Forum konie »

Chów bezstajenny

Klimat nam się zmienia i w obliczu tych zmian chów bezstajenny jest dla mnie bardzo odważnym przedsięwzięciem. Mamy coraz częściej dwie pory roku: ciepłą i zimną bez okresów przejściowych i zwierzyna trudno to znosi.
Prowadzę stajnię pensjonatową na kilkanaście koni. Stajnie są angielskie, ocieplane. Padokujemy się przez cały rok ale to konie "decydują" ile chcą na tym padoku przebywać 😀. Latem są takie dni, że wychodzą na padoki o 5-6 rano a o 10 już stoją przy wyjściach i czekają na zmiłowanie, pomimo tego, że na padokach są drzewa i cień. Zimą jest podobnie szczególnie w wietrzne dni.
Padoków i pastwisk jest ponad 5 ha plus mniejsze okólniki przy stajniach, które uratowały mi życie w ostatnich dniach po lodowym deszczu, kiedy to pół dnia deptaliśmy je żeby konie wypuścić bezpiecznie 😫
A propos dylematu: czy nie lepiej mieć własne siano zamiast wielgachnych padoków? Otóż w mojej sytuacji:  jestem zdecydowanie za padokami. Koszenie , suszenie, belowanie się po prostu nie opłaca. (Chyba, że ma się tych hektarów na prawdę wiele).
Co do sprzątania to rzeczywiście moja wizja była mocno wyidealizowana 😂.  Teraz generalne porządki przeprowadzam wiosną przed odrobaczaniem.
U nas tak się jakoś szczęśliwie złożył, że nowi pensjonariusze przybywali latem  i mieli czas na przystosowanie się do przebywania na padokach. Według mnie trudna sprawa i trudno dyskutować. Myślę, że wszystko jest dobre w granicach zdrowego rozsądku.
Oto mój raj stajenno- padokowy 😉
Klimat nam się zmienia i w obliczu tych zmian chów bezstajenny jest dla mnie bardzo odważnym przedsięwzięciem. Mamy coraz częściej dwie pory roku: ciepłą i zimną bez okresów przejściowych i zwierzyna trudno to znosi.
Prowadzę stajnię pensjonatową na kilkanaście koni. Stajnie są angielskie, ocieplane. Padokujemy się przez cały rok ale to konie "decydują" ile chcą na tym padoku przebywać 😀.


A czy w omawianym planie stajni konie nie decydowałyby?
Tutaj każdy koń decydowałby za siebie (w większości przypadków) i w każdej chwili (w większości przypadków).
rewir, wbrew pozorom emeryt czasem ma w stadzie lżej niż kobyła czy wałach w sile wieku

akurat z tym nie zawsze jest reguła
Jasne, ale emeryt, który byłby szanowany w stadzie musiałby być z nim od wczesnych lat i ustać reguły od razu, kiedy reszta jest młodsza [wiem, ze jakoś tak niejasno napisałam, ale nie umiem teraz złożyć ładniejszego zdania]. Na dwa stare konie mają zazwyczaj ograniczenia zdrowotne - tu boli, tam strzyka, tam stara kontuzja.
Aquarius  zgadza się, pod warunkiem, że wg schematu wyrysowanego przez Remedioss na drugiej stronie tego wątku konie samodzielnie przechodzą przez bramki "wahadłowe".
Wydaje mi się, że potrzeba do obsługi tego wszystkiego całego sztabu ludzi ( spędzanie do karmienia paszą treściwą w kwaterach itd.)
Poza tym uważam, że  wcześniej czy później okaże się że np. konia wymagającego leczenia bądź unieruchomienia trzeba jednak postawić w boksie.
Napisałam jak to u mnie wygląda i wyraziłam swoje zdanie na temat "chowu bezstajennego" czyli w moim rozumieniu miejsca gdzie nie ma stajni i koń nie ma możliwości do niej wchodzić jeśli miałby na to ochotę. 
To tylko moje zdanie. Jest wiele zalet tego projektu, ale trzeba też myśleć o sytuacjach awaryjnych.
Chów bezstajenny - nie dla wszystkich.
Z tym , że w tym momencie nie wiem, dla kogo?
Może dla wlaścicieli, którzy mogą do konia przyjechać na caly dzien?
Na pewno nie dla takich, ktorzy chca intensywnie pracowac.
Nie dla mięczakow, ktorzy spac nie moga przez to, ze z konia zwisaja sople 🙄
Ja akurat spac nie moglam, wiec przenioslam futrzaka. I teraz sie martwie, ze pięć stopni w stajni to dla niego za duzo.
W sumie to bez przerwy się martwie 😉
Moge sie wypowiadac tylko o tym miejscu, w ktorym mieszkalismy przez miesiac. Zreszta ushia o nim ( i o nas 😉) wspominala.

