Forum towarzyskie »

prawko

mnie sie niestety nie udało.
po 35 minutach jazdy przy zawracaniu na 3 z użyciem drogi poprzecznej wjechałam na krawężnik.
Nigdy nie byłam tak na siebie zła.
😕 😕
Ninevet, Szepcik dzięki!!  :kwiatek:  :kwiatek:
Czekałam prawie godzinę, patrzę, a tu wyczytuje mnie ten sam gość, co za drugim razem-myślę sobie: no teraz musi się udać! Łuk nieszczęsny dobrze, górka bez problemu. Sam fakt, że pachołki mnie nie zaatakowały sprawił, że byłam już nieźle uchachana. Pojechaliśmy w rejon Nowej Huty-miałam ją obtrzaskaną,więc bez stresu spokojnie-patrzyłam tylko, czy nie przekraczam prędkości. Jedyny błąd jaki miałam, to nie dałam kierunkowskazu przy zawracaniu z użyciem wstecznego. Egzaminator powiedział mi od razu co było źle, że powtórzymy to, więc za drugim razem już się przypilnowałam z kierunkowskazami. Jeździłam 30minut. Przyjechaliśmy pod ośrodek i usłyszałam: Pani Kasiu,pozytywnie było 😅 😅


Ninevet-mnie też kazał zawracać na trzy, a w sumie zawróciłam na 4 bo nie mogłam się zmieścić-też bałam się że puknę w krawężnik i asekuracyjnie wcześniej zaczęłam odkręcać i nie wyrobiłam się-musiałam podcofać jeszcze 😎 i powiedział mi tylko, żebym sobie nie utrudniała życia w samochodzie.
Daglezja super, czyli do trzech razy sztuka! 🙂

Ninivet ale przecież mógł poprosić o powtórzenie manewru w innym miejscu... Ja tak wczoraj miałam, kazał mi zawrócić w miejscu, w którym robiłam to już kilkanaście razy, i zawsze używałam do tego podjazdu, a tym razem jakoś nie popatrzyłam, wjechałam za płytko w ulicę i nijak już na podjazd nie dałam rady wjechać, z przodu stał samochód więc to zawracanie długo trwało - i też mi potem powiedział, że nie za każdym ruchem pamiętałam o kierunku, ale że to błąd do wybaczenia 😉

Za to w MORD-zie dziś się popisałam. Pojechałam tam na rowerze, porządna trasa, prawie godzina pedałowania w jedną stronę, zapłaciłam, wzięłam numerek, z 40 minut czekałam, a przy okienku okazało się, że zapomniałam dowodu, bo byłam z małą torebeczką, no i nic nie załatwiłam  😫 muszę jechać jutro, bo terminy dają już na wrzesień  😀iabeł:
tylko nie wiem czy dam radę znowu na rowerze, bo coś siodełko niewygodne i mnie teraz zadek boli  😎
Już na wrzesień?? to wygląda na to, że wyrobiłam się w ostatnim momencie..uffff
No, ja chyba sobie wezmę termin już po sesji poprawkowej, czyli kolo 14 dopiero :/
Mam nadzieję, że tez za 3 razem zdam 😉
Daglezja
Gratulacje!  🙂
Szepcik na pewno 🙂 mówią, że najlepsi zdają za drugim trzecim razem 😉
Wasia, dzięki,  jeszcze nie mogę w to uwierzyć 🙂
Ninivet ale przecież mógł poprosić o powtórzenie manewru w innym miejscu...


ale nie poprosił  😕 ale nie udaje, że to nie moja wina za pewnie się już poczułam, bo pod samym wordem i mi powiedział, że ostatni manewr i wracamy  😕

Daglezja gratulacje !  :kwiatek:


edit: strasznie mnie to zniszczyło, najbardziej mnie boli fakt, że teraz od nowa będę musiała poznawać jakieś inne miasto i znowu kasa i znowu czas stracony a jak nie umiem zdać u siebie to jak dam sobie rade gdzieś gdzie nigdy nie byłam ?  😕
Ha, ale mam farta - termin egzaminu nr 3 - sobota 7:oo  🤣
Szepcik, nieźle!!! to trzymamy kciuki 🙂
Ja sie wlaśnie zastanawiam czy moge przelać kase za PJ do wydziału komunikacji...czy jak...bo podobno nie wyślą papierów do PWPW dopóki nie ma kasy....hmmmm
Daglezja
najlepiej będzie jak zadzwonisz do swojego wydziału komunikacji i się dowiesz. Bo niektóre urzędy chcą żeby płacić od razu, a niektóre przy odbiorze.
Proszę trzymać kciuki jutro o 7😲0 😉
Z racji, że zaraz potem wyjeżdżam, o wyniku zapewne napisze dopiero w poniedziałek 😉

