Forum towarzyskie »

Sprawy sercowe...

Gillian, super!!!🙂😉) zdawaj relację na bieżąco - czyta się jak powieść romantyczną🙂

u mnie bez zmian. wczoraj mieliśmy kolejną w ciągu tego tygodnia rozmowę na temat naszego związku. i chyba pierwszy raz wziął choć trochę na poważnie moje słowa. To znaczy dotarło do niego, że ja naprawdę bardzo realnie myślę o rozwodzie i właściwie na 90% podjęłam już decyzję. Nadal zapewnia o uczuciach, ale nie chce mi się już wierzyć w zapewnienia. Prosi o kolejną szansę... Ale mam przeczucie że nie zmieni się nic. Taka mini sytuacyjka - mówię, idę na stację benzynową, zaraz wrócę. On że idzie ze mną. Mówię 'chcę iść sama, potrzebuję chwili na zastanowienie", a on na to "i tak pójdę" i się ubiera. No to już w końcu podniosłam głos i wykrzyczałam że do jasnej cholery JA CHCĘ IŚĆ SAMA! Został, ale kurde jak nawet w tak maleńkich sprawach nie mogę zrobić tego czego chcę..? nie sądzę, żeby kolejna szansa przyniosła niesamowitą zmianę...

no nie wiem. w czwartek mamy wizytę u psychologa. Zobaczymy co tam się stanie. Ale powiem wam że jestem tak maksymalnie wykończona psychicznie tą ciąglą grą na emocjach, rozmowami, które brzmią tak samo i tym zastanawianiem się co zrobić, że kosmos.... po tym wszystkim najchętniej wyjechałabym gdzieś, gdziekolwiek. a tu znowu firmę trzeba rozkręcać..:|
Breva walcz o siebie i swoją psychikę.... taka huśtawka to chyba najgorsze,co może być. Jest beznadziejnie, leczysz się i kiedy już myślisz, że się udało, druga osoba oznajmia wielki powrót, by za chwilę znów wbić szpilę.
Z życia wzięte, portal towarzyski:
Profil Pana lat x, z miasta Y, w opisie coś o kawie z syropem cynamonowym.
Ja: Hej, wlałabym z waniliowym.
On: Waniliowy też dobry. Może przeniesiemy się na fb bo tu rzadko bywam?
Zgłupiałam, bo nie znam faceta, a on mi proponuje konwersację na fb, ale... myślę sobie...
z opisu w sumie ok, na zdjęciu też ok, więc piszę:
Ja: hmmm, no ok. prześlij mi link do Twojego fb.
On: Już mnie masz w znajomych. Pozdrawiam Ł.
No to padłam, szczękę zbieram z podłogi. Węszę spisek hakerski, przeszukuję na fb znajomych na Ł.
Znalazłam, rzeczywiście byliśmy na jednej imprezie wyjazdowej, ba... jechaliśmy tym samym autem.  😁
Breva
To co mi chyba najbardziej rzuciło się w oczy to to, że prosi Cię o kolejną szansę = doskonale wie i bądź co bądź, rozumie co robi. Tym bardziej to zagmatwane skoro prosi o nią kolejny raz, a za każdym razem i tak traktuje Cię tak samo beznadziejnie.
Walcz o siebie bo warto. Nie daj się wpędzić w lata!
A ja właśnie wróciłam z drinka z pewnym bardzo sympatycznym Austarijczykiem z Południowej Afryki 😉 Wygląda jak żywcem wyjęty z reklamy pasty do zębów i chwalił się przez pół spotkania swoja sesją zdjęciową na Karaibach i umiejętnościami masażysty, ale robił to w tak uroczy sposób, że po prostu nie sposób go nie lubić. Fajnie nam się gadało, uśmiałam się zdrowo i generalnie było sympatycznie. Ale jak dla mnie nic więcej 😉
I wiecie co? Tak sobie przemyślałam dzisiaj tą kwestię... Stwierdziłam, że ja poznaję tylu facetów... Pora zacząć się tym cieszyć! Po prostu: ich towarzystwem. Bez patrzenia na każdego nowo poznanego osobnika płci męskiej jak na potencjalnego kandydata na faceta i oceniania pod kątem czy bym go chciała czy nie. Kolega mi ostatnio dobrze radził: nie oczekuj niczego o ludzi, a się nie zawiedziesz. Chociaż ten sam kolega mi mówi: buduj swoją sieć kontaktów, a pająk sam przyjdzie 😁 (mądry kolega! taaak, jego też chciałam za faceta, a on mnie nie :P)
wendetta tak z ciekawości - a jak oni reagują jak mówisz, ze jesteś freeganką?  😉
Aaa, to musi być taki zarąbisty 'conversation starter'! 😍
Haha Smarcik, to się uśmiałam 😁 😁 W sumie dobre pytanie! Po pierwsze to nie każdemu na wstępnie mówię "Cześć, jestem J. i jestem freeganka" 😀 Bo nie uważam, żeby byl to aż tak ważny element mnie/ mojego życia/ osobowości/ co tam jeszcze 😀 Dwa: ja mam chyba szczęście do ludzi z otwartymi umysłami i raczej z reguły rodzi się z tego ciekawa dyskusja, a nie szok, niedowierzanie i kropienie wodą święconą 😉 Trzy: ostatnio bardzo dużo osób/ facetów poznaję z otoczenia mojego francuskiego kolegi G. (tego od mądrych cytatów poniżej), a to właśnie on... wprowadził mnie w świat freeganizmu.
Jak będą reagować kolejni- się zobaczy. Ten z dzisiaj na przykład (Andy)- nie miałam zamiaru poruszać tego tematu z nim, ale jakoś zeszliśmy na to, że on masuje ludzi za jedzenie, bo mu się kasa kończy i zaczyna nie mieć co jeść itp. Byłam ciekawa jego reakcji bo on taki trochę 'bułkę przez biubułkę'- zaczął się śmiać, że tak, tak, on zna te historie i opowiedział mi, że miał kiedyś taką alternatywną dziewczynę "so natural", która nie używała mydła, tylko samą wodę 😲  Zaczęliśmy się śmiać i podejrzewam, że potraktował to po prostu jako niegroźną fanaberię 😉

