Zupełnie nie interesuje mnie kogo na co stać, tylko raczej takie "psychologiczne" powody 🙂
Ja np jestem osobą, która może sobie pozwolić na kupowanie ubrań w sklepach a i tak większość kupuję w lumpeksach bo zwyczajnie to lubię 😉 Zamiast wydawać pieniądze na ubrania wolę wydać je na książkę, jakiś wyjazd czy wspomóc potrzebującą osobę/fundację. Jeżeli potrzebuję bardzo ciepłej kurtki czy butów to mogę wydać na to dużo pieniędzy. Teraz np zamówiłam buty trekkingowe w cenie, która mnie samą rozkłada na łopatki jak o tym pomyślę, ale wiem, że z tą ceną wiąże się jakość na której w przypadku długich zimowych wędrówek nie można oszczędzać. I o to chodzi - na funkcjonalność wydam pieniądze. Na sam wygląd - nigdy.
(A niektórzy wprost przeciwnie i właśnie interesuje mnie dlaczego 😀 Nie oceniam, które podejście jest lepsze, które gorsze itp)
Odnośnie ciuchów - kupiłam sobie ostatnio super kurtkę scotta za 340 zł! W sklepie 900 ("viva TK Maxx" 😀)
To tak jak ja ;D Jechałam na maraton i deszcz po drodze zaczął padać, wpadłam do sklepu i kupiłam sobie zimówkę Salomona za 399zł przecenioną z 1000zł. Viva TK Maxx 😀 kocham ten sklep, to taka kopalnia perełem 😍
A myślisz, że ja jakie? Daleko mi do dziewczyńskich strojów :P Chyba, że jest lato! A tak to dżinsy, bluza, adidasy, sportowa kurtka.. Nie mogę w necie znaleźć mojej kurtki! 🙁 Oglądałam też jedną Salomona, ale kosztowała 600, a nie miałam przy sobie tyle kasy.
smarcik a ja np. lubię się dobrze ubrać. Tylko tego nauczyła mnie mama, więc ciężko mi wytłumaczyć dlaczego tak mam. Na pewno głównym argumentem za tym, jak wyglądam na co dzień jest to, że muszę tak wyglądać. Praca w banku ode mnie tego wymagała, praca w BMW to samo. Teraz jestem na swoim i to w jakiej branży siedzę też ode mnie wymaga, żebym dobrze wyglądała. Oczywiście dobrze, nie zawsze znaczy drogo. Potrafię pójść i kupić sobie kieckę za 800zł jak mi zawróci w głowie. Potrafię kupić sobie buty za tysiaka. Na wesele upatrzyłam sobie buty za 1800zł i je kupię, bo tak sobie ubzdurałam. Ale potrafię też kupić totalną kopię sukienki (oryginał 1500zł) za 150zł, bo wiem, że założę ją dwa, trzy razy i bez sensu wydawać 1500zł.
smarcik- a czym to się różni od kupowania markowych padów czy derek dla konia? Zwłaszcza kiedy jakość nie koniecznie jest adekwatna do ceny? Przyczyna jest ta sama. Markowa rzecz daje nam większą radość, czujemy się bardziej wyjątkowi, "ładniejsi", należący do tej lepszej klasy, mniej tuzinkowi. Owszem, to brzmi pytko i głupio, ale właśnie TAK JEST, jakkolwiek by to nie brzmiało. Mając pad eskadrona z najnowszej kolekcji czuję się bardziej WOW niż jak wsiadam na stary, wyblakły pad- który może być sobie czysty i całkiem estetyczny. Tak samo jest z ciuchami i innymi przedmiotami. Nawet kiedy jakość nie dorównuje czasami baaardzo wygórowanej cenie. ( choć akurat w przypadku ciuchów różnica wn jakości zwykle jest wyraźnie widoczna)
Czasami potrafię iść i wydać masę kasy na coś, co czuję, że muszę mieć. A czasami mi szkoda i kupię używkę z allegro. U mnie nie ma reguły.
