Problem chyba tkwi w doborze czasownika, pewnie gdyby byl inny, mniej brutalny i nie oznaczajacy checi mordu, to by nie bylo dyskusji. Mnie osobiscie tez to razi, nie wyobrazam sobie sytuacji, ze chce kogos zajeba*, to jednak inne znaczenie niz uderzyc. Mozna chciec komus jebna*, mozna chciec kogos zajeba*. Dla mnie jest roznica nie majaca wiele wspolnego z dystansem. Ciekawe czy w swietle coraz to nowych doniesien o zabojstwach dzieci tez byscie sie tak dystansowaly do obrazka mowiacego tym, ze dzieci potrafia tak dac czadu, ze nie prosicie o sile, bo byscie je zajeba*y 🤔
Edit.
A propos tego nerechta, ze dziewczyny, ktore to bulwersuje musza miec malo doswiadczenia, to wiesz, ja uwazam dokladnie odwrotnie. Ktos, kogo taki obrazek bawi, ma w sobie malo dojrzalosci 😉 jest tyle przemocy wokol nas, ze naprawde nie wiem co trzeba miec w glowie, zeby metaforyczna chec zajebania kogos napawala dobrym humorem i jeszcze zeby taka osobe uwazac za zdystansowana i wyluzowana.
zen przemoc jest w rodzinach/zwiazkach nie od dzis ani wczoraj, nawet slodkim dzieciaczkom zdarza sie zabic rodzica bo nie daje mu grac na komputerze - naglasniane sa jakies przypadki i nagle wystepuje wielkie spoleczne poruszenie. Nagle wszyscy sa tacy oburzeni i swieci 🙂 Druga strona medalu, odnosnie dzieci, to nie robmy z siebie matek polek na pokaz.
Osobiscie czuje do takich obrazkow dystans - nie mam potrzeby tego roztrzasac ani nadawac temu niepotrzebnej energii i niepotrzebnego, wyimaginowanego znaczenia i uwazam ze takie rzeczy z samego zalozenia maja byc bardziej humorystyczne niz powazne (a wrecz powazne wcale). O ile sie nie myle to pochodzi z profilu "Kobiet bez serca" i... jezu, serio?? Dobra, jak ktos chce brac takie rzeczy na powaznie to prosze bardzo 🙂
Osobiscie czuje do takich obrazkow dystans - nie mam potrzeby tego roztrzasac ani nadawac temu niepotrzebnej energii i niepotrzebnego, wyimaginowanego znaczenia i uwazam ze takie rzeczy z samego zalozenia maja byc bardziej humorystyczne niz powazne (a wrecz powazne wcale).
Ja się zgadzam w zupełności. Będąc przewrotną, mogłabym zapytać, dlaczego aż tak bardzo Busch ten obrazek dotknął i co w środku ma takiego, że akurat ten obrazek tak na nią zadziałał, jeśli chcemy się bawić w takie rzeczy 😀 A chyba nie chcemy, więc może ktoś ma jakieś sercowe nowiny?