edit. btw mam lat 25, a freeganką jestem od jakichś 2 miesięcy, więc .. tak tylko pisze, żeby tu jakichś naciąganych teorii nie prowokować  😁
wendetta, wybacz ignorancję, ale czy freeganizm jest wtedy, kiedy nie kupuje się własnego jedzenia, zamiast tego szukając jedzenia, którzy inni wyrzucili? Taką informację znalazłam na wikipedii, ale nie wiem, czy to jest właśnie to, co "robisz" 😉
Busch, mówiąc w skrócie- tak. Zabieram jedzenie z kontenerów na tyłach marketów 😁 Część rzeczy muszę 'niestety' kupować, bo nie wszystko można tam znaleźć. Ale... to już kolejny wątek, w którym zaczyna się ten OT, więc odsyłam tutaj: http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,739.2880.html (na samym dole strony zaczęłam ten temat, ciągnie się kilka stron). Bo za chwilę niektórym uszami wyjdzie ten temat 😉
Załóż ten wątek, ja bym tam w życiu nie zajrzała i się nie dowiedziała gdybyś nie miała problemów sercowych! 🙂
A jest to fajne, ciekawe, niesamowicie inspirujące.
Natychmiast. Sio sio.  :kwiatek:

wendetta dziękuję za odpowiedź  :kwiatek: W sumie wydaje mi się, że też na Twoją korzyść działa fakt, że nie mieszkasz w Polsce - tutaj większość ludzi pewnie złapała by się za głowę.
wendetta dziękuję za odpowiedź  :kwiatek: W sumie wydaje mi się, że też na Twoją korzyść działa fakt, że nie mieszkasz w Polsce - tutaj większość ludzi pewnie złapała by się za głowę.


tia…
tutaj większość ludzi (w Polsce) to robi - tylko nazywa sie to BIEDA…. a nie jakieś fiu-bździu...
Tym bardziej większość ludzi nie zrozumiałaby że ktoś robi coś takiego z własnej woli. A skoro taki był jego wybór to czemu nie, nikomu tym przecież nie zaszkodzi  😉
Dodo, a moze byc i fiu-bzdziu! 😁 To jest piekne, ze moge sobie robic fiu-bzdziu i jeszcze jakas ideologie do tego dopisac i kupe kasy zaoszczedzic i jeszcze cos dobrego dla innych zrobic 🏇
wendetta załóż proszę w końcu ten wątek bo póki co offtopujemy w każdym możliwym  😁 A wątek wege to też nie do końca to  😉
Pomysle wieczorem 😉 A ja chcialam tylko o swoich sercowych dylematach tutaj napisac... 😉
Breva, napisz koniecznie jak było na terapii 🙂 Powodzenia, zadbaj o siebie, ale nie działaj impulsywnie! Sto razy zdążysz się rozwieść, a jednak jak zrobisz to na fali złości czy innego uczucia, a potem po wszystkim zaczną do ciebie docierać konsekwencje, to może tobą nieźle łupnąć. Weź to na spokój i powoli do przodu 🙂

Gillian
Tak trzymaj  😅

Moze ja za szybko sie zakochuje (mimo, ze nie daje po sobie z reguly poznac)

Mnie zastanowił ten fragment. Może faceci tracą zainteresowanie właśnie dlatego, że nie czują go z Twojej strony?

