A patrzylas kiedykolwiek w rodowody koni zapisanych do ksiag niemieckich, holenderskich czy belgijskich? To wszystko sa mixy, przynaleznosc do ksiegi nie swiadczy o rasie w tym przypadku.
Ojciec mix: westf, old, hol, baw. Matka mix: KWPN, han, wlkp.
Biorąc pod uwagę związki rasowe w Niemczech czy zdajesz sobie sprawę, że ten ojciec to może być jeden i ten sam? W domyśle: dobry ogier obojętnie jakie rasy dostaje licencję na krycie w związku westfalskim, oldenburskim, holsztyńskim i bawarskim (tak jak Ty to wymieniłaś).
tajnaa No, to prawda 😉 karolina_ espana FirstLight Chodzi mi o to, że brakuje mi spójności w idei jak patrzę na ten papier. Wszystko zmieszane ze wszystkim, oczopląsu idzie dostać. Zdaję sobie sprawę z zagranicznych rodowodów jednak chyba nie ma ich co porównywać do miksów jakie zachodzą w "rasie" sp.
No ale właśnie piszemy Ci, że w przypadku ojca to nie musi być nic zmieszane, że związek rasowy nie oznacza rasy, że wszędzie mógł być przodek tej samej rasy kryjący w innym związku rasowym. A mix SP to ta sama zasada (oczywiście wykluczając krycie ślązaczki małopolakiem), ale poprawianie klaczy ras rodzimych ogierami zachodnimi - ponieważ nie ma u nas związku dolnośląskiego to się nie urodzi źrebak rasy dolnośląskiej, tylko zostanie wrzucony do worka koni półkrwi.
tuch, literki dziś nie mają specjalnie znaczenia. Jeśli zaś chodzi o zamysł hodowlany co do tego akurat osobnika to jest zacności. Ktoś dobrze wiedział co do czego chce dodać. Chyba że przypadkiem tak dobrze wyszło. W całej Europie, nie licząc hodowli niszowych, zamysły generalnie są dwa: "to" ma Skakać, albo "to" ma się Ruszać.
Tuch pisała o mixie koni szlachetnych a tu hucuł wskoczył na dużą kobyłę 😁
Mi właśnie chodziło o taki mix od czapy zupełnie. Kobyła z dobrym papierem pokryta... hucułem. Po czym to co wyszło pokryli wielkopolakiem (pewnie dlatego że jest tarantowaty).
tuch, w pierwszej chwili nie doczytałam "nie" w twoim poście 😡. No i przeglądam rodowody i myślę sobie: "Kurde, gdzie tu przypadek? Tu nie ma żadnego przypadku!" Dopiero zobaczyłam, że piszesz "nie przypadkowa". Zdecydowanie konkretne i sensowne zamysły. Nawet, powiedziałabym, rzadko spotykana konsekwencja.
Chyba się o jedno zero panu za dużo kliknęło 😉 Za dwie i pół stówki można się zastanawiać. Widziałam fajny przepis na zrobienie dla dziecka konika ogrodowego do zabawy, gdzie najfajniejszym elementem jest stare siodło 🏇
Serce mi się kraje 🙁 Wygląda na całkiem poczciwego konia. Szczerze, to szkoda, że tak daleko, bo przemyślałabym sprawę kupienia jej i doprowadzenia do normalnego stanu 🙁
Milla zgadzam się z Tobą. Ale to nie jest takie medialne jak targ koński, na którym konie wyglądają jak pączki w maśle i tak naprawdę coraz mniej trafia na mięso. Ale manipulacja medialna jest łatwiejsza, bo tak naprawdę to więcej osób zna targ z internetu niż z rzeczywistości.