Forum konie »

Motywacja. Co kieruje końmi?

A może koń , znany przez ciebie ,miał uraz do Trailera ?  Tego nikt nie wie .
  Ważna sprawa jest opisywanie też poszczególnych przypadków , tylko na obserwacji wysnuwa się wspólny mianownik . Mów o całej populacji , nie znając jej osobników , trudno . Czyżby badacze ,zajmujący się "populacjami " nie znali ich podstawowych" komórek"'.? Po to się rozmawia by wyciągać wnioski , tym bardziej , że dziedzina , o której rozmawiamy jest bardzo ale to bardzo młoda , jeszcze latami będzie ludzkość nurtowała , Dlategotez tet nie zniechęcaj  do dyskusji . Pozdrawiam i do tej pory dziękuję za wypowiedzi
nie zniechecam, chce uniknac bledu, ktory popelniaja np moi znajomi, ktorzy maja psa tej samej rasy co moj. Jak sie ktos na naszym forum pyta o charakterystyke psow tej rasy, chetnie opowiadaja, nie zwracajac uwagi,ze maja tylko swoje psy do obserwacji,a w dodatku jest tych psow w Polsce malo, wiec ciezko na ich podstawie oceniac rase.

No ale masz racje, ze musimy czerpac doswiadczenie na podstawie tych koni, ktore znamy, bo jak nie byloby to gdybanie :-) (ale badacze chetnie posluguja sie statystyka, nawet jezeli maja mala liczbe obserwcji usiluja uogolnic przepuszczajac wyniki przez testy, wykresy itp)
Z tymi psami , to masz święta rację .ok zgadzam się. Brakuje nam testów i naukowych doświadczeń , oj brakuje nam .
  Wiem , że nie na temat , ale mam pytanie ; co to za rzadka rasa psa ?
A tak jeszcze do wolnej woli konia : śledziłam kiedyś polskie konie , zasłużone w sporcie ( MP , ME , IO itd.) , nie mogło też zabraknąć wypowiedzi ich jeźdźców. Nie zapomnę wywiadu z jednym  ze znaczących jeźdźców , który tak mówił o swoim koniu ; " - kiedys mój koń nie mógł  pojechac na zawody , widzac jak szykuja sie inne konie czy tez ludzie do wyjazdu , on(koń) szalenie skakał po boksie , wyprawiał cuda , by tylko muc pojechać .
( podkreślam , że jeździec poważny siedzący w temacie jeździeckim) I dlatego pytam się  ; skąd takie zachowanie , jak wytłumaczymy " wolna wolę " konia , jego świadomości czy tez chęci pojechania na zawody -- do tych wszystkich , którzy neguja teorię ; kon nie ma swego ego


To akurat jest bardzo proste do wytłumaczenia i nie ma nic wspólnego z posiadaniem ego, czy jego brakiem 😀

To przemożny instynkt stadny , który powoduje, ze koń gdy ma zostac sam w stajni - szaleje
Ale tak łatwo dorobić do tego pasującą człowiekowi teorię 😉
Ten instynkt wykorzystuje się przeciez w szkoleniu mlodego konia, bo on w stadzie idzie chętnie..

Bywaja tak silne związki nawet między dwoma tylko końmi, że oddzielenie ich jest bardzo silnym stresem dla takich osobników, a przynajmniej jednego.
Ja mam taką sytuację od wielu lat , więc znam ten problem calkiem nieźle. :/
No dobrze , instynkt stadny , zapewne wzięłabym pod uwagę , że końskie 'weterany", które połowę życia spędziły na wyjazdach , w obcych stajniach ,
mający do czynienia z przeróżnymi końmi co " drugi dzień" a tu nagle ciągotki i chęć jazdy na zawody , bo inne konie się wybierają ? Tak , może być , że na zasadzie przyjaźni , o czym piszesz , ale przyjaźń między końmi ... to przecież takie człowiecze . pozdrawiam 
ale przyjaźń między końmi ... to przecież takie człowiecze . pozdrawiam 


Chyba piszę niezrozumiale 🙁
Nigdzie nie pisałam, ze konie nie maja uczuć , natomiast sprzeciwiałam sie przypisywanie koniom ludzkich zachowań, czy motywacji.
Znam kilka przypadków naprawdę silnych związków uczuciowych między końmi.
Wałach i klacz w stadzie 4 koni - zawsze razem, często przytuleni szyjami.
Kiedy klacz musiała  stac w angielskiej stajni  ( miala okienko) z zalecenia lekarza, to jej przyjaciel stał godzinami pod okienkiem, znosząc jej frustrację.
Mało tego , jak reszta koni znikała z jej oczu, to tak długo pracowal, az przygonił je w pobliże stajni.

