Ja nie mam problemu z zbyt niską samooceną a nie chciałabym, żeby mój facet pozwalał się całować jakiejś napalonej na niego babie. A jeśli już jakaś by się na niego "rzuciła" to wolałabym aby sam mi to powiedział a nie dowiadywać się od postronnych osób. Wcale się więc nie dziwię, że facet kajpo się do niej nie odzywa. Pewnie czeka na przeprosiny, które wg mnie słusznie mu się należą. Powinnaś adoratora bardziej trzymać a dystans, a jeśli Cię zaskoczył to Twój facet chyba zasługuje na szczerość z Twojej strony?
Mnie "martwią" Twoje wyrzuty sumienia... Osoba która nic nie zrobiła, która nie ma do siebie pretensji, od której zaistniała sytuacja w żadnej mierze nie zależała wyrzutów sumienia nie ma. Osoba, która nie przyznała się, bo nie było do czego/ nie chciała dawać wody na młyn wpadła by tu oburzona "bo on wymyśla". Ta sytuacja może być różnie interpretowana w zależności od tego czy facet jest 'zazdrośnikiem' czy Ty nim go czynisz. Z resztą zgadzam się z berą7, gdyby nie Twoja postawa byłabym pewnie po stronie Zen .
Na miejscu kajpo (po całości opisów) to bym... zatarła rączki i cieszyła się, że jest okazja do... nabrania dystansu 😀iabeł: Bo mi to nie pachnie tym, że była nie fair (choć była) - pachnie mi całą skomplikowaną grą w utrzymywanie kontroli. A na takich facetów mam alergię. Jak się, qchnia, słusznie obraził - to honorowy facet zwija rzeczy i daje ukochanej czas do namysłu a nie: struga obrażoną madonnę, patrzy jak dziewczyna się wije i... bierze kasę.
Ja nie mam problemu z zbyt niską samooceną a nie chciałabym, żeby mój facet pozwalał się całować jakiejś napalonej na niego babie. A jeśli już jakaś by się na niego "rzuciła" to wolałabym aby sam mi to powiedział a nie dowiadywać się od postronnych osób. Wcale się więc nie dziwię, że facet kajpo się do niej nie odzywa. Pewnie czeka na przeprosiny, które wg mnie słusznie mu się należą. Powinnaś adoratora bardziej trzymać a dystans, a jeśli Cię zaskoczył to Twój facet chyba zasługuje na szczerość z Twojej strony?
ash, niestety nie tylko Ty. 🙁 cos mi sie wydaje nie do końca ok w tej relacji. Kajpo przychodzi tu, opowiada o mega kiepskich akcjach swojego partnera, po czym za każdym razem go tlumaczy (Np problemy z samoocena).
Zgadzam sie z Halo, to jest dobry pretekst, żeby sie wymiksowac z tego dziwnego ukadu.
ja tez zgadzam sie z bera. Dziwnym napadem zazdrosci jest jak ktos sie na partnera/ke popatrzy, a jesli dochodzi do pocalunku, no kurde, dziewczyny, jak byscie zareagowaly? Nie wyobrazam sobie nie powiedziec partnerowi o takiej sytuacji, chocby byl najbardziej zazdrosna osoba na swiecie - bo poboczylby sie moze pare dni, ale koniec koncow sytuacja bylaby wyjasniona. A tak? Ja jestem zazdrosnica, ale maz skutecznie mnie z tego leczy - wlasnie tym, ze o wszystkim mi mowi. I teraz mimo ze czasem zazdrosc kluje, to potrafie sie smiac z roznych dziwnych sytuacji ktore mi maz opowiada.
No ale co sie stalo to sie nie odstanie - nie wiem totalnie jak sie w takiej sytuacji zachowac... Trzymaj sie dzielnie kajpo!