Strzyga, lepiej pomysl co Ty masz w sobie, że z jednej strony każdemu radzisz jakieś smuty o poszukiwaniu siebie i szacunku do siebie, a z drugiej wrzucasz teksty o zajebaniu kogoś 😁
aaahaha trochę tu nie zaglądałam a tu taka dyskusja😉 Jak dla mnie obrazek też beznadziejny, mało zabawny, nic nie wnoszący i ani to 'przewrotne' ani mądre. Ot obrazek jakich milion w sieci. Pewnie gdyby nie ta dyskusja nawet nie zwróciłabym naniego uwagi... Ja jakoś też nie mam ochoty nikogo zajebać i czy w związku z tym ktoś przewrotnie będzie dociekać co ze mną w związku z tym nietak?🙂
Ale co ja tam wiem... ja sobie tylko żyję w swojej sielance bez stresów, nerwów, awantur i chęci wzajemnego zaje*bania a jedyne problemy jakie mamy to to gdzie lecieć na wakacje... 🙇
jeszcze w temacie obrazka - mi też się on nie podoba, choć Kobiety Bez Serca lubię. ten oprócz tego, że jest rażący to jeszcze jest ... hmm.. nierelewantny, bo to zwykle faceci nie rozumieją kobiet i skarżą się na ich humory 😉
Mam też pytanie- kiedy przechodzi etap rzygania tęczą- i lenistwo faceta przestaje być "urocze"? 😁
Powiem Ci tak u nas cały czas jest rzyganie tęczą połączone z wkurzaniem się czasem na swoje dziwne przyzwyczajenia i lenistwo. Ale cenię sobie u nas jedną rzecz- po każdym zgrzycie jesteśmy w stanie usiąść na spokojnie i sobie wszystko bez emocji wyjaśnić, jak sołtys krowie na rowie 😁 A potem przemyśleć i już więcej takich błędów nie popełniać. Także jak na razie rzygamy tęczą nadal(już ponad rok) 😉
Zburzyłam jego zaufanie utrzymując w tajemnicy, że doszło do pewnego incydentu podczas jego miesięcznej nieobecności w kraju. Uściślając - nie, nie zdradziłam. Przegoniłam amanta po tym jak się nieco zagalopował. Miałam nadzieję że się nie dowie, ale oczywiście się dowiedział. Już nie wnikam jak.
Nie wiem jak się zachować, jestem dla niego niewidzialna. Przyjaciółka mówi żeby dać mu z miesiąc na ochłonięcie...
Wiecie jaką miałam wczoraj akcję? Mój W znalazła w praniu do wywieszenia bokserki... które nie są jego :O Dodam, że był tydzień na wyjeździe integracyjnym, a ja sama w domu. Masakra, serio nie mam pojęcia czyje to i jak tu się znalazły 😀
kajpo, słabo faktycznie... Chyba wiele nie możesz zrobić, tylko dać mu czas i zapewniać o tym, jaka była prawda - w końcu dotrze.
Scottie, my oboje jesteśmy leniwi, więc nie mam tego problemu 🙂 Nie martw się na przyszłość, zaczniesz się wkurzać to będziecie gadać, na razie sobie spokojnie pląsaj po tęczy 🙂 No i opowiedz coś więcej!
Przypuszczam, że najbardziej go wkurzyło to, że mu nie powiedziałaś, a dowiedział się kanałami. Zupełnie tak jakbyś miała co ukrywać, a z tego co piszesz to nie miałaś 😉 Pogonić komuś kota do zdrady nie należy 😉 Ja bym mu dała ochłonąć jakiś czas, niech sobie przemyśli, ale też nie byłabym bierna. Myślenie myśleniem, ale nie daj się po chamsku odepchnąć.
Sama nie wiem... Czuję się po części winna tej sytuacji. Była impreza, alkohol, tańce. Specjalnie pilnowałam swojego stanu trzeźwości. Jednak nowo poznany kolega chyba źle zinterpretował moją otwartość na dobrą zabawę 😉
Poza tym i tak był ostatnio zazdrosny, miałam sceny o to że ktoś na mnie patrzy w sposób który mu nie odpowiadał... Nie wiem, jestem idiotką. Wyrzuty sumienia zżerają mnie od środka.
Mozii problem w tym że nie umiem wyczuć jak się zachować. Odtrąca mnie w takim stopniu, że jedyne co przychodzi mi do głowy to się wyprowadzić. Gdy zapytałam czy mam to zrobić usłyszałam: "nie wiem, rób sobie co chcesz" :emot4:
kajpo, wiesz co... masakra! chryste panie, jak on się tak obraża o taką pierdołę, to co będzie przy poważnych problemach? przecież to jest jakaś kompletnie nieistotna pierdółka. dowalał się i dałaś kosza. masz się spowiadać z każdej minuty życia, a on i tak będzie Cię sprawdzał? przecież go nie okłamałaś, tylko przemilczałaś epizod, który mógłby go wkurzyć, nic się nie stało! sceny o to, że się źle popatrzył ktoś? nosz...
zaborczość nie jest normalna. nie jesteś idiotką. to jego zachowanie jest nienormalne. jeśli będziesz się kajać to tylko woda na młyn takiego zazdrośnika, bo skoro przepraszasz, to zrobiłaś coś złego. a nie zrobiłaś! zwłaszcza, że już Ci dał popalić (jw) za równie nieistotną pierdołę, miałaś pełne prawo chcieć tego uniknąć, zamiast znosić jego sceny!
