Ja z ex po tym co uslyszalam podczas ich rozmow nie mam zamiaru nie ten poziom sory. To wlasnie o dojrzalosc chodzi dojrzalosc ex przede wszystkim. Potem partnera a na koncu moja. Jesli brak tego elementu wiadomo jak jest. Ja sie juz po takich zwiazkach nauczylam nic na sile ale nie ustepowac szczegolnie gdy ktos narusza notorycznie pewne granice.
[quote author=zen link=topic=148.msg2015750#msg2015750 date=1392726726] Nie są to łatwe układy. Chyba jestem tutaj w mniejszości, bo to ja oddaję dziecko do nowego domu tatusia, gdzie, cóż, nie wszystko mi pasuje. I stąd też chce wiedzieć z kim moje dziecko spędza te kilka dni w miesiącu, bo bynajmniej nie tylko z tatusiem.
Jestem w takiej samej sytuacji. I oczekuje od partnerki mojego ex zyczliwej i neutralnej postawy wobec moich dzieci.
edit. swoja droga, skoro w tym watku 100% bylych zon jest poje***nych, to ciekawe czy ja tez jestem, bo tak przedstawiaja je ich byli mezowie swoim obecnym partnerkom 😜 [/quote]
Naboo, jak do tej pory zawsze bardzo zwracałam uwagę już na początku znajomości na to jak faceci wypowiadają się o swoich ex dziewczynach. Jak poznałam P to na początku chyba mocno hamował swoje wypowiedzi. Zwłaszcza przy dziecku nigdy nic złego na matkę nie mówił. Ale czas pokazał, że z tą kobietą nie da się normalnie, najprościej się odciąć. Niech o niej świadczy to, jak bardzo skrzywdziła własne dziecko aby zrobić ojcu na złość. Chcąc odebrać mu prawa rodzicielskie przy okazji sama je straciła. Szkoda tylko, że nasz aparat państwowy działa tak, że ojciec nie wiedział nawet o tym, że toczy się jakakolwiek sprawa o odebranie mu praw, bo ex sprytnie podała fałszywy adres. Dowiedział się przypadkiem od córki. Ostatnio młoda wylądowała w izbie zatrzymań dla nieletnich i czeka na miejsce w poprawczaku. Czy nadal uważasz, że to normalna matka?
bera7, ja nic nie uwazam, bo nie znam Was. Wiem tylko, ze czasem zal i bol doprowadzaja do skrajnych emocji i dziwnych zachowan, ktore mozna jeszcze bardziej opacznie zinterpretowac, szczegolnie przy odrobinie manipulacji z drugiej strony. Mi zajelo iles miesiecy wytlumaczenie sobie samej, ze mimo wielkiego zalu musze zachowywac sie w sposob wywazony i wyrozumialy (!) wobec czlowieka, ktory wg mojego punktu widzenia jest palantem. To nie jest proste!
Naboo ja znam kapitalne ex moich byłych partnerów, przyjaciół itp. spotykamy się w kupie i jest na prawdę fajnie- z tego co wiem, w układach z dziećmi i w nowych rodzinach także jest ok a nawet więcej. Ja nigdy nie nazwę kobiety dobrą matką, którza kilkukrotnie porzucała swoje dzieci, zapominała je odbierać bo jej kochanek na nią czekał, kobiety, która zaniedbała zdrowie maluchów i ich edukację, która ma czelność wydzwaniać do swojego ex, byłej teściowej żeby zajął się dziećmi, bo ona jedzie na czyjeś tam urodziny albo wyjazd ze swoim fagasem stawia wyżej niż zdrowie maluchów...
Karla, ja to wszystko rozumiem co piszesz i wcale nie bronie tych ex, bo ludzie sa rozni, a nieczesto rozchodza sie z kultura nawet ci kulturalni. A juz szczegolnie jak w gre wchodza dzieci czy wspolne dobra.
Natomiast ciagle nie moge zrozumiec tego, ze jak on sobie jezdzi ze swoja nowa lala to jest super, a jak ona chce gdzies wyjechac z nowym facetem sama- to wyrodna matka, bo dzieci porzuca. Przeciez dzieci maja dwoje rodzicow 🤔 Nie odnosze tego w szczegolnosci do Twojej wypowiedzi tylko ogolnie tak jest.
