wendetta - nie licz ze ktos Ci zaliczy egzamin jak ci tylek zarzuca! nie galopuj ze stoj, tylko zwyczajnie rusz 😉
ale to nie tak, że zawsze... 😡 ale ok, będę pamiętać, delikatna łydeczka. Generlanie mam podobnie do Angeel- chcę pokazać, czasami nawet podświadomie, że elka też człowiek, a nie jakaś ciota (przepraszam) tym, że muszę uważać, bo czasami kończy się to zwykłym popie...alaniem po mieście, przyprawiającym mojego instr o rozchwianie emocjonalne. Z drugiej strony jednak nie ma dla mnie przyjemniejszego obrazka, niż kultura na drodze. Gęba aż mi się sama śmieje jak ktoś z równie ładnym uśmiechem mnie przepuści, ja z kolei zawsze dziękuję, z uśmiechem przepuszczam na psach itp. Wiadomo jak kuba bogu, tak bóg kubie 😁
edit: co do ścigania się spod świateł, o których mówiła Angeel, kiedyś mnie instr nakręcił, żeby spróbować z motorem (don't worry, droga pusta i prosta była). Zanim ja się pozbierałam do kupy to widzieliśmy już tylko jego piękny tyłek. Nauczyło mnie to,że czasami silna wola nie wystarczy 😁
na galowo, w spodniczke i buty na obcasie 😁 zartuje. ubierz sie normalnie, najwazniejsze to zebys sie czula komfrotowo i miala wygodne buty. ja sie ubieralam tak, jak zwykle sie ubieralam w tamtych czasach- dzinsy, koszulka i czapka z daszkiem, na nogach glany.
owszem 🙂 ale ja glany mialam ogolnie jako buty ogolnouzytkowe i bylo mi w nich zawsze najwygodniej. ale do dnia dzisiejszego nie doprowadzilam stop do perfekcji po nich 🤔
o ile pamietam, to egzaminator moze nie dopuscic do egzaminu jezeli ma sie zle buty (np szpilki na wysokim obcasie) 😉
szepcik ubierz sie tak zeby bylo Ci wygodnie i wybierz takie buty, w ktorych juz prowadzilas 😉 mi w kazdych butach prowadzi sie inaczej, dlatego przed egzaminem, na jazdach, wyprobowalam wszystkie potencjalne buty, zeby potem na egzaminie nie wkurzac sie, ze cos mnie uwiera, slizga mi sie noga po pedalach, podeszwa jest za cienka itd 😁
Ale jak przepraszam mogą być złe buty?? 🤔 🤔 jest w ogóle taki przepis?? Jak coś jest złe to musi być powiedziane co jest dobre i odpowiednie.
Szczerze mi nigdy nie robiło jakie mam buty. Jedynie w termooficerkach średnio się prowadzi bo buty są mega szerokie. A wysokosć szpilki nie ma żadnego znaczenia. Pedałów i tak obcasem się nie wciska 😉
ja ogólnie też prowadze w każdym rodzaju butów i jedynie w klapkach mi się źle jechało. W sumie na boso też miałam okazje prowadzić jak owe klapki bardzo mnie wkurzyły 😉
nie no, mnie się wydaje, że rodzaj obuwia ma wpływ na komfort prowadzenia, ale może ja za mało jeszcze o życiu (jeżdżeniu) wiem 😁 Zawsze staram się jeździć w adidaskach na cienkiej podeszwie, trampkach lub balerinach. Żeby dobrze czuć pedały. Jasne, doświadczonemu kierowcy może to nie robi różnicy (np. kiedyś raz jeden jedyny próbowałam jeździć na obcasach to musiałam je szybciutko przebrać- w ogóle nie miałam wyczucia z nodze, złe podparcie pięty itp), ale po co ryzykować na egzaminie i z powodu takiej głupoty oblać? A co do pytania Szepcika, to wychodzę z założenia, że to w końcu jakby nie patrzeć, jest egzamin państwowy. Oczywiście, nie ma co przesadzać ze spódnicą czy marynarką, ale ja mam zamiar iść w jakichś prostych spodniach i koszuli. Na pewno nie zaszkodzi, a niech egzaminator zobaczy, że podchodzę poważnie do sprawy. Wiem, że niektórzy egzaminatorzy to ostatnie osoby, którym chciałoby się okazać szacunek,ale a nuż się trafi jakiś ludzki... Tak czy tak, na pewno wypada wyglądać schludnie.
Też tak mi się wydaje że schludny strój to podstawa dobrego wrażenia 🙂 a to moze pomóc.
