Mój miał mieć niespodziankę na dzień chłopaka, ale ucieka do kolegi, nic no, dostanie jak wróci, niespodzianka to niespodzianka. Poza tym, po urlopie i pierwszym dłuższym czasie (10dni) ze sobą, żyjemy. Parę mini kłótni, czy tam nieporozumień za nami, ale to dobrze, związek pracuje 😉
Ha ! 😀 Zero dramatów. Zero amantów. Zerooooooo 💃 Wzdycham sobie do Harvey'a ze Suitsów i Neala Caffreya z White Collar, czekam aż któryś z nich zwróci na mnie uwagę 😉
A ja was poproszę o trzymanie kciuków przez kilka dni, bo pojawił się pewien ciekawy promyk nadziei 😉 Na razie nie chcę zapeszać, bo sprawa jest bardzo delikatna, ale mam nadzieję, że wszystko potoczy się po mojej myśli... 😀
Lov, w nieskończonej naiwności swojej wydawało mi się, że jak ktoś jest wolny i zainteresowany to będzie dobrze 😉 niestety, mimo że zaczęło się super obiecująco i zrobiłam wszystko dobrze to nie przeszłam do kolejnego etapu, gość znalazł sobie dziewczynę 🙂 a ja znowu wylądowałam z butelką wina na plaży w nocy, szkoda że tak zimno 😉
sanna, dawaj na pw! Ja już w sprawie Gillian pisałam, nie chciałabym jeszcze raz, bo mogłabym przekopiować moje posty w jej sprawie. A chyba nie o to chodzi.
Gillian, kup sobie psa, a lepiej - przygarnij. Koniecznie takiego okazującego uczucia, domagającego się uczuć, nie uznającego specjalnie dystansu. I pilnie trenuj 😀
Strzyga, - krótko mówiąc - srety pierdolety. "Nie wiem ale się wypowiem", co? może zabłysnę jaki to ze mnie super filozof. halo, od tego mam konia, którego zresztą już nie widuję w zasadzie.
Gillian, daj się uszczęśliwić, inni wiedzą lepiej przecież niż Ty, jak to jest u Ciebie z facetami :kwiatek: A poważnie mówiąc, to mocno trzymam kciuki, żebyś była szczęśliwa, z facetem czy bez niego, ale po prostu szczęśliwa.
Gillian, Rozumiem, ze fajnie jest mnie obrazic. Ok, rozumiem tez, ze to dla Ciebie jest stek bzdur, bo to nie Twoje. Mam nadzieje, ze przyjdzie taki dzien, ze wrocisz do tamtych postow i to bedzie Twoje. I ze zauwazysz, ze bardzo Ci kibicuje, bo czytam Cie od wielu lat. Tyle.
kazdy sobie rzepke skrobie - nikt sie z ksiazek zycia nie nauczyl 🙂 Gillian sama musi zyc, przezywac, uczyc sie, dochodzic do wnioskow. Sama musi odrobic swoje lekcje. (o mamo, jakie metafory mi sie rzucily 🤣 )
zen, wybacz, ale akurat Tobie nie podoba się wszystko, co piszę, więc cóż, życie...
nerechta, oczywiście, że tak, mi bardziej chodzi o to, że nie trzeba robić wszystkiego samemu, czasem można oprzeć się na kimś, lub też skorzystać z narzędzi, które ktoś już wypracował. Gdyby wszyscy sami do wszystkiego dochodzili, cóż... cały czas jak nasi praprzodkowie, mieszkalibyśmy w jaskiniach i polowali na mamuty =) Ale fakt, trzeba najpierw to zauważyć i trzeba chcieć.
Strzyga, dlaczego tak uważasz? Myślę, że dobrze piszesz i naprawdę fajne, wartościowe rzeczy, tylko widzisz..nie każdy będzie zwyczajnie chciał tak żyć 😉
Ja myślę jak nerechta, bo sama doskonale wiem, że jak nie popełnię pewnych błędów, to się nie nauczę. Strzyga ma rację jednak z tym, że powtarzanie w kółko pewnych schematycznych sytuacji powinno "urodzić" już w głowie [g]Gillian[/b] jakąś swoistą blokadę, czy chociaż zapalać ostrzegawczą lampkę.
Ale ja też zawsze pakuję się w bardzo podobne sytuacje... Mam nadzieję, że teraz tak nie będzie, dlatego proszę, trzymajcie kciuki dziewczyny, bo może w końcu będzie dobrze! 🙂
tylko sek w tym, ze nie kazdy chce dostrzec, ze sytuacje tocza sie pewnym schematem. Czy tez nie widzi lub nie rozumie, ale jesli nie bedzie chcial siegnac po pomoc z zewnatrz to mozna sobie gadac i gadac a ta osoba wrecz moze zupelnie zamknac sie na jakies sprawy ktore faktycznie by jej pomogly. Dlatego nie ma co cisnac. Predzej czy pozniej trzeba bedzie sie z tym zmierzyc, ale kazdy musi to robic w swoim czasie.
