Forum towarzyskie »

Sprawy sercowe...

Związek to partnerstwo (mówimy oczywiście o poważnych związkach a nie dziecinadzie) a więc musi być między partnerami zgoda a nie walka o wszystko, różnice jakie sa miedzy nimi nie mogą być tak duże, że utrudniają normalne współistnienie. Uważam, że marne szanse maja pary, w których jedna jest rodzinna a druga odludem itd. Ok związek to kompromisy ale nie non stop.
Związek mojego kolegi rozpadł się niedawno ze względu na duże różnice.On-sportowiec,ona-niezbyt,ona-rodzinna,on-odlud,on-często wyjeżdża a jej to przeszkadzało.
a co powiecieo związkach z ex?
moja kumpela zastanawia się nad powrotem do swojego ex, ja nie mam jakos zdania na ten temat... i nie umiem jej niczego poradzic.
Teoretycznie nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki,ale ja osobiście uważam,że czasem warto.Zalez jak wyglądał ten związek i rozstanie i jaka była tego przyczyna...
Jednemu związkowi dałam drugą szansę i żałowałam, drugiemu nie dałam i też żałowałam.
Tak źle i tak nie dobrze  🙄
heh, Smarcik, D&A on ma dziewczynę. Do tego podoba się mi, mojej przyjaciółce i jeszcze naszej koleżance. Swojej dziewczyny na imprezy nie zabiera, ale też nie jest typem jawnego podrywacza. Także raczej sobie odpuszczam, a kącik wsparcia- czemu nie. Choć ten temat chyba nam wystarczy???
ja zawsze wole żałować że cośzrobiłam, niż załować że czegoś nie zrobiłam...

N 0:27:31
ale nie pisz mi Monika cos o powrocie albo cos w tym stylu

Nie mam pytań...🙁
znam to...

trzymaj się, on napewno nie jest wart twoich lez.
Czuje się totalnie wychu*ana za przeproszeniem... i to tuż przed sylwestrem;( po roku z większym hakiem związku... ;(

Przepłakałam wigilie, przepłacze i sylwestra... co to dla mnie?;(
m0niSka glupek i tyle nie jest Ciebie wart! znam to skads ale...
Taaa już napisał, żebym go nie zostawiała... :|
I weź tu zrozum facetów... A ponoć kobiety są ciężkie... :|
m0niSka jestem w dokladniej INDENTYCZNEJ sytuacji.No, moze  z tym szczegolem, ze przeplakalam i wigilie i przeplacze sylwestra bo jest juz 'po'...smutno mi cholernie. Rok i 9 miesiecy i co?Moge to sobie jedynie w tylek wsadzic.
Seksta, a co się dokładnie stało? tak definitywnie już?
a co powiecieo związkach z ex?


Dlaczego nie?
Generalnie mówi się, że nie wchodzi się do tej samej rzeki i- jak mi ktoś już na starej volcie napisal, że jeśli któreś z partnerów znalazło powód, żeby się rozstać, to rozstanie się kolejny raz.

Ale kij z tym.

Mojej wielkiej miłości dałam drugą szansę (ba, nawet trzecią) i nigdy tego nie żałowałam, nie żałuję i żałować nie będę. Pomimo tego, że się rozstaliśmy po 2-3 miesiącach, to był najwspanialszy okres w moim życiu i chociaż nic już do niego nie czuję (nie?), to kto wie, czy jakby się bliżej nie zakręcił, to czy nie dałabym mu kolejnej szansy? Ale to była moja ogromna, pierwsza, jedyna miłość, taka na całe życie, więc to trochę inna sprawa.

