Scottie to chyba zależy, bo teoretycznie obowiązkowe jest jedno, a w praktyce różnie bywa-moja koleżanka, która zdawała dwa tygodnie temu (Kraków) zaliczyła wszystkie rodzaje na mieście. Egzaminator kazał jej parkować po kolei przodem, tyłem i kopertę.
jak ja zdawałam (no, ale to już lata temu 😉 [2]) to było skośne, prostopadłe przodem i koperta. przez 3 egzaminy modliłam się żeby tylko nie mieć koperty, bo w stresie w ogóle sobie z nią nie radziłam 👀 po egzaminie i na kursie nie miałam za specjalnych problemów, ale jak gdzieś się przystresowałam w trakcie kursu to zawsze coś mi nie wychodziło, choć były to raczej drobiazgi - za to w kopertę umiałam zawsze zaparkować w miejscach dziwnych 😁 np. na szczycie zakrętu 😉 teraz mamie parkuję w kopertę samochód, wszędzie gdzie trzeba go zaparkować w kopertę.
po egzaminie przesiadłam się z corsy do forda mondeo kombi to tylko miałam takie uczucie "ale duży" i pierwszego dnia nie umiałam go zaparkować, a konkretniej bałam się go zaparkować 😉 krążyłam po centrum szukajac 2 miejsc parkingowych koło siebie, żeby zmieścić tam tą krowę... potem już parkowałam wszędzie, gdzie ten samochód był w stanie się fizycznie zmieścić. Miałam z nim jedną nieprzyjemną sytuację (niestety widocznie zakończoną), bo wjechałam nim w murek 😉 na swoje usprawiedliwienie mogę tylko dodać, że nie miałam w ogóle żadnych szans tego murka zobaczyć, chyba ze miałabym lusterko na wieeeelkim wysięgniku i sięgnęłabym sobie nad dachem 😉 zahaczyłam mały kawałeczek i zrobiłam rysę na zderzaku, ok 2-3 cm. W kombi widoczność do tyłu jest bardzo mocno ograniczona, więc po prostu patrzyłam by po ulicy nic nie jechało, potem w lusterko czy auta/człowieka z tyłu nie ma i powolutku aż dojadę do krawężnika - tak sobie cofałam. Niestety, jakiś debil zaparkował ten właśnie murek o wys. 30 cm równo z krawężnikiem - pół centymetra i bym go minęła i nawet nie zauważyła, że tam był. ale z tego co wiem nie ja jedna podrapałam samochód o ten murek 👿 👿 👿 :/ :/ :/
ja sie modle, zeby mi sie koperta trafila, bo ja lubie, jak sa "sposoby" na parkowanie, nienawidze robic tego na czuja :/ parkowanie przodem to dla mnie masakra 😉 lepiej wychodzi tylem i skosne 😉
Szepcik jak tam Twój kurs, w jakim ośrodku robisz? ja wyjeździłam już wszystko-trzeba iść się zapisać, tylko chwilowo położyła mnie grypa. Ponoć w Krakowie na pierwszy termin egzaminu czeka się dwa tygodnie teraz, a w razie jeśli się nie powiedzie to...2miesiące niestety. Cały czas mam też dylemat, czy wziąć egzamin łączony, czy osobno teoria + praktyka...ehhh cudownie
robię w Prymusie na Prądnickiej, wyjeździłam prawię połowę jazd, ale jeszcze teorii wew. nie zdawałam 😡
No to w takim razie muszę szybko zdrowieć i iść do MORD'u...choć wcale mi się tam nie spieszy..nie wiem dlaczego. Teoretycznie samochód już na mnie czeka pod blokiem-ale perspektywa samego egzaminu wywołuje u mnie paniczny lęk🙂nie wiem dlaczego wszyscy tak pędzą żeby zdać jak najszybciej 😉
Eh, zazdroszcze. Ja mam plastik prawie od miesiąca, ale autka własnego niet i troche potrwa, zanim na niego uskładam. Do dyspozycji mam samochód rodziców, którzy nie bardzo chca go pozyczac. a wymyslilam sobie forda fieste IV, mysle ze do konca roku go nabędę 🙂
Nie ma czego zazdrościć.. 🙂 na mnie czeka 12letnia Honda Civic hatchback...ale nie spieszy mi się do egzaminu również dlatego, że obecnie poszukuję pracy, a zapasy finansowe topnieją ekspresowo zwłaszcza, że jutro muszę zrobić przelew za studia, zapłacić za konia...jest cudownie.. dobrze że auto zagazowane
Jasne...tylko trzeba go najpierw zdać 😉 to prawko robię od początku listopada 2008, jazdy zaczęłam w grudniu...w sumie nie jest źle...tylko w tym miesiącu mi się jakoś życie pokićkało komplementarnie 😉 ale to nieodpowiedni wątek żeby o tym pisać. Podobno jeżdżę jak mała wyścigóweczka 🙂
e tam nie można - ja jeździłam po 3 kilka(naście) razy i można.