Znam też bardzo silnie związana uczuciowo matkę z córkę- obydwie po kilkanaście lat w stadzie kilkunastu koni.

U mnie Kuba szaleje jak kuc pojedzie sam w teren.
To jest naprawde przykry widok.
Rży rozpaczliwie , chrapie głosno i biega w kółko pasażując - na dodatek cały spocony. 
Nie wiem co byłoby , gdyby je rozdzielić.
guli , szanuję twoje poglądy , aczkolwiek mam wielką prośbę do ciebie ; czy masz określenie pojęciowe na tzw. silny związek między końmi ?
  w jednym słowie ,może? dziękuje za ewentualną odpowiedz . Bardzo mi byś pomogła
  Tak juz z innej beczki ;
  jeszcze do motywacji ,osiąganą batem ( do tych , którzy biją konie) . Poglądy pani TT
http://www.ttouch.home.pl/www/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=37&Itemid=53
Szalenie podoba mi się szacunek jakim TT obdarza swoich czworonoznych przyjaciół
Fajnie, ale drgawek dostaję, gdy coś w pierwszych zdaniach zawiera nieprawdę! U koni w naturze nie występuje agresja?  🤔wirek:

tet Gratuluję Ci dwóch rzeczy: poczucia humoru i tego, że zajęłaś się psami a nie końmi  🙇
BTW: znasz kogokolwiek?, kto jeździ konie nie swoich znajomych?  🤔 Bo jeśli nawet na początku tylko "z polecenia" - to szybko jest się znajomymi i już.
tak Halo, jezdzilam konie swoich pracodawcow, moi znjomi jezdza konie pracodawcow, zatrudnianym jest sie na podstawie wynikow i jazd testowych, na umowe o prace, a nie po szkole wsiada na konika kolegi nze stajni.
  Ja tez sie ciesze, ze zmiany drogi zyciowej, jezeli tylko moge miec prosbe, jak juz bedziesz w pierwszej 10 jezdzcow swiatowych, rzuc o tym info na forum.
Zwierzeta odczuwaja emocje, tak proste jak np strach, ale i bardziej skomplikowane jak wiezi stadne lub rodzinne (miedzy klacza a zrebakiem), tak jak inne zwierzeta obdarzone inteligencja maja swoje sympatie i antypatie, sa konie z ktorymi lubic sie nie beda i beda pastwiskowi kumple. Jest to wytlumaczalne hierarchia w stadzie, nie beda sie lubic dwa konkurujace ogiery albo rownie konkurujace klacze, ale mlodziez zwykle laczy sie w grupy.
Znam tez przypadek swini mieszkajacej z koniem, ktora wpadala w rozpacz, kiedy kon wychodzil. Przecietny pies jest co najmniej zanipokojony, gdy zostawia sie go przed sklepem. To nie trzeba tlumaczyc poprzez pryzmat ludzkich uczuc, ale zwierzeta tez przeciez odczuwaja podobne emocje. Nie trzeba ich tylko tlumaczyc w ludzki sposob.
Bardzo bym chciała, by ktoś przyjechał, zobaczył jak mój koń pilnuje w stadzie kolejności jedzenia siana z kulki i picia z wanny i jaki przy tym jest nieagresywny :P konie posługują się siłą i przemocą między sobą i kropka.
, aczkolwiek mam wielką prośbę do ciebie ; czy masz określenie pojęciowe na tzw. silny związek między końmi ?
  w jednym słowie ,może? dziękuje za ewentualną odpowiedz . Bardzo mi byś pomogła
 


Niestety nie znam tego określenia, bo ludzkie słowa mają ludzkie znaczenie .
I w tym jest największa trudność , dlatego nie potrafimy opisać zachowań innych gatunków innymi niż nasze znaczenia 🤔

A to może być niebezpieczne , bo zaczynamy traktować konie jak ludzi przypisując im nasze potrzeby i emocje.

A te potrzeby są absolutnie odmienne od naszych- chyba zgodzisz się z tym.
One nie potrzebują  domów ,ubrań, mebli , pieniędzy,  doznań z podróży , wykwintnego jedzenia  .