A dziś spotykam się z moim eks (któremu też już dawałam drugą szansę) i... no... mam cichą nadzieję 😉
ja chyba powaznie zastanawiałabym sie nad powrotem, wolala bym sprobowac czegos nowego...
A nie uważacie, że to by było ciągnięcie czegoś, co i tak będzie miało swój koniec?
W końcu raz się rozstaliście... raz musiała któraś ze stron mieć gruby powód do rozstania... Przecież taki powód może wrócić... Nawet więcej niż pewne jest, że wróci, albo jak nie to znajdzie się inny...
Ja jestem stanowczo na NIE co do związków z ex. Skoro raz sie rozstaliśmy i nie umieliśmy sie dogadać i posklejać wszystkiego, nie mieliśmy tyle siły i chęci to wątpliwe żeby się to udało kolejny raz. Zresztą jak minęło uczucie to po co to naprawiać, z przyzwyczajenia? lęku? pff

m0niSka hm zaczelo sie psuc 3 miesiace temu: klotnie o byle co, brak czasu na spotkanie ( a zawsze bgyl jego nadmiar) i oczywiscie nie moglam sie za to na Niego gniewac bo "w koncu chcialas zebym znowu trenowal i spotykal sie z kumplami"...Rozumiem, spotykac sie z kumplami ale do jasnej cholery nie codziennie! Wracal ode mnie wczesniej do siebie zeby posiedziec na dworze z kumplami, ktorzy mieszkaja na tym samym osiedlu i widza sie ciagle ale oczywiscie nie wpadli na to, ze moim kosztem. Rozmawialam z Nim tysiac razy i nie przynioslo to zadnych rezultatow.
Pozniej, On mnie denerwowal, naprawde potrafilam wpasc w furie i plakac o byle co, nawet teraz sama nie potrafie odpowiedziec na pytanie: dlaczego? Wszystko zaczelo mnie  w Nim denerwowac. Przeprowadzilismy tysiace rozmow ( za kazdym razem plakalam, nie wiem czemu), obiecywalismy sobie poprawe i co? Tydzien po ostatniej rozmowie tak sie oboje poprawilismy, ze nie znalezlismy dla siebie w ciagu 7 dni ani minuty czasu. Ja czekalam na Niego a on jakos nie mogl dojechac. Chcialam przyjechac do Niego to nie bo "to bez sensu zebys tak sama jezdzila".
Pomine to, ze o WSZYSTKO i WSZYSTKICH byl zazdrosny, nie moglam rozmawiac z zadnym facetem bo on od razu byl pewien, ze ten na mnie leci i na pewno mnie mu ukradnie.
Ogolna masakra- 2 lata poswiecilam naprawde WSZYSTKO, zrezygnowalam z przyjaciol, koni, czasu dla siebie po co?Po to zeby po poltora roku uslyszec, ze jestem beznadziejna i do niczego, ze popelniam same bledy i w ogole nie potrafie sie poswiecac dla drugiej osoby? Nie warto.
Nie zaluje tego okresu bo naprawde Go kochalam, pewnie jeszcze troche to potrwa, zanim przestane.
Drugi raz do tej samej rzeki nie wejde bo wiem, jestem pewna, ze bedzie super przez jakis czas (oczywiscie obiecywal i mial tysiac planow zwiazanych ze mna juz po zerwaniu) a pozniej wszystko sie rozsypie i bedziemy oboje cierpieli jeszcze raz i jeszcze mocniej.
Strasznie trudno zyc z druga osoba  🙁
Ostatnio z kolegą gadałam o zaufaniu,zdradzie i ogólnie wszelkiego rodzaju granicach w związku.Doszliśmy do wniosku,że granica wolności jest tam,gdzie ją sobie wyznaczymy.Ważne tylko,żeby partnerzy tą granicę mieli w tym samym miejscu.Jaka jest Wasza opinia na ten temat?
Lukasowa nie zawsze uczucie mija (przykro mi, ze tak bylo w Twoim przypadku) czasem rozstajemy się z głupich powodów- drobna sprzeczka, nieporozumienie i żal do drugiej osoby (tylko mi nie mówcie, ze skoro tak jest, to nie jest sie dojrzałym). Poza tym ciekawi mnie, czy jakbyś się rozstała ze swoim ukochanym teraz, z którym jesteś tak okropnie szczęśliwa, to czy chciałabyś do niego wrócić? Czasem jest tak, że z dnia na dzień coś się sypie, coś dzieje się za szybko i później żałujemy swoich decyzji...