a ja to Wam zazdroszczę w ogóle jakiegokolwiek samochodu, bo ja miałam Forda tylko chyba 2 czy 3 tygodnie (nie był mój tylko wujka i poszedł na sprzedaż) i prawa jazdy najczęściej używam do kupowania fajek przed wyjazdem do Anglii (niepaląca jestem, wożę znajomym), alkoholu albo zeby wejść do klubu.
poza tym przydało mi się może w sumie ze 3 razy (nie licząc jazd fordem) i nie wygląda na to by przed lipcem miało mi się przydać do czegokolwiek jeszcze, co doprowadza mnie do szewskiej pasji, szczególnie jak nie przyjeżdża 3 autobus pod rząd :/
więc nie narzekajcie, że nie macie takiego auta jak chcecie, tylko cieszcie się że macie jakiekolwiek. Ja bym się cieszyła z każdego które by jeździło i było w miarę bezpieczne. Jasne, że jakieś tam swoje marzenia mam (chciałabym Opla Corsę kupić, bo patrzmy realistycznie - nie stać mnei na razie, i jeszcze długo mnie nie będzie stać na Mini, które bardzo, bardzo, bardzo bym chciała. ale Corsa też będzie fajna. a wymarzone mini i Jeepa Compasa też sobie kiedyś kupię, tylko wszystko po kolei.)
Kapri a kiedy wracasz z emigracji? 😉 właściwie to nie narzekam na to moje auto 🙂ale obawiam się tego, czy w ogóle odważę się wsiąść sama jeśli już zdam😉 jak się człowiek przyzwyczai tak do kogoś z boku to...
kiedyś też sobie kupię fajną furę jak już będę ranczerką z hektarami 😉
kiedy wracam - nie wiadomo, ale planowo dopiero za 2,5 roku. Wiadomo, że różne rzeczy mogą się zdarzyć, ale myślę że jednak chociaż ten licencjat chciałabym skończyć za granicą (skoro już zaczęłam 🙄 zresztą musze mieć jakiś wentyl bezpieczeństwa i plan P [bo plany od A do O obejmują różne inne rzeczy 😉 ]), więc jeśli tyko nie stanie się coś drastycznego to absolutne minimum to jeszcze 1,5 roku (konkretniej cały rok szkolny i 3,5 miesiąca. chciałabym zrobić magistra w USA, ciągnie mnie do słonecznej Kaliforni (i tu już nie ma mowy - choćbym miała nie jeść rok kupuję sobie mustanga bez dachu. nie będę jeździła po los angeles autobusem! 😜 😁 ), ale koszty są ogromne, więc pewnie skończy się na chceniu 😉 chociaż w Anglii koszty wcale nie są powalająco mniejsze, szczególnie jak kurs dolara był niższy to różnica była znikoma.