Dzięki wam wszystkim. Potrzebowałam spojrzenia na sprawę z innych perspektyw 😉 Mam dużo przemyśleń, ale nie będę się tu produkować na kilka stron. A problemy, wiadomo jak to bywa. Dzieje się źle, przybiegam do wątku się wypłakać i dostać kopa w dupę, a jak jest dobrze to prostu z tego korzystam i się tym cieszę 🙂 A było naprawdę fajnie - nowa praca i perspektywy, domek na wsi blablabla...
W tej sytuacji to ja nawaliłam po całej linii - chyba pierwsza taka od kiedy jesteśmy razem. Popełniłam błąd, ale nie jest on niewybaczalny. Naruszyłam zaufanie, i muszę je odbudować a do tego potrzebujemy czasu.
A jak nie to znajdę sobie jakiegoś prostego w obsłudze mięśniaka 😎
kajpo Tak sobie poczytałam głosy za przeprosinami i przeciw i doszłam do wniosku, że skoro macie jasną sytuację, to czego facet jeszcze od Ciebie chce? Oczekuje, że będziesz się kajać w oczekiwaniu na przebaczenie? Irytują mnie osoby, które wybaczają z wielką łaską, dają odczuć jakie to są miłosierne i wspaniałomyślne. Według mnie cała Twoja wina polegała tylko na tym, że nie powiedziałaś facetowi osobiście o całym zajściu. Teraz kiedy już wie, a Ty wyjaśniłaś mu sytuację, ruch powinien należeć do niego. Moim zdaniem nie powinnaś próbować go ugłaskać na siłę.
Poza tym, zgadzam się z halo, że w tej całej sytuacji jest jakieś drugie dno.
Skoro już się tu pojawiłam, to mam do Was pytanie, jak sobie radzić ze skrytością faceta? Codziennie rozmawiamy z P. jak w pracy, jak minął dzień itd. (taki nasz rytuał). Najczęściej słyszę od niego "jak zawsze", ale znam go na tyle, że widzę kiedy coś go gryzie i raczej się nie mylę. Dopiero po czasie, przy okazji dyskusji na inny temat wychodzi, że coś go martwi, albo że miał z kimś spięcie. Rozumiem i szanuję to, że nie ma ochoty rozmawiać o pracy po jej zakończeniu, ale z drugiej strony chciałabym, żeby nie musiał dusić problemów w sobie, chciałabym być dla niego wsparciem. Powiedziałam mu o tym, starałam się jakoś mu wytłumaczyć, że skoro jesteśmy partnerami, to musimy umieć rozmawiać nawet o tym, co nieprzyjemne, ale usłyszałam, że on woli sam sobie radzić z problemami w pracy (chociaż chyba nie tylko), niż mnie nimi obarczać. Uparty jest w tym temacie, jak osioł, powinnam próbować jakoś do niego dotrzeć, czy dać spokój i czekać aż sam będzie chciał poruszać pewne tematy?
Pauli, juz widze, jak po przeprosinach wymazujesz wszystko z pamieci i juz jest cudownie jakby nigdy nic. On czuje sie skrzywdzony, slusznie nieslusznie, ale zapewne tak sie czuje. Sypnal mu sie grunt pod nogami i nie wie co z tym zrobic. Moze troche przesadza swoja reakcja, ale jak dla mnie to nie sa jakies fochy i muchy w nosie - widocznie po prostu nie potrafi inaczej sobie z tym poradzic. Kazdy orze jak moze.