No dobra, ale ja w ogole jestem dziwna- w zyciu nie powiedzialabym zlego slowa na ktoregos z moich bylych chlopakow, chociazby z szacunku. A juz na pewno nigdy bym nie powiedziala, ze czas z ktoryms z nich spedzony byl stracony. Nawet, jesli chlopak by mnie wyzwal od najgorszych szmat.

Nie rozumiem, jak sobie mozna skakac do oczu z osoba, ktorej kiedys mowilo sie "Kocham Cie".
To jest właśnie najgorsze:jak dwie osoby najpierw mówią jak to się kochają,same ocgy i achy a potem po pierwsze nie potrafią się po ludzku rozstać a po drugie zaczynają się dziwne akcje typu obrabianie tyłka,złośliwości itd.
Wychodze z zalozenia "nie rob drugiemu, co Tobie nie mile", jakbym gdzies przeczytala, ze ktos poczul ulge po rozstaniu ze mna, ze to wszystko bylo "dupy warta gra"... No to nie powiem, przykro by mi bylo 😉 Ale nawet przyjaciolka mi powtarza, ze jesli o te sprawy chodzi, to jestem za delikatna 😉



Ja uważam,że w tych sprawach czasem lepiej czegoś nie dopowiedzieć niż powiedzieć za dużo...
Seksta, nie chce być okrutna, ale... może znalazł sobie nową? Brak czasu, sceny zazdrości... dużo na to wskazuje. Ktoś, kto jest nadmiernie zazdrosny, musi mieć coś sam na sumieniu...
m0niSka Otoz, tez o tym myslalam...ale to jest facet, dla ktorego bylam taka pierwsza prawdziwa dziewczyna, wczesniej mial tylko jakies tygodniowe, przelotne zwiazki(acz nie zwiazane z seksem) i znajomi uswiadomili mi, ze zdrada w jego wykonaniu to ostatnia rzecz, na ktora by sie zdobyl. Dlatego mam calkowita pewnosc, wiele razy udowadnial mi, ze jestem jedyna i innej nie tknie. Tak jest do tej pory....Mimo, ze zerwalismy ja wiem, ze z nikim nie jest i przez najblizszy czas nie bedzie- sam mi to mowil. Poza tym nadal mnie kocha i chcialby wszystko naprawic- moze jestem okrutna ale- za późno. Mógł starać się wcześniej, gdyby przynosiło to jakies rezultaty- nie mialabym powodu, by zrywac. Naprawde, wszyscy sa zszokowani, ze nie jestesmy juz para bo "byliscie taka idealna para","tak slicznie razem wygladaliscie, nie wierze!',"jak on teraz sobie poradzi przeciez tak bardzo Cie kocha...".
Gdyby mnie zdradzil, byloby mi latwiej- znienawidzilabym Go i mialabym niezbity dowod na to, ze mnie nie kocha, ze juz Go w zaden sposob nie pociagam,nie interesuje etc. I nawet, gdybym jeszcze coś do Niego czuła to mowilabym sobie "nie warto, bo zdradzil widocznie to nie byl facet dla mnie...'...a tymczasem on robil dla mnie naprawde WSZYSTKO- okazalo sie, ze do pewnego momentu chociaz nawet jak juz bylo bardzo zle to staral sie opanowywac emocje i mnie nie krzywdzic ( mowie o krzyku czy ostrzejszych klotniach, nie przyszlo mi na mysl zadne bicie bo to w jego wykonaniu niemozliwe). Gdybym byla inna dziewczyna ( bo jestem bardzo temperamentna i zawsze mi sie "spieszy'😉 to pewnie bylabym z Nim i wybaczalabym mu wszystko.
Wiem, ze niektore osoby pukna sie w glowe i pomysla "miala takiego faceta i z Nim zerwala?DEBILKA"- tak to moga odbierac i zdaje sobie sprawe, ze wiekszosc tak to widzi. Niestety, czasem rozum wygrywa mimo, ze serce mowi zupelnie co innego.....