Co do obuwia, to zależy pewnie od człowieka. Ja na moją chyba 15 jazdę przyszłam na obcasie bo w szkole był jakiś apel i musiałam być na galowo. A że non stop obładowana chodzę to już nie miałam gdzie butów na zmiane upchnąć. I to mnie utwierdziło w przekonaniu że but nie ma większego znaczenia. A doświadczenie robi swoje. Ja po 2 miesiącach od zdania prawka miałam 1500km wyjeżdżone.. Teraz to już nawet przestałam liczyć. W sierpniu bedzie rok odkąd jeżdżę już sama.
jezeli chodzi o te nieszczesne buty- podczas kursu puscili nam filmik, na ktorym pokazany byl przebieg egzaminu i opisane sytuacje kiedy egzaminator moze nie dopuscic do egzaminu. byl mniej indziej pokazany pijany chlopak i babka na bardzo wysokich szpilkach (nie mowie tutaj o obcasie 5cm, bo z tym nie powinno byc problemu). ale nie dam sobie glowy uciac co mowia przepisy na ten temat. w kazdym razie lepiej nie ryzykowac.
a jak jestesmy przy butach- moi rodzice, ktorzy prawko maja juz ponad 30 lat, tez maja buty, w ktorych im sie dobrze prowadzi, a w ktorych nie, wiec chyba tutaj doswiadczenie nie gra roli 😉
nie żebym miała jakiś problem z twoimi rodzicami ale są ludzie którzy jeżdżą 30 lat i dalej jeżdżą jak klamki, wkurzając innych ludzi na drodze. Chodzi mi o to że jak nabierzesz doświadczenia to nie bedziesz się nawet zastanawiać czy akuar w tych butach dam radę pojechać. Zgadzam się że są buty wygodne i mniej wygodne, ale generalnie nie ma wielkiej różnicy czy to jest obcas (nawet te 8 cm :P) trampki czy sztyblety. Na egzamin ja bym się nie wybrała szczerze na obcasie bo po co kusić los.
Z obcasem jest taki problem, że można go złamać, prowadząc 😉 I też słyszałam, że przez nieodpowiednie obuwie można być niedopuszczonym do egzaminu 😉 Na pewno w klapkach nie powinno się jeździć 😉 Mi osobiście lepiej jeździ się w czymś, co ma elastyczną podeszwę - np. w trampkach lepiej niż w dc 😉
oj popieram xxagaxx!!! Są ludzie, którzy nigdy nie nauczą się jeździć, a najbardziej to uwielbiam starszych ludzi za kierownicą, którzy myślą, że wszystko im wolno i że każdy wie jak oni chcą jechać (bo przecież za trudno jest użyć kierunkowskazu :/) - to taka tylko ogólna uwaga 😉
A co do butów jeszcze to na pewno na egzamin wybrałabym jeszcze raz jakieś wygodne adidasy na dośc cienkiej podeszwie 🙂
w temacie butow - ja tam zawsze w adidasach czy balerinach jezdze bo tak chodze na co dzien i tak najwygodniej 🙂 na matury jezdzilam w obcasach i szczerze mowiac srednio dobrze mi sie jechalo.
a jesli chodzi o buty na egzamin... ja zdawalam tez na motor, a tam juz troche jest wazne w jakich butach sie jezdzi. i jezdzilam zawsze w jednych butach, takich starych cienkich adidasach zeby dobrze biegi czuc. a te buty daaawno temu byly biale :P na egzamin oczywiscie tez je zalozylam a mama mnie opieprzyla jak ja moge w takich starych czarnych juz butach isc na egzamin 😁
ja tez najbardizej lubie w butach z cienka podeszwa, mysle ze to ma zwiazek z gra na fortepianie i z moja p. prof. ktora sie zawsze darla ze nie bede czuc pedalu i bede 'zalewac' 😁 na egzaminie bylam w plaskich sandalkach i spodniczce. Mysle ze wygladalam na 14 latke, ale wazne ze zdalam 😉
Ja szczerze powiedziawszy to nawet nigdy nie myślałam o tym czy jakoś specjalnie się na egzamin ubrac, byłam ubrana jak dzień codzień, czyli adidaski, spodnie, t-shirt i bluza 😉 Zawsze do samochodu zakładam sportowe obuwie, bo praktycznie tylko w takim chodzę i mi tak najwygodniej 😀 A ja apeluję do wszystkich zdających egzaminy, po dostaniu prawka od razu wsiadajcie do samochodów, ja mam prawko w łapkach dokładnie 2 miesiące, a jak sobie policzyłam same dłuższe samodzielne wyprawy to dobiłam do licznika lekką ręką już ponad 2000 km. i teraz widzę tego pozytywne skutki 😉
Pozdrawiam i powodzenia wszystkim kierowcom życzę!!! 😀
ja tez najbardizej lubie w butach z cienka podeszwa, mysle ze to ma zwiazek z gra na fortepianie i z moja p. prof. ktora sie zawsze darla ze nie bede czuc pedalu i bede 'zalewac' 😁 na egzaminie bylam w plaskich sandalkach i spodniczce. Mysle ze wygladalam na 14 latke, ale wazne ze zdalam 😉
oo zobacz, nie skojarzyłam nigdy tego z grą na fortepianie! To może dlatego, dla mnie im cieńsza podeszwa tym lepsza? 😉 (ja miałam "przykaz" przychodzenia w trampkach na zajęcia fortepianu 😉 )
A z tym co mówi Szalona to zgadzam się w 100%, trzeba od razu wsiadać i jeździć. Człowiek dopiero wtedy tak naprawde uczy się jeździc 🙂
Ja na egzamin też przyszłam ubrana tak jak chodzę na codzień. Dobre buty to ważna rzecz i przyszłam w tych, w których najlepiej mi się prowadziło i najwięcej czułam. Teraz już mi żadnej różnicy nie robi i mogę pojechać w każdych.
