Forum towarzyskie »

Sprawy sercowe...

No ja pamiętam, że jak przez 4 lata związku mieszkałam z mężem obecnym, 2 psami i kotem w 1 pokoju, to żyło nam się bardzo dobrze i szczerze, to byłam bardzo zdziwiona tym faktem, bo ja jestem strasznie taka- indywidualna? No samotnik jestem 😉 Teraz mieszkamy w sporym domu, a ja mam potrzebę kupna sobie czegoś tylko swojego, a na razie się skupiam na dostosowaniu poddasza dla siebie. Nie wiem, skąd u mnie taka rozbujała potrzeba posiadania czegoś tylko swojego, tego odłączenia się  🤔
zen,  strasznie to brzmi. nie będę dopytywać, ale jeśli potrzebowałabyś jakiejkolwiek pomocy, to pisz śmiało!

zastanów się proszę nad plusami i minusami. bo niezaprzeczalnie mielibyście : "tatę" na miejscu, ogród do rozwijania pasji syna, większą przestrzeń życiową. może i syn musiałby wstawać wcześniej, ale w moim prywatnym odczuciu-więcej jest plusów niż minusów. Dzieci bardzo szybko adaptują się do nowych sytuacji, więc sądzę, że wstawanie wcześniej o godzinę nie jest aż takim argumentem i powodem to zaniechania.

a co Tycjan o tym sądzi? to już duży chłopak, jakie jest jego zdanie na ten temat?

mam wrażenie, że gdzieś tam wewnętrznie nie chcesz zrezygnować z własnej niezależności, nie chcesz "oddawać" swojego aktualnego trybu życia, dlatego doszukujesz się minusów, które osobie z boku wydają się... malutkie! My też przenieśliśmy się dalej i nie wiem jak to będzie ze szkołą itp. ale za cenę dalszej odległości mamy konie pod domem, spokój wiejski i bezpieczeństwo dziecka.
Isabelle, dziekuje :kwiatek:
zen a ja się Tobie nie dziwię. Jestem typem, który potrzebuje przestrzeni. Zawsze jak gdzieś wyjeżdżałam z facetem na tydzień, dwa to po kilku dniach się dusiłam we wspólnym pokoju. To samo w przypadku wożenia dziecka do szkoły. Życie mamy sobie ułatwiać, a nie utrudniać  😉
what the world needs now...is love, sweet love! a nie awantury! O!  :kwiatek:

A ja tam lubię z moim lubym spędzać czas choćby w jednym pokoju 😉 Myślę, że nie miałabym problemu mieszkać z nim na jakimś małym metrażu. 😉
Zawsze mi się marzyło, żeby mieszkać w bloku, bo od dziecka mieszkam na przedmieściach Warszawy, w domku jednorodzinnym (najpierw 2 rodziny- 7 osób w 3 pokojach, a teraz w zasadzie już tylko 3 osoby w dosyć dużym domu). Mój pokój ma 16m2...
Wszystko zmieniło się, kiedy wyjechałam do Niemiec do mojego ex chłopaka, który mieszkał w kawalerce (pokój połączony z kuchnią + łazienka) i skorzystanie z komputera, kiedy on jeszcze spał- to była masakra. Dusiłam się tam strasznie.
Mój obecny chłopak mieszka w ok. 55 metrach (2 pokoje + kuchnia + łazienka) i czasem jak zostaję w tym mieszkaniu sama, to też przytłacza mnie to, że jest... małe! Nie wyobrażam sobie mieszkać w takim domu w 3 osoby, chociaż mieszkanie jest świetnie rozplanowane. Może z małym dzieckiem jeszcze dało by radę, ale z dzieckiem w wieku Tycjana- no nie wyobrażam sobie takiej możliwości.

Zen, trzymaj się  :kwiatek:

A wracając do spraw sercowych... u mnie też lipa. Nie sądziłam, że człowiek po wejściu w związek może zmienić się o 180 stopni... Zostałam upolowanym króliczkiem i teraz czegokolwiek nie zrobię (czy jestem na maxa narzucająca się, czy totalnie obojętna)- ZAWSZE kończę waląc głową o mur  🤔 I kurcze nie pasuje mi to, rozmawiamy o tym, są podejmowane pewne kroki, żeby coś się zmieniło, ale to dla mnie za mało. I rzuciłabym go w cholerę, gdyby nie to, że znam go od kilku lat i cały czas mam obraz tego świetnego kumpla sprzed kilku miesięcy.