Popieram natomiast radę dotyczącą spotykania się z facetami (w ogole z ludźmi) dla samej przyjemności poznawania nowych ludzi, ponieważ gdzieś pośród nich może trafić się ten jedyny 😉

Breva
Ja tam w dawanie kolejnych szans i nagłe, drastyczne zmiany nie wierzę. Facet sprawia wrażenie (z Twoich opisów oczywiście), jakby każdy jego ruch był starannie zaplanowany i przemyślany...
Bardzo współczuję, ale też wierzę, że będziesz na tyle silna, żeby zawalczyć o samą siebie.
Gillian
Tak trzymaj  😅

[quote author=wendetta link=topic=148.msg1985070#msg1985070 date=1390212659]
Moze ja za szybko sie zakochuje (mimo, ze nie daje po sobie z reguly poznac)

Mnie zastanowił ten fragment. Może faceci tracą zainteresowanie właśnie dlatego, że nie czują go z Twojej strony?

[/quote]
no tylko wlasnie w tym problem, ze ja nie mam pojecia jak to wywazyc... kiedy jest za malo, a kiedy juz za duzo. czy probuje tak czy tak- jest zle 🤣 I z drugiej strony to mega meczace, tak sie ciagle zastanawiac... Czy to nie powinno byc cos naturalnego, spontanicznego i pieknego? A nie taka zimna matematyka i ciagle stresowanie sie...
z drugiej strony to mega meczace, tak sie ciagle zastanawiac... Czy to nie powinno byc cos naturalnego, spontanicznego i pieknego? A nie taka zimna matematyka i ciagle stresowanie sie...


Powinno, ale chyba na obrazku. Wydaje mi się, że my w znakomitej większości jako kobiety, tak sobie własnie życie utrudniamy.
wendetta
Te gierki w stylu "nie pokażę mu że mi zależy, niech on się najpierw postara", albo dylemat, gdzie postawić granicę, której nie powinno się przekroczyć, są bardzo męczące i faktycznie mogą odebrać zapał.

Patrząc na przykład mój i mojego P. dochodzę do wniosku, że nie trzeba żadnych gierek, musi samo zaskoczyć, nadchodzi odpowiedni moment i wiesz, że to jest TO. Wypatrzyłam go sobie w internecie i napisałam (z założeniem, że to już absolutnie ostatni raz, kiedy poznaję faceta w ten sposób), bałam się, że okaże się cwaniaczkiem, który bajeruje laski na portalach randkowych (oceniłam po zdjęciach), jednak okazał się bardzo uczuciowym, wrażliwym człowiekiem, chociaż z charakterkiem (jak się później okazało 😉 ). Spotkaliśmy się pierwszy raz po miesiącu pisania i wiedziałam już, że nie chcę nikogo innego 😉

Jestem zdania, że jeśli Ci na facecie zależy, masz pełne prawo mu to okazać (nie to, żeby za nim biegać, albo uszczęśliwiać na siłę 😉 ), wbrew pozorom oni też tego oczekują i wielu brakuje odwagi, żeby zrobić pierwszy krok.

Prawdziwe uczucie będzie tylko spontaniczne i przyjdzie całkowicie naturalnie, bez obliczeń i kalkulacji 😉

Mówię to ja, która jakiś rok temu rozglądała się za jakimś kotem do przygarnięcia 😁 i wypisywała wszem i wobec, że jest skazana na samotność i zapomnienie 😉
wendetta, po prostu bądź dobra dla ludzi 🙂 Mężczyźni też są ludźmi (choć czasem trzeba sobie o tym stale przypominać 😁. To naprawdę nie jest błaha uwaga. Szczególnie dla tych, które non stop "przyciągają nie tych, na których zależy". Bo przy tych obojętnych są wyluzowane, życzliwe, uśmiechnięte. A gdy "coś" to pojawiają się zgryzy i zagwozdki, obojętna mina, kombinowanie etc. Chyba nigdzie "kochaj bliźniego jak siebie samego" nie sprawdza się tak, jak w sprawach sercowych. Z koniecznym dodatkiem "nie więcej niż siebie".
Halo, kurcze blade! 100% prawdy 🤔 Dokladnie tak sie zachowuje... 🤔 Jak mi na kims totalnie nie zalezy (w sensie damsko-meskim) to pelen luz, zabawa, niczym sie nie przejmuje. I wtedy "niestety" mam problem z niechcianym adoratorem 😉 Nie daj Bog jednak jak ten "tylko kolega" zacznie mi sie podobac! Wtedy zaczyna sie problem i nagle wszystko zaczyna sie psuc :/ Do tej pory zrzucalam to na karb faktu, ze oni zauwazaja, ze ja cos wiecej zaczynam do nich czuc, wiec sie po cichu wycofuja. Tylko, ze ja naprawde nie widze roznicy w swoim zachowaniu wobec nich. W moim "swiecie wewnetrznym" oczywiscie tak, ogroma 😉