"Wyścig szczurów" jest im obcy i niezrozumiały, potrzeba sławy i wyników sportowych- też.
Przeżywają silne związki uczuciowe, ale mocno wątpię, czy potrafią te uczucia przenieść na inny,  bardzo odmienny gatunek, czyli ludzi.
Ja nie powiem, że mnie konie kochają, tylko dlatego, że trwają przy mnie , rżą na mój widok, czy okazują inne pozytywne ( w sensie ludzkim ) emocje.
Ja jestem przekonana, że widzą we mnie dostarczycielkę jedzenia i bezpieczeństwa , zapewniającą im dużo spokoju, czasem potrzebną ( wg mnie) dawkę ruchu.
W żadnym wypadku nie stwarzam im zagrożenia , więc jestem do zaakceptowania 😀
Jestem też przekonana, że cały czas komunikują się ze mną , z lepszym lub gorszym skutkiem
Koni  życie  jest raczej proste:
Schronienie, jedzenie ,stałe miejsca i czynności , które nie budzą niepokoju są znane i niegroźne.
Konie uwielbiają uporządkowany i nudny świat , pełen spokoju.

Nie mogę teraz znaleźć postu Tet  , opisującym potrzeby koni- ja uważam bardzo podobnie.
Koń zadowolony z życia, to nie ogier przed skokiem na klacz, czy  wtedy , gdy musi bronić stada ( bo to jest zadanie jego) , bo te ostatnie czynności wynikają z zagrożenia , czyli złych  emocji i ta piękna mowa ciała w tej sytuacji wcale nie oznacza zadowolenia z życia- wprost przeciwnie .

Koń zadowolony, to koń drzemiący , bądź leniwie przesuwający się po pastwisku  😀
Rzeczywiście brak motywacji do pracy.
Oczywiście, jak stale przez dłuższy okres codziennie pracuje, to i do tego przyzwyczai się , a jeśli ta praca nie sprawia mu zbyt dużych ( jak dla danego konia) wymagań, nie sprawia bólu - to wcale nie buntuje się.
Dziwiłam się, że często po zakończonej jeździe mój koń po rozsiodłaniu stoi w tym samym miejscu przez długą chwilę i często drzemie.
Teraz myślę, że przerwałam mu drzemkę jazdą, a po skończeniu on do niej wrócił 🤣
 

Cejloniara oczywiście, że konie podgryzają się, pilnując swojego miejsca w stadzie- tylko , czy to jest zachowanie agresywne ?
  😉
Agresja (łac. aggresio – napaść) to w psychologii  określenie zachowania ukierunkowanego na zewnątrz lub do wewnątrz, mającego na celu spowodowanie szkody fizycznej lub psychicznej.

Wyróżniana jest m.in.:

    * agresja wroga – agresja, która ma na celu zranienie lub zadanie bólu.
    * agresja instrumentalna – agresja służąca innemu celowi niż zranienie lub zadanie bólu, np. zastraszenie, usunięcie konkurencji itp.
    * agresja prospołeczna – chroniąca interesy społeczne, obrona
    * agresja indukowana – powstająca w efekcie psychomanipulacji.
    * agresja odroczona
ja zauważyłam podstawową motywację która pomaga w szkoleniu konia: pochwały i chęć zadowolenia człowieka  by pochwałę uzyskać.

To dość łatwo ocenić - czy dany koń jest łasy na pochwały czy nie.

Pochwałą jest dla mnie pochwała głosowa, pochwała głosowa + pogłaskanie po szyi, smakołyk, pochwała głosowa + chwila stępa na luzie.

Jeśli koń reaguje na te pochwały - widać że go to cieszy i niemalże taki dumny się robi że coś dobrze zrobił -  to dobrze to wróży na przyszłość.

Jeśli nie - a też się to zdarza - że koń jest taki autystyczny prawie, totalnie olewa i pochwały czy przygany - to wtedy przyszłość w sensie szkolenia takiego konia maluje się w czarnych barwach.
Agresja (łac. aggresio – napaść) to w psychologii  określenie zachowania ukierunkowanego na zewnątrz lub do wewnątrz, mającego na celu spowodowanie szkody fizycznej lub psychicznej.

Dzięki za definicję 🙂
Choc oczywiście to definicja , którą napisał człowiek i celu wyróżnienia zachowań ludzkich , ale stosuje się ją także do zachowań innych gatunków.