Lov, rozpalasz ciekawosc i co, robisz nam to czego sama nie lubisz!! :P 😀
nerechta, daj mi czas do końca tygodnia, bo jeszcze nie wiem, jak aktualna sytuacja się rozwinie 😁 Powiem tylko, że na horyzoncie pojawił się ktoś całkiem sympatyczny 😎
O rany Strzyga! To fantastyczne, że uwierzyłaś w siebie/pokochałaś siebie/przeżyłaś przemianę czy jak to chcesz nazywać i że dzięki temu lepiej dogadujesz się ze światem i jesteś szczęśliwa - super, gratulacje. Ale nie zmuszaj wszystkich by korzystali z Twoich metod i narzędzi na drodze do własnego szczęścia! Na prawdę, Twoje "narzędzia", Twoje metody i Twój sposób nie musi być dla każdego jedyny i słuszny.
Nie odbieraj tego jako złośliwości, ale Twoje posty, choć owszem piszesz o rzeczach ważnych i potrzebnych, odbierane są jak widzę (i ja tez to tak odbieram) jak wciskanie recepty na szczęście, nie ważne czy ktoś przyszedł do lekarza czy też nie. Świata nie zbawisz, a na pewno nie jednym "narzędziem i metodą"😉
Gillian, no właśnie - ale konia możesz zostawić w stajni i nie zaglądać. Z psem tak się nie da - co dopiero z człowiekiem 🙁 Każda relacja wymaga czasu, wysiłku, przestrzeni na nią. Zezwolenia na bliskość, "wtrącanie się", zmianę własnego życia. Nie tylko własnego/obowiązków dyktatu, ale i dyktatu drugiej osoby. Dialogu między potrzebami a możliwościami. Otwartości. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że takiej elastycznej czasoprzestrzeni u ciebie nie ma🙁, co wynika z paru uwarunkowań (w tym - rodzaju pracy) i niesie kilka konsekwencji. Nie patrz na to w kategoriach winy czy "coś ze mną nie tak albo coś nie tak z facetami" tylko w kategoriach potrzebnych zmian. Czego chcesz - do tego dąż. Tylko uczciwie określ czego chcesz. Nie da się wprowadzić zmiany w życiu - żeby nie wywołała zmian 🙂 Zawsze jest coś za coś.
Gillian - przykro mi, że znowu Ci nie wyszło ale mam wrażenie, ze strasznie na siłę to robisz. Minął niecały miesiąc od ostatniego niepowodzenia, nie wylizałaś ran po poprzednim i już zaangażowałaś się w następne. Obstawiam, że był to ten drugi chłopak, ten który zainteresował się Tobą równocześnie z tym poprzednim. Ten którego nie wybrałaś. Przepraszam, ze to piszę ale nawet tutaj, po drugiej stronie Polski czuję od Ciebie desperacką potrzebę bycia z kimś, wręcz na siłę chcesz by ktoś Cie chciał. Może On też to wyczuł? Ja nie oceniam na ile się można zaangażować w tydzień czy dwa czy trzy po 'katastrofie sercowej', nie mamy wypływu na to kiedy kogo poznamy, ale przelewanie dosyć potężnych uczuć [wnioskując z Twoich postów], na każdego zainteresowanego nie jest zdrowe, ani nawet normalne.
Mam znajomą, która już długo jest sama. Moim zdaniem dlatego, że strasznie wybrzydza, ona uważa, że nie ma zamiaru tracić czasu z kimś kto jej w 100% nie przypasuje. Ale nie o tym chciałam napisać. Dziewczyna za każdym razem jak randkowanie czy spotykanie się nie wyjdzie, nie z jej inicjatywy zwyczajnie pyta "co poszło nie tak". Dostaje odpowiedzi na których się uczy, dostaje też bzdurne w stylu "bo nie chciałaś się dać pocałować", "przepraszam nie byłem gotowy na związek" ale większość jest wartościowa "bo byłaś zbyt zamknięta w sobie/ zimna", "za dużo wymagasz" itd... Na początku wydawało mi się, że jest to jakiś cios na kobieca godność. Takie dopytywanie to coś czego Ja bym nigdy nie zrobiła. Ale jak obserwuję ją, to kurczę... dlaczego by nie zapytać? Skoro poświęcamy komuś czas, poświęcamy na tyle czasu, że można rozważać coś większego to chyba się znamy, lubimy i możemy porozmawiać jak dorośli, również o tym co poszło nie tak. Ona z każdego niepowodzenia wyciąga wnioski, dowiaduje się czegoś o sobie, a dzięki takiemu oczyszczeniu atmosfery wszystkie te relacje kończą się miło, zamieniane są na koleżeńskie. Gillian może po prostu zapytaj? Bez wyrzutów, bez obdzierania się z godności, bez pretensji. Tak po prostu. Odpowiedzi Cie mogą zaskoczyć i czegoś nauczyć. 😉
Ja nie chcę oceniać nikogo na odległość, bo forum to tylko forum, ale wydaje mi się, że wpierw Gillian, powinnaś zająć się sobą. Nie chcę truć o pokochaniu siebie itp, ale może faceci czują, że z Tobą jest coś nie tak? Masz chyba bardzo rozchuśtane emocje. Z jednej strony myśli depresyjno- samobójcze, z drugiej foty z bananem na twarzy, głupawka itp. Ciężko zbliżyć się do takiej osoby, a faceci wręcz uciekają od zachowań tego typu.
A u mnie póki co sielankowo z małymi wymianami zdań. Ale to już norma u nas, że przynajmniej raz dziennie jest spina o głupotę.