subaru2009, z mojego doświadczenia wynika, że czepianie się słówek to oznaka czegoś grubszego siedzącego pod spodem, ale nie ruszanego na jawnym poziomie. I dlatego samo powiedzenie sobie "przestańmy się czepiać słówek" nie działa, bo jest tylko objawem.
Byłam ostatnio na super wykładzie o związkach i różnych ich "patologiach" i oczywiście swój własny tez zdiagnozowałam 😉
Dzionka to prawda niestety ... dlatego omówiliśmy to ostatnio i będziemy działać. jest też jeszcze innych pare kwestii, też je przedyskutowaliśmy. Masz jakieś fajne materiały z tego wykładu ? 😀
subaru2009, mam materiały, a raczej tylko własne notatki. Ogólnie rzecz biorąc prof. Tryjarska (szycha w psychoterapii par i rodzin) wyłoniła takich 5 kategorii małżeństw, które przyczyniają się do pojawienia się objawów psychopatologicznych u dzieci. No i tak: 1. Partnerzy w emocjonalnym rozwodzie, 2. partnerzy zaprzeczający problemom, 3. Partnerzy w długotrwałym konflikcie, 4. Partnerzy w długotrwałym niejawnym konflikcie i 5. Dysfunkcja jednego lub obojga rodziców. No i każdy z tych związków ma wpływ na konkretne zaburzenia u dziecka. Teraz niech się każdy zdiagnozuje 😉
Ok, to tak skrótowo, bo mam kupę roboty i w zasadzie nie powinnam tu zaglądać 😉 Będzie analogicznie, jeśli chodzi o numerki, do tego co wyżej napisałam: 1. triangulacja dziecka, czyli wciąganie go w koalicje, rozgrywanie nim zagrywek rodziców, wzmacnianie deficytów dziecka, nadmierny lęk o nie. Konsekwencje - dziecko ma trudności we wchodzeniu w relacje z rówieśnikami, boi się że nie da sobie samo rady, nie podejmuje wyzwań, trudno mu potem opuścić rodzinę pochodzenia. Poczucie winy, wyrzuty sumienia.
2. Dziecko traktowane jako źródło problemów, kozioł ofiarny. Niejasna rozmyta tożsamość, trudności w związkach miłosnych
3. Dziecko w roli adwokata, sędziego, sojusznika. Dziecko buntowane, wzmacnianie jego buntowniczych zachowań wobec drugiego rodzica, agresja wobec dziecka. Konsekwencje - zachowania agresywne, trudności z identyfikacją z płcią.
4. Dziecko w roli powiernika. Konsekwencje - niechęć do identyfikowania się zarówno z matką jak i ojcem, szukanie wzorców na zewnątrz, niepewna tożsamość.
5. Najstarsze dziecko b. obciążone, bierze rolę dorosłego na siebie - parentyfikacja dziecka. Nadodpowiedzialność, zach. lojalnościowe mimo dysfunkcjonalności, wchodzenie w związki gdzie jest osobą eksploatowaną (dzieci alkoholików, osób zaburzonych psychicznie).
To w dużym skrócie, w żadnym razie nie traktujcie tego zbyt sztywno!
halo, to były typy związków wyłonione na podstawie praktyki i badań tej konkretnej pani prof. i tylko te rodzące patologię, więc mam nadzieję, że coś poza tym istnieje 😉
No - a mnie z obserwacji wychodzi, że są same patologie 🙂 Może nie cały czas, ale najpoważniej - nie znam ANI JEDNEJ rodziny, w której nigdy(!) nie wystąpiłoby któreś ze zjawisk. Ale klasyfikacja - naprawdę super. I powiązania ze skutkami.