I ta ogólna definicja mówi o celowości , czyli spowodowanie szkody
 

Wyróżniana jest m.in.:

    * agresja wroga – agresja, która ma na celu zranienie lub zadanie bólu.
    * agresja instrumentalna – agresja służąca innemu celowi niż zranienie lub zadanie bólu, np. zastraszenie, usunięcie konkurencji itp.
    * agresja prospołeczna – chroniąca interesy społeczne, obrona
    * agresja indukowana – powstająca w efekcie psychomanipulacji.
    * agresja odroczona

Widzę, że podkreśliłaś agresję instrumentalną, czyli uważasz, że taka występuje w  relacjach końskich.
Może tak jest w odniesieniu do obrony własnego miejsca w stadzie, co zawsze wiąże się z pierwszeństwem jedzenia.

Ale wrócę do ogólnej definicji.
Czy podgryzanie wzajemne zresztą , ma na celu spowodowanie szkody na końskim ciele?
Musze powiedzieć, że nie widzę u swoich śladów zębów na ich ciałach.
A to podgryzanie występuje często, jeśli poprzednik idzie zbyt wolno.
Oczywiście, przeważnie kuc to robi, bo to typowe  zachowanie ogiera , którego głównym zadaniem jest pełnienie straży, a w czasie ruchu stada to on popędza maruderów i strzeże tyłów..

Nie widziałam w Kuby ( wałacha) żadnego miejsca z wyrwaną sierścią, juz nie wspominając o ranie.
Za to ja takie podgryzanie odczułam bardzo boleśnie.
A przecież kuc nie chciał mi zrobić krzywdy, tylko na ciasnej ścieżce pod górę idąc za mną, po prostu popędził mnie , żebym nie blokowała przejścia.
Postąpił tak samo, jak często postępuje wobec Kuby , tylko moja skóra jakby odmienna 🤔
Przez tydzień wylewy podskórne powiększały się i przybierały coraz ciemniejszy kolor.
Oczywiście, że instynktownie pacnęłam go po pysku- czyli skarciłam za jego zachowanie zgodne z rolą, jaką mu wyznaczyła natura.
Głupie.
[quote author=Texas link=topic=18674.msg520191#msg520191 date=1268675161]
Nie zapomnę wywiadu z jednym  ze znaczących jeźdźców , który tak mówił o swoim koniu ; " - kiedys mój koń nie mógł  pojechac na zawody , widzac jak szykuja sie inne konie czy tez ludzie do wyjazdu , on(koń) szalenie skakał po boksie , wyprawiał cuda , by tylko muc pojechać .
( podkreślam , że jeździec poważny siedzący w temacie jeździeckim) I dlatego pytam się  ; skąd takie zachowanie , jak wytłumaczymy " wolna wolę " konia , jego świadomości czy tez chęci pojechania na zawody -- do tych wszystkich , którzy neguja teorię ; kon nie ma swego ego


To akurat jest bardzo proste do wytłumaczenia i nie ma nic wspólnego z posiadaniem ego, czy jego brakiem 😀
To przemożny instynkt stadny , który powoduje, ze koń gdy ma zostac sam w stajni - szaleje
[/quote]

Też tak uważam.
Chciałabym zapytać tego znanego zawodnika, czy gdyby zacząć wyprowadzać inne konie ze stajni, nie na zawody, tylko po prostu na padok, to jego koń by nie szalał zostając sam w stajni. Czyli czy odróżnia wyjazd na zawody od wychodzenia ze stajni w innym celu...?

Też tak uważam.
Chciałabym zapytać tego znanego zawodnika, czy gdyby zacząć wyprowadzać inne konie ze stajni, nie na zawody, tylko po prostu na padok, to jego koń by nie szalał zostając sam w stajni. Czyli czy odróżnia wyjazd na zawody od wychodzenia ze stajni w innym celu...?


A gdzie napisano, że ze stajni wywożono na zawody wszystkie konie oprócz tego jednego? Bo tylko taka sytuacja byłaby właściwym odniesieniem do  porównania do wyprowadzania koni na pastwiska.

Znałam osobiście konia, który świrował jak widział, że kumple ładują się do trailera a on zostaje. Nie sam. Pół dnia potrafił spędzić przy ogrodzeniu pastwiska. Mimo, że nie był tam sam. Kompletnie nie pojmował znaczenia słowa "emerytura".

Znałam osobiście konia, który świrował jak widział, że kumple ładują się do trailera a on zostaje. Nie sam. Pół dnia potrafił spędzić przy ogrodzeniu pastwiska. Mimo, że nie był tam sam. Kompletnie nie pojmował znaczenia słowa "emerytura".


Jeśli używasz słowa "kumple", to już sugerujesz , że  akurat jego stado ( nawet jeden koń)  odjeżdżał , a on zostawał sam.
A właściwie co dziwnego jest z spędzaniu kilku godzin przy ogrodzeniu?
Przeciez nie biegał jak szalony okazując oznaki stresu- stanie  u koni to  jest oznaką spokoju , nie podniecenia.