Naboo dla jasności- jak dzieci porzucała to mnie jeszcze nie było, to było przed złożeniem przez P pozwu.Ona regularnie porzucała i jego i dzieci. Teraz ja postawiłam pewne warunki i nie ma, że ona wyjeżdża i ot tak sobie podrzuca dzieci- jest wyrok sądu(skoro nie umie inaczej się dogadać) jest plan wychowawczy, dostaje alimenty i niech przestrzega skoro od mojego P tego wymaga. I masz rację równowaga musi być a nie że mamusia dupe wietrzy zagranicą a ojciec ściąga babcie żeby z dziećmi siedziała, potem mamusia zabiera dzieci na ferie (chore dzieci, bo oczywiście nie ma czasu iść do lekarza, ale czas na zakupy z fagasem, wspólne kino ma). itp. itd. znam wiele taich sytuacji z autopsji, od przyjaciół, rodziny itp. i cieszę się , że coraz więcej ojców sięga po prawników a sądy powoli zaczynają ogarniać, że kobieta to nie znaczy dobra opiekunka.
Ja zawsze ostrożnie patrzę na takie sytuacje. Dla mnie sam fakt, że ktoś się związał z kimś, ba, ma z nim dziecko, świadczy o tym, że było uczucie, były emocje, była chemia. Każdy rodzic ma prawa, ale też obowiązki, a jak patrzę po swoim przykładzie czy innych samotnie wychowujących dzieci matek, to nie zawsze jest różowo. Często tatusiowe ograniczają się do płacenia alimentów w śmiesznej kwocie i więcej ich nie obchodzi, ani kurtka zimowa, ani buty zimowe, ani kino, teatr etc. Edukacja dziecka też nie. To są naprawdę złożone problemy.
Znam tylko jednego faceta, który zabrał matce dzieci, sam je wychowuje, uważa, że jego eks, a zarazem matka dzieci, to ostatnia szmata, ale przynajmniej nie zostawił tej ostatniej podłej lafiryndzie swoich dzieci na wychowanie, tylko je po prostu zabrał, a matce ograniczył prawa.
U nas ostatnio jak podliczyliśmy czas to wyszło, że dzieci są więcej z ojcem. Alimenty są płacone i niestety z nich utrzymywany jest fagas ex i jego dzieciaki.Przykre. Mam nadzieję, że się to wkrótce skończy. Gdybym nie znała tego zw dwóch stron ( dośc długo mieszkałam przez ścianę z samotną matką) i teraz mieszkam z rozwodnikiem dzieciatym, do tego prawnikiem, który dostaje rozwody z urzędu to pewnie bym nie komentowałabym bo wiedzy bym nie miała. Póki w ten układ nie weszłam byłam bardziej po stronie kobiet. Teraz widzę to nieco inaczej.I niestety coraz częściej obserwuje brzydki schemat- tatuś tylko kasę niech da i się nie wpier..la a jak siębędzie rzucał to dzieci mu nie wydam. Ohydne to🙁Znam niestety takich padalców, którzy tak jak pisze zen...i sama nie wiem co jest bardziej ohydne.
Mój dobry kolega jeździ co drugi weekend z Łodzi do Warszawy, żeby pocałować klamkę, bo mu matka dziecka nie wydaje, i nic nie może zrobić. Ma sądowny nakaz wydania dziecka, przychodzi z policją (która też nie chciała w ogóle pomagać), dzwonią do drzwi, cisza, policjanci podpisują kwitek, że gościu był i tyle. Sprawa leży w sądzie i naprawdę nic się nie rusza.
Ja w każdym razie faceta z dzieckiem bym nie wzięła 😎
zen- ja teraz mocno się zastanawiam czy jest sens to ciągnąć, bo co mi po uczuciu skoro jest ono skutecznie zabijane całym tym chorym układem. To o czym piszesz w kwestii kolegi... mój kumpel z pracy jeździ pod Szczecin i ma to samo. w sądzie ma być sprawa dopiero w kwietniu:/
Karla, musisz przemyśleć, problematyczna matka dzieci może dać problematyczne dzieci w przyszłości, małe dzieci mały kłopot.. Myśl przede wszystkim o sobie i swoim szczęściu :kwiatek:
Oj dziewczyny, ja mam chyba co drugie dziecko w gabinecie właśnie takich rodziców rozwodzących się/świeżo po rozwodzie. Tak na nich patrzę, słucham tych opowieści z ich i dzieci strony i myślę sobie, że ułożenie takich spraw jakoś sensownie i bez większego pokiereszowania kogokolwiek to naprawdę mistrzostwo świata...