a tymczasem- wstałam po 13 i mam okropne wyrzuty sumienia, ze dzien mi uciekl... 🤔wirek:


m0niSka Zapomnialam dodac- on od samego początku był tak zazdrosny wiec nie wydaje mi sie zeby kogos mial skoro przez rok spedzalismy ze sobą KAŻDY dzień. Jak znalazl by chociaz chwile dla tej drugiej (dla mnie to w ogole abstrakcja)? Niemożliwe, naprawdę.
Ale oczywiscie niczego nie mozemy byc w zyciu pewni 😉
m0niSka Otoz, tez o tym myslalam...ale to jest facet, dla ktorego bylam taka pierwsza prawdziwa dziewczyna, wczesniej mial tylko jakies tygodniowe, przelotne zwiazki(acz nie zwiazane z seksem) i znajomi uswiadomili mi, ze zdrada w jego wykonaniu to ostatnia rzecz, na ktora by sie zdobyl. Dlatego mam calkowita pewnosc, wiele razy udowadnial mi, ze jestem jedyna i innej nie tknie. Tak jest do tej pory....Mimo, ze zerwalismy ja wiem, ze z nikim nie jest i przez najblizszy czas nie bedzie- sam mi to mowil.


Czytając do tego momentu uznałam - tak,tak samo było kilka miesięcy temu u mnie. Dokładnie to samo mogłam powiedzieć. Teraz zastanawiam się kiedy ona się pojawiła? Już jak byliśmy razem czy zaraz po rozstaniu? A jak po, to hmm... szybko poszło... naprawdę szybko...

W okresie świąt miałam momenty, że czułam się paskudnie i płaczliwie. Nie spałam...ogólnie do kitu...
Śnił mi się...no do bani po prostu, zwłaszcza, że już było ok. Po świętach śnił mi się ostatni raz. Ona okazała się facetem, w jego pokoju nadal wisiało moje zdjęcie. Z tym, że był gejem...
Głupie, ale poczułam się lepiej 😉
Ciekawa jestem jutrzejszej nocy... pierwszy Sylwester od 5 czy 6 lat, którego spędzę sama. Hmm... Dobrze mieć tak wspaniałych ludzi dookoła, którzy o mnie pamiętali. Tacy, którzy nie mają nic wspólnego z R. Zupełnie inne miejsce, inne towarzystwo. Powinno być dobrze, nie?
DwrocikaU mnie nie ma takiej opcji bo jego najlepszy przyjaciel by mnie nie oklamal a on nie chcialby nadal wrocic, prawda?

hmhmh jestem w podobnej sytuacji takze trzymaj sie i staraj za duzo o tym nie myslec, u mnie to swieza rana, u Ciebie moze troszke sie juz zagoila...? Tak czy inaczej, po prostu baw sie najlepiej jak Ci sie to uda.... :grupa:
stara miłość nie rdzewieje? a może to tylko przyzywczajenie?

wiecie co zakochani są naprawde ślepi... moja przyjaciółka jest zakochana w kolesiu, który kiedyś ostro ćpał, potem przystopował i znów zaczął... a ona tego nie widzi, wg niej koleś jest czysyty...
nesta Mysle, ze przyzwyczajenie ale oczywiscie sa przypadki, kiedy naprawde ludzie sie tak kochaja, ze nie moga bez siebie zyc...szkoda, ze tak rzadko.
Dziwne, ze nie widzi....a moze sie przyzwyczaila do jego zachowania i juz nie widzi tych "zawiech"i metnych oczu. Nie wiem, milosc jest slepa i zdarzaja sie tez tak abstrakcyjne przypadki...
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się