Mogę wam zapodawać takie niusy czasem, bo ostatnio włóczę się od konferencji do konferencji i tłumaczę artykuły naukowe o związkach, więc mam tego aż za dużo w głowie 😀
Z dzisiejszego tłumaczenia: namiętność w związkach jest najwyższa na etapie wczesnego związku i potem dopiero po wyprowadzeniu się dzieci z domu! Czas kiedy rodzą się dzieci i cały okres ich wychowywania to czas najniższego poziomu miłości romantycznej (inaczej też namiętnej) w związkach. Aż się boję co przede mną 😉
A najgorszy moment dla związku to często moment po urodzeniu się dziecka- co też widać z wpisów tutaj i w wątku o dzieciach. Matka skupiona na dziecku i jego potrzebach i odstawiony nieco na bok mąż, który dodatkowo niekoniecznie poczuwa się do roli ojca tak szybko, jak się tego od niego oczekuje. Wtedy jest zwykle najtrudniejszy moment dla związku.
subaru2009, mam materiały, a raczej tylko własne notatki. Ogólnie rzecz biorąc prof. Tryjarska (szycha w psychoterapii par i rodzin) wyłoniła takich 5 kategorii małżeństw, które przyczyniają się do pojawienia się objawów psychopatologicznych u dzieci. No i tak: 1. Partnerzy w emocjonalnym rozwodzie, 2. partnerzy zaprzeczający problemom, 3. Partnerzy w długotrwałym konflikcie, 4. Partnerzy w długotrwałym niejawnym konflikcie i 5. Dysfunkcja jednego lub obojga rodziców. No i każdy z tych związków ma wpływ na konkretne zaburzenia u dziecka. Teraz niech się każdy zdiagnozuje 😉
Dzionka, ad. dziecka w roli powiernika - odwraca to też bardzo często relacje z rodzicem (najczęściej matką), przez co dziecko czuje się i zachowuje jak rodzic, w stosunku do swojego rodzica, co też jest sporą przeszkodą w budowaniu zdrowych relacji.
Dziś dowiedziałam się, że pisał z byłą i chce się z nią spotkać, coś jej powiedzieć, bo nie umie tego wyrazić na facebook'u. Rozmowa miała taki przebieg, że nie było mowy o czymś niemiłym itp... Nie pierwsza taka akcja z jego strony. Na początku, kiedy zaczynaliśmy, on jednocześnie chciał iść z inną do kina. A w lutym kiedy mieliśmy kryzys pisał do innej czy ma chłopaka itp. Oprócz tego obrabiał mi dupę z 17-latką (!), jaka ja to jestem dwulicowa, chamska, że ma się mną nie przejmować (za dużo pisania, miałam z nią konflikt o konia), że ma przyjść z nim pogadać jak mnie nie będzie. Z obiema pisał jakiś tydzień dzień w dzień, nawet w pracy, a nie miał czasu mi na jednego zasranego sms'a odpisać. Ani odebrać telefonu. Wkur...zyłam się, poleciałam do niego, uderzyłam w twarz dwa razy, a on mi oddał! Co prawda nie mocno, ale sam fakt, że podniósł na mnie rękę... I potem mnie jeszcze z tą gówniarą obgadywał i się żalił. W sobotę przyjeżdża po mojego konia znajoma, wracam na stare śmieci. Jak on mógł... I jeszcze był wielce urażony i smutny jak mu powiedziałam jakieś 2 tygodnie temu, że nie ufam mu do końca. Ponad 1,5 roku byliśmy razem... Raz było dobrze, raz źle. Ale nigdy się czegoś podobnego nie spodziewałam po nim. Tyle razy dałam mu szansę, naiwna idiotka... Może jestem troszkę przewrażliwiona, ale mój ojciec zarzekał się, że nie będzie już zdradzał, a zawsze to robił. Także każde tego typu "niewyraźne" akcje bardzo mnie bolą, on o tym doskonale wiedział... ;( A ja głupia, głupia, głupia myślałam, że to ten jedyny! 😕
A ja sobie wyobrażam , to sa emocje , jego podłe zachowanie ale nie miał prawa oddać.