Kajula, tunrida dziękuję za odpowiedzi :kwiatek: Pytam, bo ja właśnie kompletnie nie mam takiego pociągu do markowych rzeczy chyba w żadnej dziedzinie życia, dlatego byłam ciekawa jak to działa 😉 Może faktycznie dużo zależy od wychowania i tego, do czego zostaliśmy przyzwyczajeni?
I o to chodzi - na funkcjonalność wydam pieniądze. Na sam wygląd - nigdy. No to podstawa, ale wiesz. Niektórzy są wychowani, mają pracę styl życia, że muszą być gordżys 😉
Pedo-kujko musisz iść i szukać. Można tam wykopać wszystko.
smarcik- Najnormalniej w świecie kiedy mam kurtkę dobrą, ładną, funkcjonalną za 200 zł czuję się w niej ok. A kiedy mam kurtkę tak samo dobrą, ładną i funkcjonalną, ale do tego bardzo markowej firmy, czuję się bardziej elegancka, zadbana. I mam ochotę bardziej o nią dbać, macać, dotykać. Po prostu radość z jej posiadania jest większa.
Mówię...zwykle szkoda mi kasy na takie wydatki, bo zawsze znajdę ciekawsze rzeczy do kupienia niż AŻ TAK markowe ciuchy, ale rozumiem chęć posiadania tych markowych. To uczucie nie jest mi obce. Nie jest mi niezbędne, ale nie jest obce.
Nie no.....co wy...? To trzeba wyjaśniać? Wydawało mi się, że to jasne i zrozumiałe dla wszystkich. Analogicznie do padów Anky czy Eskadrona. 😉 Oczywiście abstrahując od sytuacji kiedy a) rzecz markowa jest przepiękna i zakochaliśmy się w niej na zabój b) pracujesz na takim stanowisku, że MUSISZ tak wyglądać i tak się nosić c) rzecz jest niezniszczalna ( ale mówimy o ciuchach, a tu akurat ten argument chyba nie ma aż takiego znaczenia)
Z niezniszczalnością może i ma zastosowanie w przypadku butów. Dobre szyte (a nie klejone) buty kosztują. Zwykle ponad 500zł, niestety. Oczywiście nie mówię o japonkach, czy innych klapeczkach, ale o butach np. zimowych, czy półbutach. Dużo ludzi jeszcze kieruje się podejściem "mam 1000zł, które chce wydać na buty, kupię sobie z 6 par butów bo tyyyleee mi się podoba". Ale całe szczęście co raz częściej ludzie zaczynają myśleć "mam 1000zł, które chcę wydać na buty, super! Kupię sobie porządne kozaki na zime", które de facto przetrwają dajmy na to 5 sezonów, a nie 3 miesiące jak te 6 par. Może głupie porównanie, ale tak mi się nasunęło 🙂
kujka - zgadza się bUrberry 😉 mam nawet szalik od nich w tą sławetną kratkę. Torbę Korsa też mam. Dostaję takie rzeczy od mamy, ona się lubuje w markach premium 😉
JARA - nikt nie był stratny to jest pewne, ale w świetle tożsamości marki to dla mnie strzał w kolano. Przy butikach H&M to dyskont przecież. Nie wytykam nikomu ile pieniędzy wydaje na ubrania, tylko zastanawiam się jak to wygląda z perspektywy wizerunku marki. Odstawmy na bok klientów, zupełnie nie o to mi chodzi.
zonk - ale po co ja mam wiedzieć kto to Marant ? Skoro mnie nie stać na jej ubrania. Jeśli wejdę kiedyś na ten pułap zarobków to automatycznie przerzucę się na inne marki.
smarcik - a dlaczego wszyscy mają srajfony? Nie ważne czy potrzebujesz, celem marki jest podjęcie takich kroków, abyś pobiegła do sklepu i chwyciła nową złotą 5 ;p W znanym mi świecie jak producentowi nie wystarcza jeden target to tworzy nową markę i zgarnia klientów z innej połki. Wyższej bądź niższej. Tak jest np. z Massimo Dutti (marka premium), Zarą (marka aspirująca do premium) i resztą sieciówek, które są spod tego samego szyldu.