Mozii, powinna latać, tłumaczyć się, przepraszać? uważam kompletnie odwrotnie! 😉
Scottie, jak owy zaczyna jęczeć, że nie ma czystych skarpetek i zwala winę na Ciebie, bo nie masz zamiaru latać po całym domu zbierając skarpet zakamuflowanych jak komandosi.
mam wrażenie, że kobiety lubią zazdrośników, bo czują się wtedy kochane. a ja po kilku latach jestem wdzieczna losowi, że jak powiem mojemu, że jakis facet mnie podrywa to usłyszę "nie bez powodu wybrałem Twoje cycki". bo jakbym miała w spinaniu i ciąglej zazdrości żyć latami to bym się zaje*ała (nawiązując do obrazka😉 ). po kilku trudnych epizodach tak szalenie doceniam fakt, że mogę zadzwonić "zostaję na noc u koleżanki, jak wytrzeźwieję to wrócę. acha, pamiętaj, żeby dać małej buzi od mamy", bo wiem, że zajmie się dzieckiem rewelacyjnie. kocham mieć wyłączony telefon, a gdy go włączę nie odbierać setki smsów pt "gdzie się podziewam" i awantur, bo śmiałam być poza zasiegiem. takie zycie naprawdę jest dużo przyjemniejsze i gdy przychodzą prawdziwe problemy możemy sobie dać z nimi radę, bo nie jesteśmy wymęczeni pierdołami...
Dość świeża - w piątek się dowiedział. Od tego czasu mijamy się w drzwiach. Z jedną przerwą kiedy był jako taki kontakt bo... Potrzebował pożyczyć kasę. Trochę na wspólne nieprzewidziane wydatki, trochę na zakopanie swojego dołka. To wszystko razem bardzo niefajnie wygląda 🙁
Isabelle nie do końca pierdoła. Fakt, mogłam zrobić coś dużo gorszego, ale powiem wprost - Doszło do tego że tamten koleś mnie pocałował. Ale nie ciągnęłam tej relacji dalej.
kajpo Przed edycją tego posta zgodziłabym się z Isabelle. No ale teraz, cóż. Trzeba się pilnować, nie prowokować, nie dopuszczać do takich sytuacji zwłaszcza jeśli partner nieobecny przez dłuższy czas.
My będąc nierozłącznymi przez pewną część roku a resztę spędzając w oddaleniu o parę tysięcy kilometrów mamy jasne i klarowne zasady. Żadne z nas nie przybliża się do nowopoznanej płci przeciwnej na krok więcej niż koleżeństwo. Przyjaciółmi na codzień jesteśmy najlepszymi, wręcz BFF więc nie czujemy potrzeby bliskich kontaktów z innymi ludźmi. I tego się trzymamy.
Dla mnie taka sytuacja byłaby również absolutną stratą zaufania. Z kolei to, że był w stanie Cię poprosić o pieniądze nawet w tak kryzysowym czasie jest już dziwne.
Diakon'ka, wiem, mnie do tej mocno to w facetach wkurzało, ale u niego... raczej bawi 😀 Tym bardziej, że stara się z tym "lenistwem" walczyć.
Mozii u mnie, póki co, jest tak samo... tylko bez zgrzytów, bo serio nie mam się do czego przyczepić 🙂
Dzionka, może faktycznie komuś zakosił 😀 Ale W musiał mieć minę, jak je zobaczył! 😀 Co do mojego... (jej, jak to brzmi!), to nie wiem, od czego zacząć. Może od tego, że po zerwaniu z P. nie miałam zamiaru wiązać się z nikim przez dłuuugi czas, miałam szaleć (tym bardziej, że mam dyżury w Stołecznej, jejuniu, ilu tam jest przystojnych policjantów!) i odpocząć od długich związków, ale wyszło jak zwykle 😉 Nie planowałam tego, ba! w ogóle o nim wcześniej w ten sposób nie myślałam, ale stało się i wpadłam jak śliwka w kompot 😍
Isabelle, do tego chyba nigdy nie dojdzie, bo dba o swoje 4 kąty i nigdy nie widziałam u niego bałaganu. Lubi kolekcjonowac puste opakowania- i tyle 😉
kajpo, ale odwzajemniłaś pocałunek, a dopiero po chwili się zorientowałaś, że coś jest nie tak? Ja bym o tym swojemu powiedziała, pewnie chwilę po tej akcji. Tylko koleś, który by mnie pocałował, prawdopodobnie nie miałby już twarzy, a ja- zaufania u mojego chłopaka.