I skąd u konia ma być znane pojęcie " emerytura"?
To od razu sugeruje, że koń w czynnym sporcie , utrzymywany w warunkach kompletnie odmiennych od właściwych jego gatunkowi, a właściwie wbrew nim , jest  wyznacznikiem naturalnych potrzeb końskich.

To tak, jakby zachowania zwierząt w zoo były podstawą do opisywania ich zachowań na wolności.

Przypuszczam, że gdyby wszystkie konie były użytkowane sportowo , to za kilka tysięcy lat gatunek ten ewoluowałby w  zupełnie inny gatunek.

Mam nadzieję, że tak nie stanie się.
guli Liotści  🙇 co daje ci prawo decydowania, co jest "naturalne" a co nie? Np. w odniesieniu do psów zdarzają się określenia "zdziczałe hordy" - czy powinniśmy dążyć do tego, żeby wszystkie psy były "zdziczałe"?
Konie udomowione to konie udomowione. Kropka. Nic nie jest wtedy "naturalne" (np. bycie wałachem).
Interakcja z człowiekiem w żadnym razie nie jest "naturalna". A przecież zachodzi od x wieków, nawet nie wiadomo dokładnie od kiedy. W rezultacie konie domowe różnią się od dzikich koniowatych i to sporo.
A faktycznie współczesne szlachetne konie sportowe - to jakby jeszcze coś innego (przemiana pokoleń u koni jest szybka). Chciałbym wiedzieć, co sprawia, że reakcje takich koni są tak zmodyfikowane względem potocznych wyobrażeń o "naturze" koni?
EluPe Mam 100% zgodne obserwacje. Może dla części koni interakcja z człowiekiem jest bardzo ważna? W zabawie, pracy? )bo nie zawsze osoba pracująca z koniem jest dającą paszę, zapewniającą lokum...) To bardzo możliwe, bo przecież takie konie były "popierane" przez człowieka, chętnie rozmnażane. A te niewspółpracujące... kończyły (i kończą  🤔mutny🙂 różnie  😕
Julie Zaręczam, konie doskonale odróżniają wyjazd na zawody od innych sytuacji. Jakimś cudem odróżniają nawet rangę zawodów, albo - czy zawody, czy tylko jakiś pokaz? Nie wiem - może na skutek empatii i lepszego niż podejrzewamy "odczytywania" ludzkich emocji?
tet Nie znałaś swoich pracodawców?  😀iabeł: No, no - tajemnicze  😁
Może dla części koni interakcja z człowiekiem jest bardzo ważna?

no właśnie - niektóre konie lubią być nagradzane pochwałą człowieka.

Ale czy ta interakcja z człowiekiem jest aż tak ważna to nie jestem pewna. Wiem że jak koń ma swoje stado to zapewne woli ze stadem na łące zostac niż interakcjować się z człowiekiem.
W moim przekonaniu koń nie jest zjadaczem trawy z jednej a producentem bobków z drugiej strony.
Chyba, że ktoś takie relacje z koniem sobie zbuduje szanując jego naturalność .
Gdybym sądziła, że koń nie ma życia wewnętrznego , motywacji, ambicji, słabości, oczekiwań,wahań –a jedynym środkiem komunikacji ma być bacik – wolałabym mieć  motor.
Lubię to szukanie wspólnego języka z końmi. Troszkę ja zerkam na uszy a troszkę koń zerka czy się uśmiecham.
Dużo gadamy ze sobą i  staramy się budować takie MY . Team –znaczy.
Temu,kto tego nie doświadczył –współczuję.
Ela Py napisała: „Jeśli koń reaguje na te pochwały - widać że go to cieszy i niemalże taki dumny się robi że coś dobrze zrobił -  to dobrze to wróży na przyszłość.