Heval - jasne, postaram się dorwać któregoś speca od brand communication u mnie na uczelni 😉
Dziewczyny, żebyście dobrze mnie rozumiały. Kompletnie nie interesuje mnie dlaczego, za ile i gdzie ludzie kupują ubrania bo to wiem 😉 Zaciekawił mnie ten zabieg w świetle komunikacji marki i całej reszty, która określa dlaczego Marant jest premium, a H&M nie i skąd ten misz masz. Argument, że projektantce dużo zapłacili do mnie nie przemawia. Może na tym stracić jeszcze więcej 😉
kajula- A chodzisz potem w tych samych butach 5 sezonów? Bo ja nie. Mija sezon i są niemodne. Dobrze, jeśli krój uniwersalny, lub jeśli jesteś twarda sztuka i w nosie masz modę, ale ja np mam buty: z dłuugimi czubkami, z noskami ściętymi na totalnie kwadratowo i TERAZ ich nie założę. One całym sobą wołają, że mają już kilka lat. 😁 Są po prostu totalnie niemodne. Gdybym dala za nie 2-3 tysiaki to bym sobie w brodę teraz pluła. 😉
jechałam pociągiem i mi net odebrało 🙄 a tu taka produkcja postów sie narobiła... Ba, napisałam nawet ale przez pociąg i zerwańy net nie wkleiło sie, I nadal napisze - ze jako np. fan tej projektantki (nie jestem - nie moja bajka) czulabym sie oszukana przez nią. Bo np. hipotetycznie kupując marynarkę "znanego projektanta" za 2tys a pózniej widząc ja za 500 zł w innym sklepie byłabym wqrwiona.
Tak samo jak z tym Wittchenem - hi-sri = salony sprzedaży, lux obsługa i poczucie "wyjątkowości" ... zburzone lezacymi torebkami koło kapusty w sklepie z wędliną...
i nie rozumiem napadu na mnie - nie stać mnie na mercedesa za 300 000zł. Ale nie napisze "biedzie" tez sie należy odrobine luxusu. Bo mi sie nie należy. Bo widac za mało pracuję żeby mnie było kiedykolwiek stać.
Ale ona chyba nie wystawiła do HM ciuchów, które można kupić u niej w butiku tylko zaprojektowała kilka "łachów" dla sieciówki, których nie kupisz u niej. Tak mi się wydaje.
Dziewczyny, żebyście dobrze mnie rozumiały. Kompletnie nie interesuje mnie dlaczego, za ile i gdzie ludzie kupują ubrania bo to wiem 😉 Zaciekawił mnie ten zabieg w świetle komunikacji marki i całej reszty, która określa dlaczego Marant jest premium, a H&M nie i skąd ten misz masz. Argument, że projektantce dużo zapłacili do mnie nie przemawia. Może na tym stracić jeszcze więcej 😉
Dzięki kolekcjom takim jak Marant H&M w oczach "zwykłych ludzi" może aspirować do marki premium i ma szansę być postrzegana jako odrobinę bardziej luksusowa niż np Cropp. Sama projektantka zyskuje dzięki temu jeszcze większy rozgłos (jak widać większość z nas nie miała dotąd pojęcia kto to jest). Z drugiej strony traci klientów docelowych jak Wittchen Dodofon. Pytanie czy z jej punktu widzenia warto.
i nie rozumiem napadu na mnie - nie stać mnie na mercedesa za 300 000zł. Ale nie napisze "biedzie" tez sie należy odrobine luxusu. Bo mi sie nie należy. Bo widac za mało pracuję żeby mnie było kiedykolwiek stać.