Odleglosc. Pol dnia poswiecone na wyprawe "do konia". A jazdy moze z godzina, z zegarkiem w reku.
Czasu na zwyczajne zaprzyjaznienie sie z koniem - brak.
Koń zdecydowanie bardziej związany z końmi, niż z ludźmi.
Zabranie do pracy to kara straszna, wielka histeria i zero skupienia na czlowieku.
Dwa dni w stajni i koń spokojniejszy, sympatyczniejszy i w trakcie odkrywania, ze czlowiek jest fajny.

Jeszcze raz odleglość. Konie stoją w szczerym polu, daleko od ludzi, brama zawiazana sznurkiem.
Kazdy moze przyjsc. Wypuscic, ukrasc, zrobic krzywde.
Zreszta same sie mogą wypuścic, huculy to zmyślne bestie.

Karmienie.
Zwyczajnie nie da sie przypilnowac zeby wszystkie uczciwie zjadly. Kto się dopcha, ten zje.
Mój akurat do zarcia pierwszy, ale jakas mniej przebojowa sierota nie ma szans.
Woda.
Co z tego, ze sa wanny. I nawet czasem cos naleja. To i tak od razu zamarza.
Konie jedza snieg.
W duzym stadzie jakas kontuzja, czy nawet drobne skaleczenie moze umknac uwadze obslugi.
Zakladajac, ze obsluga sie przejmuje.

Zrazilam sie chyba do chowu bezstajennego.
Mimo pokrzykiwań, że dla hucula stajnia to smierc prawie, wpakowalam chlopaka do boksu.
Na zewnatrz jest pol dnia, reszte spedza w stajni.
Nie wyglada na nieszczesliwego.
A ja w koncu zaczynam sie zaprzyjazniac ze swoim koniem.
I spie jakby spokojniej 🙂
.
[quote author=Tomek_J link=topic=14894.msg451081#msg451081 date=1264103230]
[quote author=furmanka]jestem zdecydowanie za padokami. Koszenie , suszenie, belowanie się po prostu nie opłaca.[/quote]

A to już napradę osobliwe stwierdzenie.

Siano to podstawa diety i największy koszt w utrzymaniu konia. Własne siano jest circa-abiut o połowę tańsze od kupnego. Biorąc pod uwagę ceny w mojej okolicy dla mnie własne siano to w skali roku zysk około 700 złotych na każdy koński łeb.
[/quote]

Mnie się nie opłaca, może Tobie tak.  🙄Wolę mieć konie na większych padokach skubiące marną bo marną zieloną trawkę przez 8 miesięcy niż puchnąć z dumy i skarmiać własne siano przez miesiąc ( bo circa-about na tyle mi starczało własnego ) i zamiast kosić, suszyć belować siano wolę zarabiać pieniądze w inny sposób. Ale  nie ogłaszam swojego zdania jako prawdy absolutnej. (Trzeba było zacytować od początku zdania)
To chyba w ogóle dyskusja nie na ten wątek 🤬
.
rudywiking, tam gdzie wychował się mój koń konie miały na kilkunastu hektarach zbiornik wodny więc z wodą nie było problemu, rozbijały kopytami taflę i dawały radę
siano bylo w brogu i kilka razy dziennie dawano im, ogier i klacze jadły w pierwszej kolejnosci, wałachy miały przerabane i do siana dopychały się dopiero - o ile bylo - jak się wieksza część stada najadła
w czasie srogich mrozów wiem ze stado dokarmiane było paszą tresciwą
Woda.
Co z tego, ze sa wanny. I nawet czasem cos naleja. To i tak od razu zamarza.
Konie jedza snieg.