edit: Już po. Do mojego egzaminatora z dziś pasuje tylko jedno słowo: cham. Zawsze byłam przeciwna narzekaniu na egzaminatora, ale dziś spotkałam naprawdę niemiłego faceta. Ok, zawaliłam ja, bo z tego stresu spowodowanego jego ciągłym strofowaniem gapiłam się na znak nakazu, ale go złamałam i wjechałam na zakaz.
Jak tylko się zamieniłam miejscem z egzaminatorem, powiedział, że na pewno wybrałam sobie tak wczesną porę i sobotę, żeby nie było ruchu, i że jechałam wolno dlatego, żeby czas leciał szybciej i żeby skrócił mi egzamin. Potem doczepiał się do każdego manewru, a wszystkie od razu wykonałam bez poprawek, chociaż wybierał zawsze wariant trudniejszy, jak na przykład parkowanie na jednokierunkowej. Zjechał mnie totalnie za dynamikę jazdy, wystawił za to negatywa - a przecież poprzedni egzaminator mnie za to chwalił  🤔 no do każdego, każdego elementu mojej jazdy miał jakieś "ale", a komentować i ganić rozpoczął zanim wjechałam na plac  🙄 starałam się trzymać jak najmocniej, ale stres z minuty na minutę rósł.
No i w ogóle, jego "kazanie" było bardzo uszczypliwe, mało kulturalne, ochrzanił mnie za to, że nie wyprzedzałam dwóch samochodów na raz i stwierdził na koniec, że jeszcze bardzo dużo powinnam jeździć.
Jak się przesiadł za kierownicę, to zrozumiałam, czemu ma takie parcie na dynamikę - sam wchodzi w zakręty z 50 na liczniku - zupełnie serio, aż się zaczęłam bać z nim jechać. Ostatnie zakręty, już przy samym mordzie i na jego terenie to pokonał tak, że miotało mną po siedzeniu, jakby chciał mnie wystraszyć, i efekt osiągnął. Już jak wypisywał karteczkę, to miałam łzy w oczach, w ogóle się nie odezwałam, chociaż gotowało się we mnie po tych oskarżeniach, że specjalnie wybrałam taką porę itd.
😕
A w sumie miałam z nim o czym dyskutować, bo momentami komendy wydawał dość późno, na przykład: jechałam pasem skrajnie prawym, do jazdy na wprost i zarazem do skrętu w prawo. Stanęłam na światłach, przede mną dwa samochody, ale już zaczęła się ciągła linia i strzałki - a on mi wtedy mówi, że na światłach w prawo  🙄
Bidulka. Może mu się nie podobało, że musi egzaminować w sobotę rano  🤔 Następnym razem będzie lepiej 😉
Wszystko zależy na kogo się trafi... Jak widzę zachowanie niektórych kierowców na drodze, to niektórym w życiu nie zaliczybym egzaminu.
Do ostatniego akapitu - chyba na światłach w lewo?

Gratulacje dla wszystkich tych, którzy zdali 🙂
Voltopirki - kto zdawał egzamin na Citroenie C3?