A co do Ciebie, faceci nie czuja potrzeby uzewnetrzniania sie tak jak my - ja lubie problem obgadac, moj maz niekoniecznie. Ja bym to zostawila, chyba ze bedziesz widziec ze sie chlop meczy. A tak to pozwol mu byc sobia 🙂
Witam Was kochane! Wygoniono mnie tutaj zeby sie pochwalic. Wiekszosc z Was pamieta moje przeboje z moim juz prawie byłym meżem(moze w tym miesiacu szanowny ksiaze zlozy pozew o rozwód) Po tych zawirowaniach, okazalo sie ze nie jestem ani wredna jak mnie okreslano ani za gruba ani za pyskata, okazalo sie,ze jestem dosc kochana osoba i ze mozna ze mna rozmawiac, i nikt nie musi wzbudzac we mnie litosci,zebym chciala powiedziec kocham..... ten ktos kto zdecydowal sie ze mna byc ma przekochana rodzine , która do mnie dzwoni, trzyma za mnie kciuki i uwaza ze jestem wspaniala partia dla syna i brata o ten koles ma jaja Adam
Pauli, juz widze, jak po przeprosinach wymazujesz wszystko z pamieci i juz jest cudownie jakby nigdy nic.
Ależ nic takiego nie sugeruję, tylko uważam, że nie można w nieskończoność karać drugiej osoby za popełniony błąd, zwłaszcza jeśli się do niego przyznała i żałuje. Albo dochodzimy do wniosku, że jesteśmy w stanie dać szansę partnerowi, albo nie, wtedy dajemy mu spokój, zamiast przypominać nieustannie o jego winie. Tak się składa, że znam osobiście małżeństwo, które jest ze sobą już od wielu lat, kiedyś też miało między nimi miejsce zajście, które nadszarpnęło zaufanie męża (swoją drogą strasznego zazdrośnika). Niby doszli do porozumienia, wyjaśnili sobie sprawę, jednak on do tej pory nie potrafi przełknąć tego co się stało (nie wiem dokładnie co się między nimi wydarzyło, wiem tylko że on wyolbrzymił wszystko i dopowiedział sobie pewne rzeczy, z pewnością nie poszło o zdradę) i przy każdej okazji wypomina swojej żonie tę winę sprzed lat. Nie potrafię tego zrozumieć, jeśli któreś z partnerów straciło zaufanie do drugiego i nie potrafi sobie z tym poradzić, to po co zatruwać sobie nawzajem życie??
kot Super wieści 😀 Należy Ci się szczęście i święty spokój, trzymam kciuki, żeby taki stan trwał jak najdłużej i facet okazał się tym właściwym 🙂
Pauli - jest poniedziałek, sprawa wyszła na jaw w piątek. To nie jest nieskończoność, to są 3 dni. Focha spowodowanego czymś, co dla mnie jest niebezpiecznie blisko zdrady.
Tak sobie gdybam na przyszłość... kajpo przyszła ze sprawą już teraz, więc piszę o swoich przemyśleniach na gorąco, nie namawiam przecież do podejmowania drastycznych kroków 😉
Dzieki dziewczyny podchodze do tego ostroznie ,ale wierze ze to jest to, fajnie wiedziec ze nie musze byc alfa i omega i ze jak sie potkne to podsunie mi materac,zebym sie nie obiła, i pomoze wstac i wytrze nos!, jest wielki!
Maleństwo Ty wiesz ze ja Ci kibicuje jak szalona dobrych ludzi spotyka dobro! Pauli Czytam z wielka radoscia ze Tobie po wielu dziwnych akcjach udało sie i jestes szcesliwa!
:kwiatek: Oj tak, jestem szczęśliwa jak nigdy i dziękuje losowi, że postawił P. na mojej drodze i że w porę otrząsnęłam się z głupoty i naiwności 🙂
fajnie wiedziec ze nie musze byc alfa i omega i ze jak sie potkne to podsunie mi materac,zebym sie nie obiła, i pomoze wstac i wytrze nos!, jest wielki!
Niby to takie proste i oczywiste, że partner ma być przy Tobie i wspierać Cię, ale jaka cudowna jest świadomość, że się ma kogoś takiego przy sobie 🙂
Ja tu jeszcze do sprawy kajpo ale jednak osobno. Właśnie wróciłam z NPL i po zastrzyku przeciwbólowo-rozkurczowym odzyskuje zdolność do formułowania myśli. Proszę tego nie przyjmować jako atak, moje domysły zapewne są zupełnie nietrafione ale sytuacja pasuje by wątek pociągnąć kawałek dalej.