Jeśli nie - a też się to zdarza - że koń jest taki autystyczny prawie, totalnie olewa i pochwały czy przygany - to wtedy przyszłość w sensie szkolenia takiego konia maluje się w czarnych barwach.”
Strasznie duże uproszczenie. Na dodatek cechujące osoby, które potrafią super pracować ale tylko z jednym rodzajem koni. Oczywistym jest, że staramy się podpasować zachowania konia do naszych potrzeb, ale warto też czasem podpasować siebie pod konia. Jeśli w efekcie nieodpowiedniego traktowania koń zatracił (bo nie wierze, że nie miał jej od urodzenia) chęć współpracy to rolą szkoleniowca jest tą chęć w koniu obudzić. Trening nie dzieje się tylko w  zakresie fizycznym ale i w psychicznym. Chyba się zgadzamy, że rozluźnienie fizyczne zaczyna się do rozluźnienia psychicznego? Zakładanie z góry, że szkolenie takiego konia jest w czarnych barwach wynika chyba z małej wiedzy o nich, a co za tym idzie braku wiary w ich możliwości. Nie mówię tego dlatego, że mi się tak wydaje, ale dlatego, że przygotowywałam do zajeżdżania klacz po Elfie, świruskę taką, że 4 osoby były potrzebne do prowadzenia z pastwiska do stajni, do tego bardzo agresywna. Ta klacz potem wygrała test dzielności z najwyższą oceną za pracę pod jeźdźcem. W KP jeszcze przeczytałam „bardzo dobrze i chętnie współpracująca klacz”. Ale to było dawno bardzo. Może 8 lat. Zajęło mi to 3 miesiące – praca na lonżowniku i spacery w ręku.
Absolutnie nie będę się kłóciła, że do sportu preferuje się konie tzw. jezdne, mające predyspozycje tak fizyczne, jak i psychiczne. Nie oczekuję, że sportowcy będę godzinami zajmować się jakimiś lękami, czy wielce wrażliwymi końmi, bo realnie rzecz biorąc nie mają na to czasu. Znajdowaniem klucza do takiego konia może się pobawić jakiś nawiedzony rekreant lub uzdolniona luzaczka Slothaka (w ostatnim wywiadzie opowiadał, jak dobrze radziła sobie z jego jakąś trudną klaczą). Sytuacja się zmienia, gdy fizyczne uzdolnienia konia są tak duże, że warto porzucić czarne barwi wizji szkolenia takiego konia i uwierzyć, że się jednak ma na tyle mądrości, miłości, wrażliwości i stanowczości, by z tym fantem coś ugrać i osiągnąć.
Odnoszę się do postów wcześniejszych (dużo pracuję i troszkę straciłam wątek)
tet Nie potrafią obecnie żadne konie żyć na tzw. "wolności". Żyjące w USA mustangi są kwartalnie "wyłapywane" ze stada po to aby ... skorygować im kopyta, ponieważ utraciły możliwość ścierania rogu samodzielnie. (Bardzo byłam tym zaskoczona). To samo dotyczy dożywiania i szczepień.

Zdaję sobie też sprawę, że konie nie posiadają "emocjonalności" jako takiej, jednak posiadają odczucie bezpieczeństwa. Przykład:
Jestem w klinice ze swoim ogonem. Zostawiam go weterynarzom. Ogon się denerwuje. Wołają mnie weterynarze. Wracam. Ogon się nie denerwuje.
Przykład:
Podróżuje ogon trailerem. Denerwuje się. Jadę trailerem z ogonem - nie denerwuje się.
Przykład:
Stawiam ogona na myjce. Odchodzę. Tka. Denerwuje się. Tka i wygląda z myjki. Wracam. Stoi spokojnie.

Wydaje mi się że chodzi o to, żeby wzbudzić w koniu największe możliwe poczucie bezpieczeństwa, zaufania. Koń przekonany że nasze towarzystwo jest gwarancją bezpieczeństwa będzie zawsze ZMOTYWOWANY - dlatego żeby to bezpieczeństwo osiągnąć.
Jednym zdaniem: Jeździec = zaufanie = bezpieczeństwo => motywacja. 😉

Julie  :kwiatek: Aż mi się łezka w oku zakręciła: Dzięki! Staram się. :kwiatek:
Strasznie duże uproszczenie.  Zakładanie z góry, że szkolenie takiego konia jest w czarnych barwach wynika chyba z małej wiedzy o nich 

ty za to jako niezaprzeczalny ekspert  z racji tego że jak sama piszesz że przygotowywałam do zajeżdżania klacz po Elfie, może mi pokrótce wytłumaczysz jak z koniem któremu totalne obojętne są pochwały pracować (jak go zmotywować do współpracy)
[quote author=lets-go link=topic=18674.msg521023#msg521023 date=1268750197]
tet Nie potrafią obecnie żadne konie żyć na tzw. "wolności". Żyjące w USA mustangi są kwartalnie "wyłapywane" ze stada po to aby ... skorygować im kopyta, ponieważ utraciły możliwość ścierania rogu samodzielnie. (Bardzo byłam tym zaskoczona). To samo dotyczy dożywiania i szczepień.
[/quote]

A to ciekawe, mozesz powiedzieć skąd wzięłas te informacje? Jestem dosyć na bieżąco w temacie, bo siedzę na liście bosokopyciarzy, głównie amerykańskich. O mustangach mówi się często. Jesli chodzi o temat kopyt, to zwykle wyglada to tak, że te, które się wyłapie, po kilku tygodniach mają kopyta do korekcji (to normalne), ale te, które latają luzem, nie są obsługiwane.