Dlatego też mamy odpowiedniki marek premium za mniejszą cenę. Jak kogoś nie stać na Jaguara to nim nie jeździ, a jak kogoś nie stać na buty od Jimmego Choo to w nich nie chodzi.
Przeszukałam notatki i jedyne co znalazłam to informację, że niektóre marki próbują wejść na pułap hi bo tego od nich wymagają klienci. Jednak nie pasuje to do przypadku H&M bo nadal jest sieciówką i ciuchy tam walają się po podłodze. Już bardziej modą gada Zara.
smarcik ale H&M co jakiś czas wrzuca ciuchy projektantów. Analizowałam to na zajęciach i nijak swoimi działaniami H&M nie chce być premium, tylko multikultorowa i przyjazna dla klientów. Marant zyskuje rozgłos - tu się zgadzam, tylko po co jej rozgłos wśród klientów sieciówki ? Bo jak widać na przykładzie Dodofon docelowych ta forma reklamy nie przyciąga, tylko odstrasza.
(...) Torbę Korsa też mam. Dostaję takie rzeczy od mamy, ona się lubuje w markach premium 😉
Heval - jasne, postaram się dorwać któregoś speca od brand communication u mnie na uczelni 😉
😍 Zazdraszczam, moja mama z tych, co torebkę za 60zł kupi a nie 800, niestety 😉 +Dzięki, bo naprawdę ciekawa jestem (zwłaszcza, że się marketingiem zainteresowałam i myślę, czy nie iść na studia na taki kierunek)
Ja się przyzwyczaiłam do tego, że wokół liczą się ubrania, akcesoria i w ogóle. Po części to jest moja nagła miłość do czegoś, że muszę to mieć. A tak naprawdę już od czasów, kiedy jesteśmy bardziej świadomi tego, co mamy i nosimy, spotykam się z tym, że droższe = lepsze. I to wcale nie w kwestii jakości. Po prostu ludzie w moim wieku prześcigają się w tym, co rodzice im kupują. Iphone? Połowa mojej klasy ma i to zwykle 5 a nie jakieś starsze wersje. Sama się zakochałam w zegarku Korsa, a przy kupnie go gdzieś w głębi duszy wiedziałam, że ludzie spojrzą z uznaniem. I to nawet nie jest kwestia charakteru, bo jak rozmawiam z kimś, kto ma gorsze ubrania czy telefon, to naprawdę nie to mnie interesuje, to kwestia otoczenia bardzo często. Środowisko też kształtuje nasz pogląd na takie rzeczy.
Ale ona chyba nie wystawiła do HM ciuchów, które można kupić u niej w butiku tylko zaprojektowała kilka "łachów" dla sieciówki, których nie kupisz u niej. Tak mi się wydaje.
Dokładnie tak. Ile by te ciuchy nie kosztowały, to wciąż jest tylko Isabel Marant dla H&M.
kajula- A chodzisz potem w tych samych butach 5 sezonów? Bo ja nie. Mija sezon i są niemodne. Dobrze, jeśli krój uniwersalny, lub jeśli jesteś twarda sztuka i w nosie masz modę, ale ja np mam buty: z dłuugimi czubkami, z noskami ściętymi na totalnie kwadratowo i TERAZ ich nie założę. One całym sobą wołają, że mają już kilka lat. 😁 Są po prostu totalnie niemodne. Gdybym dala za nie 2-3 tysiaki to bym sobie w brodę teraz pluła. 😉
A chodzę 🙂 Za tak duże pieniądze staram się kupować rzeczy nie na jeden raz, czy na jeden sezon. I tak jak już napisałam, kupiłam kopię sukienki za 150zł, gdzie oryginał kosztował 1500zł, ale tylko dlatego, że założę ją dwa razy ze względu na wzór (pepitka). Co do butów, z reguły staram się kupować buty takie, które ponoszę kilka sezonów. Nie kupuję butów z długimi czubami, czy butów z kwadratowymi czubami, bo szkoda mi kasy na buty, które założe kilka razy. A nie kupie tanich butów, bo szkoda mi stóp. Co jak co, ale buty zawsze kupowałam i będę kupować dobre jakościowo, bez względu na to ile kosztują. Tym bardziej, ze baaardzo zniszczyłam sobie stopy taniochami (typu jazzowki za 40zł, baleriny za 50zł itd). Nigdy więcej, tylko problemów sobie narobiłam. Wolę kupić jedną parę balerinek np. w Kazarze za 400zł niż 6 par różnych balerinek po 80zł (czy tam mniej/wiecej)..