Ja to mam pecha do facetów, umrę samotna  😵
Scottie - tak to jest. Jak już się jest w związku to człowiek się bardziej otwiera, a przede wszystkim..poznaje się drugiego człowieka. Dziwi mnie tylko, że znacie się kilka lat i dopiero jak staliście się parą to się zmienił. Wytrwałości życzę i pamiętając Twoje zdjęcie z lodem, jakieś wakacyjne.. na pewno nie umrzesz samotna! 😉  :kwiatek:
Scottie, dziękuję! Jakoś sobie daję radę, czekam aż Marcin wróci i będziemy mieć moment na sensowną rozmowę. Trzymaj się, może spróbujcie pogadać?
whitemoon071, jeśli o mojego partnera chodzi, to mam wrażenie, że od kiedy jesteśmy razem- zrobił obojętny i raczej bardziej się zamknął, niż otworzył. To jest tak jak z tym króliczkiem, o którego się walczyło długo, ale jak już się złapało- to się okazało, że już nie jest tak fajnie. A mnie jest przykro i się trochę rzucam jak ryba bez wody. Ten mój facet to ciężki i głupi przypadek... Dzięki  :kwiatek:

Zen, no właśnie ja rozmawiam, staram się przynajmniej, wyszukuję rozwiązania. Nie strzelam fochów w stylu "domyśl się", "dobra, nieważne" (jej, jak mnie to wkurza!), za to mój chłopak... właśnie taki jest! Piszemy smsy o tym, co mnie boli- dosłownie jak grochem o ścianę, nic do niego nie dociera, a piszę bez pretensji. Szczerze i wprost. A jemu nie chce się już gadać, wiercę mu dziurę w brzuchu, dręczę, wprost mi pisze, że go zniechęcam itd, więc daję spokój.
Spotkamy się później- rozmowa na ten sam temat- i cudowna przemiana (w zasadzie to nie ja wróciłam do tematu, on zaczął mówić od siebie)- bo on sobie to przemyślał, on wie, że to nie tak powinno wyglądać, ale po tym, jak go ex zostawiła- zamknął się w sobie (i o dziwo od razu myślę o tym, co by mi tu na re volcie napisali- "taaa, zerwiecie, po Tobie znajdzie inną i już nie będzie miał takich problemów"  😂 ), on nie wie, kiedy się otworzy ("a w ogóle chce? jakby chciał, to by próbował! na bank próbuje cię od siebie odsunąć"😉, nie chce poznać moich znajomych ("bo nie chce się angażować"😉 itd.
Z poznawaniem ludzi z moich kręgów też jest problem- zastanawiałam się, czy się wstydzi, bo będzie porównywany do mojego ex, może to jeszcze nie ten etap związku... Ale nie, gdzie tam, trzyma się twardo, że nie chce, bo rodziców swojej ex poznał dopiero po 2 latach, a znajomych mieli wspólnych, więc nie było takiego problemu. Staram się chociaż pojedynczo przedstawić mu moje koleżanki, bo mówię mu, że to dla mnie ważne- ale gdzie tam, "nie ma szans" jak to ładnie określił.

Jesteśmy razem ok. 4 miesiące, powinny być motylki w brzuchu, nie powinniśmy się od siebie odklejać, ale gdzie tam. Ostatnio byłam na imprezie u koleżanki, obserwowałam jak się zachowuje ze swoim facetem po 3 latach- i w ich związku było dużo więcej czułości, niż w moim. A to chyba powinno być na odwrót albo przynajmniej tak samo 😉