Kajpo, tylko z drugiej strony wiesz co..zaufanie jest podstawą w związku, skoro on ci nie wierzy, to nie wiem czy faktycznie nie lepiej się wyprowadzić i wyciszyć relację, nie powodować większego napięcia niż już jest. Jeśli nie da się na ten moment spokojnie porozmawiać, to może za jakiś czas taka ewentualność się pojawi? Mnie by zastanowiło dlaczego mój partner nagle zaczyna mieć aż takie wątpliwości, skoro mówisz, że już przed tym incydentem były objawy zazdrości, takie zupełnie bez powodu, to jest coś na rzeczy. Albo facet ma problem ze sobą, ma jakieś kompleksy, niskie poczucie własnej wartości- albo sam ma coś za uszami. Jeśli naprawdę nie dałaś powodu do takich zachowań, to jest to zastanawiające czemu Twój partner nagle zaczyna tak surowo Cię traktować. Nie jest to fair z jego strony. Chyba, że ma jakiś problem sam ze sobą, wtedy faktycznie trzeba mu po prostu pomóc.
Zastanawiam się czy powinnam teraz spróbować zaaranżować rozmowę. Czy może jest za wcześnie? Na weekend jesteśmy umówieni na wyjazd do znajomych do Czech. Dobrze byłoby odrobinę naprawić relację, a nie udawać przed znajomymi a następnie w milczeniu kłaść się spać. Tego nie przeżyję.
zen masz dużo racji. On ma zachwiane poczucie własnej wartości. Wcześniej nie był o mnie zazdrosny, raczej ja o niego 😉
[quote author=Diakon'ka link=topic=148.msg1893604#msg1893604 date=1381148817] jeszcze w temacie obrazka - mi też się on nie podoba, choć Kobiety Bez Serca lubię. ten oprócz tego, że jest rażący to jeszcze jest ... hmm.. nierelewantny, bo to zwykle faceci nie rozumieją kobiet i skarżą się na ich humory 😉 [/quote]
Ło jeju, jak słyszę tekst, że kobiety są skomplikowane, to mi się w środku przewraca. Żołnierzyk jest już którymś z rzędu facetem, który strzela dziwne fochy i jest nie do zrozumienia, podczas gdy ja stawiam sprawę jasno i klarownie. Jak mam focha, to mówię, dlaczego. I emocje można ze mnie czytać jak z otwartej księgi, więc ten tekst przyprawia mnie o mdłości 😎
kajpo, pewnie uważa, że nie skończyło się nie przegonieniu amanta, więc ja na Twoim miejscu bym ruszyła jakąś rozmowę 😉
A ja bym na razie zaczekała z rozmową. Dać mu kilka dni na ochłonięcie, bo tak na świeżo to i Ty i on możecie powiedzieć o dwa słowa za dużo i dopiero zrobi się nie miło. Tylko jak po tym czasie zaczniecie rozmowę, to nie dać się spuścić na drzewo. ja jestem typem raptusa i też chcę wszystko załatwić na tu i teraz, ale związek z R nauczył mnie, że tak się nie zawsze da. W pewnych momentach lepiej odpuścić, poczekać aż obie strony ochłoną i dopiero zacząć rozmowę 😉 No i zgadzam się z Zen. Coś dziwny ten jego napad zazdrości. Albo radykalnie spadła mu samoocena i myśli, że jak trafisz na jakiegoś byle lalusia to mu odlecisz, albo sam ma coś na sumieniu i rozgrywa to na zasadzie projekcji- szukanie własnych cech i uwydatnianie ich u innych.