A jeżeli chodzi o jazdę samochodem na obcasach to już nic głupszego robić nie można (i wcale nie chodzi to o doświadczenie czy o to czy ktoś dobrze jeździ). Ty możesz jeździć super, ale inni nie. A w sytuacji zagrożenia kiedy trzeba szybko reagować i liczą się ułamki sekund ze szpilkami nie ma się szans. I doskonale wiem o czym mówie i jak szybko trzeba operować nogami na pedałach...
G. no teraz to umarłam... Nie widze żadnej różnicy w szybkosci reagowania moich nóg w obcasach czy bez. CAŁĄ zime chodziłam wkozakach z obcasami, (nie jakieś mega wysokie, ale takie po 8cm na pewno) wiec wiem co mówię. Zawsze nogę obieram na pięcie i nie odczuwam różnicy...
Moja mama też już prawie 30 lat jeździ... I na pewno od 15 TYLKO na szpilkach, i tfu tfu nigdy wypadku ze swojej winy nie miała.. (2 razy ktoś jej w tył wiechał, wiec szybkosc reagowania też nie miała nic do rzeczy)
Jak to ktos kiedyś mądry powiedział: złej baletnicy...
szczerze mówiąc wole jeździć na obcasach niż w klapkach. Ale tak naprawde w szpilkach nie chodzę, tylko na "grubych" obcasach. I moim zdaniem różnicy w szybkości reakcji z obcasem/na płasko nie zauważyłam.
na pewno od 15 TYLKO na szpilkach I czym tu się chwalić ? 🙄
Z całego serca życzę jej żeby nigdy się nie przekonała jaki błąd popełnia bo może już być za późno...
Jadąc w szpilkach jak duża powierzchnie stopy masz cały czas na ziemi ? Prawidłowo pięta powinna być cały czas na ziemi i nie powinna odrywać się od niej przy przekładaniu nogi z gazu na hamulec. Jadąc na obcasie chcąc zrobić to bardzo szybko obcas może się złamać lub noga może nam 'odjechać' na bok.
złej baletnicy... To powiedzenie w tym momencie nie bardzo tu pasuje 🙄 Dasz wiarę ? 😎
morał z tego taki, że niech każdy jeździ w czym mu dobrze i wygodnie, ale... warto ograniczać ryzyko do minimum. Jazda samochodem to taka dziedzina przecież, w której ułamki sekund decydują o życiu lub zdrowiu więc jeśli ktoś nie musi/nie czuje się pewnie to po co ma jeździć w szpilkach/klapkach/innym niebezpiecznym obuwiu? Po to żeby udowodnić, że się da? Ja przykładowo spróbowałam i wiem,że póki nie będę musiała to tego nie powtórzę. Zawsze można wziąć do torebki zapasowe baleriny 😁 Wiecie to jak z jazdą konną i jazdą np. bez kasku. Ktoś jeździ tak 20 lat i żyje, ktoś wsiadł raz, spadł i zrobiła sobie ała... A z tym wsiadaniem od razu po zdaniu prawka-święta racja! Większość moich znajomych od razu zaczęła samodzielnie prowadzić i jeżdżą-jedni gorzej, drudzy lepiej, ale jeżdżą. A moja siostra- zdała prawko 4 lata temu i od razu było: a nie, Ty lepiej poprowadź, ja nie mam doświadczenia itp. W skutek czego dzisiaj jest sukcesem jak poprawnie wycofa, nie mówiąc już o dalszej jeździe, bo wszystko pozapominała (chociaż ponoć tego nie da się zapomnieć :hihi🙂 no i zwyczajnie się boi....
ale wiecie co, czasem na trasie to by sie maly obcas przydal tak mi sie wydaje. Czesto mnie boli miesien w okolicy piszczela, na dole, od ciaglego 'zadzierania' palcow jakby. Jezdzac z obcasem noga bylaby inaczej ulozona i by mnie nie bolala. Mowie tu o prawej nodze of kors 😉
zalezy tez od auta ja mam małe stopy ii takie jakby okragłe.W moim aucie nie dałabym rady w obcasach bo srodstopie miałabym o wiele za wysoko Natomiast w aucie mojego chłopa obcasy by sie przydały bo ma je wysoko i nogi wogole niemoge oprzec. Miałam sytuacje kiedy jechałam pozyczonym autem i ta osoba miała nie poskladane płyty cd, przy hamowaniu awaryjnym wszystkie płyty poleciały mi pod nogi gdybym miala szpile to w zyciu bym nic nie zrobila a musialam szybko zredukowac i uciekac zee skrzyzowania zeby mi ktos w dupe nie przywalil, ale trampki sie sprawdzily fakt ze polamalam kilka plyt a pare posrysowala wszytko skonczylo sie szcesliwie. W kazdym obuwiu da sie jedzidz wazne czym i jak