Dobrze,że udostępniają może ktoś ją kupi i da dom. taki sposób wiązania koni jest powszechny wśródk handlarzy koni. Gorzej, bo nawet te konie sa w taki sposób wiązane. Ponoć grzeczniej stoją....
No tak. Za moich czasów się "puszczało strzałki" teraz się głucha. Ale jak nie można "głuchać" to ja też rezygnuję. A już miałam dzwonić. ... Z "niegłuchaniem" to ja nie potrafię nawiązać znajomości. Mam taką zasadę, że jak kogoś nowego poznaję to najpierw przez min. 3 tygodnie głuchamy do siebie. A tak to jak? No jak? Jak tu żyć.
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 31 października 2013 12:37
Dostałam wczoraj na gg wiadomość z zapytaniem, czy w okolicy mojego pensjonatu dla koni są wilki 🤔 Jak już pozbierałam szczękę z podłogi wygooglałam numer osoby pytającej i znalazłam ogłoszenie na błękitnym forum dla qniarek:
Poszukuję NIEPALĄCEJ osoby z małopolski której mógłbym dołożyć do zakupu konia i oboje zostalibyśmy jego współwłaścicielami . Warunki użytkowania konia są do uzgodnienia kontakt : Michał , tel 6xx xxx xxx , gadu gadu 8xxxxx
😜
EDIT: Idąc dalej tropem nr gg i nicku z forum znalazłam coś... coś. Popłakałam się ze śmiechu:
Witam wszystkich czytelników . Tak jak obiecywałem opisuje moje wrażenia z wizyt u hodowców koni , podczas których oglądałem i sprawdzałem zwierzęta przeznaczone na sprzedaż . Ogólnie jestem zadowolony z wizyt ponieważ dzięki nim mogłem zdobyć doświadczenie , które przyda mi się podczas przyszłych wizyt u innych hodowców gdy będę podejmowała decyzje o zakupie konia , choć ich przebieg nie był taki jaki sobie wyobrażałem . Moje spotkania to wg literatury pierwszy etap selekcji konia przed podjęciem decyzji o jego zakupie – sprawdzanie cech zewnętrznych ( budowa ciała i charakter). Tu nie jest potrzebny weterynarz bo wady zewnętrzne można wykryć samemu po przeczytaniu literatury i konsultacji z innymi hodowcami. Przed tymi spotkaniami zdobywałem wiedze o kupowaniu konia z literatury i od Was , drodzy znajomi za co Wam dziękuje . Podczas wizyt zrobiłem zdjęcia i kręciłem filmy które opublikuje w najbliższym czasie . Proszę Was drodzy czytelnicy o komentowanie przebiegu spotkań ( kto co zrobił źle , jak powinno to wyglądać dobrze itp.) wasze opinie bardzo mi pomogą w przyszłym wyborze mojego „kochanego czterokopytnego” : Oto jak przebiegały testy: 1. Miałem złe spodnie . Wykonane ze sztruksu z szerokimi nogawkami i przez to nie mogłem wsiąść na konia. Dobre spodnie ( ubrudziły się u dołu ) . Właściwe spodnie to bryczesy/leginsy albo taktyczne ( takie jak mają Policja , wojsko i organizacje paramilitarne). 2. Hodowcy byli nieprzygotowani na moją wizytę. Teren na którym musiałem testowac konia uniemożliwiał przeprowadzenie wszystkich testów . 3. Hodowcy decydowali o przebiegu moich testów . W literaturze pisze że to klient decyduje o przebiegu spotkania z hodowcą . 4. Presja czasowa właścicieli koni bo im się spieszyło do innych zajęć Teraz opiszę przebieg poszczególnych spotkań . Zdjęcia koni w albumie „Test Koni” . Filmy oznaczone nazwą konia z raporu testu ( np. „wałach SP ,3.5 roku , brązowy „). ZE WZGLĘDU NA MOŻLIWOŚĆ POTENCJALNYCH PROCESÓW SĄDOWYCH ORAZ SZACUNEK DLA LUDZI WSZYSTKIE DANE IDENTYFIKACYJNE STAJNI i HODOWCÓW SĄ TAJNE . HODOWCA 1 ( wałach SP ,3.5 roku , brązowy ) a) Brak możliwości jazdy na koniu bo na ujeżdzalni było błoto i jeden z hodowców bał się że Kon będzie miał kontuzje . Ale wzdłuż stajni był suchy ogrodzony teren ok. 30 m długi i można było jeździć stepem i kłusem .Wiem to bo hodowca kłusował i prowadził stępem konia na tym samym terenie. W książkach piszą że mam prawo pojeździc na koniu podczas testów .
Nie wiem, czy mogę linkować czyjś profil na fb, w każdym razie jest tego duuuużo duuuużo więcej, gdyby ktoś chciał 😁
Czytanie czytaniem, ale niewiedza na temat tego, że jak się jedzie oglądać konia i na niego wsiadać, to się zakłada bryczesy, w moich oczach tego pana kwalifikuje jako totalnego laika. 😉 No i jak się jedzie z zamiarem sprawdzenia konia pod siodłem, to wypadałoby jednak hodowcę uprzedzić, bo on naprawdę może mieć inne obowiązki (chociaż w przypadku takiego klienta to też bym pewnie wolała mieć inne obowiązki :cool🙂... Na przyjazdy "z zaskoku", celem sprawdzenia, czy koń nie został poddany jakimś szczególnym "zabiegom" (nie wiem, nie dostał pasty uspokajającej albo zastrzyku, żeby zamaskować kulawiznę, cokolwiek) i tego, jaki jest faktycznie na co dzień, jest czas później, jak już się mniej więcej zdecydujemy, że tego i tego konia bierzemy ewentualnie pod uwagę. Przynajmniej w moim odczuciu. Co prowadzi do wniosku, że pan owszem, literaturę czytał, ale przyswoił podane tam informacje chyba dość wybiórczo.
Koleś sobie chciał pojeździć (przepraszam, przetestować sprzedawane egzemplarze), ale nie wie, że do tego potrzebne bryczesy i myśli, że jedną z maści jest "brązowy"? No, ja bym w życiu na konia takiego delikwenta nie posadziła. Czy on w ogóle choć raz lonżę zaliczył? Czy tylko czytał literaturę?