Dzionka to samo mówi moja psycholog- jakiś wysyp od 2 lat 🙁 zen- wiem, dlatego na razie postawiłam pewne warunki i wprowadziłam "okres karencji", jeśli nic się nie zmieni spadam z tego chorego układu🙂
Osobiście po 3 latach walki , chorych sytuacji i ciągłych nerwów zwiałam od mężczyzny który miał 2 dzieci i serio psychiczną byłą żone ( jaki normalny człowiek a nawet psycholog dziecięcy ! którym była zostawia dwoje małych dzieci ( 5 , 2 lata) pod opieką sąsiadki na 2 dni i wracając naćpana i nawalona wybija sobie jedynki na schodach do klatki schodowej -> to taki przykład) . Teraz jak słysze " była żona, dziecko" to podejrzewam ze pobijam swój rekord życiowy w biegu na 100 metrów 😉 NIGDY WIĘCEJ ! Ile to nerwów , kłótni jeeeju ! jak sobie to przypomne i widze swoje obecne spokojne życie to mi tak....miło bo nie powiem kochałam/kocham tego człowieka ale on nie miał jaj żeby ułożyć to wszystko tak żebym mogła też być szczęśliwa a nie wiecznie czekałam na to co ex wymyśli i co jeszcze nam zepsuje. Jednego żałuje , tego ze mi nie powiedział ze ma te dzieci od razu. O tym dowiedziałam sie po dłuższym czasie kiedy już go kochałam i chciałam " wziąć to na klate" ale sie nie udało i w tym żałuje właśnie tego że mimo ogromnej miłości i tego jak przeżyłam to rozstanie musiałam to zrobić bo to nie było życie a ciągła walka. Życzę Wam wytrwałości i powodzenia. 🙂
zen, to nie jest takie proste. Ojcowie są na od początku stawiani jako drudzy w opiece do dziecka. Tak z założenia. Sprawy trwają latami. Nasz bój o dziecko trwał 3 lata. Po 3 latach odpuściliśmy, bo młoda już miała sprawę o demoralizację. W ciągu roku od kiedy matka ją zabrała od nas z wzorowej uczennicy stała się uczniem, który miał z 7 przedmiotów 1 na koniec roku. O reszcie jej "sukcesów" nawet wstyd pisać. I sama matka tak stawiała sprawę, że ojciec jest tylko do płacenia. Przykre, ale to nie jedyny przypadek, kiedy kobiety same ograniczają kontakt ojców.
Dzięki ludziki za wsparcie. U mnie sytuacja wygląda tak, że młody jest tylko raz w tygodniu i jakieś ferie itd. Niby nie dużo, ale jednak. Zaakceptowałam ten fakt, muszę sobie jakoś poradzić. I się nauczyć, dogadać i już. Ex niezbyt miła, ale kontaktów nie utrzymuje z moim T. tak więc przynajmniej jej nie mam na głowie. Zasadniczo chciałam odwlec możliwie jak najdłużej moment spotkania z młodym, bo uważam, że to trochę mieszanie dziecku w głowie, że tatuś ma taką bliską koleżankę, robimy razem różne fajne rzeczy a potem nagle ja znikam (oby nie, no ale życie życiem). Sama się wychowałam tylko z matką i źle wspominam jej związki, zawsze miałam przetyraną banię potem. Podświadomie boję się tego samego pewnie. Mamy w planach jutro wyjście na lody i całą niedzielę razem, w tym stajnię 😉 zobaczymy co z tego wyniknie 🙂
Epikea, amen! ja zaczynam być najszczęśliwsza właśnie sama z siebie🙂 tylko muszę się nauczyć utrzymywać ten stan kiedy wchodzę w relację😉
whitemoon071,mundialowa, dzięki dziewczyny🙂 wydaje mi się że naprawdę dobrze ogarniam i się nie daję🙂 ale jednak emocje przy składaniu były i smutno się zrobiło... ale cóż, takie życie!
Breva, przecież po każdym rozstaniu następuje coś w rodzaju żałoby. Choćby nie wiem, jak źle było w związku, to po rozstaniu i tak tęskni się do tych urywków, kiedy było cudownie. Więc to normalne, żeby było Ci smutno w trakcie pisania i składania wniosku. Ale jesteś dzielna, idziesz do przodu i świetnie sobie radzisz! Mocna babka z Ciebie, teraz będzie tylko lepiej 😉
Mój Austriak przyjeżdża na tydzień 😍 Zadzwonił dzisiaj ze bedzie we wtorek i czy sie z nim spotkam. Ja sie spytałam czy na "biznes lunch" czy na "date" 🙂😉)) A jak myślisz? Co za uroczy szarmancki gość. Aaaa, miał zostać do piątku, ale powiedziałam mu ze bankiet jest właśnie w piątek wiec przebukuje lot na niedziele 🙂 bo jak stwierdził w saturday bedzie ded....
Melduję, że przeżyłam! spotkałam się z małym, koniec końców pojechałam do nich do domu. Było w porządku, teraz czuję jak stresior mnie puszcza uffff. O matko. Trudna sprawa.