No co za burak z tego dziada. Chyba go kopnę w dupę 😉
Scottie, trochę nie rozumiem tego, że nie chce poznać Twoich znajomych, nawet najlepszych koleżanek. Jak to, "nie ma szans"? To on 13 lat ma, że się ludzi boi? Nie mi oceniać, ale wydaje mi się, że 4 miesiące poważnego związku to normalne, że gdzieś się razem wychodzi, nie tylko w dwójkę, a większą ekipą. A Ty znasz jego znajomych?
No i jakby mi facet powiedział, że go zniechęcam, to bym kazała mu spadać na drzewo, bo za 2 miesiące to jemu się może odechcieć z Tobą być 😉
Lov, no, ja też tego nie rozumiem i chyba nie ogarnę nigdy 😉 Jemu jest dobrze tak, jak jest- po co coś zmieniać.
Już pisałam, że mamy wielu wspólnych znajomych, więc albo wychodzimy z nimi albo z jego 2 kolegami (i ewentualnie ich dziewczynami), których poznałam jeszcze jak nie byliśmy razem. Pozostałych znajomych nie znam i on nie widzi potrzeby, żeby to zmienić.
Jeju, jaki to dziwny człowiek. Lov, też bym mu kazała spadać na drzewo, jakbym poznała go 6 miesięcy temu. Ale znamy się 4 lata i cały czas mam w głowie jego obraz sprzed naszego związku i po cichu liczę na to, że mu się odmieni. Chyba karma mnie dopadła 🤔
Scottie też by mi nie do końca pasowała taka sytuacja.. Miał aż tak dramatyczne przeżycia z ex, że się  zamknął w sobie do tego stopnia, że nigdzie z Tobą nie wyjdzie, bo tam by mogli być Twoi znajomi, a on nie chce ich poznawać?  🤔
Dla mnie to trochę dziwne..  😉

Słuchajcie mam problem. W sumie nie wiem, czy go mam, ale tak mnie naszła myśl, że może Wy coś podpowiecie jak się zachować..
Na Hubertusie w stajni wszyscy troszkę popili, wiadomo.. Ja po 2 w nocy poszłam spać, bo byłam paskudnie zmęczona bieganiem i robieniem zdjęć itp, mój facet został. Na swojego chłopaka (!) czekała jedna dziewczyna, która trzyma konia w pensjonacie. Mój pali e-papierosa, a ona zwykłe i tak się złożyło, że mój poszedł dziewczynie dotrzymać towarzystwa przy "dymku".
Wszystko było by ok, gdyby nie jedna rzecz. W którymś momencie pijana ona chciała go pocałować. Do "zetknięcia otworów gębowych" nie doszło, mój ją odepchnął i powiedział, że nie jest zainteresowany. To było 9 listopada, dowiedziałam się o tym w ten weekend, bo mężczyźnie wydawało się, że będę potwornie wściekła itp. Przyjęłam to na spokojnie, no bo przecież on nic nie zrobił, co najwyżej ona. Na dodatek nie będę robić awantur skoro a) do niczego nie doszło, b) on ją odepchnął.
Tylko teraz nie bardzo wiem jak rozegrać spotkanie wigilijne.. Nie mam zamiaru trzymać faceta  za rękę cały czas (on lubi siedzieć do rana i nie będę mu tego zabraniała), ale nie chciałabym, żeby sytuacja się powtórzyła..
Bardzo "pochwaliłam" chłopa, że mi w ogóle powiedział, pomimo obaw, lepiej późno niż wcale, a on obiecał, że jeśli coś takiego się zdarzy to natychmiast mi o tym powie, że nie wie czego się bał - pewnie myślał, że ją zabiję, ale stwierdziłam, że jeszcze nie teraz   😎
I teraz co?  🙄
Poczekać na rozwój sytuacji (możliwe, że ona tego nie pamięta, bo jednak trochę pijana była..)?
Pilnować?
Help!  🙇
Fokusowa, skoro ufasz mu, a on sobie radzi sam to co się stresujesz? Najwyżej znów kogoś pogoni. Taki life.
Scottie, piszesz o jego wizerunku sprzed waszego związku. A jak on się zmieniał? Stopniowo, powoli czy nagle bum!, jesteścwie w związku, to już się nie stara i zachowuje się tak, jak się zachowuje? Jeśli to pierwsze, to może problem siedzi w nim głębiej. Jeśli to drugie... to chyba opcja z upolowaniem króliczka 😉 Ale wiem, że faceci bywają dziwni, zwłaszcza jak mają swoje problemy. Nie powiedzą, póki nie rozwiążą. Dziwne typki 😁

Fokusowa, ja bym nie panikowała 😉 Najgorsza rzecz na świecie, dziewczyna uwiązana do swojego faceta i pilnująca go jak pitbull 😁
Nie łazić za nim krok w krok, ale ją miałabym na oku  😀 Trudno zgadywać czy to była zaplanowana i wyczekana od lat akcja czy jakieś dziwne pijackie zachowanie niezrozumiałe dla samej zainteresowanej

