzi najczęściej nieoperacyjna, to gdzież u koni by operowano? nie pomieszało Ci się z czymś innym? [/quote] Sugestia, że astmę można operować też już padła (wprawdzie w formie pytania, że u ludzi chyba nie, ale jednak) - więc czemu nie epilepsję? Mój sarkazm powodowany jest deklaracją naszego miłego kolegi, że weterynarz nic nie musi tłumaczyć klientowi, ma tylko zrobić swoje. Osobiście wolę, jak mi weterynarz w zarysie dla laika przedstawi diagnozę i przyczynę patologii - i wszyscy znani mi dobrzy weterynarze nie mają z tym problemu, a nawet chętnie to robią. Spotkałem kiedyś taki przypadek, że wada genetyczna została wyleczona za pomocą jednego zastrzyku - bo tak chciał rynek - więc uważam, że własną ignorancję należy zmniejszać w miarę możliwości, a nie epatować nią, także przed dziećmi, które też tu są.
Co ciekawe - ten cud zdarzył się osobie, która jest racjonalna i fachowa. Jednak - jak każdy poddana jest presji rynku. Z tego tez powodu dla mnie, a mam nadzieję i dla innych lepiej jest, gdy klienci są świadomi czego mogą oczekiwać - a to wymaga minimum wiedzy. Sprawność intelektualna autora tych wywodów jest na tyle duża, że potrafi sobie zaskarbić zaufanie i zgrabnie wybrnąć z głoszonych fantazji - niemniej nie wszyscy są tak pojętni - co może zakończyć się tym, że z racji skromnych zasobów znajdą się tacy, co będą konia z dychawicy leczyć podkradzionym komuś inhalatorem.