Powiedzcie mi gdzie jest klamka do otwierania maski?
Pod kierownicą po lewej stronie, czy po środku?
szepcik, współczuję, naprawdę. Trafił Ci się zwyczajny cham. Mógł już sobie darować zbędne komentarze w sytuacji kiedy i tak człowiek jest maksymalnie zdołowany i zestresowany (czyli po oblaniu). Ja sobie cały czas wmawiam, że nie dam się zgnębić żadnemu dupkowi i będę skupiać się na jeździe, ale domyślam się, że chyba się tak nie da 🙄
Wczoraj miałam jazdę i ogrania mnie coraz większa panika. Zostało mi 8 godzin do przed egzaminem, a dopiero wczoraj zaczęłam naukę parkowania. O ile tyłem wychodzi całkiem całkiem, tak o dziwo przodem- porażka 🙄 Ale z tym mam nadzieję się jakoś uporam. Druga sprawa: już wczoraj tak chciałam przedobrzyć z tym jeżdżeniem przepisowo (chciałam zjechać koniecznie na prawy pas mimo, że spokojnie mogłam zostać na lewym i za bardzo skupiłam się na obserwowaniu lini 😉), że gdyby nie interwencja instruktora wrąbałabym się terenówce przed twarz. Się zestresowałam i już potem ciągle jakieś głupie błędy robiłam. Nawet nie umiem dobrze zawrócić na 3, bo notorycznie wjeżdżam na krawężnik. Co najgorsze. Wczoraj na placu w punciaku łuk wychodził mi bezbłędnie. Doszlifowaliśmy jakieś szczegóły, ogólnie pełna radość. Uradowana pojechałam wieczorem na plac manewrowy golfem kolegi, na inny łuk. I co? Nie potrafiłam ANI RAZU zrobić prawidłowo łuku od a do z. Potem przejechała L-ka i musiałam odjechać. Pocieszam się, a że to nie samochód egzaminacyjny itd. Ale skrzydła mam podcięte, że już nawet nie mam ochoty iść na ten egzamin. A czekam na to od zimy 🙁 Powiedzcie mi, że będzie dobrze... 🙁
Wendetta, podejdź do tego na luzie. Ja zdając ładne parę lat temu poszłam na egzamin z założeniem, że szanse mam małe, ale co mi tam- spróbuję. Najpierw na placu zwinięta wycieraczka lekko blokowała mi sprzęgło i auto mi 2 razy zgasło. Na co instruktor do mnie- dziewczyno, nie wymyślaj- za młoda jesteś na oszukiwanie. Zabrał mi feralną wycieraczkę spod nóg i już normalnie mi sprzęgło chodziło. Łuk poszedł super, parkowanie prostopadłe przodem raz poprawiałam, a zawracanie było formalnością. Jako jedna z 3 na 10 osób pojechałam na miasto. Od razu zamiast skręcić w lewo (w osiedle) pojechałam w prawo (na miasto), no i to był mój jedyny błąd... Dodam, że egzaminator nie był miły, wręcz gburowaty, najpierw mnie zagadywał, a potem mówił, żebym nie gadała tylko jechała. Nie dał mi nawet fotela sobie ustawić, więc było mi okropnie niewygodnie. Jak powiedział, że zdałam, to nie uwierzyłam. Śmiałam się, że załapałam się na te 30% grupy którą musiał przepuścić, bo byłam 7. :P
Powiem Wam, że ja za trzecim razem też już poszłam z myślą "Co ma być to będzie", bałam się strasznie łuku, a jeszcze jak podczas oczekiwania widziałam, jak jeden egzaminator w ciągu 30min oblał 4 osoby to jeszcze bardziej się martwiłam na kogo trafię.
Można mówić, że jak się oblewa, to wini się egzaminatora-bo cham, a jeździć się nie umie. Ale tacy się naprawdę zdarzają 🙁 nieprzyjemni, gburowaci, jakby pracowali za karę...
Szepcik-głowa do góry, życzę Ci żebyś następnym razem trafiła na któregoś z tych "przyjemnych" 😉 też ryczałam i szlag mnie trafiał...
Wendetta-dokładnie tak, jak mówi Yegua. Mój drugi egzaminator powiedział mi: "Niech się Pani nie denerwuje tak, bo na tym egzaminie świat się nie kończy, a stres nie pomaga w koncentracji"...pomogło, ale on był z gatunku tych fajniejszych. Na pewno w dużej mierze to kwestia człowieka.
Wiecie co, po dzisiejszej mojej jeździe stwierdziłam, że jak najbardziej powinni wprowadzic testy psychologiczne dla kierowcow :|
Dzięki dziewczyny  :kwiatek: Mam nadzieję, że jakoś to będzie. Chociaż myślę sobie, że chyba mam za duże parcie na to prawko, bo bardzo, bardzo mi zależy, ale racja- muszę wrzucić na luz, bo co ma być to będzie! A stres nie pomaga...

A tak BTW, co sądzicie o możliwości zabrania swojego instruktora na egzamin? Nie żebym o tym myślała, ale jestem ciekawa... 😉
Zdałam! Tak się cziesze, że musze się z kimś tym podzielić  😅
Zdałam, za pierwszym razem  😀


Powodzenia dziwewczyny, będzie dobrze  😉
Quebon - gratulacje  😅 to się nazywa porządny kursant 🙂
Bo szczerze mówiąc to jeśli ktoś nie zdaje 5 raz ( a znam takich wielu) to zaczynam zazwyczaj powątpiewać czy aby na pewno taka osoba powinna posiadać prawo jazdy 😉
Quebon gratulacje!!
hej
ja dopiero zamierzam sie zapisac.. zmuszaja mnie do tego dojazd do stajni i praca;D ale moze wiecie ile czasu wazne sa badania lekarskie?  4 lata temu juz sobie takie robiłam i wlasnie nie wiem czy bede musiala je robic drugi raz? czy ktos moze to wie?;]
Daglezja odpisałam na pw

Quebon wielkie gratulacje  😀
hej
ja dopiero zamierzam sie zapisac.. zmuszaja mnie do tego dojazd do stajni i praca;D ale moze wiecie ile czasu wazne sa badania lekarskie?  4 lata temu juz sobie takie robiłam i wlasnie nie wiem czy bede musiala je robic drugi raz? czy ktos moze to wie?;]


Badania sa ważne bezterminowo
dziekuje🙂
chyba, ze masz wadę wzroku.
ja mam wade wzroku i to dość sporą i mam bezterminowe badania 😉
a mi kazali powtarzac co 5 lat🙂
oczywiście, że nie wszystkie badania są bezterminowe! większość takie dostaje, ale w zależności od danej wady i decyzji lekarza w tym względzie, czasami trzeba je powtarzać np. co 5, 10 lat.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się