Slojma ale numer 👍 Ja właśnie wróciłam z piwa z przyjacielem i z jego kumplem - to w sumie taka trójca, oni dwaj i P. Zawsze przed takim spotkaniem myślę "żeby tylko go nie było", a jak wracam, to trochę czuję żal, że go jednak nie było. Tęsknię. Tylko nie wiem za czym - za nim, czy ogólnie za facetem.... Wybaczcie szczerość 😎 ale jestem śliczna, mądra, a jakoś nie potrafię sobie niczego z kimś poukładać, tylko ciągle trafiam na jakieś dziwne typy...
😅Randka jak najbardziej udana, gadaliśmy praktycznie bez przerwy o samochodach, życiu, muzyce, partnerach, rodzinie itp. Tematów nam nie brakowało więc się bardzo cieszę bo bałam się krępującej ciszy, która może się pojawić, ale na szczęście jej nie było 🙂 Chłopak ma niesamowite oczy długie rzęsy i boski uśmiech do tego ten 2-dniowy zarost rewelacja i co najważniejsze jest szczupły i wysoki a ja taki typ faceta lubię 😍 Ubrał się elegancko koszula, spodnie w drobne paski i fajne butki. Dowiedziałam się, że miał bardzo trudnedzieciństwo jego mama zmarła jak miał 13 lat, a tata jak miał 17. Dodatkowo w międzyczasie zmarły mu 2 babcie i jeden dziadek i kilka ciotek i wujków 🙁 Od dziecka musiał dbać o siebie sam i pracować na to by cokolwiek mieć. Dlatego bardzo go podziwiam, że wyszedł na ludzi i jest odpowiedzialny. Randkę oceniam w skali od 1 do 10 na 8 🙂 A dzisiaj chce jechać ze mną do koni. Zobaczymy jak wyjdzie. Również wczoraj natrafiłam na D. Pisałam o nim kiedyś z jakieś 4 miesiące temu. Gdy mnie tylko zobaczył zwariował, przepraszał mnie za to, że się nie odzywał. Twierdził, że to że nie walczył o mnie to największa głupota jego życia, prosił bym dała mu szansę, po prostu zwariował. Jak szłam do łazienki szedł za mną i ciągle prosił o spotkanie. Totalnie zwariowałam bo nie wiedziałam co mam zrobić. Koniec końców jest taki, że ja siedziałam w małej salce z P. a on z kolegami na dużej sali. Znajoma ich wyprosiła bo już zamykała lokal. My jeszcze zostaliśmy. Nie myślałabym o N. gdyby nie jeden fakt on pamiętał jak nazywają się moje konie 😲 I mas babo placek co teraz. Jestem beznadziejna 🤦
Sojma gratulacje udanej randki!!! A co do D. to coraz bardziej sie przekonuje, że faceci sami nie wiedzą czego chcą i doceniają większość osób/rzeczy dopiero jak je stracą...
ewuś, mery- dziękuję :kwiatek: Dzisiaj P. pojechał ze mną do koni. O dziwo mój pies go nie pogryzł, Draska nie potraktowała zębami, a nawet dała się pogłaskać 🤔. Bardzo dużo mi pomagał i chciał się wszystkiego dowiedzieć. Fajny z niego facet 🙂 A D. zadzwonił dzisiaj rano z prośbą o spotkanie, odmówiłam i powiedziałam, że jeśli mu zależy znajdzie drogę by jakoś mnie przekonać. Zobaczymy co z czego wyniknie. Jestem zadowolona i naprawdę szczęśliwa 🙂
Sojma super 🙂 może to dobry znak taka reakcja zwierzaków 😉
A P. ma jakiś strasznie przybijający opis i w pierwszej chwili chciałam do Niego napisać co się dzieje :/ ale tłumacze sobie, że nie warto... Chciałabym już przestać się nim przejmować :/
Nie martw się, jesteś na dobrej drodze do tego 😉 zobaczysz, że za jakiś czas przestaniesz się przejmować jego opisami, też przez ten etap przechodziłam 😉 Nie warto przejmowac się facetem, który ma Cię gdzieś 😉
mam nadzieję. Już w sumie przestałam się przejmować i jakośsobie wszytsko poukładałam, to on wyskoczył z kwiatami i to jego nagłe zaintresowanie mną i znowu sobie wymyśliłam, że może jednak... 👿
Ewuś- nie możesz tego robić, nie zwracaj uwagi na opisy, bo sama siebie zadręczasz. Kochanie on nie jest Ciebie wart, ma dołujące opisy i co z tego, czy on przejmował się jak ty się czujesz od czasu rozstania? Uśmiech na twarz i koniec smutków, bo przyjadę i nakopię w dupę 🤬