Tyska z niego to zwykła Kur** bez honoru skoro podniósł ręke i obgadywał Cię z 17 latką , ciesz sie że teraz to sie stało a nie za 5 lat bo wiesz z kim masz do czynienia .
ciska, zgadzam się z Tobą, bo to nasze "walenie po pysku" to dla nich niezbyt bolesne jest. A jak facet podnosi rękę na swoją dziewczynę, to sorry, ale dla mnie śmieć.
Dokładnie to samo chciałam napisać. Lepiej się rozejść wcześniej, jeśli 2 osoby nie są dla siebie, niż ciągnąć związek bez sensu. Potem albo się wpadnie, albo komuś głupio się wycofać, albo nie wiem jeszcze z jakich przyczyn, ale ludzie zakładają rodziny i są nieszczęśliwi w związkach. I potem ze sobą są nieszczęśliwi albo co gorzej nie trawią się, robią sobie na złość, a rozjeść się ciężko z różnych powodów. I potem dopiero jest bieda. Lepiej wcześniej.
Ja santę rozumiem. Kiedyś, sto lat temu, kiedy miałam spaczone spojrzenie na związki i facetów, uderzyłam raz lekko w twarz swojego obecnego męża w jakiejś kłótni. Zdzierżył to jakoś. Za jakiś czas uderzyłam znów, ale nie w twarz, lecz w głowę. Nie oddał. Kiedy za trzecim razem spróbowałam znów się na nim wyładować, powiedział mi spokojnie dobitnie, wyraźnie prosto w oczy "Uspokój się i PRZESTAŃ. Bo kiedyś nie wytrzymam i ci po prostu ODDAM". Zadziałało. Nigdy, przenigdy więcej nie uderzyłam go. Fakt, że i powodów nie miewałam, ale mimo wszystko. Dotarło do mnie. Bo ciężko oczekiwać, że bity facet będzie stał jak ciota i worek treningowy. Wiadomo...różne są sytuacje, różne powody, różne emocje. Ale agresja zawsze rodzi agresję. I trzeba o tym pamiętać. I raczej nie ma co oczekiwać, że będziemy bezkarnie policzkować facetów żyjąc w przekonaniu, że mają to znosić. No bo co? ja go mogę uderzyć, a on? Może mnie pchnąć, żeby odepchnąć w obronie? A jak odepchnie tak, że polecę na ścianę i obiję się o nią? To w porządku? Czy już nie? Ma mnie łapać za ręce jak na filmach? Czasami słabo wykonywalne. Agresja rodzi agresję. I tyle.
tyskakonik, a skąd wiesz o tym, że pisał z innymi, i co pisał?
a ja powiem odwrotnie, ja pierdzielę, w życiu nie chciałabym być w związku w którym zabrania mi się rozmów czy wyjścia do kina z kimkolwiek! jeszcze jakieś obgadywania... no dobra, nieładnie. ale skąd o tym wiesz? skąd wiesz co pisał, w jakich godzinach itp?
ciska, nie miał prawa oddać a Tyśka miała prawo go tłuc? to jakby przez godzinę go tłukła albo przywaliła pogrzebaczem to powinien się uśmiechnąć jak w romantycznej komedii i rzucić do stóp przepraszając? nikt nie ma prawa bić drugiego człowieka, niezależnie od płci.
i Lov wcale nie chodzi o bolesność. chodzi o maksymalnie poniżający gest. potraktowanie faceta jak szmaty. i szczerze mówiąc w tym przypadku-z wybitnie gównianego powodu.
i sorry, skoro facet, który podnosi rękę na kobietę to śmieć, to kobieta tłukąca faceta z byle powodu to kim jest? królewną?
Weszłam na jego komputrer żeby pociąg sprawdzić, otworzyła mi się ostatnio używana strona - wiadomości na fb właśnie z jedną z nich. On ostatnio wszystkie moje wiadomości przeszukał, bo się nie wylogowalam. Nie mówię że w porządku było uderzenie go, ale po tym co tam przeczytałam większość z Was strasznie by się zdenerwowała... Tym bardziej, że już mu wybaczalam i dawałam szansę, bo zawsze wracał z płaczem, że się zmieni 🙁