Czy to coś złego? Śnieg szkodzi koniom? Nie pytam czepliwie, po prostu nie wiem.
trusia, nie szkodzi ale nie zastąpi wody w duzej ilosci
ja wożę z domu gorącą by miały co pić
Dzięki, bo już się przestraszyłam, że moze szkodzę pozwalając.
[quote author=Tomek_J link=topic=14894.msg451435#msg451435 date=1264113209]
[quote author=furmanka]:Wolę mieć konie na większych padokach skubiące marną bo marną zieloną trawkę przez 8 miesięcy niż puchnąć z dumy i skarmiać własne siano[/quote]

To nie jest kwestia puchnięcia z dumy, tylko zwykłej kalkulacji zysków i strat.
Jeśli teren ten przeznaczyć na siano, oszczędzi się na utrzymaniu zwierząt spore kwoty.
Jeśli teren ten przeznaczyć na wypas kwaterowy, będzie się miało dużo dobrej (a nie marnej) trawy dla koni.
Jeśli teren ten przeznaczyć na tzw. "rajski" padok, to będzie miał on wszystkie cechy (czytaj: wszystkie wady) wypasu "na pałę" - ekstensywnego i nieracjonalnego. Po prostu będzie marnotrawstwem.


[/quote]
Tomku , w przypadku Furmanki to akurat jest czysta kalkulacja. Tereny na łąki są mocno ograniczone ( przez ukształtowanie terenu) , większość to ugory ze skałą pod spodem ( których rekultywacja kosztowałaby majątek , a i tak biorąc pod uwagę erozję nie wiem czy w ogóle byłaby możliwa) , do tego trzeba mieć czas i pieniądze na podstawowe maszyny ( lub ludzi do pracy) . W przypadku Furmanki , która sama prowadzi pensjonat dla koni , naukę jazdy konnej i zajęcia hipoterapii to po prostu nierealne jest jeszcze zajmowanie się uprawą. Dlatego w jej przypadku " strata" ma inne pojęcie niż w Twoim czy innych osób. 😉
Wlasne siano moze kosztowac mniej od kupnego pod warunkiem posiadania wlasnych maszyn. W innym przypadku koszt ten sam, a i urobisz sie jak glupi.

I nie wem czy goraca woda to dobry pomysl. Mysle, ze jednak do 20*C najlepsza.
el_Bandito, rozśmieszasz mnie
powiedz mi jeszcze jak utrzymac ja w takiej temperaturze np. -15

bo tak naprawdę zanim dotrze do stajni i zostanie wlana do kastry na padoku jest juz tylko ciepła a po 4 godzinach jest juz lodem a nie wodą

takie bzdury mozna pisać jak się nie zna tematu z doświadczenia
Taki mały off: gorąca woda zamarza szybciej niż zimna  😉
Yasmine, tyle ze zimna szybciej pokrywa się warstwą lodu, i choć mimo to że nie jest głębiej jeszcze zamarznieta koniowi niewielki z niej pozytek
furmanka podobaja mi sie twoje padoki, są takie urozmaicone z drzewami , górkami itd. W takich warunkach trudno robić siano. Ważne jest jednak żeby wykaszać niedojady.
Skoro jest mowa o pastwiskach dla koni to jakie polecacie odmiany i gatunki traw na łąki kośne lub do wypasu. Muszę w tym roku zrobić podsiewy i nie wiem co wybrać , zeby koniom smakowało i szlo na zdrowie. Do tej pory były trawy łąkowe z dodatkiem koniczyny czerwonej. Teraz mam zamiar zrobić przewagę rajgrasu angielskiego.
[quote author=el_Bandito link=topic=14894.msg452249#msg452249 date=1264178913]
Wlasne siano moze kosztowac mniej od kupnego pod warunkiem posiadania wlasnych maszyn. W innym przypadku koszt ten sam, a i urobisz sie jak glupi.[/quote]

Od pięciu lat zbieramy sami siano ze swojej łaki i dzierżawionych, nie mamy maszyn - musimy wynajmować ludzi (koszenie, przetrząsanie, zwijanie na wałki, prasowanie) dochodzi kupa własnej pracy fizycznej, ale i tak w efekcie wychodzi nam o połowę taniej niż gdybyśmy kupowali. Także nie jest to prawda, że tylko z własnymi maszynami się opłaca, po prostu SIĘ OPŁACA 🙂.
Dzięki Dioda.
Chodzi o niedokładne czytanie postów przez Tomka_J (nie tylko w tym wątku). Kalkulacja kosztów produkcji własnego siana zależy od kilku czynników (pogoda, klasa ziemi, nawozy, paliwo bądź wynajem maszyn, ludzi, własny czas).  Mnie naprawdę się to nie opłaca 😡. Co nie jest równoznaczne z twierdzeniem, że jest w ogóle nieopłacalne. Koniec 🚫
szarotka,  właśnie na większości powierzchni padoków wykaszanie jest możliwe tylko "ręcznie" lub kosą spalinową niestety
.
Dlaczego uważasz, że na tzw. "rajskim" MUSI być wypas "na pałę"? Mój padok nie wygląda dokładnie jak rajski, ale mimo wszystko zachęca do chodzenia i niemożliwe, mam kwatery, żeby konie nie niszczyły trawy na całym pastwisku i nie zrobiły z niego w krótkim czasie trawnika.
I gdybym robiła rajski padok z prawdziwego zdarzenia, to też robiłabym kwatery. W końcu wiadomo, że trawa, która odrasta ma dużą ilość cukrów 😉.
u nas aktualnie temperatura -17 i ponoć mrozy maja trzymać kilka dni, w zwiazku z koncepcją chowu bezstajennego zaczęłam się zastanawiać czy konie byłyby zamknięte w biegalni, a ponieważ nie byłyby do tego przyzwyczajone konflikty gotowe i co na to sieroki i emeryci?
A czemu zamknięte? Po co je tam zamykać?
: Aquarius właśnie, czy system: 6 padoków i 3 stada to jest wypas na pałę?