Ja cie przytulę, ale pewnie nie o takie chodzi :przytul: :przytul: :przytul: Przed chwilą dzwonił D. rozpływam się jak do mnie mówi. Koniecznie chce się spotkać w sobotę. Czy ja musiałam go spotkać. Namieszał mi znowu w głowie 🙄 A za jakąś godzinę idę spotkać się z P. i kompletnie nie wiem co robić. Jak nie było tak nie było jak są to odpędzić się nie mogę jakaś ironia losu czy coś 👿
Nie mogę przestać myśleć o B. ... Męczy mnie to okropnie, z jednej strony boję się, że on chyba nie bierze mnie na poważnie, ale z drugiej te dwa wieczory chyba nie były przypadkiem 🤔 Jeszcze trochę i zwariuję 😵
Umawialiśmy się na środę, ale w sprawie godziny mieliśmy się zgadać, coś czuję że jeśli ja nie zapytam o godzinę, to spotkania nie będzie 🙄
A ja dziś jak to zwykle ze mną bywa, znalazłam się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie przez to, ze uciekł mi autobus i szłam parę kilemoetrów z buta... zobaczyłam trochę za duzo i teraz wiem gdzie lezała przyczyna. Ale ja byłam głupia! :emot4:
Ogolnie to moze podsumuję, bo to chyba najistotniejsze. Od poczatku miał jedną i tą samą, a równocześnie miał mnie i jeszcze parę takich naiwnych jak ja. Pretensje mam tylko do siebie. Jak sobie to dziś uswiadomiłam i zobaczyłam na własne oczy to poprostu czułam cos takiego czego nie da się opisać. A teraz? Zaledwie parę godzin poźniej? Wręcz zaczęło mnie to bawić i irytować. Przebiegłam z psem parę kilometrów, zajęłam się tym czym należy. Ogolnie już mi troche lepiej. Po ostatnich wydarzeniach tak jak już pisałam parę stron wczesniej, w zupełnie inny sposób do tego podchodze, ale mimo wszystko boli mnie to...
Jun- trzymaj się :kwiatek: nie jest Ciebie wart i dobrze, że w końcu to zobaczyłaś. A ja wczoraj randkowałam do 3 nad ranem z P. Nawet wylądowaliśmy na dyskotece, bo już wszystkie puby były pozamykane. Dzisiaj rano wstaję do koni i po powrocie kładę się spać, dzwoni domofon będąc przekonana, że to listonosz otwieram drzwi, a za chwilę kogo widzę D. 😲 Ja ani nie umyta, ani nie ubrana, włosy poplątane, oczy podpuchnięte 🙄 Ale jak to powiedziała moja koleżanka nie uciekł to dobry objaw. Pędem poleciałam do łazienki się myć. Posiedzieliśmy chwilę i potem pojechał. Ma przyjechać do koni. Nie wiem co mam myśleć, zamotał mi w głowie to facet w którym mogłabym się zakochać.
Jun- trzymaj się :kwiatek: nie jest Ciebie wart i dobrze, że w końcu to zobaczyłaś.
przepraszam, że takie wyrwane z kontekstu, ale ogólnie chciałam się odnieść do tego stwierdzenia... "Widocznie nie jest/nie był Ciebie wart skoro coś tam...". Niby oczywiste i prawdziwe, ale mnie zawsze to pocieszenie jeszcze bardziej dołuje... Bo w takim momencie człowiek myśli sercem, nie głową i żadne racjonalne stwierdzenia do niego nie docierają.... A ja chyba właśnie po raz PIERWSZY w swoim życiu jestem naprawdę zakochana (nie mówię, że "kocham", ale czuję coś takiego jak nigdy przedtem...) i niestety WIEM, że nic mi z tego. To nie ma i nie będzie miało szansy istnieć.
Ale slojma, Twoja historia to taki promyk nadziei,że niezwykłe historie mają szanse zaistnieć w realnym świecie :kwiatek:
Dokładnie tak 😉 musimy wierzyc,że i nam sie przydarzy coś pozornie niemozliwego a cudownego.Ja zdziebełko naiwnie ciagle mam nadzieję,ze spotkam mojego pana wtorkowego gdziekolwiek na neutralnym gruncie poza Jego gabinetem i WRESZCIE będzie wszystko tak jak ma być a na to się odrobinke zanosi czyli tak: 😍
Wiem głupia jestem ale dobrze mi z tą moją głupotą 😉