Naprawdę uważam, że poczucie winy w tym wszystkim jest kluczowe. Nie wiem jak wy, ale ja, jeżeli nie zdaję sobie sprawy z tego, że jestem podrywana to w związku z ewentualnymi konsekwencjami nie mam do siebie pretensji. Skoro nie wiedziałam, skoro nie widziałam, że robię coś nie tak to dlaczego mam się czuć winna? Bo nie czytam obcym w myślach? Ja naprawdę wierzę, że czasami chłopak podchodzi do dziewczyny, bo chce po prostu pogadać. Sama mam wielu wielu kolegów, nowych i starych, i takich którzy podeszli jak stałam gdzieś sama. Był sobie Zenek, kolega kolegi, przegadałam z nim imprezę a jego ewentualne zachowanie naruszające jakaś tam moją strefę intymności momentalnie wytykam, w tym negatywnym sensie. Potem nawet nie ma o czym wspominać, lub padają żarty, że jak chłop będzie nie grzeczny to pójdę do Zenka. Sytuacja w tej chwili hipotetyczna, bo jestem sama, ale jak najbardziej miała miejsce w przeszłości. Z drugiej strony, gdyby jakiś obcy facet nagle wykonał gest o który mój partner mógłby być zły/zazdrosny/cokolwiek, to nie wiem czy nie w tej samej sekundzie bym dzwoniła i opowiadała, że "jakiś kretyn się do mnie przystawiał". Z delikatnie ukrytym "przepraszam" ale jednak z wyraźnym "no tego Pana nie lubimy!!!".
Myślę, że upokarzającym ciosem jest to, ze chłopak kajpo dowiedział się od znajomych. Pewnie słuchał tej historii i z trudem trzymając się na nogach [ze zdenerwowania/ żalu itd. bo wszystkie wiemy, ze to są strasznie silne emocje] i starał się robić dobrą minę do złej gry. Udawał, ze wiedział, obracał w żart, dyskutował o zaufaniu. Robił wszystko co w swojej mocy by dodatkowo nie wydało się, że o tym nie wiedział. Przynajmniej ja bym tak robiła. Pewnie czułabym się niesamowicie upokorzona, zmęczona psychicznie tym wszystkim, zastanawiałabym się ile mój związek jest wart skoro o takiej pierdółce druga połówka mi nie powiedziała ale zastanawiałabym się też czy w moim zachowaniu jest coś takiego, ze bała się mi powiedzieć. Kiedy by mi przeszło? Nie wiem...
Uściślijmy - na 99,9 % nie dowiedział się od znajomych. Podejrzewam że przeszperał mój telefon i nabrał podejrzeń. O wszystkim powiedziałam mu sama jak mnie zapytał czy stało się coś o czym powinien wiedzieć.
kajpo, a ty nie mogłabyś poszukać żadnego tam "mięśniaka", ale zwyczajnie - faceta, który będzie dla Ciebie DOBRY? Dobry, czuły, troskliwy, Wyrozumiały?
Ej, dziewczyny - zdaje się, że różnie oceniamy "dlaczego kajpo nie powiedziała". Wg mnie kajpo nie powiedziała - bo się Bała. Focha stąd do Krakowa albo i na Alaskę. I sory, ale nie da się porównać, gdy facet da się pocałować a gdy da się(?) pocałować kobieta. Niby równouprawnienie, ale nadal faceci roszczą sobie "prawa" i nadal przeważnie do nich należy inicjowanie pocałunków 🤔
Pauli, zostaw i... pozytywnie się przyzwyczaj. Bo z tym trochę jak "uważaj na marzenia bo się mogą spełnić". To dłuższy temat. Zresztą bardzo ciekawy.