Heval nie ma czego zazdrościć 😉 Nie ja na te manatki pracowałam i nie ja miałam przyjemność z kupowania. A jak już weszłyśmy na ten temat to bardzo często jak ludzie mają dostęp do wszelkich gadżetów to najzwyczajniej w świecie ich nie pożądają. Wyznaję zasadę, że życie ma być adekwatne do zarobków. Przykład dostałam swego czasu najnowszego BBQ10. Moje marzenie, totalnie oszalałam na punkcie tego telefonu. Pech chciał, że zbiłam ekran. Jak przystało na super hiper telefon naprawa to był koszt 1000zł. I naprawiłam ten telefon, z pieniędzy odłożonych na ubezpieczenie i tankowanie auta. Po czym go oddałam i przerzuciłam się na "zwykłego" smartfona za złotówkę 😉 No, ale to tak poza tematem. Co do kierunku studiów - klasyczny marketing odradzam, NUDA 😎
smarcik no no, ja wiem, nie zgadzam się tylko w kwestii H&Mu jako marki aspirującej. Chociaż dałaś mi do myślenie, zbadam to sobie 😉
Generalnie marki zależą tez od środowiska. Młodzież ma inne marki - stare baby takie jak ja tez inne. Mi np. ta projektantka nic nie mówiła przed ta akcja. Tak jak nie mam pojęcia co to torba Korsa.
Tak jak nic mi nie mówią marki sprzętu do nurkowania - a innym moim znajomym marki typu Kingsland czy Pikeur. 🤣 Ale za to full moich znajomych chodzi w Hifilgerze (jak zwał tak zwał) - ja nie, bo mi sie nic nie podoba. W tej lepszej Zara tez gustują (MasimoDutti chyba) i kilku innych tego typu.
Problem taki - ze taka osobę jak ja - będąca grupą docelową (wiek, finanse, środowisko) cieżko zachęcić do zakupu. Bo ja jestem z pokolenia ciężko pracujących 😉 i liczących każda złotówkę. I mam wewnętrzne bariery zakupu (kwotowe) powyżej trudno mi mentalnie wyjść.
Jest jeszcze targetowanie ze względu na styl życia 😉 Bo wiek, zarobki i miejsce zamieszkania to za mało na określenie grupy docelowej. Co ciekawe moja mama uważa, że rzeczy premium są warte swojej ceny bo jakość. Natomiast jest to druga rzecz na liście (nie najważniejsza), która skłania ludzi do wydania góry pieniędzy na buty czy szalik.
tulipan, a co polecasz w tym temacie? Bo chciałabym studiować coś ciekawego, a własnie na podstawach przedsiębiorczości jakoś nauczycielka zaciekawiła mnie tematem. Z kupowania może przyjemności nie miałaś, ale możesz mieć z noszenia 🙂
Mi też Hilfiger raczej nie podchodzi, niektóre rzeczy to prawdziwe brzydactwa. Choć kiedyś na coś zachorowałam od niego, ale zobaczyłam cenę kompletnie nieadekwatną do produktu i mi przeszło.
A ja mam w ogóle inny gust chyba niż reszta. Obecne ciuchy i akcesoria NIJAK mi nie podchodzą. Już któryś z kolei sezon są rzeczy, które mi się nie podobają. Fakt, że mam słabe sklepy w mieście. Może gdybym mieszkała gdzieś indziej, to i wybór miałabym na tyle duży, że jakaś marka by do mnie przemówiła.