Nie jestem za tłumaczeniem "byłam pijana, nie wiedziałam co robiłam", ale może to naprawdę było jakieś nieporozumienie a ją teraz zżerają wyrzuty sumienia 😀 To takie moje luźne domysły.
Ja bym obstawiała wersję optymistyczną i po prostu dyskretnie obserwowała czy ona rzeczywiście próbuje w jakiś sposób się zbliżyć do twojego faceta 😉
no właśnie taki miałam plan od początku.. Może po prostu wystarczy delikatnie okazać, że ten pan to zajęty już .. 😉
Na pewno nie będę pitbullem, który odgryzie rękę albo głowę każdemu, kto zbliży się na mniej niż 10 metrów, bo sama takiego czegoś nie lubię, ale poobserwuję sobie jej zachowanie po cichutku  😎
Dzięki, myślałam, że tylko ja nie mam zamiaru robić awantury i zabraniać jej przyjeżdżać, ale okazuje się, że większość  😉

Fokusowa, nie będę pisać o jego ex. Bardzo przeżył jej stratę i tyle. Dlaczego twierdzisz, że nigdzie ze mną nie wyjdzie? Wychodzimy i to dosyć często, ale nie do moich znajomych.

Lov, po trochę ponad miesiącu związku, kiedy wyjechałam na delegację- zmienił się. Takie bum 😉 Dlatego mówię, o króliczku i to jest chyba najrozsądniejsza opcja.
przypomniał mi się międzynarodowy grill u znajomych i jak to wyzwolona dunka siedząca naprzeciwko mnie i mojego C zaczęła próbować z nim flirtować, zapraszać do lasu na przechadzke, na nocleg u siebie. Jak pokazała swoje nagie piersi 😤 poszłam do "łazienki" i się sama uspokoiła 🙄
Losia wygląda na to, że dunki mają jakieś takie tendencję, bo ja tez musiałam jednak "oddelegować"  😁
Scottie, to może (chociaż dość szybko jak po 4 miesiącach) czas na terapię wstrząsową? 😉
kajpo, naprawdę nie wiem o co w tym chodziło? 🤔 czy o to, żeby pokazać, że jest lepsza 🤔 widziałam ją pierwszy i ostatni raz w życiu 🤔wirek:
spojrzałam na nią przez okno to zwyczajnie odeszła od stolika i poszła z kimś innym gadać jak tylko nie było mnie na horyzoncie 😵
Lov, moją czy jego? Co masz na myśli? 😀
Scottie, piosenka Spice Girls prawdę Ci powie 😀
Strzyga, hahahahaha! No nie mogę 😀 😀 dzięki, wezmę jej tekst pod uwagę :P
Scottie, moze on naprawde potrzebuje zwyczajnie czasu..?
Lov, moją czy jego? Co masz na myśli? 😀


Kilka cichych dni po takim tekście w stylu "zniechęcasz mnie" 😁 Jak byłam na P. wściekła i nie odbierałam przez kilka dni jego telefonów, to działało i natychmiastowo przyjeżdżał z przeprosinami 😎
Fokusowa, pamiętaj, ze na niektóre panny nie działa hasło: ten pan jest zajęty.  😵

Losia, no ładnie.
Jakbym miała lepsze cycki niż konkurencja to bym chyba też w odwecie pokazała 😂
Spoko, "moja" dunka zaproponowała mojemu facetowi lap-dance.

Jak w trakcie imprezy wyszło, że ja w zasadzie średnio po angielsku gadam ( że nie zorientowali się w trakcie to inna kwestia  🤔wirek: ) to sobie zażartowała "Ooooo hihihi I slept with your boyfriend!"
nosz ku*wa
Za każdym razem gdy w trakcie imprezy mieliśmy chwilkę żeby posiedzieć sami i załóżmy, pogapić się sobie w oczy to ona nagle wyrastała spod ziemi twarzą 5 cm od nas i wyskakiwała z tekstem " oooooo sooo sweeet"
Ale co chwilę siedziała wtulona w innego przedstawiciela płci męskiej 😉 Faktycznie wyzwolona.


Smaczku dodaje to, że nie jestem pewna czy była pełnoletnia
Thymos o tym nie pomyślałam 🤣 zostawiłam C na pastwę losu niezaspokojonej dunki i  biedny nie wiedział co ma zrobić 😁

Kajpo mój komentarz: 😵
Spoko, "moja" dunka zaproponowała mojemu facetowi lap-dance.



Ode mnie miała by lap face, choć olanie osobnika w tym przypadku to chyba najlepsze wyjście.
Szkoda zniżać się do ich poziomu, facet w sumie niewinny  😉
Ciekawa jestem miny faceta Losi 😁
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się