I ja dołączam do rzygających tęczą 😉 jest tak dobrze, że podświadomie czekam aż coś się spieprzy 😁 wiem, złe podejście ale jestem ostrożna 😉 mam kochającego faceta, który dba o mnie jak nikt inny, odpowiedzialny, samodzielny, nie unika poważnych rozmów kiedy coś mi leży na wątrobie no i koniarz.. 😀 z którym mogę sobie pojechać w teren, obejrzeć zawody i nie pyta się głupio co to czaprak czy derka 😂
kajpo, jeśli jest tak jak pisze halo, to ja bym się na Twoim miejscu grubo zastanowiła czy ma sens tkwienie w takim związku. Całe życie się podkładać , to czysta męczarnia. Związek to ma być partnerstwo, kompromis i szczerość, a nie wszystko jest cacy, ale jedna osoba pracuje dla drugiej, a na odwrót już nie. Moim zdaniem to bez sensu.
My wczoraj mięliśmy kolejny temat do przepracowania pod tytułem: "Kiedy Pat siedzi na koniu i się wkurza, to robi to tylko w kierunku do samej siebie, a nie Ciebie ani konia. Zamiast się spinać i Pata nakręcać, spróbuj się i mnie uspokoić, a wyjdzie to na dobre całej trójce(Pat, R i koń)". Rzadko mnie się nerwy zdarzają, ale czasem się jednak trafia taka sytuacja i musieliśmy sobie na spokojnie wytłumaczyć taką sytuację, żeby mój biedaczek wiedział co robić 😉
kajpo, im wiecej szczegolow, tym gorzej to wyglada :/ Ty zachowalas sie nie fair- to sama wiesz. Definicja dobrej zabawy, jak partner jest wyjechany, nieco mija sie z flirtem z obcym kolesiem- a to byl flirt, prawda? Wspolna zabawa, takie 'o kurcze, ciagle dzialam', tylko facet zinterpretowal to jako przyzwolenie na wiecej. Glupio troche, ale juz sie nie odstanie. Ale fakt, ze przetrzepal Ci komorke to jest dla mnie dno den w zwiazku. znaczy- nie ufa Ci za grosz, sprawdza. a wiadomo, ze jak sie szuka to sie znajdzie-zawsze sie do czegos bedzie mozna przyczepic. Znalazl- co? No wlasnie, co znalazl? Korespodencje z przyjaciolka? Z tym kolesiem? Trzepal wszystko jak leci szukajac 'haczyka'? Brzmi strasznie. Wiem, ze sa zwiazki, ktore tak funkcjonuja, ale dla mnie to niezrozumiale po prostu i niewyobrazalne. Zastanow sie, czy Tobie to pasuje. Bo moze byc gorzej, skoro 'nawalilas' - w jego mniemaniu slusznie szukal, bo znalazl.
kajpo, PRZESZPERAL TELEFON? IMO - sytuacja niedopuszczalna.
kot, super super super!
Wrocilam wczoraj noca ciemna do domu i zastalam tam konkubenta z prezentem. Pytam sie, co to za okazja, a on mi na to "nie wiesz? przeciez dzis 7 pazdziernika!" I tu zdebialam, bo raczej nie zapominam waznych dat. Zaczelam sie goraczkowo zastanawiac, ale po minucie bezowocnej galopady mysli i stania przed Boyem z mina debila, poddalam sie. "Ale... ja nie wiem, co jest 7 pazdziernika 🙁" Na co P. "No, przeciez jestesmy juz [otwiera kalendarz w komputerze, costam liczy] X lat i X dni razem!!" Totalnie nieokragla data, tzw z dupy :P Takiego mam Boya fajnego, o! 😍
kujka, bo Boy jest w tobie taki zakochany, że od samego patrzenia podnosi mi się poziom cukru 😉 Nie zapomnę jak razem spaliśmy (tej pamiętnej nocy na Mazurach 😉 ) i Boy już prawie przez sen mówił: ale ty jesteś fajna... no ale ty jesteś fajna... Hahaha 😀