Co więcej, jedna z grupowiczek opowiadała o swoich czterech koniach (oswojonych), które mają wybieg na kamienistym terenie, sporo ruchu i ona ich kopyt nie dotyka - tylko ogląda kopyta i czyści. Na poczatku coś próbowała robić (werkować) ale zauważyła, że bez jej ingerencji chodzą lepiej (np. w zimie się nie ślizgają). Napisała posta o tym, jak się zmienia kształt kopyt w zależności od warunków. Wrzucałam go do wątku o naturalnej pielęgnacji.

Skoro juz te jej konie "same się werkują", to mustangi z całą pewnością sobie z tym radzą, podobnie jak australijskie brumby. Nic nie słyszałam też o tym, żeby ktoś wyłapywał ok. trzydzieści tysięcy "niczyich" koni okresowo, żeby je szczepić (kto miałby za to płacić?). Z wyżywieniem też sobie radzą, tyle że trawę wyżerają krowom (które pasane są na publicznych ziemiach) dlatego dyskutuje się kwestie redukcji pogłowia (czyli wyłapania i odstrzelenia). No bo krówek biednych jest tylko kilka milionów, więc wiadomo, trzydzieści tysięcy mustangów mocno im zagraża.

Lekki offtopic - już znikam.
EluP, wlasnie zadalas to pytanie prosto, jakos nie umialam sama sformulowac. Jak pracowac z koniem "autystycznym", ktoremu wszystko w zasadzie wisi i powiewa? Bywaja takie, ktore bat tez nie wzrusza (no chyba zeby je skatowac, to moze by poruszylo, ale poruszamy sie w zakresie cywilizacji), jak go chwalic, aby zrozumial, ze akurat to cos co robi, robi dobrze (w zaleznosci od pogladow za to co robi zle korekta, lub brak nagrody).

Halo, ty sie zlituj, ja do mojego pracodawcy mowilam "prosze Pana", fakt ze go znam, nie czyni z niego znajomego. Pograzasz sie, a chcialas udawac profesjonalistke. Wez ty odpusc nocne siedzenie na necie i spakuj lepiej kredki, bo moze jutro w szkole bedzie plastyka? Konika sobie narysujesz...

Kon (Equus caballus), gatunek zyjacy na wolnosci (jak te mustangi, swoja droga to jak z nimi jest, zyja jeszcze dzikie konie czy szlag je trafil?), zostal udomowiony, nie przestal byc jednak tym samym gatunkiem, udomawiajac wilka i szakala czlowiek stworzyl nowy gatunek, ktory nie ma swojego naturalnego siedliska na wolnosci. Psy (Canis lupus familiaris) zdziczale nie sa dzikim gatunkiem, a konie na wolnosci sa w swoim naturalnym srodowisku - stad twierdze, ze naturalne dla konia jest zycie na wolnosci, a dla psa z czlowiekiem. Ale zeby to wiedziec, trzeba najpierw skonczyc podstawowke (uklon w strone Halo :ukłon🙂
ja zauważyłam podstawową motywację która pomaga w szkoleniu konia: pochwały i chęć zadowolenia człowieka  by pochwałę uzyskać.


Na 100 % trzeba się z tym zgodzić  🙂  np. zatrzymuję się i rozmawiam ze znajomą, a mój koń po chwili zaczyna się miękko cofać, tzn., że kombinuje, myśli: cofnę się, to mnie znowu pochwali.  😉
Cofanie jest jednym z elementów, który ćwiczyliśmy ostatnio.
Co innego mogło motywować mojego konia?  🤔
Powiem więcej, to jak mój koń odbiera pochwały motywuje też mnie i zachęca do nauki nowych elementów.