z tym że ja przyjeżdżam do Polski na wakacje i na wszystkie przerwy a w wakacje mam konie ponad 80 km od domu i mi niewygodnie dojeżdżać do nich codziennie busem i dochodzić na piechotę, już pomijając fakt że to strasznie męczące.
też sie bałam wsiąść sama... najlepsze jest to, że wszyscy bali się też wsiąść ze mną 😉 tak więc dostalam kluczyki, dokumenty wsadzili mnie do forda i kazali jechać gdzieśtam (już nawet nie pamietam gdzie) i pojechali za mną 😉 jak stwierdzili ze nie morduję ludzi to wsadzili mi babcię i kazali mi zawieźć do domu 😉
ledwie pojechali skończyła mi się benzyna :/ 200 metrów od stacji. nikt mi nie powiedzial ze go nie zatankowali. Ale trochę czarow i dojechałam do tej stacji, chociaż mialam niezłego stracha, bo wjechanie na stację to skręt w lewo - przez ruchliwy pas z naprzeciwka i jeszcze pod górkę... jakby tam zgasł to bym chyba umarła 😁 😁 😁 w ogóle z fordem miałam mnóstwo śmiesznych historii i go nie znosiłam 😁 tęsknię za nim strasznie jako za samochodem, ale cieszę się że już go nie mam, bo sprawiał mi mnóstwo kłopotów 👀
tak więc dostalam kluczyki, dokumenty wsadzili mnie do forda i kazali jechać gdzieśtam (już nawet nie pamietam gdzie) i pojechali za mną 😉 jak stwierdzili ze nie morduję ludzi to wsadzili mi babcię i kazali mi zawieźć do domu 😉
A to cwaniaki 😁 rozwalila mnie opowiesc z babcia 😀
e, babcia się najmniej bała 😅 babcia od razu chciała ze mna jechać, ale jej nei pozwolili 👀 bali się że jej zrobie krzywde.
swoja droga kiedys miałam pojechac do drugiej babci (to jest kawałek poza miastem) - był to środek lata a ze mój tata pojechał tam juz troche wcześniej ja powiedziałam, że dojade rowerem bo nie chciałam jechać z drugą babcią ani z dziadkiem, bo szczerze powiedziawszy boję się z nimi jeździć, z babcią jeszcze jak mogę ale z dziadkiem strasznie... 👀 w końcu dostałam kluczyki i ja wiozłam wszystkich i byłam bardzo dumna i szczęśliwa, szczególnie jak babcia mi powiedziała, że wg niej jeżdże dużo lepiej od niej 👀 😁 miałam nadzieję, że to może jakoś wpłynie na mojego tatę i pojawi się ten wpływ w postaci kawałka blachy na 4 kółkach, ale niestety :bum: zbieram dalej
edit: forda już wtedy dłuuuuugo nie miałam, bo forda sprzedali w maju a to było w sierpniu chyba.
e tam, od czasu jak mam zwykłe prawo jazdy dopiero zaczęłam sobie zdawać sprawę, jak często się przydaje - nawet jak nie mam auta. Do tego stopnia że czasami jeżdżę jako szofer 😉 😂
wiec pewnie do czegoś by sie przydało. zresztą póki jesteś młodsza łatwiej 😉
a kto z Was robi/robił E do B? 😉 Jak było - z samą nauką i egzaminem...? Ja jestem w trakcie...
Anaa, nauka to tak naprawde tylko praktyka. Na teorii (egzaminu nie zdajesz) malo jest info praktycznych dla BE.
Na egzaminie przy parkowaniu prostopadlym tylem wystarczy tylko NIE stawac przy linii granicznej a z dobry metr od niej, wowczas wjazd bez problemu 🙂 I dobrze wybrac 2-3 punkty orientacyjne do cofania po luku.
Przed egzaminem mozna sobie wypozyczyc przyczepke na statoilu i rzezbic jazde, manewry oraz sprzeganie/rozprzeganie ... jesli sie komus chce 😉