"Opłacalne ekonomicznie to jest zawsze - w przeciwnym razie nikt w Polsce nie zbierałby siana, tylko masowo importowano by je z Chin wink"
Czy to znaczy, że ogłowia, czapraki i siodła też robisz sobie sam? Na pewno byłoby taniej.

Wracając do wątku: czyli ideałem byłaby stajnia wolnowybiegowa + rajskie padoki (nie mylić z wypasem na pałę) 😉
czyli brałabyś całkowitą odpowiedzialność za konie starsze kilentów, które wiekszość swego życia spędziły wiodąc tryb życia stajenno pastwiskowy? moja prawie już 23 letnia klacz noce spędza leżąc, zakładajac że w biegalni jest temp taka jak na zewn czyli nocą -20, jak to widzisz. Jo Bird w "Hodowli koni zgodnie z naturą" owszem pisze o tym, że jej folblutka ma wybór gdzie spedzić noc ale pisze też, że temp spada do -5 stopni, klacz nosi wybiorczo derkę, Jo poświęca dużo miejsca na temat  opieki nad seniorami i jak odniesiesz się do tekstu w styczniowym numerze KiR na temat występowania odmrożeń u koni ?
Ganasz, chyba jak ktoś wstawia, wie jakiego konia wstawia i jakie będa warunki. Dlaczego właścicel stajni ma być odpowiedzialny, jesli ktoś podejmuje świadomą decyzję?  Nie wszystko jest dla wszystkich,

Możesz napisać coś więcej o tych odmrożeniach?
Hej.
Moge sie troszke wypowiedziec na temat chowu postwiskowego.
Moje aktualne konie stoja wlasnie 24/7 na pastwiskach, co prawda u mnie nie ma sniegu ani tragicznych temperatur.
Nie mam ze tak powiem wyboru aby postawic konie w stajni ale z wlasnego doswiadczenia musze powiedziec ze z bezstajennym jest prawie tyle samo klopotu co z chowem stajennym.
Dwa razy dziennie woze koniom siano na pastwisko, zostawic nie moge bo to konie grubaski a innym powodem jest poprostu jego gnicie i nieswiezosc. Raz dziennie dostaja pasze i tez trzeba przypilnowac zeby odpowiednia ilosc powedrowala do danego konia. Kolejnymi problemami jest rzeczywiscie brak "odpoczynku" koni. Caly czas zmagaja sie z zimnem albo goracem.
Po za tym 3 razy w tygodniu zmieniam im pastwisko. I wode maja ze stawku.
I co zauwazylam... konie sa bez energi, bez checi do pracy, czy tez walki (to ma swoje dobre i zle strony).
I jednego mlodziaka ze zwichnieta nozka musimy trzymac ma malutkim padoczku... co zwieksza czas regeneracji :/
Tesknie za stajnia  😍
Ja też tęsknię za stajnią. I za mieszkaniem stajennego, które w niej zaprojektowałem...
trusia "Konie i rumaki" są ogólnie dostępną gazetą, może na ich stronie intern. będzie art. i nie jest tak jak piszesz, że każdy kto postawi konia do takiej stajni, a właściwie do takiego ośrodka ma pełną wiedzę na temat zalet i zagrożeń dla konia. Najwiecej wie właściciel ośrodka. Pisano tu że stajnia również dla emerytów i pytania są zasadne-potraktuj je jako np. pytania potencjalnego teoretycznego klienta, który zastanawia się nad znalezieniem najlepszego miejsca dla swojego konia. I myślę, że im wiecej pytań i dociekań tym wiecej danych dla autorki postu. 😉
jkobus :kwiatek: ja też 😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się