Ja byłam pod Makro? 😁 Nawet nie wiem którędy jechałam 😀 Na pewno najgorsze miejsce przez które musiałam przejechać, do cudowne skrzyżowanie z rondem przy cerkwi. Dojeżdżam - mam pierwszeństwo, wjeżdżam i w połowie już nie mam pierwszeństwa, zjeżdżam i znów mam pierwszeństwo. Stresogenne. Obejrzałam sobie zza płotu WORD, a samochód zgasł mi tylko dwa razy 😅
Za to odkryłam u sibie dziwny odruch. jak ktoś mnie wyprzedza z lewej strony, to ja nieświadomie zjeżdżam na lewo i zajeżdżam drogę 🤔wirek:
[quote author=Jasnowata link=topic=166.msg1183917#msg1183917 date=1321034137] Byłam dziś w Lublinie 😀 Na szczęście pojechaliśmy rano, więc ruch był znikomy 🙂
Jak tam rondo pod Marko? 😁 [/quote]
ooo nie! rondo pod makro 😂 gorsze jest tylko parkowanie równoległe
Rondo pod makro miałam na egzaminie, oczywiście musiałam potem robić podejście nr 2, koniec końców udało się 😜 Mój kochany instruktor też brał mnie non stop na to rondo, przydało się 🙂 Jasnowata, jeździsz skodą?
Rondo pod makro miałam na egzaminie, oczywiście musiałam potem robić podejście nr 2, koniec końców udało się 😜
nie strasz 😁 mam egzamin w czwartek i liczę, że ronda pod makro nie zaliczę na egzaminie 😁 Skody są super, nowe, niewyjeżdżone, nie gasną, wszystko elegancko chodzi, cudownie 😜
Skody są super, nowe, niewyjeżdżone, nie gasną, wszystko elegancko chodzi, cudownie 😜
Mrrr, dobra wiadomość 🙂 Chociaż ta toyota, na której ja się uczę (a właściwie dwie zamiennie) nie jest taka zła i gaśnie tylko gdy ewidentnie zrobię coś źle. Np. dzisiaj inteligentnie chciałam ruszyć z trzeciego biegu i no cóż... utrudniłam chwilowo ruch na światłach 😉
Ahaa , nawet nie wiedziałam , że nowe samochody będą. Ja tam sie do francuza przyzwyczaiłam i mi jest dobrze. Chociaż jak jeździłam teraz po dużym mieście gdzie jest egzamin to widziałam jeszcze dużo L -ek w nissanach.
Ahaa , nawet nie wiedziałam , że nowe samochody będą. Ja tam sie do francuza przyzwyczaiłam i mi jest dobrze. Chociaż jak jeździłam teraz po dużym mieście gdzie jest egzamin to widziałam jeszcze dużo L -ek w nissanach.
z kontekstu wnioskuję, że jeździsz Toyotą, ale to nie francuz 😁
A to dziwnie, w Lublinie jeździ się takimi samochodami jak na egzaminie. W prawie wszystkich szkołach tak jest, pojedynczo zdarza sie spotkać na mieście jakieś clio czy vw polo.
U nas w Puławach róóóóżne różniste samochody jeżdżą, a przecież w lubelskim WORDzie zdaje się tylko na Skodach? Przerąbane niektórzy mają. U nas chyba chcą zmienić Toyoty na Skody, bo obie T są na sprzedaż. Muszę się podpytać, albo tatę wysłać na zwiad 🙂
To ja myślałam, że w całej Polsce są te same samochody, my mamy Clio. 🙂
tiaa ;p nawet w jednym województwie się różnią w różnych wordach. w Dąbrowie G. są toyoty na egzaminach od stycznia, a mimo to wciąż widzę punciaki z L na ulicach. za to w Częstochowie widzę micry i corsy. sama zdawałam na yarisie i nie polubiłam tego auta, za sztywno skręca jak dla mnie. w ogóle zbyt czuła ;p
szkoda,że nie można zdawać egzaminów w tym samy samochodzie w którym robiło się cały kurs.. mi co prawda udało się za pierwszym podejściem,ale kilka dni temu zdawał mój syn..zgasło mu auto na placu i d..a, poprawka..
Bogdan a przypadkiem nie ma czegoś takiego, że samochód może zgasnąć 2 razy niezależnie od tego czy to na placu czy w mieście? ( tak było jak ja zdawałam).
ja dlatego nie zdałam pierwszego egzaminu, ponieważ do dnia poprzedzającego egzamin byłam przekonana, że zdaję na punto. dzień przed instruktor próbował mnie nauczyć "sposobu" na łuk toyoty jeżdżąc puntem. tak w ogóle, to warto mieć sposób na łuk, na "prawdziwą" jazdę przyjdzie czas, a tak przynajmniej będzie mniej nerwów flygirl do czasu aż zaczną wprowadzać nowe auta na egzamin. 90% ośrodków nie zdąży/nie będzie ich stać na wymianę aut.
To miejmy nadzieję nie będzie już mnie dotyczyć, więc co mi za różnica czy wprowadzą nowe auta na egzamin czy nie. Zresztą na razie nie mają po co ich zmieniać, bo są dosyć nowe.
Kiedyś przepisy były lepsze. Mój tata zdawał nie dość, że na dokładnie tym samym samochodzie, to jeszcze w swoim mieście (Puławy). Było też tak, że egzaminator siedział z tyłu, a obok egzaminowanego siedział instruktor. Dzięki temu tata zdał za pierwszym razem, bo egzaminator chciał go oblać za podjechanie pod nie ten urząd miasta (były kiedyś u nas dwa, stary i nowy), ale instruktor zaraz zareagował i uciszył pajaca z tyłu 😉
Bogdan to by się zgadzało, z wcześniejszego wpisu wywnioskowałam, że oblali go po tym jak auto zgasło tylko raz 😉 Eh, egzamin na prawko to loteria, jak panowie ważni będą chcieli kandydata oblać to każdego uwalą na jakiś wyszukany sposób.
siwaaa- marka ta sama,ale jest różnica dla początkującego między dieslem a benzyniakiem...no i nie czarujmy sie każde auto jest tak wyeksploatowane,że w każdym jest inaczej..dla uczacego się to jest wyzwanie
Ja na kursie mam benzyniaka, a drugi, na dłuższe wyjazdy, jest na gaz. W tym różnicy nie czuję. Ale jeździłam też dieslem rodziców i tu już różnica jest ogromna. Swoja drogą, na dieslu łatwiej i przyjemniej mi się jeździ 🙂 Dobrze, że uczę się na benzynie, bo gdyby było w druga stronę, zapewne miałabym kłopot 😉
Ja uczyłam się i zdawałam na toyotach. Nie było innych samochodów na kursie 😉. Teraz, kiedy mają zmieniać samochody egzaminacyjne, jedna z naszych szkół już jeden taki posiada. Osobiście nie wyobrażam sobie zdawać egzaminu na zupełnie 'obcym' samochodzie. Sam egzamin to ogromny stres (ja stresowałam się o wieele bardziej niż np. przed maturą), a gdyby doszła do tego świadomość, że kompletnie nie znam samochodu... No nie wyobrażam sobie tego 😁