Oh, nawet sytuacja z "ostatniej chwili". Poznalam tutaj w wiedniu swietnego faceta! Normalnie moj soulmate, nie potrafilismy sie nagadac, potrafilismy chodzic pol nocy po miescie rozmawiajac, spotykalismy sie prawie codziennie przez ponad miesiac, swietnie nam mijal czas, beda z nim brzuch mnie non stop bolal ze smiechu, ale zupelnie mnie nie pociagal (mialam w tamtym czasie na tapecie inna znajomosc z pewnym przystojniakiem i strasznie cierpialam rowniez z tego powodu, ze chwile bylo milo, a potem nagle mnie olal :/) i nie traktowalam go jak faceta. nawet sobie mowilam w duchu, ze jaka szkoda, ze "ja go nie chce, bo on na pewno za mna szaleje i to bylby cudowny zwiazek, wystarczylby tylko znak z mojej strony" itd... No i powoli przeszla mi "zaloba" po przystojniakiu i zauwazylam, ze zaczynam na mojego soulmatea patrzec innym okiem. Powoli sie dosc mocno wkrecilam w to uczucie, wydawalo mi sie ze zaczyna sie cos pieknego i ... peklo. Kontakt nam sie ochlodzil momentalnie. Oczywiscie ja zaczelam znowu przezywac i dramatyzowac (w duchu). Kilka dni temu dowiedzialam sie, ze jest "w luznym zwiazku" z nasza wspolna znajoma. Juz to sobie jakos przetlumaczylam i juz nie ma tragedii... Ale. Nadal nie umiem wyciagnac z tych wszystkich historii wniosku na przyszlosc. 🤔
Jezusie... brzmie jak gimnazjalistka 😲

ps. halo, ja jestem dobra dla ludzi 😀


edit. Pauli, ja juz mam dwa koty !! 😲 😕    😉
Juz wam to tutaj pisałam. Skoro faceci z wami nie chcą być to kotów do tego też nie zmuszajcie!




😉
o to to  😉



Gillian  -  kiedy do nas na flache wpadacie? 😀
Szczęsliwi ci, co szczęścia nie zaznali..
w tydzień straciłam wszystko..ale znam swoją wartość, otrzepałam się i idę dalej.. mogę wszystko.. tylko mama martwi się, że po dwóch latach mojej walki uczyniono mnie jedną z 'najzimniejszych kobiet świata'
Quendi, co się stało???🙁((

u mnie jak to mówią ch*owo ale stabilnie... jutro terapia, zobaczymy co się będzie działo. jak na razie L dalej wyhodzi z siebie, wraca o 16 do domu, gotuje obiady, itp. Łazi za mną, szuka kontaktu, rozmowy, czegokolwiek, ale ja się nie mogę przełamać. Gadamy, czasem się pośmiejemy, ale nie mam nawet odruchu, żeby podejść, przytulić się itp. smutne to bardzo🙁 no i trochę mnie zirytowała wiadomość że pojechał dzisiaj do mojego ojca, żeby z nim pogadać. nie wiem czego się spodziewał - że tata mi nagada, żebym mu dała szansę?? nie wiem...

ale rozkręcam działalnosć, która m.in polega na skanie organizmu (informacje o ogólnym stanie zdrowia, a przesilanych i słabszych organach, ciśnienie, stan kręgosłupa, blokady emocjonalne, poziomy hormonów itp.) i skanowałam się 12 stycznia (przed tym całym hardcorem) i zeskanowałam się dzisiaj. Niesamowite jak cały organizm potrafi się posypać w 10 dni...🙁 i niestety coraz bardziej to odczuwam:/ nie wiem co robić ale coś zrobić muszę, bo długo w takim stresie nie pojadę...
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się