[quote author=guli link=topic=18674.msg520306#msg520306 date=1268680409]
[quote author=Texas link=topic=18674.msg520191#msg520191 date=1268675161]
Nie zapomnę wywiadu z jednym  ze znaczących jeźdźców , który tak mówił o swoim koniu ; " - kiedys mój koń nie mógł  pojechac na zawody , widzac jak szykuja sie inne konie czy tez ludzie do wyjazdu , on(koń) szalenie skakał po boksie , wyprawiał cuda , by tylko muc pojechać .
( podkreślam , że jeździec poważny siedzący w temacie jeździeckim) I dlatego pytam się  ; skąd takie zachowanie , jak wytłumaczymy " wolna wolę " konia , jego świadomości czy tez chęci pojechania na zawody -- do tych wszystkich , którzy neguja teorię ; kon nie ma swego ego


To akurat jest bardzo proste do wytłumaczenia i nie ma nic wspólnego z posiadaniem ego, czy jego brakiem 😀
To przemożny instynkt stadny , który powoduje, ze koń gdy ma zostac sam w stajni - szaleje
[/quote]

Też tak uważam.
Chciałabym zapytać tego znanego zawodnika, czy gdyby zacząć wyprowadzać inne konie ze stajni, nie na zawody, tylko po prostu na padok, to jego koń by nie szalał zostając sam w stajni. Czyli czy odróżnia wyjazd na zawody od wychodzenia ze stajni w innym celu...?
[/quote]

A ja bym się powstrzymała od opinii i myślę, że ten zawodnik wiedział co mówi, na koniach coś niecoś się chyba zna.
tak , Fanfan , dziękuję za zrozumienie .
Szanuję wszystkich sceptyków , ale należy dalej sie rozwijać i zastanowić się nad zachowaniami koni , które nie są typowe dla "konia" , które do tej pory są nam znane ;
Przed dwoma latami ( gdzieś w Niemczech) kobitka robiła przegląd łąk , nagle została zaatakowana przez rogowatego ( krowa albo byczek) . Kobieta nie miała dużo szans , nagle z pomocą przyszła jej kobyłka , która obroniła właścicielkę .Walczyła z bydlęciem . Jak wytłumaczymy zachowanie tej klaczki? Miłość i opiekuńczość do słabszych ? Czy też nienawiść do agresji ?
Z innej strony ; znana i do tej pory obserwowana sytuacja ;
Dzika lwica zaadoptowała antylopę , niestety , po konfrontacji z innymi lwami , kopytny zginął . Lwica zaadoptowała następną . Sytuacja jest obserwowana przez naukowców . Tak , jak już wcześniej pisałam , niezbadane są jeszcze motywy zwierząt . Musimy mieć uszy i oczy otwarte .
Z moich obserwacji wynika, że pewien procent ludzi nie chce widzieć emocji i myślenia.
Nawet jeśli widzą na własne oczy. Pierwsze z brzegu: zabawa wyłącznikiem do światła, "rozbieranie"
skomplikowanych zamknięć żarcia i - w przypadku przyłapania na przestepstwie udawanie "to nie ja".
To niewidzenie jest tym ludziom potrzebne. Na przykład do spokojnego bicia.

Jest jeszcze duży procent ludzi, którzy zgodnie ze społecznym tabu uważają np że:
konie nie posiadają "emocjonalności" jako takiej, jednak posiadają odczucie bezpieczeństwa.
Jakby poczucie lęku/bezpieczeństwa nie leżało w sferze emocji.
Ci - na szczęście - są czasem reformowalni.

tet: Jak pracowac z koniem "autystycznym", ktoremu wszystko w zasadzie wisi i powiewa?
Podobnie jak z bitymi. Zanim zaczniesz pracować musisz zbudować relację bez wymagań.
Sprawić, żeby koń cię zauważył, i żeby to zauważanie było wyraźne
("idzie On/Ona" a nie "idzie marchewka w kieszeni"😉
Całkiem niezłym początkiem złapania takiej relacji bywa zauważenie, gdzie konia swędzi.
Godziny spędzone w boksie i na wybiegu mogą pomóc. Pamiętaj, że nie zawsze pomogą, niektóre konie
bywają po takich przejściach, ze ich rezygnacja z kontaktu jest ostateczna.
Tak ohir , twoja ostatnia myśl nasuwa mi następna refleksję ; konie zrezygnowane , często poddają się , nawet śmierci ..Gdzie są tu instynkty -przetrwania ? ?..koń zdeterminowany  , pełen depresji , które prowadzą , nawet u ludzi ,do całkowitego" poddanie" się --nie jest  nam To znane ? Jak nazwiemy te odczucia" po ludzkiemu"? ,
Jako sceptyk , chcę to zrozumieć .
Po ludzkiemu(i zwierzęcemu tez, bo to zjawisko występuje u koni) tak jak pisałam wcześniej z tunridą, to tzn wyuczona bezradność.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się