Dziewuchy moje z klubu forever alone! 😀 Jeśli taki samotnik, jak ja, trafił na drugiego samotnika, to oznacza tylko tyle - nie ma przypadków beznadziejnych! 😀
Moją sytuację idealnie opisuje ten cytat:

I choć M. ciągle pyta, jak to możliwe, że tyle czasu "przegapialiśmy siebie" (bo kiedyś studiowaliśmy razem, nawet w jednej grupie ćwiczeniowej byliśmy) i po tylu latach połączył nas dopiero fejsik i znienawidzona przeze mnie dziewczyna 😁 a ja tylko odpowiadam "bo wszystko jest po coś" - i tak proszę sobie tłumaczyć wszystkie dni samotne, wszystkie nieudane próby! 🙂
Zastanawia mnie tylko, czy to wszystko teraz nie dzieje się za szybko... Ale z drugiej strony, chyba lepiej, by (odpukać!!) zepsuło się teraz, niż mielibyśmy zmarnować na siebie więcej czasu, nie?